Grażyna_Kudła Opublikowano 17 Września 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Września 2010 chcę nauczyć się od nowa patrzeć na drzewa i kwiaty posmakować wiary w zapach i przyjazny dźwięk słowa dogadać się z własnym odbiciem zobaczyć swój pejzaż o gładkiej fakturze z uśmiechem na pierwszym planie wieczorem wyprostować plecy zmęczone całodziennym uczeniem się świata
Henryk_Jakowiec Opublikowano 17 Września 2010 Zgłoś Opublikowano 17 Września 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Kiedy chciałem wniknąć w głąb to poczułem wiew i ziąb bo w obrazie tym u góry mysz wygryzła cztery dziury. Powstał przeciąg, przeciąg zgubny a ja jestem ciepłolubny więc zarzucam na grzbiet derkę i umykam pod kołderkę. pozdrawiam serdecznie HJ
krzysztof marek Opublikowano 17 Września 2010 Zgłoś Opublikowano 17 Września 2010 mądry wiersz. żeby uczyć się świata dobrze jest najpierw nauczyć się samego siebie. bo cóż może dać postrzeganie nie umiejącego postrzegać...? (jak dla mnie, "codziennym" w ostatnim wersie jest zbędne). pozdrawiam Grażynko.
Anna_Myszkin Opublikowano 17 Września 2010 Zgłoś Opublikowano 17 Września 2010 Chcemy takiego bajkowego odrodzenia w zmysłach wszyscy, Grażynko. Dlatego przekaz bardzo mi bliski. Ładnie, ale Krzyś dobrze radzi, bo wystarczy "wieczorem". Pozdrawiam :)
teresa943 Opublikowano 18 Września 2010 Zgłoś Opublikowano 18 Września 2010 "głębia obrazu" wewnątrz siebie jest zawsze tajemnicą, mądry jest ten, kto stara się ją "rozgryźć", bo człowiek, który zna siebie, łatwiej i głębiej potrafi wnikać w tajemnice świata (w serce drugiego człowieka) ładny i mądry wiersz, Grażynko :) serdecznie pozdrawiam - Krysia
Grażyna_Kudła Opublikowano 18 Września 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Września 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Kiedy chciałem wniknąć w głąb to poczułem wiew i ziąb bo w obrazie tym u góry mysz wygryzła cztery dziury. Powstał przeciąg, przeciąg zgubny a ja jestem ciepłolubny więc zarzucam na grzbiet derkę i umykam pod kołderkę. pozdrawiam serdecznie HJ lecz autorce zmiennocieplnej ani śni się o kołderce cała lśniąca w łuskach gada za myszkami sobie hasa chce dogadać się z mikrusem biegającym z pełnym brzusiem by z dziurami spokój dała obraz wnet zacerowała nie chcesz słuchać łakomczuchu? to pozostań w moim brzuchu mniam! pozdrawiam :) Grażyna
Grażyna_Kudła Opublikowano 18 Września 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Września 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. racja, Krzyś taki certyfikat znajomości samej siebie, to kamień węgielny postrzegania; ps. nie mam w wierszu słowa "codzienny" :) pozdrawiam serdecznie Grażyna :)
Grażyna_Kudła Opublikowano 18 Września 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Września 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Słuszna uwaga, Aniu: bajkowy, marzeniowo- życzeniowy... a najgorsze, że zazwyczaj w tej sferze pozostaje; ps. nie wiem, Aniu, czy Krzyś dobrze radzi, tam jest "całodziennym", ups... ;) Pozdrawiam serdecznie,Grażyna. :)
Grażyna_Kudła Opublikowano 18 Września 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Września 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. pięknie Krysiu napisałaś pod moim; Ty potrafisz wnikać w serce całego świata, nie tylko drugiego człowieka; dziękuję za wzruszający wpis pozdrawiam ciepło, Grażyna :)
Henryk_Jakowiec Opublikowano 18 Września 2010 Zgłoś Opublikowano 18 Września 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Kiedy chciałem wniknąć w głąb to poczułem wiew i ziąb bo w obrazie tym u góry mysz wygryzła cztery dziury. Powstał przeciąg, przeciąg zgubny a ja jestem ciepłolubny więc zarzucam na grzbiet derkę i umykam pod kołderkę. pozdrawiam serdecznie HJ lecz autorce zmiennocieplnej ani śni się o kołderce cała lśniąca w łuskach gada za myszkami sobie hasa chce dogadać się z mikrusem biegającym z pełnym brzusiem by z dziurami spokój dała obraz wnet zacerowała nie chcesz słuchać łakomczuchu? to pozostań w moim brzuchu mniam! pozdrawiam :) Grażyna Ja też zmykam spod obrazu, nie jesteśmy w zażyłości przez pomyłkę też byś mogła wciągnąć mnie do swych wnętrzności a ja jeszcze chcę pohasać po jesiennej połoninie ale nim się tam wybiorę muszę zaszyć się w Szczecinie i przeczekać to najgorsze co ostatnio jest w przyrodzie bo choć woda mi nie straszna nie chcę w mętnej brodzić wodzie, ja chcę stąpać suchą stopą więc wyruszę po przygodę gdy się wszystko unormuje bym podziwiać mógł przyrodę a nie jakieś anomalia szkody niepowetowane trzeba czekać to poczekam bo to w straty mam wpisane. pozdrawiam serdecznie:) HJ
Grażyna_Kudła Opublikowano 18 Września 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Września 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. lecz autorce zmiennocieplnej ani śni się o kołderce cała lśniąca w łuskach gada za myszkami sobie hasa chce dogadać się z mikrusem biegającym z pełnym brzusiem by z dziurami spokój dała obraz wnet zacerowała nie chcesz słuchać łakomczuchu? to pozostań w moim brzuchu mniam! pozdrawiam :) Grażyna Ja też zmykam spod obrazu, nie jesteśmy w zażyłości przez pomyłkę też byś mogła wciągnąć mnie do swych wnętrzności a ja jeszcze chcę pohasać po jesiennej połoninie ale nim się tam wybiorę muszę zaszyć się w Szczecinie i przeczekać to najgorsze co ostatnio jest w przyrodzie bo choć woda mi nie straszna nie chcę w mętnej brodzić wodzie, ja chcę stąpać suchą stopą więc wyruszę po przygodę gdy się wszystko unormuje bym podziwiać mógł przyrodę a nie jakieś anomalia szkody niepowetowane trzeba czekać to poczekam bo to w straty mam wpisane. pozdrawiam serdecznie:) HJ na zażyłość pomysł mam niech już nikt nie hasa sam pójdźmy zatem na kompromis kołdrę można oddać w komis ogrzać się futerkiem myszki potem jadać z jednej miski po posiłku szukać przygód pełnych wrażeń no i wygód anomalia? już mnie ściska też nie lubię- dawaj pyska :))) pozdrawiam, Grażyna
Magda_Tara Opublikowano 18 Września 2010 Zgłoś Opublikowano 18 Września 2010 przepiękny nostalgiczny o sobie, o sobie w innych o innych w sobie. zbieraj to powolutku...i zapisz. Grażo Ma :)))) buziak, czuję że zapełniasz kosz papierówkami - pachnie :*
Marek_Dziekan Opublikowano 18 Września 2010 Zgłoś Opublikowano 18 Września 2010 Był tutaj niedawno opublikowany wiersz pt. ,,Codzienność" opisujący monotonię każdego kolejnego dnia. Ten utwór zaś tchnie optymizmem w przeciwieństwie do tamtego. Chyba można się zgodzić z przesłaniem, że każdy kolejny dzień nawet jeśli jest powtarzalny to nie jest w gruncie rzeczy nigdy taki sam. Inny był utwór Sztachety, inny jest ten podobnie jak inne są doświadczenia każdego przeżytego dnia.
Alicja_Wysocka Opublikowano 18 Września 2010 Zgłoś Opublikowano 18 Września 2010 Poetyckie ujęcie pragnień. Ładna akwarelka :)
Anna_Para Opublikowano 19 Września 2010 Zgłoś Opublikowano 19 Września 2010 Doskonały wiersz, Grażko. Czasem trzeba "de novo". Uczyć się spoglądania, smakowania świata z innej perspektywy musimy co jakiś czas. Wymusza to zmiana ról, jakie gramy w cyklu życia, choćbyśmy tego nie chcieli. Cieplutko, Para:)
Henryk_Jakowiec Opublikowano 20 Września 2010 Zgłoś Opublikowano 20 Września 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ja też zmykam spod obrazu, nie jesteśmy w zażyłości przez pomyłkę też byś mogła wciągnąć mnie do swych wnętrzności a ja jeszcze chcę pohasać po jesiennej połoninie ale nim się tam wybiorę muszę zaszyć się w Szczecinie i przeczekać to najgorsze co ostatnio jest w przyrodzie bo choć woda mi nie straszna nie chcę w mętnej brodzić wodzie, ja chcę stąpać suchą stopą więc wyruszę po przygodę gdy się wszystko unormuje bym podziwiać mógł przyrodę a nie jakieś anomalia szkody niepowetowane trzeba czekać to poczekam bo to w straty mam wpisane. pozdrawiam serdecznie:) HJ na zażyłość pomysł mam niech już nikt nie hasa sam pójdźmy zatem na kompromis kołdrę można oddać w komis ogrzać się futerkiem myszki potem jadać z jednej miski po posiłku szukać przygód pełnych wrażeń no i wygód anomalia? już mnie ściska też nie lubię- dawaj pyska :))) pozdrawiam, Grażyna Ja nie cierpię jadać zdrowo, ja uwielbiam gulaszową, schabowego i golonkę a na mięsie tłuszczyk, błonkę, chlebkiem także nie pogardzę, lubię rydze, kurki, smardze i pierogi, naleśniki, różne inne smakołyki, czy dotrzymasz mi w tym kroku, czy usiądziesz sobie z boku patrząc jak wiosłuję łyżką by za chwilę z pustą miską podejść dziarsko i kobietę prosić grzecznie o repetę a gdy skończy się wyżerka przespać się by potem w berka ganiać się aż do wieczora lecz gdy przyjdzie taka pora nim zasiądę do kolacji usiąść choćby przy akacji i otworzyć koszyk mały by wydobyć wiktuały, które spożyć będzie trzeba a więc ze trzy kilo chleba, jakiś mały baleronik, kaszaneczkę, salcesonik i tak dalej, i tak dalej tylko nie mów mi - nie szalej z tym jedzeniem, z tą ilością bo ja jadam z przyjemnością bo ja kocham jeść i tyć - no to jak? Chcesz ze mną być? Pozdrawiam serdecznie:))) HJ
Pan_Biały Opublikowano 21 Września 2010 Zgłoś Opublikowano 21 Września 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. tłustym drukiem bym wyrzucił; po pierwsze dla tego że wiersz toczy się w plenerze; po drugie dlatego, że jeśli będzie bez "lustra" można sobie doszukać tego odbicia, np. w kałuży, w rzece itp i robi się bardziej tajemniczo wiersz jest dobrze poprowadzony i zgadzam się z nim:) pozdrawiam r
Grażyna_Kudła Opublikowano 21 Września 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 21 Września 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. o sobie, o sobie w innych o innych w sobie cudnie to Madziu ujęłaś; a jak Ci pachnie, to częstuj się do woli, to dla mnie radość dawania :*
Grażyna_Kudła Opublikowano 21 Września 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 21 Września 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. na zażyłość pomysł mam niech już nikt nie hasa sam pójdźmy zatem na kompromis kołdrę można oddać w komis ogrzać się futerkiem myszki potem jadać z jednej miski po posiłku szukać przygód pełnych wrażeń no i wygód anomalia? już mnie ściska też nie lubię- dawaj pyska :))) pozdrawiam, Grażyna Ja nie cierpię jadać zdrowo, ja uwielbiam gulaszową, schabowego i golonkę a na mięsie tłuszczyk, błonkę, chlebkiem także nie pogardzę, lubię rydze, kurki, smardze i pierogi, naleśniki, różne inne smakołyki, czy dotrzymasz mi w tym kroku, czy usiądziesz sobie z boku patrząc jak wiosłuję łyżką by za chwilę z pustą miską podejść dziarsko i kobietę prosić grzecznie o repetę a gdy skończy się wyżerka przespać się by potem w berka ganiać się aż do wieczora lecz gdy przyjdzie taka pora nim zasiądę do kolacji usiąść choćby przy akacji i otworzyć koszyk mały by wydobyć wiktuały, które spożyć będzie trzeba a więc ze trzy kilo chleba, jakiś mały baleronik, kaszaneczkę, salcesonik i tak dalej, i tak dalej tylko nie mów mi - nie szalej z tym jedzeniem, z tą ilością bo ja jadam z przyjemnością bo ja kocham jeść i tyć - no to jak? Chcesz ze mną być? Pozdrawiam serdecznie:))) HJ będę po plaży chadzać w bikini w tym czasie mój luby nakarmi świnie żeby co było wrzucić do garnka kiedy z jedzeniem przebierze się miarka w niedzielę ubiorę sie odświętnie mój pan chlewik do czysta oprzątnie by baleronik nie zalatywał gdy go ze smakiem będzie spożywał na wiosnę orka i sianie żytka by chlebek mogła upiec kobitka a gdy upora się ze żniwami będzie mógł jeszcze dogodzić pani mógłby odpocząć sobie w zimie gdyby nie drewka pod kominek potem na święta świniobicie pasuje ci luby takie życie? :))) ps. mam nadzieję, że nie przebrałam miarki? pozdrawiam serdecznie Grazyna :)
Grażyna_Kudła Opublikowano 21 Września 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 21 Września 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ładnie Marku napisałeś o tej niepowtarzalności, mimo powtarzalności. Bardzo dziekuję za czytanie i ciekawą refleksję. Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się