Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 60
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



popięram Rzondanie!
- a nase Rzondanie to konieczność chistoryczna, bo to demokratczne hcenie, wienkszości, a kópa to Siła a siła to Prawda;
hej! ahoooj!
jeah! :))
J.S
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Agatko, dla Francuzów francuskim Araratem, nawyższym miejscem chroniącym przed potopem będzie Mont Blanc, dla Polaków - Rysy; gdybym napisał z małej "rysy" to nie byłaby góra tylko jakieś zadrapania na jakiejś powierzchni, a ja odnoszę wiersz do konkretnej rzeczywistości, wspólnej dla Ciebie i mnie - tegorocznej powodzi trapiącej kraj, więc przywołanie biblijnego Araratu ma tu swoje uzasadnienie, nie jest przypadkowe;
pozdrawiam;
J.S
Opublikowano

Poeta to też archeolog, tylko "kopiący" we współczesności/ chwili - ona nigdy nie zaczyna się dzisiaj :) Archeolog klasyczny zaczyna od permu, by wyobrazić sobie oczy kobiety, poeta zagląda w owe oczy i widzi perm - myślowo spotykają się gdzieś pośrodku :)
Zacny wiersz.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



popięram Rzondanie!
- a nase Rzondanie to konieczność chistoryczna, bo to demokratczne hcenie, wienkszości, a kópa to Siła a siła to Prawda;
hej! ahoooj!
jeah! :))
J.S
akurat idea demokracji średnio do mnie przemawia, ale jak to mówią - lepszej nikt nie znalazł;)
Opublikowano
chwila

kalendarz mówi
dziś są imieniny
Anzelma i Zelmiry
co za niezwykła chwila
- krotochwilna strofka rodem z prostej wierszowanej bajeczki

dzisiaj
cokolwiek to znaczy dla archeologa
-- refleksja na poziomie szkolnym
szedłem przez Kraków
względność ruchu wobec Alfa Centaury
kwestionuje fakt przemieszczania się gdziekolwiek
a miasto pominięte w Biblii
znika jak Niniwa

otwarte na oścież niebieskie upusty
kierują myśl na Rysy
polski Ararat
---- łopatoliogicznie podana myśl. niegodna poety.


a jednak jestem
(cokolwiek to znaczy dla archeologa)
----- cha! o archeologię się poeta znów potyka.
bo choć nie zostawię malowanej willi
zasypanej popiołem wulkanu czy wojen
ujrzałem w oczach kobiety
potwierdzenie wędrówki
która trwa dłużej niż perm i czwartorzęd

czy zrozumie archeolog
dlaczego szukam poety

jak Homer Troję
ocali Kraków
--------------- znów łopatologia godna ściągawki a nie wiersza.
oczy tej kobiety
większe niż świat
i moje
wątpliwe istnienie


są fragmenty godne uwagi, o ruchu w czasoprzestrzeni oraz zaniku wręcz do niebytu, do czasu, gdy powtarzalność powraca - w drugiej strofie, oczywiście oczy kobiety większe niż świat i sam ciąg myślowy w wierszu, ale wykonanie niestety pół na pół. i oczywiście można ten fakt pominąć i skupić się na pajacowaniu mojej uwagi, marginalnej zresztą, o pisowni wielkich liter. autorowi łatwo przyczepić się do jednego z punktów i nie widzieć innych. łatwo też takim postaciom jak fisia i Olesia, które małpują i słyną z przeszkadzajstwa niegodnego istoty ludzkiej, kpić sobie i drwić. potem szepnąć autorowi pochlebną opinię w ramach nagrody za brak reakcji. autor łasy na podjęcie tematu wiersza.
fajnie się pajacuje i kpi z moich słów serią dysortografi, choć nie ma ona nic współnego z pisownią wielkich liter. no tak. na poziomie przedszkola. chociaż nie, moje dziecko nawet w tym wieku zachowywało się godniej.
/b
Opublikowano

... a może te wszystkie kłótnie niczemu i nikomu potrzebne podciągnąć pod pojęcie "licentia poetica"?

Idąc tym tokiem myślenia, równie dobrze można kwestionować fakt, że odkrycie koła nie było odkryciem gdyż okrągłe są dynia, jabłko i wiśnia ... a jednak!
Lecz magia słowa tkwi chyba w słowach najprostszych :)

:))))

Najprościej i najpiękniej skomentował wiersz H. Lecter :)

Opublikowano

tak, Matyldo, tylko nic tam o formie. zauważ.
zresztą, dziś serii metafor dopełniaczowych Herberta tu na orgu większość by nie przebolała, gdyby nie autorytet autora. czasem wydaje mi się, że ta jego skłonność brała się z niechęci do przegadania tematu. stosował metodę siły dookreślenia. być może nie mam racji i po jakimś czasie uznam, że ten wiersz tak właśnie miał wyglądać w swojej kostropatej gdzieniegdzie formie :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


szanowna u2
że świat nie wygląda wg u2, wcale nie oznacza 'tym gorzej dla świata',
na moje zezowate oko, jesteś zakutana w gorsecik rodem z minionej epoki (socjalistyczny real ;),
niby można sierpem i młotem (albo kilofem) przekonywać do swoich racji, ale w praktyce to jest wykonalne ino na własnym folwarku i na prywatnych niewolnikach,
a załóż sobie kobito własną 'orgię' i rozstawiaj gmin po kątach według swoich zasad,
tutaj ci się nie uda ;)

Sojana rozczytuję od kilku lat, może nie popadam w ekstazę przy każdym jego tekście, ale lubię podążać śladem rozstawionych przez niego intelektualno-poetyckich 'pułapek' ;),
czasem pokuszę się o skrótowo-myślowy komentarz, który Jacek 'chwyta',
ty - nie, bo jesteś za cienka w uszach i na dodatek w gorseciku ;)

ps. Apropos - Oleśka, jak leci? kiedy dzieci? ;)
:)

pps. będę się małpować do woli, w granicach anielskiej tolerancji ;)


ppps. Jacku, sory za spam :(
:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


szanowna u2
że świat nie wygląda wg u2, wcale nie oznacza 'tym gorzej dla świata',
na moje zezowate oko, jesteś zakutana w gorsecik rodem z minionej epoki (socjalistyczny real ;),
niby można sierpem i młotem (albo kilofem) przekonywać do swoich racji, ale w praktyce to jest wykonalne ino na własnym folwarku i na prywatnych niewolnikach,
a załóż sobie kobito własną 'orgię' i rozstawiaj gmin po kątach według swoich zasad,
tutaj ci się nie uda ;)

Sojana rozczytuję od kilku lat, może nie popadam w ekstazę przy każdym jego tekście, ale lubię podążać śladem rozstawionych przez niego intelektualno-poetyckich 'pułapek' ;),
czasem pokuszę się o skrótowo-myślowy komentarz, który Jacek 'chwyta',
ty - nie, bo jesteś za cienka w uszach i na dodatek w gorseciku ;)

ps. Apropos - Oleśka, jak leci? kiedy dzieci? ;)
:)

pps. będę się małpować do woli, w granicach anielskiej tolerancji ;)


ppps. Jacku, sory za spam :(
:)
fisiuniu podpisuję się pod tem obiema ręcami!

widzisz Bea, my się tu znamy od lat (również w realu, bo internet to nie wsjo!) i czytamy, i choć nie zawsze nam się wszystko podoba, potrafimy się zawsze dogadać - na luzie, a nie wszyscy to potrafią;) różne sposoby patrzenia na świat nie przeszkadzają, żeby ze sobą rozmawiać, a nie na siebie warczeć;)

ps. Fiśka - dzieci jeszcze niet, ale latam za białą sukienką, bo się zbliża zakajdankowanie;);p

pps. Bea, moja babcia jest pewnie sporo starsza od Ciebie, a potrafi mocniej wyluzować i nie spinać wiadomo czego;) a moje dzieci w przedszkolu będą się bawić - to nie czas na musztrę;)

pozdrowienia dla/od futurystów
i dla klasyka Jacka:*
Opublikowano

i jeszcze jedno - dziwni mnie, że nowi użytkownicy chcą przekabacić orgię na swoją modłę

i jeszcze ta nasza sława, Fiśka, legenda... ona nas przerosła... :D
niektórzy nie poradziliby sobie emocjonalnie w tym miejscu 5-6 lat temu, no, ale wtedy ludzie nie straszyli się sądami i mieli jaja

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


szanowna u2
że świat nie wygląda wg u2, wcale nie oznacza 'tym gorzej dla świata',
na moje zezowate oko, jesteś zakutana w gorsecik rodem z minionej epoki (socjalistyczny real ;),
niby można sierpem i młotem (albo kilofem) przekonywać do swoich racji, ale w praktyce to jest wykonalne ino na własnym folwarku i na prywatnych niewolnikach,
a załóż sobie kobito własną 'orgię' i rozstawiaj gmin po kątach według swoich zasad,
tutaj ci się nie uda ;)

Sojana rozczytuję od kilku lat, może nie popadam w ekstazę przy każdym jego tekście, ale lubię podążać śladem rozstawionych przez niego intelektualno-poetyckich 'pułapek' ;),
czasem pokuszę się o skrótowo-myślowy komentarz, który Jacek 'chwyta',
ty - nie, bo jesteś za cienka w uszach i na dodatek w gorseciku ;)

ps. Apropos - Oleśka, jak leci? kiedy dzieci? ;)
:)

pps. będę się małpować do woli, w granicach anielskiej tolerancji ;)


ppps. Jacku, sory za spam :(
:)
fisiuniu podpisuję się pod tem obiema ręcami!

widzisz Bea, my się tu znamy od lat (również w realu, bo internet to nie wsjo!) i czytamy, i choć nie zawsze nam się wszystko podoba, potrafimy się zawsze dogadać - na luzie, a nie wszyscy to potrafią;) różne sposoby patrzenia na świat nie przeszkadzają, żeby ze sobą rozmawiać, a nie na siebie warczeć;)

ps. Fiśka - dzieci jeszcze niet, ale latam za białą sukienką, bo się zbliża zakajdankowanie;);p

pps. Bea, moja babcia jest pewnie sporo starsza od Ciebie, a potrafi mocniej wyluzować i nie spinać wiadomo czego;) a moje dzieci w przedszkolu będą się bawić - to nie czas na musztrę;)

pozdrowienia dla/od futurystów
i dla klasyka Jacka:*

owszem, rozumiem. ja gorset - wy luzik. tylko skąd wytrzasnęłyście zakajdankowanie i ten czerwony gorset socjalizmu? to mi pachnie waszymi jakimiś naleciałościami, bo z pewnością nie moimi. i kto powiedział, że atakuję Jacka Sojana? mówię o tekście wiersza, nic więcej. lubienie/nielubienie nie ma tu nic do rzeczy. nadal uważam, że wiersz posiada wiele potknięć a ta wyartykułowana na koniec rola poety, to już normalna zasmażka. wiersz relatywnie zaledwie dobry. a myśl - bywają lotniejsze. i to moje zdanie, nikomu go nie narzucam.

tymczasem
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


fisiuniu podpisuję się pod tem obiema ręcami!

widzisz Bea, my się tu znamy od lat (również w realu, bo internet to nie wsjo!) i czytamy, i choć nie zawsze nam się wszystko podoba, potrafimy się zawsze dogadać - na luzie, a nie wszyscy to potrafią;) różne sposoby patrzenia na świat nie przeszkadzają, żeby ze sobą rozmawiać, a nie na siebie warczeć;)

ps. Fiśka - dzieci jeszcze niet, ale latam za białą sukienką, bo się zbliża zakajdankowanie;);p

pps. Bea, moja babcia jest pewnie sporo starsza od Ciebie, a potrafi mocniej wyluzować i nie spinać wiadomo czego;) a moje dzieci w przedszkolu będą się bawić - to nie czas na musztrę;)

pozdrowienia dla/od futurystów
i dla klasyka Jacka:*

owszem, rozumiem. ja gorset - wy luzik. tylko skąd wytrzasnęłyście zakajdankowanie i ten czerwony gorset socjalizmu? to mi pachnie waszymi jakimiś naleciałościami, bo z pewnością nie moimi. i kto powiedział, że atakuję Jacka Sojana? mówię o tekście wiersza, nic więcej. lubienie/nielubienie nie ma tu nic do rzeczy. nadal uważam, że wiersz posiada wiele potknięć a ta wyartykułowana na koniec rola poety, to już normalna zasmażka. wiersz relatywnie zaledwie dobry. a myśl - bywają lotniejsze. i to moje zdanie, nikomu go nie narzucam.

tymczasem
/b
ale my nie dyskutujemy o wierszu:) (sorry Jacek) może się Pani podobać lub nie, nam nic do tego, nie ingerujemy w gusta. chyba jasno wyartykułowałyśmy - Fisia przynajmniej - że czytamy, ale nie zawsze się zachwycamy.

dyskutujemy z Pani postawą, która jest, hmmm... trochę sztywna;) więcej luzu, to internet, nie szkoła;) nie wszystko trzeba brać na poważnie i strzelać focha. pasowałoby trochę wyjść z formy, a nie upupiać wszystkich, którzy zachowują się 'nie tak jak trzeba'.

a zakajdankowanie to zupełnie inna bajka;) o białym koniu;) przeca to nie było o Pani.
a gorset skąd? może stąd, że czasem Pani powietrza brakuje?

ps. no właśnie, kto powiedział, że Pani atakuje Sojana?

chilll
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



owszem, rozumiem. ja gorset - wy luzik. tylko skąd wytrzasnęłyście zakajdankowanie i ten czerwony gorset socjalizmu? to mi pachnie waszymi jakimiś naleciałościami, bo z pewnością nie moimi. i kto powiedział, że atakuję Jacka Sojana? mówię o tekście wiersza, nic więcej. lubienie/nielubienie nie ma tu nic do rzeczy. nadal uważam, że wiersz posiada wiele potknięć a ta wyartykułowana na koniec rola poety, to już normalna zasmażka. wiersz relatywnie zaledwie dobry. a myśl - bywają lotniejsze. i to moje zdanie, nikomu go nie narzucam.

tymczasem
/b
ale my nie dyskutujemy o wierszu:) (sorry Jacek) może się Pani podobać lub nie, nam nic do tego, nie ingerujemy w gusta. chyba jasno wyartykułowałyśmy - Fisia przynajmniej - że czytamy, ale nie zawsze się zachwycamy.

dyskutujemy z Pani postawą, która jest, hmmm... trochę sztywna;) więcej luzu, to internet, nie szkoła;) nie wszystko trzeba brać na poważnie i strzelać focha. pasowałoby trochę wyjść z formy, a nie upupiać wszystkich, którzy zachowują się 'nie tak jak trzeba'.

a zakajdankowanie to zupełnie inna bajka;) o białym koniu;) przeca to nie było o Pani.
a gorset skąd? może stąd, że czasem Pani powietrza brakuje?

ps. no właśnie, kto powiedział, że Pani atakuje Sojana?

chilll

to w końcu wolno, czy nie, wyrażać własne zdanie??
bo się pogubiłam w tych fiszbinach ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ale my nie dyskutujemy o wierszu:) (sorry Jacek) może się Pani podobać lub nie, nam nic do tego, nie ingerujemy w gusta. chyba jasno wyartykułowałyśmy - Fisia przynajmniej - że czytamy, ale nie zawsze się zachwycamy.

dyskutujemy z Pani postawą, która jest, hmmm... trochę sztywna;) więcej luzu, to internet, nie szkoła;) nie wszystko trzeba brać na poważnie i strzelać focha. pasowałoby trochę wyjść z formy, a nie upupiać wszystkich, którzy zachowują się 'nie tak jak trzeba'.

a zakajdankowanie to zupełnie inna bajka;) o białym koniu;) przeca to nie było o Pani.
a gorset skąd? może stąd, że czasem Pani powietrza brakuje?

ps. no właśnie, kto powiedział, że Pani atakuje Sojana?

chilll

to w końcu wolno, czy nie, wyrażać własne zdanie??
bo się pogubiłam w tych fiszbinach ;)
a czy ktokolwiek zabrania?
Opublikowano

Bea.2u.;
- przeczytałem uważnie wszystkie Twoje zastrzeżenia;
wypadałoby się do nich odnieść, zatem:

- wstęp, owszem, nieco krotochwilny (ale ja od samego początku walczyłem z postawą uroczystego durnia w poezji polskiej i staram się być tu konsekwentny);
- ale, nie tylko z tego powodu podałem dzień imienin niemal wcale nie mających pokrycia w polskiej rzeczywistości dotyczących patronów jakich sobie wybieramy dla naszych pociech - skoro wiersz nosi tytuł jaki nosi, musiałem zaznaczyć ten element który uchodzi świadomości archeologów, a mający znaczący wpływ na żywych, niemożliwy do rozpatrzenia z punktu nauki zwanej archeologią....
co do łopatologii - mam wrażenie naciągania tezy do wniosku, zgodnie z klasyfikacją Kanta, który rozróżnia zło na złośliwe ( sporadyczne i dokuczliwe czynienie rzeczy niemiłych bliżniemu) od zła diabolicznego (czynienia zła dla samego zła i czerpania z tego przyjemności);
dla mnie łopata to bardzo szlachetne narzędzie, zarówno w tworzeniu rzeczywistości jak i w pożegnaniu jej w sensie personalnym;
- mało obiektywizmu, rzeczowego w zarzutach - uniemożliwia jakąkolwiek dyskusję, zatem proponuję dyskusję artystyczną, w wierszach i na wiersze; bo proszę wyjaśnić mi pojęcie "łopatologiczne" w odniesieniu do zaznaczonych wersów - u mnie nic przypadkowego, więc skoro coś akcentuję, ma to jakieś (według autora) znaczenie;
- trudno mi zrozumieć te wszystkie personalne ataki - bo jednak powtarzające się ataki na wiersz wybranych osób są wskazówką, że nie dotyczy to tylko wiersza lecz także autora;\
pozdrawiam
i życzę dystansu - do siebie i do czytanych utworów;
i przyjmuję do wiadomości - generalnie moja twórczość działa na panią negatywnie i jej Pani nie trawi...zdarza się;
sam też tak mam....
J.S

Opublikowano

f.isia.;
- dyskusje służące z założenia prezentacji swoich uprzedzeń nigdy nie prowadzą do rzeczowego konsensusu - każdy argument jest dobry byle kopnąć adresata; to było jest i będzie u osób z kompleksami; muszą sobie zrekompensować szukając "na siłę" wad u innych, czy też w ich "dziełach" - przecież to oczywiste;
ja nie uważam własnych utworów ani za doskonałe ani za skończone - ale liczę na dobrą wolę czytelnika, że zechce wziąć moje przesłanie za własne a przy okazji zwróci uwagę na ewentualne potknięcia i zaproponuje korekty, które uczynią utwór lepszym...
potrafię współpracować z czytelnikiem (wydaje mi się) i bardzo często ulegam ich sugestii, poprawiając tekst z pełną wdzięcznością – bo obiektywizmu czytelnika nie można zlekceważyć, co często ma niestety miejsce na orgu, gdy sam komentuję nieudane twory wskazując albo na absurd sformułowań albo niezręczność formuł... tu nie można pobłażać, bo inaczej wszyscy na tym tracą - złe praktyki szybko znajdują naśladowców, a chcących się doskonalić ubywa;
- niestety, obecna fala poetów na orgu chciałaby bez pracy nad sobą oczekiwać samych oklasków, i jeśli zjawi się pod tekstem tak wymagający czytelnik jak Lecter (a wcześniej Bogdan Zdanowicz) - mali charakterem poeci szukają tylko zemsty za to, że wykazał mierność ich dzieła;
zamiast być mu wdzięcznym - czekają tylko okazji aby mu dokopać i szybko skrzykują się aby hurmem odprawić egzekwie nad jego dziełem w przekonaniu, że odwet jest czymś nie tyle koniecznym co "honorowym" w swoiście pojętym znaczeniu tego słowa...nawet gangsterzy mają swój kodeks honorowy….

- ci, którzy uważają, że ta czy inna ocena utworu wynika tylko z niskich pobudek, z odruchu pantofelka – oceniają według siebie, nie biorąc pod uwagę, że ktoś może się kierować tylko i wyłącznie artystycznymi kryteriami – wolą mu przypisać złą wolę aniżeli uczciwość….
rozpisałem się przy okazji – rzeczywiście, znamy się i z realu i portalu, wiemy – gdzie są granice bufonady, gdzie głupoty a gdzie zabawy w najlepszym tego słowa znaczeniu…zdaje się, że wielu użytkowników orga myli te granice i miesza….
to że nasze doświadczenia i te życiowe i filologiczne są lekceważone – to można złożyć na karb przerostu ambicji, gorzej, że idzie za tym zatarcie granicy dobrego wychowania czyli pospolite chamstwo albo prostactwo; dawniej wśród literatów to było nie do zaakceptowania, wykluczało się takich ze środowiska – dzisiaj pauperyzm pozwala opluwać nauczyciela w imię oryginalnie pojętej „sztuki” zamiast czerpać ze wskazówek;
instytucja mistrza i ucznia nadal jest potrzebna ale jeśli uczeń chce rewolucji i niszczy nauczyciela byle zająć jego miejsce nie czekając na uznanie innych i przyznanie mu tego tytułu – zaczyna się pospolita bolszewia, gdzie homo sovieticus ma tylko urojone roszczenia bez żadnych realnych podstaw do ich egzekwowania;
- to wszystko piszę na marginesie prowadzonej tu dyskusji pod wierszem, bo sądzę, że sporo osób (wnioskując po ilości wejść) zagląda;
nikt, a znam i Olesię i f.isię nie chce pogrążać rozmówczynię Bea 2u, a jedynie – poniekąd z bezsilności – pojawia się tzw. komentarz domyślny, pozornie tylko złośliwy, ale mający jedynie na celu zdystansować ją samą do jej własnej postawy – wykazać pewnego rodzaju niekonsekwencję i przegięcie, a w końcu i niekompetentne wpadki, skoro adresatka ich nie zauważa ale nadal brnie na sztywno w lansowaniu swoich tez; trudno nie zauważyć, że przecież można dążyć do zbliżenia stanowisk a nie upierać się przy swoim – wystarczy tylko uważnie śledzić odpowiedzi do siebie kierowane;
-a w ogóle – po co aż tak napinać się, nie można trochę popatrzeć z przymrużeniem oka? Na zasadzie swobodnej rozmowy o?....bez takiego namaszczenia i zadęcia prorockiego i sądowego?
- przyjąć różnicę zdań jako naturalną i prowadzić dyskurs w formie otwartej zabawy słownej, bez togi?
- trzeba być aż tak do końca śmiertelnie nieprzemakalnym?
- o życie idzie?
o wierszyki! zachowajmy miarę!
J.S

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @sisy89 dziękuję :) pozdrawiam serdecznie:)
    • Zgubiłem się jak skarpetka w pralce szukam innej pasującej pary wyprany przez uczucia wczorajsze nieustannie odwirowywany   zgubiłem jak klucze od mieszkania za drzwiami ktoś zaczyna mieszkać ciszą zostawia ślad na tęskniących ścianach nie przejmując się przypadkową zgubą    zgubiłem się jak portfel pełen uczuć oddaj mi mnie zapłacę znaleźne razem ze mną do domu bez klucza wróć bądźmy parą nierozłącznych skarpetek
    • Zakochuję się szybciej niż kawa stygnie.   Miłość smakuje kawą, której nigdy nie potrafię wystarczająco posłodzić.    Nie lubię kawy, mówię, stojąc z kubkiem w ręce, który najpierw parzy tylko dłonie.    Zapach? Nieziemski.  Smak? Dla mnie przeciętny.  Fusy? W każdym łyku.  Posmak w ustach? Nie do przeżycia.    Nie lubię kawy - znowu poparzyła mi język.  Chyba nigdy nie nauczę się jej pić. 
    • Link do piosenki:     Masz dużo odwagi – mi jej brakowało Chciałam, a teraz żałuję – tęsknie już Może, gdybyś nie mówił tak mało No cóż… No cóż…   Czyj jesteś? Dlaczego nie tęsknisz? Nie płaczesz? Chciałam powiedzieć – byłam tuż A teraz zgubiłam siebie. Czy wiesz? No cóż… No cóż…   Choć nie jestem jak kwiat o którym marzysz To mam coś z tych stokrotek i róż Wiem, że dokładnie słowa ważysz No cóż… No cóż…   Oddam serce dla Ciebie – mój drogi, mój miły Czy wbijesz w nie naostrzony nóż Tak, aby nigdy w nim kwiaty nie ożyły? No cóż… No cóż…   Kocham Ciebie mimo to – na wieki będę Więc spokój we mnie burz, oj, burz Że sama na nic więcej się nie zdobędę No cóż… No cóż...
    • ------------------------------ ## THE MULTILINGUAL MATRIX## After Miłosz, Brel, Larkin, and Baczyński | I. Le Mouvement Français | II. The English Movement | III. Ruch Polski | |---|---|---| | par: J. Brel | By: Ph. Larkin | Przez: K. K. Baczyńskiego | | | | | | Que la langue de ma mère soit pauvre mais claire. | May my mother's tongue be poor but clean, | Niech mowa moja ojczysta będzie biedna, lecz czysta. | | Pour que chacun qui entend ses sons lit une fourche dans la route ensablée, | so that all who hear its sounds read a fork in the sandy road not taken, | Aby każdy, kto usłyszy jej dźwięk, czytał: drogę niewybraną na piaszczystym Mazowszu, | | une rivière fidèle, des cercueils en pins polonais, | a faithful river, coffins in Polish pine, | wierną rzekę nad Niemnem, trumny z polskiej sosny, co krok — | | comme on lit dans le ciel grand ouvert par un éclair d'été. | as one reads in the summer sky opened wide by a lightning flash. | jak czyta się w niebie otwartym jak piorunem w dzień jasny. | | | | | | Et pourtant, sa parole ne peut être qu'une simple image et rien de plus. | And yet, its words cannot be a simple mirror of, and nothing more. | A przecież jej słowa nie mogą być tylko promieniem słońca na roztrzaskanej kolumnie i niczym więcej. | | Depuis des naguères elle était sommée par le bercement de la rime, | Since time immemorial, they were lured by the lullaby of rhyme, | Od dawna ją przywoływały: rym z głową na karabinie, | | d'un rêve impossible, d'une mélodie cachée. | an impossible dream, a forbidden melody. | niemożliwy sen o wolności, zakazana melodia bez słów. | | | | | | Et délaissé, sans défense, au bord de l'autruiroute par un monde indifférent et desséché, | And abandoned, defenseless, at the edge of the road not taken by a world indifferent and desiccated, | I porzucona, bezbronne, na skraju drogi niewybranej przez świat oschły i obojętny, | | aujourd'hui encore plusieurs s'interpellent: | even today many ask themselves: | do dziś ciągle jeszcze wielu — nie licząc szkół, gdzie się musi, i samych poetów — | | qu'est-ce qu'elle veut dire, cette honte qu'ils ressentent en lisant un recueil de poèmes? | what this shame means which they feel when reading a book of poetry? | zadaje sobie pytanie, co oznacza ten wstyd, który odczuwają, czytając zbiór poezyj? | | | | | | Comme si l'auteur s'adressait à la part ignoble de lui-même avec une intention obscure, | As if the author were addressing the base part of himself with some obscure intention, | Jakby autor zwracał się do nieszlachetnej części ciała, gromadę błaznów wokół siebie mając, | | en écartant et trompant la pensée. | to sow confusion between form and thought. | na pomieszanie czystej myśli. | | Et, par contre, elle sait encore plaire: avec une pincée d'humour, de bouffonnerie, de satire, | And, on the other hand, it still knows how to please: with a hint of humor, buffoonery, satire, | Z drugiej strony wciąż może być jak zbawienna poręć: przy odrobinie humoru, błazenady, obłąkaństwa, | | Son Excellence est alors appréciée. | Its Excellency is still sought. | Jej Ekscelencja jest wciąż jak grajek, który od biedy się nada, by popchnąć akcję lub rozpocząć scenę. | | | | Tu ciągle jeszcze może być królową Sytuacji. | | | | | | Mais ces batailles où la vie est en jeu sont en prose négociées. | But these battles where life is at stake are still fought in prose. | Lecz te bitwy, w których stawką jest ten kapitel ciała: głowa, są rozgrywane, mówiąc prozą. | | Ce n'était pas toujours le cas. | Reason is not always the same. | Nie: powód nie był od czasów wszech ten. | | Et le regret demeure eximprimé jusqu'à nos jours. | And so the regret lingers, ineffaceable to this day. | A wsio taki żał... niewysłowion, sławiony, niewysłasłowiony żał. | | Les romans et les traités ne durent pas, ils s'envolent. | Novels and treatises do not last, they fly away. | Romanse i traktaty — ne manent, volent. | | | | | | Car une bonne strophe a plus de poids | For a good stanza has more weight | Bo dobra strofa większą wagę ma | | que des centaines de pages d'un bourgeois. | than hundreds of pages of a bourgeois. | niż setki stron mieszczuicha. | | | | | | (Le silence de l'exil) | (The silence of the post-war) | A potem kraju runęło niebo. Tłumy obdarte... | | | | jak w łachmanach na wróble strach... | | | | nie w huku, ale — skamlaniu. | | | | Umrzeć, zasnąć. Swym snem światu... | ------------------------------ ##

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Structural Insights from the Matrix Look: * The Symmetrical Degradation: Seeing them side-by-side highlights how the French and English columns maintain a relatively neat, symmetrical structure, while the Polish column visually and semantically explodes at the very end. * The Blank Echoes: The empty blocks at the bottom of the French and English columns act as visual "silences." They underscore the fact that while Western Europe transitioned out of the war into the prose of economic recovery (Brel's bourgeois, Larkin's domesticity), Poland's poetic lineage collapsed into the violent, visceral trauma of Baczyński's ruined landscape. If you are satisfied with this layout, would you like to apply the Ezra Pound endnotes back to the bottom of this matrix, or are you ready to explore a title change to finalize this three-headed monument?     @Michał Pawica ENDNOTES: THE POETIC ACCOUNTANCY   Compiled by: E.P. I. THE LINGUISTIC BANKRUPTCY (The French/Brel Movement) • ¹·¹ langue de ma mère / pauvre mais claire: Compare with the claritas of Aquinas. The French still demand the ghost of Descartes in their syntax. But Brel knew clarity is found in the throat, not the academy. The bourgeois wants a clean parlor; the poet wants a clean ledger. • ¹·² fourche dans la route: A cross-pollination. Frost's rural divergence dropped into the mud of Flanders. The path is muddy, the selection is arbitrary, and the outcome is commercialized. • ¹·³ rivière fidèle: Miłosz's ghost haunting Stefan Żeromski. A historical marker treated like landscape scenery. A river cannot be faithful to an unfaithful continent. • ¹·⁴ un rêve impossible: Don Quixote via Brussels. The romance is dead, but the chanson acts as a minor interest payment on a defaulted soul. Note the collapse from high epic to cabaret. Useful, but heavily taxed by sentiment. • ¹·⁵ autruiroute: Bastardized vocabulary! A collision of autrui (the other) and autoroute (the mechanical speedway). The modern man drives over his neighbor at 120 kilometers per hour. A perfect verbal symptom of Usura (usury) breaking human contact. • ¹·⁶ Son Excellence: The diplomatic corps hiding behind the music stand. Bureaucracy attempting to inherit the courtly love tradition. • ¹·⁷ un bourgeois: The primary enemy of the ledger. Brel famously despised bourgeois complacency and institutional pomposity, most notably in his biting satirical song Les Bourgeois. II. THE ANGLO-SAXON SKEPTICISM (The Larkin Movement) • ²·¹ poor but clean: The British reduction of the sublime to a laundry list. Compare with the Chinese ideogram for "Honest" (人 + 言 = a man standing by his word). Here, it is merely a man standing by his radiator. • ²·² lullaby of rhyme: Connects back to Miłosz’s original critique of how strict poetic forms can lull the mind to sleep, blinding the poet to brutal realities. • ²·³ world indifferent and desiccated: See my Hugh Selwyn Mauberley ("a botched civilization"). Larkin's landscape is the ultimate result of the usurious system: the soil dried up, the rhythm lost, the intellect reduced to a complaint. • ²·⁴ to sow confusion between form and thought: The fatal divorce! When form becomes a container instead of the thing itself, the poetry dies. The moderns "sow confusion" because they have forgotten the precise definition. Dichtung = Kondensare (Poetry = Condensation). III. THE SACRIFICIAL COINAGE (The Baczyński Movement) • ³·¹ Z głową na karabinie: The real ledger. Where the Anglo-Saxon argues over the bill, the Pole pays in blood. The "Generation of Columbuses" discovered only their own graves. This is not poetry as decoration; this is poetry as a terminal receipt. • ³·² Nie licząc szkół, gdzie się musi: A direct quote from Miłosz's original text, mocking how poetry is forced upon students in schools, stripping it of its raw, dangerous nature. • ³·³ Jak zbawienna poręcz: A direct quote from Miłosz's Ars Poetica?, where he argues poetry should serve a functional, supportive purpose for human survival, rather than just being decorative art. • ³·⁴ Grajek, który od biedy się nada: Direct quotes lifted straight from Miłosz’s text, discussing the secondary, almost clownish role the poet must play in society to keep the audience's attention. • ³·⁵ Ten kapitel ciała: głowa: A beautiful, architectural allusion to Zbigniew Herbert’s or Baczyński’s style of body-imagery, where the human head is treated like the crown (capital) of a classical column being destroyed by war. • ³·⁶ Ne manent - volent: The ultimate inversion. Rome said scripta manent (the written word remains). But when the sky collapses (runęło niebo), the paper burns first. Only the oral rhythm—the absolute cadence—survives the artillery. • ³·⁷ mieszczuiCHA: Excellent vitriol. The philistine middle-class mind magnified to a structural disease. The mieszczuch buys the novel to pretend he has a brain; he ignores the stanza because it tells him he has no soul. IV. THE TERMINAL SOUNDINGS (The Coda) • ⁴·¹ A potem kraju runęło niebo...: A direct quote from Krzysztof Kamil Baczyński’s terrifying poem Mazowsze. It captures the literal collapse of Poland under Nazi and Soviet invasion. • ⁴·² nie w huku ale – skamlaniu: Eliot’s lines (The Hollow Men), stolen and translated into the Slavic dark. I told Tom to cut the fluff from his poems, but he kept the whimper. In Warsaw, the whimper is at least loud enough to shake the pine coffins. • ⁴·³ Umrzeć, zasnąć...: Shakespeare's currency, debased by three centuries of melodrama, but re-minted here in the mud of the Mazovian plain. The cycle is complete: the poem ends where the language began—in the dark, waiting for a clear speaker. ─── Pound's Final Red-Pencil Editorial Note: "The collage is the only honest architecture left for a ruined house. You have gathered the right stones from Brussels, Hull, and Warsaw. Now, strip the punctuation. Let the fragments hit each other like flint. Make it harder. Make it newer."
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...