Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.09.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
Jesienią weźmiesz mnie za rękę, ścieżką pójdziemy Nad Reglami, zauważymy jak jest pięknie oczarowani kolorami. Słońce otuli nas promieniem niebo pochyli się mad nami. Szeptami ciszy odmienieni się przytulimy policzkami. Potem skradniemy pocałunki, szepniemy sobie słowo "Kocham". Zawstydzą się Czerwone Wierchy, zielenią schowa nas Roztoka. Szumem przywita nas Siklawa, Granaty granią swą zagrają. Mnich się zaduma - "Trudna sprawa, że tacy siwi – tak kochają..."10 punktów
-
Morze nie rodziło się z wody, lecz z pamięci , w której powstała tęsknota. Ono pulsowało we mnie, każda fala unosiła obietnicę a każda głębia - echo przed-światła. I wiedziałam, że nie dotknę drugiego brzegu. Horyzonty rozpadały się w nieskończone bezkresne nigdy.9 punktów
-
myślę o tobie całym ciałem o niej o nas dzień i noc płynę za tobą całą sobą bez przerwy na wytchnienie świecę srebrem przegubów otwartego pocałunku z każdym oddechem uda nabierają drżenia z każdym zbliżeniem usta czerwieni8 punktów
-
Jackowi Suchowiczowi z jesieni wzięłam barwę słowa, co w Twoim wierszu się zaklęła. ------------- a co ma kolor do miłości? zmarszczek nie czuje przecież serce, tylko się oczy czasem gubią we wzajemnościach wód z odmętem. zdarza się wpadnie jedno w drugie nie wiedzieć kiedy - i zatonie. czy to jest bieda czy to szczęście, ratować, rzucić się czy ponieść? możesz nie wiedzieć, nie słyszałeś - pasuje srebro do czerwieni. a ostatecznie gdy się wstydzisz, możesz na kamień je zamienić. ale czy warto? dobrze pomyśl i doceń smak rzadkości, cymes. bo żadne z wiersza o ludzieńkach, choć chciało kochać - już nie żyje.7 punktów
-
Od kiedy robisz się przeźroczysta wraz z zachodzącym słońcem noce są coraz zimniejsze, nie pomaga nawet wściekłe bicie serca. Przy zgaszonym świetle i szczelnie zasnutych oknach czuję twój oddech, delikatnie osiada na pustej ramce. Świt spopielił zdjęcie, proch wypełnił całą przestrzeń pomiędzy nocą a snem. To jego pragnę, wcale go nie chcąc – cisza i miałkość.6 punktów
-
wśród obfitości utrwalonej na kliszy wieczorne niebo w złocie i w ołowiu na drodze do psychodelicznego eldorado gdzieś między strunami samotność zanim zaczną kąsać demony wszystkich odcieni życia zaciskam zęby i wstrzymuję kroki aż z wnętrza ciemności zmaterializuję niedokończony obraz jak uliczny grajek odkłada gitarę na biodrach boga na godzinę przed świtem procesja duchów do początku6 punktów
-
5 punktów
-
łagodnie oddycham dalią rozkoszna koronką stanika z gracją płyną moje piersi wybucham jedwabiem pastelą4 punkty
-
życie to nie tyłko błękit i róż bywają burze gdy zrozumiesz łatwiej dotkniesz gwiazd tego co wydaje się dalekie w świecie myśli nieśmiałych zimą dojrzeją poziomki sięgniesz marzeń 8.2025 andrew4 punkty
-
Czy wpół do pierwszej piszą się same wiersze? Cisza tak bardzo dziś krzyczy rozpacz uwięziona na smyczy Zimno, ogrzej moje dłonie, błękit tak pieści skronie. Wiatr wiosną pachnie jak bzy, mrugając zdoła wysuszyć łzy? I z zawiasów znów wyłamię serce, to, które mieściło się w Twojej ręce. Jak daleko jest do Nieba? Bądź, jak będzie trzeba.3 punkty
-
zapraszam uśmiech łzy drzewa sny miłość szczerość prawdę smutek świerszcza i mgły zapraszam marzenia nadzieje i wiatr dla nich wszystkich otwieram drzwi3 punkty
-
Wczoraj i dzisiaj Poczucie ulgi Chłodna noc Porzucone serca Deszcze i dreszcze Rany goją się powoli3 punkty
-
Mówisz, to tylko jesień i liście grają marsza. Cóż z tego, że złotawa, gdy znowu o rok starsza. *** Zdarza się dzień ponury, i łzawym okiem patrzy. Widocznie także jesień, ma swoje dno rozpaczy. *** Jesień już traci barwy i w mglistych tkwi welonach. A może się zasłania, gdy życiem niespełniona.3 punkty
-
2 punkty
-
ławka w ogrodzie lawenda i jeżówka zdobią alejkę nad oczkiem wodnym pośród trzciny drzew krzewów bogata fauna2 punkty
-
każdy z nas rzeźbiarzem malarzem aktorem poetą własnego życia nic że dłuto krzywe pędzel byle jaki pióro nie pisze widowni brak każdy z nas jest sobą raz się boi a raz nie swojej roli która ma wiele bram za nimi różnie bywa jest uśmiech i łza każdy z nas jest tym kim jest - nie warto się tego wstydzić2 punkty
-
Płomień liże niebo, Drapie ciągle płuca swąd. Patrzę już na ślepo, Zataczając któryś krąg. Krzyczy całe ciało, A z gardła nie dobywa się już dźwięk... Spłonie dziś na popiół, Wiara, że pojawi się. Nadzieja i opór, Że on nie opuścił mnie. Szans ciągle za mało, Nawet na pojedynczy jęk... Wiem, że nie pomogłem, Zagłuszając każdy ton. Niszcząc czego dotknę, Byleby nie zajrzeć w głąb. Lecz proszę, coś powiedz, Potrzebuję Cię, sam przecież wiesz... Gdziekolwiek się przeniósł, Łzę otarł o moją skroń. Również na ramieniu, Niczym wspierająca dłoń. Krople gaszą ogień, Orzeźwienie przyniósł mi mój wiersz.2 punkty
-
@Waldemar_Talar_Talar Dziękuję ☺️ Pozdrawiam serdecznie! @Rafael Marius Cieszę się, że zajrzałeś. Dziękuję za miły komentarz, pozdrawiam 🙂 @Berenika97 Staram się jak mogę;-) Bardzo dziękuję i miłego wieczoru życzę:-) @Deonix_ Masz całkowitą rację. Trzeba się cieszyć z tego co się ma. Dziękuję i pozdrawiam 🙂 @infelia Kiedyś była taka bajeczka " Zaczarowany ołówek". Pamiętam, że marzyłam żeby mieć dokładnie taki. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie;-)2 punkty
-
życie to nie jest bukiet róż nie jest błękitem tym nad nami lecz bywa nawałnicą burz oraz śnieżnymi zamieciami ale potrafi przynieść garść zimą truskawek lub poziomek aby goryczy stłumić smak w krainę marzeń człeka ponieść :))2 punkty
-
2 punkty
-
Gdy Twoja rzeka gubi nurt a dzień jak cień przemyka myślisz - niewiele możesz móc i dusza cicho znika zza płotu głos nie całkiem Twój powtarza płyń inaczej do przodu płyń i przestań śnić zawsze w kierunku marzeń z dalekich dróg i obcych stron przyszliśmy bez latarni zbudowaliśmy wspólny dom tak wyszło – taka karma a dzieci śmiech jak echo w nas co w pustce się rozbrzmiewa to znak że jeszcze trwa ten czas gdy człowiek to nadzieja nie będziesz sam gdy zgaśnie blask ktoś będzie może w ciszy. bo przyjaźń to nie tylko czas to światło co się słyszy nie lękaj się gdy ciężko jest gdy myśl się w sobie gubi czasami w życiu bywa źle pomogą dobrzy ludzie2 punkty
-
Nie "przed " i nie "po", Nie "wczoraj" czy " dziś ". To ciągle ja... Raz uśmiech, raz łza Rysują moją twarz. To zawsze ja... Zmalowana czy sauté, Ta co nie wie, ta co wie. Taka sobie ja... Gdy ból mąci wzrok, Gdy radość co krok. To znowu ja... I głupia i mądra, Podniecona, niewzruszona. Bezgranicznie ja... Różowa, niebieska, Spokojna, czy wściekła. To nadal ja... Raz lód a raz ogień! Raz zwierzę, raz człowiek. Niezmiennie ja... I odważna i strachliwa, Obojętna i wrażliwa, Nieustannie ja... Z rana grzecznie, czasem przeklnie! Raz pogłaska, raz odepchnie... Wieloaspektowa ja... A więc pozwól mi być sobą Taką wielowymiarową, Nieporadną i zaradną. Delikatną i wulgarną. Nie na pokaz i od miary. Zwykłą mną. ❤️2 punkty
-
Posiadam nieszablonowe myślenie zwariowany wiersz gram któż mnie nie pochwali lepiej niż ja siebie sam lecz za inne pochwały się nie pogniewam ten wiersz jest tak ciekawy że sam się zadziwiam może zadziwię też ciebie czytelniku nadzwyczajny ja pisarczyk zwykły do tego narcystyczny to tylko poetyckie żarty nie gniewaj się na mnie wiem że piszę jak karły maleńko zwyczajnie samochwała wiersz napisała wyszła z niego szkarada pomysłu na koniec nie miała kończyć go też nie wypada2 punkty
-
Trochę dla mnie przy dużo tutaj jednosylabówek, rymów w sąsiadującym układzie i wyliczanki. Ale to nie znaczy, że Peelkę/Autorkę odrzucam :) To, co łuskam dla siebie cennego tutaj, to samoakceptacja i autowybaczenie, bo prawdą jest, że nawet kiedy coś "przeskrobiemy", to - po moralnym kacu - powinniśmy sobie wybaczyć i pozwolić dalej istnieć. Ale widzę też zagrożenie. Bo jednak pomiędzy wolnością i samowolą granica bywa cienka, i o ile naruszanie norm społecznych, które nikogo nie krzywdzi można akceptować, to te, które naruszają czyjeś dobra - już nie powinny być tolerowane. Tyle mojego :) Pozdrawiam i uciekam :) Deo2 punkty
-
uczę się nie być na wojnie gdy jej nie ma jesteś więc nie każdy jest wrogiem jak przestać rozdrabniać na czynniki pierwsze coś co jest jedno niepodzielne wychodzić naprzeciw będąc obok nikomu nie świecąc szablą od Ciebie spokoju ostojo atypowy a jednak jeden typ pożądany od deszczu i smukłych błyskawic sięgam porad jak nie razić będąc urażonym jak nie zatapiać świata wokół gdy sama tonę w głębinach własnego cierpienia rozświetlam się nocą kiedy wszystko milknie a cienie mówią wyraźniej niż światło kolejny dzień przekonuje że jest wskazówką pomocną dłonią nie białą flagą lub czerwoną lampką czego się ode mnie uczy się świat? dryfujące cienie i inne byty które nie były wtedy gdy bycie było obligatoryjne Klaudia Gasztold2 punkty
-
robię sobie naleweczki: dzika róża, orzech włoski. nigdy nie chodziłam po linie - gdzie mi tam do równowagi? a ty myślisz: „zamknęła się w słoiku”. na ile? mówisz, że wolność jest trudna, przekonujesz, a ja się tylko boję. nie wierzymy sobie. więc piwnica. tak, piwnica. zostanę tam na długie cisze i zimy - jak zawsze. ale czasem, nawet tam, nalewka pachnie różą i przez małe okienko przecieka światło.1 punkt
-
Cień jest księciem- błaznem. Władcą szarości, miewającym chwile szczerości. Deformuje, wydłuża, wykrzywia… Cuda wyprawia. Jestem znaków tłumaczem. A cień bywa tułaczem.1 punkt
-
1 punkt
-
Miały dylemat raz dwie ryjówki: jak nie zostać łupem sówki? żab, pająków się najadły i na pomysł wtedy wpadły: norki to będą nasze …kryjówki Wtedy norki na to się odezwały a pomysł był nawet i wspaniały bo też norki norki w ziemi kopały zatem nie ma co czekać do jutra bowiem gdy nas złapią będą futra I tak ryjówki w norkach zamieszkały1 punkt
-
1 punkt
-
Zasypiam i budzę się, Samarkandra. Z trudem łapię oddech, myśląc o tobie, Samarkand. Samarkandra, ogrzewam się twym ogniem. Spoglądam w niebo, Samarkandra. I kiedy zrywam owoce, spoglądam ukradkiem. I kiedy modlę się, Samarkand, wypruwam żyły. Krew kapie na podłogę, poczerwieniała jak rozpacz. Samarkandra — odmieniam jak dziecko, posiniały z bólu.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Berenika97 Ty też :) Na związkach zna się sędzina sądu rodzinnego, tyle tylko że na ogół na tych złych. Tak jak sędzia sądu pracy na pracy, tyle tylko że na ogół niewłaściwych. Poeci i poetki często znają się dużo bardziej na tęsknocie za miłością, bo to duże czasem niespełnienie się robi, choć znam na szczęście wyjątki :)1 punkt
-
@Berenika97 Ja też się nie znam na związkach, ale dużo improwizuję, przegaduję, wyobrażam sobie. Trochę tez czytam i czasem się czymś doszkolę. Na pisaniu może i znam się najbardziej, ale i to nie jest wcale przesądzone :)1 punkt
-
bardzo dobry epigramat i to niejeden w tej miniaturce ale jest POEZJA jak zawsze serducho ode mnie1 punkt
-
@Sylwester_Lasota Oczywiście, jak ten góral, który zawiązał but dżdżownicą, kiedy zerwała się sznurówka :)1 punkt
-
deszcz jesienny deszcz o szyby stuka miłośnie planety płaczą i toną i śmieją się też radośnie jak perły w kolii Drogi Mlecznej tachiony błyszczą dumnie zakrzywiam czasoprzetrzeń raz ode mnie raz ku mnie towarzysz Lenin wie że na pochodzie 1 majowym czerwone sztandary zalśnią w słońcu jak kapsuła Ijona Tichego.... no to po szklanie i na rusztowanie bracie... .....podaj cegłę!1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Werka1987 I jest, zagrałem sobie na gitarze do tego:) Ale refrenu jeszcze nie pisałem, pozdrawiam https://www.youtube.com/watch?v=sHEvyGgN2eI&list=RDsHEvyGgN2eI&start_radio=11 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Za górami lub za górką, tam gdzie złote słońce świeci, mieszkał w zamku razem z córką stary król Kantabar Trzeci. Żywot jego bliski końca, lat już jemu sto bez mała, więc wysyła szybko gońca, aby córka męża miała. Gdyż córeczka jedynaczka cały zamek dziedziczyła, bez ustanku król rozpacza, chcąc by z mężem w nim rządziła. Chwycił pióro król Kantabar i pergamin zapisuje. Tak litery w zdania składał, że wnet pismo przekazuje. Goniec dekret wziął królewski, złotą wstęgą przewiązany, bardzo prostej jednak treści – posłuchajcie teraz sami. „Ja Kantabar, król Zagórki, poszukuję tu i wszędzie, dla mej urodziwej córki – śmiałka, który mężem będzie. Aby wymaganiom sprostać i móc się nazywać zięciem, żądam by odważna postać dostarczyła jedno zdjęcie. Na tym zdjęciu potrzebuję, by prócz miecza i rycerza, był smok, który zamieszkuje miejsce gdzie ognista wieża. Bestia owa swym ogonem sieje straszne spustoszenie, ogień który z pyska zionie, zmienia w pył królewskie ziemie. Chcąc ratować kraj, poddanych oraz córce znaleźć męża, wdrażam dziś bojowe plany – dobywajcie więc oręża. Kto pokona złego smoka, niech natychmiast zrobi zdjęcie, wszak nagroda jest wysoka – zostać w mig królewskim zięciem. Mam do fotki wymagania: smok przebity, rycerz stoi, no i bez retuszowania, bo się nie chcę niepokoić. Kto mi zdjęcie zdoła przesłać, czyli zgładzi bestię smoczą, temu oddam pól królestwa i córeczkę przeuroczą. Takie jest pragnienie moje, dekret czytał wierny goniec. Chwytaj śmiałku miecz i zbroje! Podpisano, Król – i koniec”. Kurier dostał prowiant syty, konia, szaty i kapelusz – przyodziany i umyty do podróży ruszył wnet już. Pożegnanie krótko trwało, król omówił cel i plany, więc podąża goniec śmiało w świat daleki i mniej znany. Konia ścisnął ostrogami, na dziedzińcu kurz zostawił, już po chwili za górami w pierwszym mieście się pojawił. Gdy na rynku stanął prosto, wyjął zwój ze złotą wstęgą i przeczytał bardzo głośno list pisany władcy ręką. Tłum zebranych słuchał słowa, lecz odważnych… jakoś mało. Wtem zjawiła się brązowa zbroja, która kroczy śmiało. Wszak legendy powiadały, że w tym mieście zamieszkuje rycerz w brąz zakuty cały, który mieczem wymachuje. – Jam brązowy rycerz śmiały, co pokona smoka złego, wkrótce świat usłyszy cały, kto dokonał czynu tego. A nagroda? – też kusząca! Pól królestwa i księżniczka, urokliwa jak blask słońca, powiadają, że… prześliczna. Wsiadł brązowy rycerz na koń i zawołał – wio ogierze! Goń na wzgórza szybko – goń!, goń! – pod ognistą smoczą wieżę. Gdy warownię rycerz dostrzegł i czarnego na niej smoka, trochę bliżej do niej podszedł – była straszna i wysoka. Dobył miecza, hełm poprawił – wszystko kolor brązu miało i przed smokiem się pojawił, by do walki ruszyć śmiało. Walka trwała pół minuty, smok ognistym swym wyziewem spiekł rycerza, zbroję, buty i co jeszcze więcej – nie wiem. Tym sposobem pierwszy śmiałek, który miał brązową zbroję, poległ niczym od zapałek – a smok siedzi w wieży swojej. W międzyczasie goniec zmierza do drugiego miasta w dali, by przywitać tam rycerza, co w srebrzystej chodzi stali. Znów na rynku stanął prosto, wyjął zwój ze złotą wstęgą i przeczytał bardzo głośno list pisany władcy ręką. Tłum zebranych słuchał słowa, słuchał też i rycerz srebrny. W myślach już się w zamku chowa i przymila do królewny. Trzy legendy krążą w mieście, co rycerza sławią tego, czy dowiemy się nareszcie, kto pokona smoka złego? Już na koniu rycerz siedzi, do ognistej zmierza wieży, bystrym okiem smoka śledzi – chcąc by walki smok nie przeżył. W srebrnej dłoni, srebrnym mieczem macha w lewo, w prawo macha – mało smoka nie usiecze, chociaż ma wielkiego stracha. Walka trwała dwie minuty, smok oddechem swym ognistym spiekł rycerza, zbroje, buty oraz miecz – cały srebrzysty. Lśniący rycerz, tym sposobem, również smoka nie pokonał – chociaż zbroje miał na sobie, w smoczym ogniu marnie skonał. Smok okrutnie rozdrażniony nad królewskie wzleciał ziemie – zionął ogniem paląc plony: żyto, owies i jęczmienie. Sadów także nie oszczędził, niszczył gruszki, śliwki, jabłka, które w smoczym ogniu wędził, że została tylko papka. Każda świnia, owca, krowa zagrożenie wielkie czuje, więc się do obory chowa – a smok okiem obserwuje. Nad oborą wolno krąży, dmuchnął z paszczy płomieniami – czy ktoś jednak uciec zdążył, chyba dobrze wiecie sami. Król w lunecie oko trzyma, obserwując smoczą bestię, która szkody mu wyczynia – nie wiadomo co tam jeszcze. Coraz bardziej skrycie pragnie, żeby smoka ktoś pokonał – śmiałek pól królestwa zgarnie i królewną będzie żona. Smok na wieżę już powrócił, by odpocząć po lataniu, resztki srebrnej zbroi wmłucił i zanurzył się w czekaniu. A nasz goniec dalej zmierza, taka jego wszak robota, by przywitać wnet rycerza, który zbroje ma ze złota. Pięknie w słońcu zbroja błyszczy, żółtym mieni się kolorem, rycerz ten jest… trochę niższy, ale walczy też toporem. Znów na rynku goniec czyta dekret króla już spłowiały. – Czy ktoś chętny?! – głośno pyta. Tak się zgłosił rycerz mały. Tłum zebranych nie dowierza, by ktoś wzrostu tak marnego, mógł uchodzić za rycerza – na dodatek… tak złotego. Lecz legenda stara głosi, że pokona rycerz smoka, który niezbyt się wynosi i nie patrzy też z wysoka. Jedzie rycerz w złoto kuty, rumak również w złocie cały. Uprząż, zbroja, siodło, buty, nawet ząb ze złota mały. Zmierza dzielnie w stronę wieży, wieża jakby coraz większa. Smok rycerza okiem mierzy – dzisiaj zbroja jakby mniejsza. Złoty topór rycerz chwyta, chociaż mieczem też wojuje, o nic smoka się nie pyta, tylko wściekle atakuje. Walka trzy godziny trwała, smok posiada łuski spore, w końcu postać złota mała, cios zadała swym toporem. Pierwszy odpadł ogon smoka, później głowa odleciała, ogon z wieży spadł z wysoka – wnet i reszta poleciała. Tak rozprawił się ze smokiem złoty rycerz – wzorzec zucha. Bestia zamrugała okiem… no i wyzionęła ducha. Dumnie schodzi rycerz z wieży, jeszcze jedno ma zajęcie, kiedy smok w kawałkach leży musi zrobić ważne zdjęcie. Więc aparat złoty stroi – parametry ustawione. Smok przebity, rycerz stoi – „pstryk” – i zdjęcie już zrobione. Pędzi rycerz poprzez górki, na rumaku prawie leci, tam gdzie państwo jest – Zagórki, tam gdzie król – Kantabar Trzeci. Tam gdzie też królewna czeka, która żoną będzie jego – pędzi rycerz więc z daleka. Chyba oczekują jego? Już w oddali widzi zamek, więc się coraz bardziej spieszy, w głowie czuje wielki zamęt. Czy królewna się ucieszy? Mija fosę, most zwodzony, na dziedziniec już wstępuje, choć nad wyraz jest zmęczony, zdjęcie smoka przekazuje. Król wnikliwie bada fotę, czy przypadkiem nie fałszywa, czy zmieniona zdjęcioszopem, czy też zdjęcie prawdę skrywa. Analiza pokazała, że smok został pokonany, więc królewna w szczęściu cała już o ślubie snuje plany. Kiedy ujrzał kandydatkę, rycerzowi mina zrzedła, – Chyba wpadłem tu w pułapkę, czy na pewno to… królewna? Rycerz robi obliczenia. Król sto lat ma już bez mała, odejmuje, coś zamienia – córka lat sześćdziesiąt miała. W całym tym dekrecie pięknym nikt nie wspomniał ani słowa, ukrywając wiek królewny, że dziewczyna nie jest młoda. Rycerz złoty, w tym momencie, szybko ściąga hełm i zbroje, – Niech wesele jednak będzie! Ja też latka mam już swoje. Tłum zebranych nie dowierza, że ten dzielny człowiek mały, na dodatek wzór rycerza, jest naprawdę… dosyć stary. Wnet wesele wyprawiono, chociaż ludzie coś szeptali. Tak królewna jest już żoną, mając męża w złotej stali. Tańce były i zabawa, trzy dni z rzędu i trzy noce, wszak radością lud napawa pokonane cielsko smocze. Król królestwo oddał całe, dla córeczki i rycerza, uśmiechnięty chodził stale, bo mu ktoś pokonał zwierza. Mimo, że w królewskim liście pół królestwa tylko było, oddał całe – uroczyście – żeby dzieciom się szczęściło. Nowy król – Złocisław Śmiały, dobrze władał państwem swoim. Gdy mówili, że jest mały – on się tym nie niepokoił. A królewna, chociaż stara, zawsze pięknie uśmiechnięta, odwiedzała Kantabara w dni powszednie oraz święta. Choć połączy ich przypadek, to cudownie sobie żyli – dziarska babcia, rycerz dziadek – aż im młodsi zazdrościli. Za górami, za lasami, gdzie zgładzono bestię smoczą, wciąż mieszkają – zakochani – tworząc parę przeuroczą.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne