janusz_pyzinski Opublikowano 1 Marca 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 1 Marca 2010 dopóki matka stoi przy oknie wpatrzona w drogę niby w cień lichtarza z którego płomień przed świętym obrazem spogląda na mnie by słowa przypomnieć na chwilę zapomni ostatnią łzę i oset przygarnie w pewien obszar czasu czytając wzrokiem łany pszenicy wiem że nie mogę wrócić tu gdzie sczerniała ikona domu pachnie jeszcze potem i strzechą dom czy tylko cztery ściany pod dachem historii i okiem czereśni skrzypiące dobre łóżko zaklęte w nocny pejzaż dopóki ojciec żył twardą ręką trzymał kotwicę rzuconą w ukojenia przystań i rozdawał ciepło co pięło się ku skroniom szyfrem do drzwi do nas drugiego takiego nie spotkam długo czekałem aż stopnieje śnieg z wszystkich naszych zim koryguję niebo do chabrów z dzieciństwa i na stawie co zawsze udawał morze buduję most dla nadziei i wiary po którym przechodzi pustka drwa narąbane piec napalony pierzchły ostatnie metafory i końskich kopyt odległy tętent na ścieżce co znała wszystkie zdarte kolana z pustych domów moich sąsiadów wzbierająca tęsknota wylewa się rzeką co ją kiedyś zwano matką ścieku mój ciebie pytam ty wiesz jeszcze żyjesz jeszcze płyniesz obok tamtych lat wczoraj na moim podwórku zapadła się studnia żuraw uciekł wiatr porwał gdzieś skrzypienie kół można kochać do bólu nienawidzić prostacko lecz jak przejść obok milcząco wracając na miedzę krótkich portek z dzieciństwa do mieszkania skowronka co ze słońcem na skróty polnym niebem gnał nie przytulić do wyki nie osmolić sporyszem nie krzyczeć jak się pożegnać ze starym świątkiem gdy tyle mu się spraw powierzyło jak się modlić żeby wróciło to co minęło bezpowrotnie anioł pokory się uśmiechnie potem odejdzie ty pozostaniesz z tęsknotą która zna tęsknotę matki co wciąż znakiem krzyża wita kolejny dzień
Goliard Opublikowano 1 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 1 Marca 2010 to jest bardzo wartościowy tekst, przy takiej kotwicy nie ma się czego obawiać ps: w ostatnim wersie wkradł się chyba chochlik - "ci" pozdrawiam
Leszek_Nord Opublikowano 1 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 1 Marca 2010 Jak Ty to robisz!? Elegie nasączone nostalgią, pełne znaczeń. Dom rodzinny, który na zawsze pozostaje bezpieczną przystanią. Wieś, jaką pamiętam. Pozdrawiam. Leszek.
bestia be Opublikowano 1 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 1 Marca 2010 ho ho tutaj jest nad czym myśleć i co czytać Żeby nie przeciągać, krótko, to jest poezja z krwi i kości w niuanse nie wnikam widząc tak napisany wiersz--SUPER szacuneczek be
Ona_Kot Opublikowano 1 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 1 Marca 2010 cięło mi się. znaki by się zdały na przystanki. ot, przykład: "dopóki ojciec żył twardą ręką" w całości jest potencjał, ale. pozdrawiam
Zbite_Jaja Opublikowano 1 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 1 Marca 2010 Ło rety. Na pierwszy rzut oka to wygląda na umowę najmu garażu. Nawet wyłączyłem muzykę żeby móc się skupić nad tym (u)tworem. Ale nie pomogło. Ledwo udało mi się doczytać do końca. Po pierwsze "primo" - konstrukcja wiersza przeraża natłokiem słów w każdym wersie. po drugie "primo" - budując takie długie wersy i nieużywjąc przynajmniej kropek i przecinków powodujesz że cholernie ciężko się połapać gdzie się zaczyna a gdzie kończy się zdanie. I powstaje z tego niesamowity bełkot. po trzecie "primo" - brzmi to jak opis średniowiecznej wsi przez jakiegoś wędrownego obcokrajowca na bani. "cienie lichtarzy" , "święte obrazy", "łany pszenicy" "anioły" , ze trzy "tęsknoty"... seta w przełyk, kulka w łeb, cap carap und aufwiedersehen. po czwarte "primo" - ciężkostrawne to jak kebab z wołowiny dla hindusa.
Jan Fuks Opublikowano 1 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 1 Marca 2010 Jeśli to nie jest banalne, to chyba nie umiem czytać. "wracając na miedzę krótkich portek z dzieciństwa do mieszkania skowronka co ze słońcem na skróty polnym niebem gnał nie przytulić do wyki" Może nawet jest śmieszne?
H.Lecter Opublikowano 2 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 2 Marca 2010 Czyta się, dobrze się czyta... : )
Bernadetta1 Opublikowano 2 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 2 Marca 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. bardzo fajnie Januszu:) to chyba jeden z bardziej klimatycznych Twoich wierszy...bajkowy wrecz:)pozdrawiam
Agata_Lebek Opublikowano 2 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 2 Marca 2010 Przy Twoich wierszach można czasem zawyć z tęsknoty za dzieciństwem i wszystkim tym co może do nas wrócić już tylko w snach, marzeniach, wspomnieniach... Wyję z tęsknoty razem z Tobą...
Wilcza Jagoda Opublikowano 2 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 2 Marca 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Jeśli o wyciu mowa, ja barzdo chętnie łączę się... hihi oj tak wyję jak do pełni przepełnia m,nie radosć Januszu
Stefan_Rewiński Opublikowano 2 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 2 Marca 2010 Nie dałem rady doczytać do końca za pierwszym razem. Wróciłem, doczytałem. Dobre. Ale wolę krócej. Pozdrawiam.
jacekdudek Opublikowano 3 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 3 Marca 2010 dobry, ale krótsze bardziej działają, a przynajmniej na mnie, pozdrawiam
MARIUSZ RAKOSKI Opublikowano 5 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 5 Marca 2010 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Również. Nie zmienia to FAKTU: z dużym plusem.
MARIUSZ RAKOSKI Opublikowano 5 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 5 Marca 2010 Wracam, bo nie widzę tego dużego Plusa. Już jest. Pzdr.
Jolanta_S. Opublikowano 5 Marca 2010 Zgłoś Opublikowano 5 Marca 2010 Januszu może ciut długi, ale mi się podobają takie obrazy :))) przypomniał mi się chleb ze smalcem i solą... pycha! serdecznie - Jola
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się