Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Może w nas drzemią błyskawice
Zaczarowane w ognie gwiazd
Ale My nie jesteśmy sami
Wciąż ktoś nas śledzi
Hasło zna

Jesteśmy tylko zapoznani
Wiemy kto nas nie lubi
Ale na każdym krańcu ziemi
Chcemy być niezależni

Może w nas drzemie milion tajemnic
Które bez jednej Kapuś zna
Ale jesteśmy dzielni
Szukamy szczęścia Ty i Ja

Jesteśmy dziećmi nieprizornych
Ktoś chciał skasować nas
Ale nie może bo za oknem
Pitawal ciągle trwa

Ktoś szuka winnych
Zabija bo wciąż odzew zna
Ale My jesteśmy wielcy
My wciąż zmieniamy Hasło Dnia

Jesteśmy jądrem całej ziemi
Jesteśmy bo nas stworzył świat
My - Awangarda Nadprzestrzeni
My - Przedsmak Brudnych Zdrad

Opublikowano

Profanacja poezji to też wyraz artystyczny. Czy to nie śmieszne, że staramy się wyrazić uczucia wciąż w nowy sposób, a i tak jest to niedoskonałe. Dlaczego nie profanować słowa? Jak w życiu...

Opublikowano

co ma Dostoj do tego nadętego manifestu gimnazjalnego kontestatora?
chyba to samo co ten tekst do poezji - mógłbym dosadniej...
ech!
J.S

ps.;
ale pewnie jakie szkolne szarpidruty, hevi-metaliki zaśpiewały by sobie wśród pisku nastoletnich fanek...ach ta młodość, górna-chmurna i durna...
J.S

Opublikowano

Jesteśmy tylko zapoznani
Wiemy kto nas nie lubi
Ale na każdym krańcu ziemi
Chcemy być niezależni

Może w nas drzemie milion tajemnic

Taak, tajemnica...co to jest : po stawie pływa i kaczka się nazywa ? ; )

Do kosza.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Whisper of loves rain    Wiersz maluje przytulną koegzystencję w mansardzie, wśród dachów lubelskich kamienic pokrytych puszystym śniegiem.   Miało to specyficzny koloryt- przypominający emigrację w Paryżu albo stan wojenny.   Pełne uroku miejsce, poświęcenie sztuce, a przede wszystkim młodość i miłość unieważniały fakt trudnego życia (na stole tylko herbata i chleb). Dla peela były to najlepsze chwile.   Ostatnia część tekstu jest konstatacją, że wszystko można utracić, poza "chwilą" bliskości. Nawet jeśli nie ma już człowieka z którym dzieliło się ten wspólny świat.   Końcowe stwierdzenie, stanowi piękną puentę. Zostało napisane na przekór bezlitosnej rzeczywistości...
    • @Mel666 W tym wszystkim zastanawia jedno. Czemu tak się dzieje? Czemu jeden zginie od ugryzienia mrówki, a drugi żyje sto lat. No i ta bezsensowność, która aż krzyczy w Twoim wierszu. Może to po to, by komuś było łatwiej, albo by zrobić miejsce drugiej mrówce. Nie wiem. Ale to pytanie pewno zostaje na długo w człowieku. Pozdrawiam. 
    • Dzięki. Pozdrawiam. 
    • @Poet Ka Och ...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @andrew Rwany sposób przechodzenia od myśli do myśli imituje chaos, którego doświadcza człowiek w codziennym życiu.   Wiersz jest próbą, a raczej wezwaniem do stworzenia sobie własnego świata i ostrzeżeniem przed tłumem.   Dwa ostatnie, krótkie wersy, niczym zaklęcia, dookreślają, że „swój mały świat” to „swój kawałek podłogi” i „azyl”.   Myśl oraz wezwanie są kierowane do bliskiej osoby (nie w całym utworze- ponieważ pojawia się forma "z nią", jest to element tej rwanej struktury), ale także do wszystkich ludzi – a właściwie do każdego z osobna.   Moim zdaniem ten urywany sposób pisania oraz powtórzenie myśli stanowią największą siłę utworu, nadając mu indywidualny rys.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...