Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nad ranem gdy noc rosą szlocha
i słońce gramoli się w niebo
wszystko się budzi żeby kochać
i wstaje wszystko za potrzebą

tulipan wznosi ciężką głowę
konwalie prężą swoje dzwonki
ptaki spraszają na rozmowę
budzą się wszystkie żywe członki

nad ranem mruczy piękna żona:
- coś ściąga kołdrę i mam dreszcze -
a słonko wstaje - księżyc kona
- przytul mnie do snu proszę jeszcze...

już od godziny nie śpię prawie
i zmagam się z testosteronem
nie wiem czym we śnie czy na jawie
w namiocie z kołdry cały płonę

żona bezwiednie błądzi dłonią
ręka podpełzła jak grzechotnik
myśli myślami myśli gonią
a tu kapelusz i sromotnik...

..................................
w leciwym wieku zacne damy
niechaj nie gorszą te wybryki
bo kiedyś wcześniej - przypuszczamy -
bywały lepsze z erotyki

Opublikowano

Eee tam - dobre! A że rozwlekłe - bo czasem wiersz sam się "pisze" - i już.

Nikodem pisze - "nie wyszedł Ci ten wiersz...chyba wszytko nie trafione
"i wstaje wszystko za potrzebą" - ten wers się negatywnie wyróżnia"

Nieprawda - Znasz przecież przysłowie - "Kto rano wstaje - ten leje jak z cebra". O! :)) -

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




; )
dobre!

;D!

zaś w leciwym wieku damy
już do łóżek nie wpuszczamy,
niech na drutach robią sobie
lecz nie u nas, w Lidze Kobiet... hahaha

Dziękuję Kasikowi Ballou za wzięcie udziału w tym danse erotica... hahaha
niech żyje dyskrecja! Pozdrawiam Pierwszą Damę Dzikiego Zachodu, zwanego również
orgiem. Trzymki i lubimki... hahaha :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Matka słysząc przez ścianę, że syn rano leje w pokoju po ścianie, jak nie wrzaśnie!
-Kazik, bój się Boga, musisz lać po ścianie?!
-Jak mamusia taka mądra, to niech go mama zegnie... hahaha

Lyryczny, Łobuzie jeden; Kto rano wstaje, ten pierwszy przynosi nocnik... hahaha
Dziękuję, że byłeś, śprośny Lyryku.... hihi :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Stanisławo(zacznę tak oficjalnie), czy masz na myśli sypialnię, pisząc "warsztat"? hahaha
Stasiu, ja muszę wszystko w pośpiechu i na stojąco, bo mi się testosteron ulewa z woreczka na talizmany... hahaha
Dziękuję za wizytę i ciepły, Stasiowy komentarz.
Buzi i pitulanka, buzi i pitulanka... hahaha
Cmokasiątko w Stasiowe buziątko... mmmmmmmmmmm :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




; )

Nessa, nie prowokuj mnie... hahaha, dziękuję i pozdrawiam przerozmowną Nessę... "Nessi, wróć"... hihihi e.g.

Proszę wziąć głęboki oddech i wysyłać energie w kosmos, to może wrócę;p
dygam zdygana nóżką ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • podnoszę z ziemi  krągłą butelkę coca coli    nie miałem z tobą  żadnego uniesienia  już od roku    lody puściły  jestem na medal nie słodzę       
    • @piąteprzezdziesiąteDziękuję :)
    • @piąteprzezdziesiąte Twoja wypowiedź to już prawie wiersz ;) dziękuję, zawłaszcza to z synestezją mi się spodobało - dokształciłem się ;)
    • Jeże się jeżą. A pan? Ja też się jeżę. Popatrzyła i odparła: nie wierzę.   Od kiedy patrzę — włos się we mnie jeży, jak gdyby tłum jeży ulicą bieży.   Od kiedy tor w Jeżowie już leży, w Makowie pozbyli się jeży.   Skróci się teraz kolejka do Maka w Makowie…   Od kiedy stacja powstała w Jeżowie, jeże mają tam stania zakaz.   Stoją teraz na straży dwa jeże, którym nie chciało się jeżyć do Maka.
    • Irenka z Rzekunia    Pochodzę z biednych, ale głęboko religijnych Kurpiów, z okolic Rzekunia. Było nas czworo w domu: ja, moja młodsza siostra Danka oraz dwóch braci – Mietek i Jerzyk. Nasz najstarszy brat, Irek, wpadł pod pociąg i zmarł w dzieciństwie. To po nim dostałam imię Irenka. Matka na starość uciekała z domu i próbowała dojść na piechotę pod Ostrołękę. Miała samotne życie oraz trudny i nieprzyjemny charakter. Taka była Bronka. Nic dodać, nic ująć.   Mietek był światowcem i ulubieńcem rodziców. Ukończył dobre studia na kierunku elektryka, realizował poważne projekty na szeroką skalę i ostatecznie wyjechał do Stanów, by pracować dla Forda.   Z kolei Jerzyk słuchał matki i chciał przejąć rodzinne włości. Kiedy jednak zakochał się w dziewczynie, matka nie poparła tego związku. Jerzyk podupadł. Gdy zabroniła mu dostarczania obowiązkowych dostaw dla komunistów ("nie ma mowy, nie jesteśmy chłopami, nie płaciliśmy nikomu danin"), kilkukrotnie został przez nich dotkliwie pobity. Była to kropla, która przelała czarę goryczy. Nie chcę rozwijać tego wątku zbyt głęboko, by nie wyrządzić sobie szkody. Lata pięćdziesiąte bis mamy także dzisiaj.   W trudnych czasach ratowało nas to, że z Danusią byłyśmy ze sobą bardzo blisko. Razem poszłyśmy do Studium Nauczycielskiego. Ja skończyłam historię, a Danka nauczanie początkowe. Życie umilały nam słodycze, bo tata, który był kolejarzem, miał dużo kartek na  wyroby czekoladowe, więc kupował nam kruszony blok.   Tak przetrwałam okres okołowojenny i założyłam rodzinę z Jerzym. Jeździliśmy od miasta do miasta na Warmii i Mazurach, walcząc jako nauczyciele z analfabetyzmem. Życie było wtedy niezwykle ciężkie. Wynajmowaliśmy izby w wiejskich chatach, początkowo bez elektryfikacji i bieżącej wody. Uczyliśmy tak, jak to pokazywano na dawnych filmach – wbrew temu, co twierdzą niektórzy zagorzali konserwatyści, nie wszystko było wtedy kłamstwem.   To były czasy naszej młodości. Chodziliśmy na ryby, jeździliśmy na motorach, a Jurek w plenerze szkicował. Z rana zabieraliśmy termos z kawą zbożową, kanapki z jajecznicą i ruszaliśmy w drogę. Dla niektórych to były znienawidzone lata pięćdziesiąte i jest w tym sporo racji, ale po co po raz kolejny lać wodę na młyn?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...