Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

zapamiętać każde z ojcowskich słów jak bezpieczną przystań
albo dobrą wróżkę i stary sad w którym każdy ul
śpiewa baśnie zasłyszane w dzieciństwie

dać dzieciom w snach uśmiech pól co jak światła tęcz
kwitną matczyną zapaską młodym kawałek ugoru na uboczu nieba
by mogli zbudować dom w zielonym szeleście
starym kościom ciepłą ławeczkę na krużganku słońca
różaniec lipowy nad głową

gasną dni jak cisza zdumiona okrzykiem
kamyk toczony myślą staje się ziarenkiem piasku
w pośpiechu odgradzając się pozorem od bezkresu i głębi
by przekazać swoje słowa życia innym
które nie chrzczą nikogo ale wierzą w światło
odchodzące w cierpliwe tropienie
zawiłej i kruchej struktury powietrza

ubywa makatkowych twarzy i pejzaży
a może wcale ich nie było
tylko malwy czekają na próżno
wyrosłe ponad dom

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




W pierwszym wersie drugiej zwrotki balansujesz na granicy kiczu, ale tęcza właśnie taka jest ;)
Podobnie jak niektóre wschody i zachody słońca.
Wiersz jest płynnie rosnący, dłuższe zatrzymanie przy
odchodzące w cierpliwe tropienie
zawiłej i kruchej struktury powietrza

i przecudnej urody pointa.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Whisper of loves rain    Wiersz maluje przytulną koegzystencję w mansardzie, wśród dachów lubelskich kamienic pokrytych puszystym śniegiem.   Miało to specyficzny koloryt- przypominający emigrację w Paryżu albo stan wojenny.   Pełne uroku miejsce, poświęcenie sztuce, a przede wszystkim młodość i miłość unieważniały fakt trudnego życia (na stole tylko herbata i chleb). Dla peela były to najlepsze chwile.   Ostatnia część tekstu jest konstatacją, że wszystko można utracić, poza "chwilą" bliskości. Nawet jeśli nie ma już człowieka z którym dzieliło się ten wspólny świat.   Końcowe stwierdzenie, stanowi piękną puentę. Zostało napisane na przekór bezlitosnej rzeczywistości...
    • @Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam. 
    • Dzięki. Pozdrawiam. 
    • @Poet Ka Och ...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu.   Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem.   Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”.   Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna.   Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...