Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Co było do udowodnienia...
: )
"Pewność" proszę uznać za reakcję na komentarz do mojego posta; uśmiech to przejaw poirytowania "niebieskimi" passusami. Jeśli będzie Pan kiedyś gotowy na rozmowę o swoim tekście lub uzna, że moja "pewność" nie przeszkadza Panu w podejmowaniu swojego zdania, będę czekał;) Pzdr.

Post serwuje pan zazwyczaj jeden - " nie rozumiem ". Owo niezrozumienie, może być winą autora, może być niedbalstwem czytelnika. Trudno osądzić, brakuje bowiem w pańskich lakonicznych, zbywających wypowiedziach punktu zaczepienia, pretekstu do prowadzenia dyskusji. Nie rozumie pan czego ? Wszystkiego ? Mam panu streścić zamysł wiersza, zanalizować wers po wersie, podrzucić interpretację, samemu znaleźć słabe punkty i się z nich wytłumaczyć ? Z niezrozumieniem totalnym nie sposób dyskutować. Na rozmowę jestem zawsze gotowy, na pańską " pewność ", mam własną - wcale nie gorszą. Protekcjonalizmu nie znoszę, jeżeli będzie pan miał coś nie tylko do obwieszczenia w trzech słowach ale i do " wysłuchania ", będę czekał.
  • Odpowiedzi 43
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Cygar się nie rzuca, cygara nie wybaczają... ; )

Dzięki, Stefanie.
: )
Masz rację, cygara to nie baby.

To jest temat na osobny wątek, koniecznie z cygarem... ; )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"Pewność" proszę uznać za reakcję na komentarz do mojego posta; uśmiech to przejaw poirytowania "niebieskimi" passusami. Jeśli będzie Pan kiedyś gotowy na rozmowę o swoim tekście lub uzna, że moja "pewność" nie przeszkadza Panu w podejmowaniu swojego zdania, będę czekał;) Pzdr.

Post serwuje pan zazwyczaj jeden - " nie rozumiem ". Owo niezrozumienie, może być winą autora, może być niedbalstwem czytelnika. Trudno osądzić, brakuje bowiem w pańskich lakonicznych, zbywających wypowiedziach punktu zaczepienia, pretekstu do prowadzenia dyskusji. Nie rozumie pan czego ? Wszystkiego ? Mam panu streścić zamysł wiersza, zanalizować wers po wersie, podrzucić interpretację, samemu znaleźć słabe punkty i się z nich wytłumaczyć ? Z niezrozumieniem totalnym nie sposób dyskutować. Na rozmowę jestem zawsze gotowy, na pańską " pewność ", mam własną - wcale nie gorszą. Protekcjonalizmu nie znoszę, jeżeli będzie pan miał coś nie tylko do obwieszczenia w trzech słowach ale i do " wysłuchania ", będę czekał.
Ja już napisałem, ale Pan nie daje sobie szans na zrozumienie.

Używając pojęcia "niezrozumialstwa", miałem nadzieję, że Pan wie, co to znaczy. To termin bardzo często spotykany w literaturze. Wprowadzone do literatury jako żart chyba przedwojennego krytyka Karola Irzykowskiego, stało się "niezrozumialstwo" określeniem świadomego, bądź nieświadomego dążenia Autora do hermetyzacji języka...

Nadużywa Pan inwersji. "Na nocy zmywaku" - to wyrażenie z pogranicza "prostackiego sylogizmu"... O ile da się odczuć ironiczne podejście do "mistrzostwa", o tyle ciężko powiedzieć, w jakim tonie odczytywać kultywowanie tradycji zbierania ostatków... Tekst oscyluje między wyrażeniem zachwytu i anty-zachwytu scenerią przyrody, sztucznie osadzonej w obrazach początków cywilizacji, poprzeplatanych kwiatkami typu "zbierania ciszy cierpliwego", "rąk stokrotnych lepkiego brudnopisu nieba"... To jest "ciężkoczytajne" nawet dla zaprawionego Czytelnika;) Nie chcę wiedzieć, po co to Pan robi, bo nie zależy mi na takim pisaniu... Zastanawiam się jedynie, dleczego tak ambitna jednostka robi to sobie;)

Wbrew opinii niekórych współczesnych nie uważam, aby hermetyzacja była przejawem tylko i wyłącznie kryzysu czy upadku tej wąskiej kategorii literackiej, jaką stanowi liryka, ale wobec odpowiedzi, które mi Pan serwuje, jestem pewien, że nie mogę jej inaczej odczytać - to przejaw pisackiej tępoty. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Post serwuje pan zazwyczaj jeden - " nie rozumiem ". Owo niezrozumienie, może być winą autora, może być niedbalstwem czytelnika. Trudno osądzić, brakuje bowiem w pańskich lakonicznych, zbywających wypowiedziach punktu zaczepienia, pretekstu do prowadzenia dyskusji. Nie rozumie pan czego ? Wszystkiego ? Mam panu streścić zamysł wiersza, zanalizować wers po wersie, podrzucić interpretację, samemu znaleźć słabe punkty i się z nich wytłumaczyć ? Z niezrozumieniem totalnym nie sposób dyskutować. Na rozmowę jestem zawsze gotowy, na pańską " pewność ", mam własną - wcale nie gorszą. Protekcjonalizmu nie znoszę, jeżeli będzie pan miał coś nie tylko do obwieszczenia w trzech słowach ale i do " wysłuchania ", będę czekał.
Ja już napisałem, ale Pan nie daje sobie szans na zrozumienie.

Używając pojęcia "niezrozumialstwa", miałem nadzieję, że Pan wie, co to znaczy. To termin bardzo często spotykany w literaturze. Wprowadzone do literatury jako żart chyba przedwojennego krytyka Karola Irzykowskiego, stało się "niezrozumialstwo" określeniem świadomego, bądź nieświadomego dążenia Autora do hermetyzacji języka...

Nadużywa Pan inwersji. "Na nocy zmywaku" - to wyrażenie z pogranicza "prostackiego sylogizmu"... O ile da się odczuć ironiczne podejście do "mistrzostwa", o tyle ciężko powiedzieć, w jakim tonie odczytywać kultywowanie tradycji zbierania ostatków... Tekst oscyluje między wyrażeniem zachwytu i anty-zachwytu scenerią przyrody, sztucznie osadzonej w obrazach początków cywilizacji, poprzeplatanych kwiatkami typu "zbierania ciszy cierpliwego", "rąk stokrotnych lepkiego brudnopisu nieba"... To jest "ciężkoczytajne" nawet dla zaprawionego Czytelnika;) Nie chcę wiedzieć, po co to Pan robi, bo nie zależy mi na takim pisaniu... Zastanawiam się jedynie, dleczego tak ambitna jednostka robi to sobie;)

Wbrew opinii niekórych współczesnych nie uważam, aby hermetyzacja była przejawem tylko i wyłącznie kryzysu czy upadku tej wąskiej kategorii literackiej, jaką stanowi liryka, ale wobec odpowiedzi, które mi Pan serwuje, jestem pewien, że nie mogę jej inaczej odczytać - to przejaw pisackiej tępoty. Pozdrawiam.

Miło mi, że udało nam się uzgodnić wspólne stanowisko - ten od " rąk stokrotnych lepki " wierszyk, jest rzeczywiście przejawem pisackiej tępoty.

P.S.
Dla uściślenia, nie jestem ambitną jednostką ( ja, tylko tego jestem " pewien " ), wszak :

dla mnie
zbieranie ciszy cierpliwe
po ucztach mistrzów
na nocy zmywaku

Pozdrawiam mistrza.
Opublikowano

Nie czytałem książki, więc pewnie niewiele głębszego o wierszu mogę powiedzieć. Ale odkąd zobaczyłem ten program z radia czy skąd tam: www.youtube.com/watch?v=yIh6oxybdn8&feature=related nie mogę oprzeć się wrażeniu, że od tytułu, bram starorzecza, przez mgłę aż po zmywak - ten wiersz jest wykwintną, przewrotną parodią..

;

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie mam pojęcia, czy to jest dobry wiersz, czy zły(nie znam wieczerzy mistrzów), ale jest z "pewnością" bardzo lecterowski. Wiele mówi o autorze, wywala prześmiewczo jęzor i to mi pasuje, bo tak go widzę.
Podoba mi się ten dystans peela do siebie. Noc na zmywaku kojarzy mi się z klęską, tak zapodana - broni się. Pozdrawiam. Leszek.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ciepło... ; )
Chociaż wiersz był swego czasu rodzajem recenzji, nie prowadzi z książką bezpośredniego dialogu. To raczej usytuowanie się peela wobec " wieczerzy mistrzów " - świata wartości duchowych...

P.S.
Z wykwintem, mi nie do twarzy, jam Gargantua... ; )

Dzięki.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie mam pojęcia, czy to jest dobry wiersz, czy zły(nie znam wieczerzy mistrzów), ale jest z "pewnością" bardzo lecterowski. Wiele mówi o autorze, wywala prześmiewczo jęzor i to mi pasuje, bo tak go widzę.
Podoba mi się ten dystans peela do siebie. Noc na zmywaku kojarzy mi się z klęską, tak zapodana - broni się. Pozdrawiam. Leszek.

Nie mam większych potrzeb, niż być z " pewnością " lecterowskim - to rodzaj życiowego " zmywaka "... : )

Dzięki, Leszku.
: )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No talent do "wyjadania" najlepszych kęsów to Ty zawsze miałeś ;P
Zmywak nocy pierwyj sort :)
Spokój i cisza ;)

Ech, te romantyczne nocne " zmywaki "...

Wyjadanie najlepszych kęsów, to sztuka - arcymistrzostwo...
: ))

Dzięki, Agatku.
Szybko się uczysz... ; )
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Uff, nareszcie ktoś myśli a nie " jest pewien "... ; )

Dzięki, Wiktorze.
: )

swoja drogą...
i pomyśleć by można co by było gdyby

"przez bramy starorzecza
nieba brudnopis

od rąk stokrotnych lepcy
mistrzowie wchodzili i wychodzili
z mgły
i w mgłę"

sorry ale to coś w stylu co by było gdyby babcia miała wąsy
et takie tam odmienianie/( domniemanie ) przez przypadki moje

:)
Opublikowano

przez bramy starorzecza
nieba brudnopis
od rąk stokrotnych lepki
mistrzowie wchodzili i wychodzili
z mgły
i w mgłę

dla mnie
zbieranie ciszy cierpliwe
po ucztach mistrzów
na nocy zmywaku

.. a i jeszcze skojarzenie do obchodzenia stołu dookoła, w Stachurze ... pisząc ten stół
jednak wszystko jest poezją
to jest nocny zmywak :)
na moim zamku

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Uff, nareszcie ktoś myśli a nie " jest pewien "... ; )

Dzięki, Wiktorze.
: )

swoja drogą...
i pomyśleć by można co by było gdyby

"przez bramy starorzecza
nieba brudnopis

od rąk stokrotnych lepcy
mistrzowie wchodzili i wychodzili
z mgły
i w mgłę"

sorry ale to coś w stylu co by było gdyby babcia miała wąsy
et takie tam odmienianie/( domniemanie ) przez przypadki moje

:)

Trzeba by poddać mistrzów próbie organoleptycznej... ; )
Opublikowano

Sezon na mistrzów :)
„Lepki brudnopis nieba” jest bardzo kuszący :) Jednak zmywak na piedestał !!!
lepszy od „bram STARORZECZA” :)
„zmywak”, który z początku drażnił i dławił, zdaje się nadawać nocy nowe znaczenie, na pewno obraz – to właśnie najbardziej się podoba. Staje się chropowata, twarda i nieustępliwa jak prawda, która, niezależnie od mistrzów, w końcu przywróci wszystko na swoje miejsce. To noc co się rzecze :)
No i jeszcze kilka słów a tyle przestrzeni, od stołu do zmywaka jest cały szmat drogi…:)
Tak się tylko zastanawiam, co z mistrzem Mironem…
łapę ściskam i pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      z tym zdaniem jest coś nie tak, proponuję zamiast staje się napisać jest, albo zamienić na cięższy. Bardzo dobry tekst.
    • @Migrena  dziękuję za raki odbiór. Pozdrawiam serdecznie.
    • @hollow man  Wiersz wręcz reporterski , brak metafor , sugestywny tytuł. Bez oceny. Mamy tu książkę i niedopitą herbatę, miękkie światło.  .Kobieta pozuje, leży swobodnie, patrzy z czułością.  Powstaje obraz. Pozdrawiam. 
    • Zegar wskazywał już późny wieczór, a w biurze było prawie pusto. Klawiatura komputera stukała w ciszy, wypełnionej tylko szumem klimatyzacji. Karolina siedziała przy biurku, zgarbiona, ze wzrokiem utkwionym w nieskończonej liście e-maili. Każdy nowy komunikat był jak kamień wrzucony do jej już przepełnionego kosza. Nadmiar obowiązków, terminów, nieodpowiedzianych telefonów – wszystko zlewało się w jeden gęsty, nieprzenikniony chaos, który zaciskał się wokół jej umysłu. Patrzyła na ekran, ale nie była w stanie przetworzyć żadnej z informacji. Dłońmi masowała czoło, próbując złapać oddech, ale powietrze wydawało się ciężkie, duszące, jakby każda myśl ważyła tonę. Czuła się, jakby była zatopiona w oceanie zadań, który wciąż się rozrastał, pochłaniając ją coraz bardziej. Wzrok jej błądził, zatrzymując się na półce z filiżankami do kawy, które teraz wydawały się zupełnie nieistotne. Dźwięk telefonu, który nagle zadzwonił, wytrącił ją z zamyślenia, ale tylko sprawił, że poczuła się jeszcze bardziej osamotniona w tym niekończącym się wyścigu. – Tak, Karolino, jeszcze jedno zadanie – powiedział głos w słuchawce. – Będzie trzeba to zrobić na wczoraj. W jej głowie tylko wzbierała cisza. Każdy kolejny dzień stawał się coraz bardziej nie do zniesienia. Przytłoczenie jest jak ciemna chmura wisząca nad głową, która nieustannie rośnie, aż w końcu zapełnia całą przestrzeń. To nie tylko brak czasu, ale nadmiar tego, co musimy zrobić – rzeczy, które wkradają się w nasz umysł, jak hałas, który nie pozwala usłyszeć własnych myśli. Zbyt wiele do zrobienia, za mało przestrzeni na oddech – każdy obowiązek staje się coraz bardziej ciężki, jak kamień na plecach, który zdaje się rosnąć z każdą godziną. Czasem przytłoczenie to nie tylko wielka lawina zadań, ale cichy proces, który wkrada się w naszą codzienność. Niezauważenie przestajemy oddychać pełną piersią. Zamiast żyć, zaczynamy tylko reagować, próbując dotrzymać kroku temu, co nieustannie nas goni. Tłumione emocje, zapomniane potrzeby – wszystko to staje się jednym wielkim ciężarem. Jednak przytłoczenie nie jest nieuniknione. To, co na pierwszy rzut oka wydaje się nie do pokonania, może okazać się tylko falą, która w końcu opadnie, jeśli pozwolimy sobie na moment zatrzymania. Bo przytłoczenie nie jest końcem. To jedynie sygnał, że trzeba zwolnić, posłuchać siebie, oddzielić to, co naprawdę ważne, od tego, co jest tylko dodatkiem. W chwilach, gdy czujemy się przytłoczeni, nie musimy walczyć z ciężarem. Możemy go puścić, oddać to, co nie jest naszym, i znaleźć w sobie przestrzeń do oddychania. To w tej ciszy rodzi się spokój, który pozwala znowu zobaczyć, że życie nie jest serią niekończących się zadań, ale podróżą, w której to, co najważniejsze, może odbywać się w rytmie serca, a nie w tempie zegara.
    • w ostatnim zdaniu brakuje a miedzy tym, a tym (obietnicą?),  osobiście zrezygnowałbym ze zwrotu w pożyciu i z początku w całym zadaniu. Czyżby młode lata filmowego "Och Karol" ?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...