Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 07.05.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
jestem gęstą masą pełną grudek rozlewam się powoli w foremce z karbowanym brzegiem blacha jest zimna narzuca mi kształt ściska to, co chciałoby wypłynąć na zewnątrz rosnę w gorącym piekarniku pękam na środku ujawniając bliznę zaraz mnie stąd wyjmą wyskrobią nożem moje resztki wydrapią to, co z bólem przywarło do dna i umyją formę do czysta jak zawsze33 punktów
-
Mój świat się kruszy, jak ten kubek, Z którego rano piłem mleko. Dwie różne drogi, w oczach pustka, I wspólny dom już tak daleko. W lewej wciąż trzymam rękę mamy, W prawej dłoń taty, pełną ciepła. Jak wybrać między połówkami, I patrzeć, jak ta całość pęka. Jestem tu tylko małym drzewem, Co w waszym chłodzie gubi liście. Jak złożyć siebie, będąc dzieckiem, Bezbronnie stojąc na tym wietrze.32 punktów
-
Uderzam ci do głowy grzesznym kaprysem, zamkniętym w ciężkim krysztale. Sącz mnie powoli, aż krew zacznie szumieć złotem. Perlę się jak kawior - ziarnem, które przeklęło światło. Porzuć tę nudną delikatność. Zmiażdż mnie leniwie, niech zostanie po mnie słona otchłań. Rozpuszczam się niczym gęsty, nocny balsam - cień plantacji, który więzi twój oddech. Liczy się tylko taka chwila, w której mój mrok stapia się z twoim znużeniem. Pulsuję ciężkim szkarłatem - purpurą gorączki. Kiedy mnie smakujesz, staję się żarem, który trawi, lecz nie zostawia blizn. Chłoń mnie. Sącz mnie. Wdychaj to duszne opium przed upadkiem. Będę twoim spleenem. I tym, co go ukoi.28 punktów
-
zanim uwierzymy, że to już my dobrze wyjść pod wiatr i powoli guzik po guziku rozpiąć to, co było nam przypięto niech leci dziewczynkę wypuśćmy z pudełka niech biegnie z brudnymi kolanami i śmieje się bez pytania chłopcu zdejmijmy z ramion ciężar nie musi być skałą może się bać i ryczeć w poduszkę a potem mocno przytulmy to, co zostanie28 punktów
-
Są wiersze ubrane w całkiem ładne słowa a słowa te szumią i dźwięczą i grają lecz żadnej tam treści odszukać nie sposób nijak się te wiersze do poezji mają. Niektórzy czytają lecz nie wiedzą o tym że to wiersz jest pusty nie ich przemyślenia na wypadek wszelki by głupio nie wypaść podziwiają głośnio mówią o wrażeniach. I tak to poeci samozwańczy zresztą i inni sztukmistrze skrzydła rozwijają a ludzie strachliwi wątpiacy w swe zdanie totalnej głupocie w pas się wciąż klaniają I ciągle zalewa nas chłam i słabizna a wokół godowe tańce i zachwyty niejeden mistrz piora prawdziwy i cichy przez tłum niemyślący zostaje rozbity. Kiedyś w pewnej bajce o golutkim królu co go każdy widział a szaty podziwiał znalazło się dziecko bez manier klamliwych król jest nagi rzekło kłamstwo się skończyło. Prawdy dziś nam trzeba dziecięcej odwagi by biel bielą nazwać i odróżnić czarne w przeciwnym wypadku bzdury uświęcimy a prawdziwa wartość zostanie na marne.27 punktów
-
czy daleko jest czy blisko od słowa do słowa przeobłędnie wprost bym chciała z tobą się zrymować strzępki westchnień na serwetkach w jutra ci poplotę, z rozczulenia w gwiezdne noce, miriad cudnych zwrotek czas obrączkę szczerozłotą włożył już na pamięć każdej kropli twego pióra nieprzytomnie pragnę26 punktów
-
więc będę wierszem jakim mnie widzisz sonet, erotyk czy fraszka? tylko życzenie jasno sprecyzuj bo niedomyślę, bądź łaskaw rada bym wiedzieć co chcesz dotykać, błądzić oczami i po czym? cóż, nie mam ciała są za to wersy po jakich chcesz chodzić w nocy? dla ciebie zmyślę bajeczną puentę, bo mam w tym wprawę bądź co bądź czytaj mnie zawsze. czytaj mnie co dzień wszak jestem wierszem, nie sobą25 punktów
-
Mężczyzna można założyć chce być górą i zdanie zawsze mieć ostatnie bo wszystko przecież lepiej umie kobieta jemu puchem marnym niekiedy górę słów rozsypie dzierga przynętę by coś złapać co dziwne wtedy zauważa to ta jedyna - nie ostatnia... bywa przymilny rozkochany świat mu wiruje w rytmie salsy nocą znad dachu zbiera gwiazdy kurierem wyśle - nie - bynajmniej maj, 202624 punktów
-
zarzuciłam sieć na ciepły zmierzch by zatrzymać go w zielonym powiewie maja przetrwa zamknięty między wersami ani jedną sylabą nie uleci zostanie w nim zapach mokrego bzu nie oddam go nocy23 punktów
-
Pan Młody Spoglądam na nią długo, ona to czuje - widzę. Panna Młoda Osiada na mnie jego spojrzenie - gęste, odlane z twardej pewności. Zamieram u jego boku, jakby strach wrósł mi w kostki i pożarł ścieżki odwrotu. Pan Młody Tłum chciwie spija chwile, w kryształach wibruje gwar. Przytulam ją mocno do siebie, by wrosła w mój cień. Panna Młoda Kolejny toast. Rozdaję uśmiechy, dusząc się z wolna w klatce splecionej z oklasków i spojrzeń. Pan Młody Zamykam jej dłoń w swojej, kciukiem oswajam chłód skóry. Jak posłusznie dziś błyszczy na jej palcu złoto. Panna Młoda Moja dłoń opada jak zwiędły liść. Zimny kruszec ciągnie w głąb ziemi. Jeśli zastygnę, niczym rzeźba wycięta z lodu, może nawet nie pojmie, że we mnie nikogo nie ma.23 punktów
-
bujne łąki pasą wiatr kołyszą miarowo a jeszcze tak niedawno na polach miedziane dzwonki gubiły płatki policzki Anny parzą usta bruzdami zorane w krzakach ptaki nieloty łypią ślepiami tkwi obok niespokojna zanim skruszeje urośnie do nieba w łagodnym świetle odpłynie wsuń dłoń pod bluzkę na resztę życia zabierz ze sobą wspomnienie Ja tak chciałam się trochę pochwalić🤪 Na 45 urodziny Pan redaktor Akantu postanowił zrobić mi nieświadomie niespodziankę i umieścił kilka moich wierszy w czerwcowym numerze Szczególne podziekowania dla Piotra Chruściela 💙 Dziękuję za to że tak bardzo naciskałeś na to abym wyszła z szuflady Dziękuję 🙂22 punktów
-
Metronom Dzwoniły łzy niebios jak dzwonki na łące, a teraz miarowe, choć mocno drążące. O deszczu Staffowskim nie miały pamiętać, w falowcach naporem ulewy wzbierały, na dachy blaszane nerwowo spadały. I coś się z tym deszczem dziwnego zadziało, w poezji współczesnej nierówno zagrało. Tu dudni, tam drąży, nie czeka umiaru, współczesny poeta nie żąda zegarów. Melodiom nie wierzy, akcentów nie liczy. Jeżeliś na czasie, pożegnaj metronom.* *Wiersz jest napisany amfibrachem czterostopowym; to 12-zgłoskowiec ze średniówką po szóstej sylabie.22 punktów
-
Latarnia miga trzeci dzień. Ktoś przestał zgłaszać. Miasto pulsuje jak stan zapalny. On przynosi w kieszeniach cudzy wzrok i lepki kurz - nalot na spojrzeniu. W czterech ścianach zdejmuje twarz. Ostrożnie. By nie przerwać siebie. Wyżyma zmęczenie z koszuli. Liczy, ile ciepła dzień zabrał tym razem. Okna ryglowane ciszą. W dusznej bliskości mebli świat urywa się na progu. Noc - woda bez brzegu. Może wreszcie zatonąć.22 punktów
-
po bruku rozlewa się wiosna kamienice mruczą z gorąca słońce złuszcza ich starą skórę pod nią pulsuje ceglana krew wciąż uwodzą choć wiatr dawno zdmuchnął z nich puder przechodnie piją opowieść skrzypiec gdy smyczek wypruwa z powietrza wibrujący nerw monety uderzają o dno kapelusza a ten staje się studnią bez dna zniewolone konie w jaskrawych piórach kruszą kopytami własne cienie w ich zgasłych oczach zamiast prerii galopują płonące komety gołębie niczym chmury popiołu chwytają z rąk turystów okruchy czasu21 punktów
-
znowu ten bezruch oddech płytszy niż wiersz świat wypluwa mnie jak błąd zostawia pył zamiast laurów tętno w skroniach zamiast słów - chrypa palce gubią kursor zaciskają się w pięść za lepką szybą niebo z pikseli język - dawny stwórca schnie na podniebieniu zostało tarcie kruche ciało o sterylny sen w kieszeni rachunek za słowa których nie napisałam21 punktów
-
teraz ja a żebyś wiedział, mdleję wtedy, kiedy w pobliżu jest mężczyzna wypróbowałam, wiem coś o tym, odradzam rzecz tę przy słabiznach musi odgadnąć, w mig najlepiej, czego najbardziej mi potrzeba, jeżeli nie wie, to fujara to nie do ciebie, w razie - przebacz niech powyrzuca moje buty, i żeby przy tym nie wymiękał, jak babcię kocham, kłamiąc w oczy, że odtąd będzie mnie na rękach21 punktów
-
Między nami coś jest on nie daje mi zasnąć leżę gapiąc się w okno zaraz zrobi się jasno. Razem ze wschodem słońca wstaje moja nadzieja biec chcę w jego ramiona pragnieniem onieśmielam. Patrzy ukradkiem, czuję pieścić pragnie, dotykać odurzona zapachem tylko nim chcę oddychać. Napełnia mnie wonnością kładzie w lesie stokrotek ciepłem przenika ciało czaruje kwietnym złotem. Leżę na łące, marzę kroplą rosy znów poi czas ucieka na oślep dla nas świat milczy, stoi. I jest to niedorzeczne kochać do zmysłów straty on wchodzi w ducha głębiej tworzy wiosny komnaty. Płoszę natrętne, sztywne narzucane zwyczaje kocham się z wzajemnością z moim najdroższym majem !21 punktów
-
Przyszedł o świcie. Pachniał winem i spalonym papierem. Rozsunął firanki, jakby chciał obnażyć moją samotność. „Czego szukasz?” - spytałam. „Ciebie. A raczej tego, czego ci brak.” Miał dłonie filozofa, który dotyka wyłącznie pojęć. „Kim jesteś?” „Tym, którego wymyślasz, gdy nie możesz znieść ciszy.” Usiadł zbyt blisko. Milczał jak ktoś, kto zna mnie lepiej, niż bym chciała. Zamiast twarzy miał lustro.21 punktów
-
bardzo nastrojowy liryk lśnienie ale nie to ze znanego filmu tylko to które wróciło do swego dawnego sensu które go odzyskało21 punktów
-
wóz, co dyszel miał złamany życia kawał był mu zminął... tak rozmarzył się skrzypiąco za bieluśką limuzyną gdy tymczasem starą wierzbę los na garaż mu przeznaczył wiór za wiórem, beznadzieja jak tu życie odinaczyć? tępa piła aż w stodole zardzewiałe zęby szczerzy, to paradne, to ci romans pewnie nikt by nie uwierzył… * jak to chodzi po tym świecie miłość durna, czasem ślepa, jednym rzuci złota garście innym daje z marzeń klepak20 punktów
-
nie chcę mieć skrzydełek jak ta głupia gąska, co szukała jasia po caluśkich śląskach ale… kiedy z nim rozmawiam jestem w gęsich skórkach, i kto mnie zatrzyma jak urosną piórka?20 punktów
-
I. Szorstkość noc ma szorstkie dłonie drażni skórę jak nieogolony policzek albo zbyt szczera prawda nie szukaj światła w ciemności łatwiej poukładać nas od nowa II. Pomiędzy lampka wina niedopałek w popielniczce i my bezpieczni między jednym a drugim banałem nie kończ ten szept wystarczy za most za powroty i brak pytań III. Duszność powietrze w pokoju gęstnieje lepi się do firanek jak dym i wczorajsze wino pachniesz zmęczeniem które nie daje zasnąć nie otwieraj okna pozwól nam jeszcze chwilę nie mieć drogi powrotnej20 punktów
-
Noc odchodzi krokiem zwiewnej obietnicy odwiecznym zaklęciem przywołując dzień gorliwością pragnień odczaruję ciszę ze snu wybudzona, nadal śnię. Wygłodzone serce roziskrzone pyłem gdy otwieram skrzynię pełną marzeń kurz opada lekko zgrzyta zamek czerwienią pokusy, magią zdarzeń. Płomień świecy mruga ciepłym blaskiem rozpalając iskrą namiętności żar chciałabym dosięgnąć jedno z marzeń ma fascynujący, nieodparty czar.20 punktów
-
Próbujmy jak odnaleźć to co dla nas w innych wersach kiedy każdy własne ścieżki wciąż prostuje ale bywa że znajdziemy jakiś okruch który siedzi patrzy na nas - czy to czujesz podpowiada szepce w ciszy a ktoś pisze to co boli co utyka znów nie takie świat od dawna w zawieszeniu - rozdzierany wokół sprawy pogmatwane - nie na żarty spójrzmy razem w dal tak bliską która kusi śni marzenia słońcu latem niesie uśmiech i gdy nagle niebo z czwartkiem się zachmurzy można przypiąć wszystkim chmurom tęcz kokardy maj, 2026 Inspiracja.. wiersz Jacka Suchowicza... "czy muszą być puste". Dziękuję Ci.20 punktów
-
Lato z miodem Królewski rzepak na polu Łąka złocista od kwiatu Gryka, dzięcielina, świerzop Słój wonny miodu w spichlerzu Daje smak ciepłych miesięcy Tych kwiatów stopionych w słońcu Oby się skrystalizował Jak słowo w ustach poety.20 punktów
-
ciężkie tematy opublikuj rzecz jasna są to ciężkie tematy obciążające psychikę pojawiają się coraz częściej w sztuce również jako prowokacje etyczne i estetyczne mam wrażenie że ich nagłaśnianie daje odwrotne skutki do zamierzonych jak zresztą wszelkie akcje odwracać się nie wolno stać, patrzeć, słuchać koniec śmiechu i swobody a że nie wszystko jesteśmy w stanie współboleć ze wszystkimi prawdziwymi i wymyślonymi ofiarami, bo to nie na naszą wytrzymałość tak kiedy nam nasze serce i zmysły nasze odmówią tego współodczuwania i będą wolały cieszyć się i doznawać przyjemności staniemy wtedy na baczność i rzetelnie poprzemy te wszystkie akcje bo nie ma wyjścia tak żeśmy do muru przyparci popieramy! rzetelnie popieramy z "ozorami" przy ziemi20 punktów
-
zachorowała poezja maści na oczy potrzeba pobrzydła i zwyrodniała już nie kołysze nie śpiewa mamrocze wciąż coś bez sensu zrozumieć ją coraz gorzej szukam nadziei w aptekach żadna sprowadzić nie może przyjdzie się chyba odkochać choć przyrzekałam jej miłość nie dotrzymała wierności więc zobowiązań ubyło nie można wszak kochać za coś lub po coś trzeba po prostu więc raczej rzucę się w przepaść dla ciebie ostatni nokturn19 punktów
-
W jakie ramy można zamknąć nieuchwytne? To co każdy w sobie nosi, sercem czuje. Definicji są miliony archaiczne i współczesne "tak jak każdy ją rozumie". Takie słowa ktoś powiedział względem prawa wywołując konsternację i ambaras, lecz w poezji, która chodzi zakochana, różne smaki, różnym ludziom daje czara. Z której napój, co dla jednych jest ambrozją, zaś dla innych, ot zwyczajna rymowanka, albo też, poszatkowaną wersem, prozą, jak kapusta przed wrzuceniem jej do garnka. Smak napoju uszlachetnić zawsze można, głębszym sensem; często jawnym lub ukrytym: przerzutniami, paralelą i ironią. Gdy przeczytasz, nie odejdziesz nigdy – z niczym. Czytelnicy posiadają swą wrażliwość; Wykształcenie, bystry umysł – o czym nie wiesz. Spraw, gdy piszesz, by każdemu było miło i by znalazł w twoich wersach coś dla siebie!19 punktów
-
Vincent van Gogh, Gwiaździsta noc Rodzynki na niebie Wierszowane kabriolety, bardziej jakby kwadratowe. Kółka graniaste, granatowiaste, dachy miękkie jak wachlarze, marszczone. Pokonują powietrze czysto, przez patynę dawnych czasów. Jakby pradawny wolant – rozpoznany z sepii – leci po niebie Wielki Wóz. A nad głowami... Dach by złożyć, bo gwiazdy jak rodzynki w cieście.19 punktów
-
Marta Derby, rauty, spacery, Limuzyny, rowery. Ludzie, którzy odeszli Nazbyt wcześnie przez długi, Po kolejnej ruletce. Moda na Monte Carlo Zgasła tuż-tuż po wojnie, Razem z chansonistkami. Ostatnie nocne party Tej ekscentrycznej Marty. Wciąż zapach Eau Richelieu*, Bo ciągle jeszcze słychać Ten lekko drżący zaśpiew Śmigłego ukochanej: Ah oui, j'ai perdu ma vie. * Nazwa perfum Richelieu jest fikcyjna; wprowadzono ją, aby podkreślić polityczne tło zabójstwa oraz nadać całości atmosferę dawnego splendoru.19 punktów
-
stupor odchodziły różnie trzaskając drzwiami lub rzucając tylko to koniec by zamilknąć na zawsze albo żeby jeszcze przez miesiąc pytać czy jadłem coś ciepłego ty przestałaś przynosić do domu siebie znikając zostawiłaś kubek którego nie mam odwagi poruszyć18 punktów
-
po burzy na tle bladego nieba anioły przeciągają tęczę pod krzewami bzu kot zlizuje z futerka kwaśne deszcze w kałuży pan mendelejew układa pierwiastki między wersami trójatomowe cząsteczki ozonu jak rój świegotliwy z przesłaniem ciszy polną drogą wyciętą w boku góry wiatr duchem świętym pozostawia ślady pióra muśnięte-wzruszone wszystko co żywe i ziemia toczy się dalej18 punktów
-
Na Czystej, w Ministerstwie Książek Starych, powietrze pachniało kurzem i spokojem. Najpierw był tylko ślad — otwarta książka na dębowym blacie, zdania urwane w połowie — jak po nagłym wyjściu. Potem — ciężki brzęk, jak pszczoła uderzająca o szybę — weszła. Nie odezwała się ani słowem. Patrzyła tylko — jak dotykam kruchych stron. Wyjęłam wersy, cienkie jak skrawki bibuły. Kiedy podniosłam je pod światło, myślałam, że zobaczę blady atrament, ale prześwitywała przez nie przepaść — jasna, ostra, bez dna.18 punktów
-
Czeremcha Białe kwiaty kasztanów niczym różane panny w falbankach. Jak czeremcha drobna – tak białe twarze Ezry Pounda. Semafory nie te same. Na pierwszym planie ławka. Tłem czeremcha – przez kontrast, nie przez podobieństwo. Tu dwie twarze, a za nimi miriady, to drobnizna ażurowa ecru. To stare panny w ciemnej zieleni, niewydane, bo wydane – odleciały. Dym za złote nausznice wywiało, czego czeremcha zdaje się nie zauważać.18 punktów
-
dedykuję Ali mój sen robił coś dziś z twoim doprawdy nic o tym nie wiem wiosenną amorów porę chce mieć wyłącznie dla siebie ale coś powiem ci o nim jest psem spuszczonym z łańcucha on się niczego nie boi i wszystko co chodzi prze….. uważaj na tego gagata pogrywa bardzo niemądrze spragniony nie widzi świata rozum spaliły mu żądze18 punktów
-
Nie potrzebuję wielkich słów tylko skupienia i ciszy, nie rzucaj we mnie i na wiatr kto chce zrozumieć- usłyszy. Nie potrzebuję lepszych dni lecz oby złe nie wracały niechaj kuśtyka wielki świat i niech rozkwita mój mały. Nie potrzebuję więcej mieć lecz być mi więcej potrzeba z zielenią oczu stopić las ze smakiem zjeść kromkę chleba. Nie potrzebuję pochwał, rad chcę książek i stabilności nie będę liczyć smutnych dat tylko odruchy miłości. Nie potrzebuję złota, róż lecz na mych biodrach twych dłoni, narzekać nie zamierzam już gdy dobrą myślą mnie chronisz. Nie potrzebuję nic a nic to co bezcenne mam w sobie przeszłam już w życiu tyle burz, nic sobie z niego nie robię.18 punktów
-
polnymi kwiatami trawami falująca z tobą na zielonym oceanie łapię migoczący promień w dłonie znajdź wiązkę pachnącej róży popieść mnie jak jagniątko18 punktów
-
twój sen się właśnie z moim umawiał dzisiaj na noc, co będzie jak ze sobą do rana tak zostaną? gdy zaśpią i przebudzą powiedzmy już nie we śnie, ale w prawdziwym życiu twój z moim jednocześnie? i nazwą po imieniu to jednym słowem – miłość, a my powiemy wtedy - nawet się nam nie śniło.18 punktów
-
Jesteś mężczyzną na dobre dni, pogodę i uśmiech na twarzy. Na resztę muszę mieć opcję b, bo nie wiem co się wydarzy. Nie znosisz klopotów, ni bólu, nie mogę też liczyć na wsparcie, bo jesteś facetem na dobre dni. Uciekasz od złego uparcie. Ref.: Facet na dobre dni, tylko na dobre... Facet na dobre dni, czy na dobre? To życie: gdy dobrze jest dobrze; gdy źle jest — zostawiasz mnie samą. Choć wiem to - przykra jest myśl, że nigdy nie będziesz przystanią. Czy trzeba dodawać puentę? Zadanie ... chyba zrobione. Jesteś mężczyzną na dobre dni i mam to już uświadomione. Ref.: Facet na dobre dni, Czy na dobre? Facet na dobre dni, czy na dobre? I jako piosenka: https://suno.com/s/WIVrLlCN6xawQHdh18 punktów
-
Obraz Bruegla to nie zamierzchłe dzieje, Lecz lustro, gdzie widać szyderstwo, grzechy. Choć gmach ten opuścisz i zatrzaśniesz drzwi, Z obrazu nie wyjdziesz - on w tobie wciąż tkwi. Brueglowska wioska to tania fasada, z której to nasza codzienność się składa. Brueglowską groteskę tworzył artysta, naszą - urzędnik z przepisu wyciska. Obraz "Przysłowia niderlandzkie" lub "Świat do góry nogami" Pietera Bruegla Starszego z 1559 roku.17 punktów
-
jaskółczy niepokój po zaniepokojonym niebie stalowym w grafit chmura pomyka granatem błysk platynowego światła piorunem z tektury niebo ze sztuki szekspira jaskółka z determinacją wbrew obłokom prześwieca przez piorun są naszym życiem trwożnym te migawkowe chwile wobec wszechświata i gwiazd17 punktów
-
stoję przed wierszem mówią: wejdź - ale nie ma klamki nie ma światła w oknie tylko gładka ściana i cudze głosy, że warto nie wchodzę nie dlatego, że nie potrafię tylko dlatego że nie ma drzwi nawet komina nie widzę17 punktów
-
Samochodzik na pedały, dzieci za nim wciąż biegały, lecz to było dawno temu, teraz wszystko po nowemu. Na baterię samochodzik i nie bolą wcale nogi, dziecko nie chce już się męczyć, na wysiłek nie ma chęci. Z hulajnogą jest podobnie, jedziesz szybko i wygodnie, to jest przecież mega miłe, że nie męczysz się już tyle. Na rowerze elektryku, jedziesz szybko, na luziku, i wyprzedzasz z każdej strony, bez problemu, niezmęczony. To jest postęp, są wyniki, tylko nogi... jak patyki.17 punktów
-
Z dawnych rozmów zostają czasem takie rzeczy - trochę żart, trochę cień, trochę czyjeś imię. alicja jest smutna od dawna to cukier „kaloszkom” zaszkodził? czy z ptysia, czy z ptasia mam piórko, kapelusz potrafię wymodzić sombrero, frigijka, panama - dokładam zmyślątko obłocze, tytułom na głowy zakładam cylinder, koronę lub toczek alicja jest smutna dlatego, że słodziej się chciała wysłowić dla ciebie bym „boski” wybrała, pocukrzę - wyłącznie laurowy17 punktów
-
Zielóne łónki i z ksiotków torfozia, tak só z kalyndarzum. Zonenblumy to pospołu zidzioli, I chaber modrygo nie zaboczuł, W gniozdkach ptoszki śpsiywali., a zajónce furajó z gajsi płachta. Tlo grznioty z syrca nijak dolrować i só i só jek jiyskry słónka Zielone łąki z kwiatów torfowiska, tak zgodni z kalendarzem. Słonecznik to wszystko widział, chaber błękitu też nie zapomniał. Zając skacze po gęsich pierzynkach, śnią w mgieł mory śnieżynkach. I wciąż próbuję te sztormy w sercu zatrzymać, są jak iskry słonecznego ciepła. Byłam u Ciebie - słyszałaś mnie? Tak daleko i tak blisko, 2 metry zaledwie. Czy Tobie nie jest zimno? A czas tak tu szybko mknie. Tyle dróg już za mną, i Droga przede mną. Rozjaśnisz tą ciemną? Człowiek ze swoją mową zrośnięty jest ciaśniej Niż drzewo z ziemią. (M. Jastrun) (Gwarą warmińską. I przekład z dodaną strofą)17 punktów
-
Kobieta pomysł rozkoszny chce być wierszem w głowie rozrzuci myśli płoche domysłom znowu słowa wplecie wstążki powiąże w każdej strofce niech mnie spijają jednym haustem obok ułożą - gdyby senni na piersi spocznę kiedy zasną żeby o brzasku się zrumienić zmiętą poduszkę uśmiech budzi księżyc noc całą gdzieś wędrował a wiersz jak okruch znika nagle za czwartą cząstką się rozgląda maj, 2026 @Alicja_Wysocka... "tylko powiedz"... zainspirowałaś, to poszeptałam i ja. Dziekuję.17 punktów
-
lampy nie gasną nawet w nocy sen przychodzi na receptę a ja czekam aż przestanę się bać pytają o imię odpowiadam szeptem bo głos zgubiłam w korytarzu za drzwiami kroki pielęgniarki odmierzają ciszę która dzwoni w uszach chciałabym dotknąć deszczu ale szyba jest grubsza niż obietnice i nie otwiera się od środka piszę list do siebie na serwetce przy śniadaniu nie mam odwagi go przeczytać mówią że wyzdrowieję a ja nie wiem już co to znaczy być cała17 punktów
-
idzie przez życie krokiem chwiejnym to ja - przypadek beznadziejny rozrywa snami dzień kolejny to ja - przypadek beznadziejny wierzy że jeszcze gdzieś się spełni to ja - przypadek beznadziejny ciachany bólem chleb powszedni to ja- przypadek beznadziejny pustka go zżera uczuć pełny to ja- przypadek beznadziejny łzami skraplany ślad olejny to ja- przypadek beznadziejny myśli splątane kłęby wełny to ja - przypadek beznadziejny uparcie zimny nazbyt grzejny to ja - przypadek beznadziejny sprzeniewierzony zawsze wierny to ja przypadek beznadziejny beszta nadzieję stary gniewny to ja- przypadek beznadziejny https://youtu.be/jnaX5hCXFA4?is=dwHMzCqquXcoZnXS17 punktów
-
https://www.youtube.com/watch?v=e4l8oKkB5q4 Wiersz już kiedyś wrzucałam, ale teraz jest jeszcze zagrany. Bez ciebie jestem taka jesienna, przemoknięta deszczem i smutkiem. Z melancholią coraz dłuższą. Z uśmiechem krótkim. Powłóczę kaloszem starym po liściach skąpanych w błocie. Rozgniatam kolory jesieni w długiej, szarej tęsknocie. Bez ciebie jestem listopadowa. Nawet parasol mi nie służy. Strącam z rzęs krople wspomnień i topię je w kałuży. Snuję się babim latem, oplatam gałęzie mokre, a potem znowu tęsknię, szukam cię w jesieni i...moknę. Z samotną ławką w parku porozmawiam jak z siostrą. Przemoknięta deszczem i smutkiem, poczekam. Może wrócisz wiosną?17 punktów
-
Siedziała kobieta z kotem na dachu ciepłym od słońca. Gawędzili o tym i o tym, a cisza była bez końca. – Jak żyjesz, ogoniasty druhu? – Ach, kręcę się, jak to zazwyczaj. Włóczę się, szukam dziewczyny, czasem jakiegoś ptaka pogonię. Ktoś miły nakarmi, przytuli, gdy chłód poczuję na ogonie... – A u ciebie? Jak ty żyjesz? – A ja? Ja się starzeję... Nam, widzisz, jedno życie dane, a wy macie ich dziewięć. I niby wszystko jak u ludzi, a serce z żalu się kurczy. Więc siedzę, mój ty przyjacielu, na dachu, gdzie wiatr tylko mruczy. I tęsknota się powoli rozpływa, coraz ciszej i ciszej wokoło... Nie uciekaj z moich kolan, z tobą cieplej, tak jakoś wesoło. Chłodny wieczór skrojony na dwoje, już ciemność na ziemię spływa... I była jej ta cicha rozmowa bliska jak żadna inna. Siedziała kobieta z kotem na dachu ciepłym od słońca... Autorka oryginału: Irina Gołowanowa Przekład: Alicja_Wysocka16 punktów
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne