Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 19.04.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
W szczerym polu sobie siadłam i zaczęłam rozważania nagle ono rzecze do mnie : z tobą mam do pogadania! Wystraszyłam się troszeczkę jak tu z polem dyskutować, a że było bardzo szczere to nie miałam się gdzie schować. Mówi do mnie: ciągle myślisz! Po co włos na cztery dzielisz? Czy się zajmiesz wreszcie życiem i czy kochać się ośmielisz? Wracasz do mnie nazbyt często zostawiając świat za sobą, jestem szczere i rozległe ale muszę siedzieć z tobą! W twoich oczach często krople słone, więc się nie przydają, łap te chwile, są ulotne i za darmo ich nie dają! A ty siedzisz w samotności godzinami patrzysz w chmury, piękne życie ci ucieka przestań szukać w całym dziury! Zacisnęłam mocno usta szczerze mnie zamurowało, jak do tego doszło - nie wiem, że mi pole nagadało... Trudno było się z nim rozstać takie szczere i otwarte chociaż troche onieśmiela to co mówi - wiele warte. Bez smartfona, bez pośpiechu wrócę tam, bo wracam zawsze, może troszkę odmieniona, bedzie pole mi łaskawsze... Więc polecam moi mili korzystanie ze szczerości lecz nie z ludzkiej , bo jest chłodna tylko z polnej otwartości. * insp. @wiedźma utwór "Pęknięcia"11 punktów
-
Wieczorem wybrana na wizytę do boskich dzwonków, lepsza nabieram kosz fiołków. O złotej godzinie sentymentalny ćmą, odfruwając wpuszczasz mi światło.8 punktów
-
kuchenne okno uchylone słychać ptaków śpiew przy stole siedzi dziecko rączkami ma podpartą zasmuconą twarz a oczy wpatrzone w kolorową ceratę na której są namalowane kubek owoce i chleb nagle do kuchni weszła wątła zasapana kobieta wtedy malec zapytał mamusiu czy dziś będziemy jeść śniadanie tak powiedziała synku szybko się odwracając by móc zgubić jego wzrok bo po jej policzkach spływały łzy8 punktów
-
leśny potok w mroku pluska myśl spowita mgłą perli się błękitem niepojęta piękność i szczęście w tajemnicy bolesnej zaiskrzyło trawa zmienia kolory między kolcami z róży damasceńskiej8 punktów
-
I. NOC Księżyc w pełni. Budzi bezsenne noce. Patrzysz. W głąb siebie. Tysiące myśli Falami uderzają o skronie. Bezsenne odpowiedzi. Serce głośniejsze niż upadek komety. Przez okno wpada jaśmin. Ratunek tonącej nocy. Gwiazdy puszczają oko. Czuwają. Zmieniasz zasady gry. Spacerem po drodze mlecznej. Sen przynosi Słońca wschód. II. DZIEŃ Słońce w pełni. Jedna myśl. Wszystkie odpowiedzi. Cisza nie bije o skronie. To twoje pole. Myśli spokojne. Przez drzwi wychodzi jaśmin. Oddał już wszystko. Gwiazdy zamknęły oczy. Twoje zasady gry. Stąpasz po własnej podłodze. Jawa pamięta Księżyc w pełni.8 punktów
-
wchodzę do kuchni po kawę jak po zezwolenie na dalsze funkcjonowanie w systemie pięć sekund później stoję przy lodówce mińsk-18 staję przed nią jak przed otwartą trumną moich postanowień jak inspektor nadzoru w budynku przeznaczonym do rozbiórki białe światło nie świeci ono mnie rozlicza z wyborów z kalorii z ludzi, których nie trzeba było wpuszczać do środka a których noszę jak nielegalne przyłącze które kopie mnie prądem przy każdym wspomnieniu patrzę na hummus na ser na tę połówkę cytryny wyschniętą tak dokładnie jak mój entuzjazm do bycia darmową ładowarką dla facetów z którzy są jak stare oprogramowanie: dużo obiecują przy instalacji a potem tylko zawieszają mi system i żrą prąd za darmo żrą mnie i przez chwilę nie wiem czy przyszłam coś zjeść czy tylko sprawdzić czy nadal mam status "istnieje” średni wiek nie zapukał on wszedł przez system jak aktualizacja która instaluje się o trzeciej nad ranem i rano już nic nie działa tak jak powinno mówi: spokojnie od dziś inwestujesz tylko w rzeczy które oddają czyli głównie w siebie i w święty spokój bez cashbacku emocjonalnego siedzi we mnie w dresie z pilotem do mojego życia przełącza kanały bez pytania i mówi: od dziś oglądasz tylko to, co jest naprawdę czyli głównie siebie bez efektów specjalnych metabolizm to nie księgowa to snajper na dachu mojego wieku czeka aż mrugnę aż zjem okruszek i strzela w biodra z taką precyzją jakby to była egzekucja za każdy rok w którym śmiałam być szczupła zjem jabłko on księguje to jako tort piętrowy z pełnym omaszczeniem i odsetkami karnymi za glukozę dolicza opłatę manipulacyjną za samą bezczelność że chciało mi się żyć moje ciało to teraz obiekt zabytkowy w trakcie użytkowania biustonosz to infrastruktura krytyczna ostatni bastion który powstrzymuje całkowitą kapitulację mojej sylwetki przed grawitacją jeśli zawiedzie nastąpi niekontrolowany wyciek rzeczywistości i krajobraz ulegnie nieodwracalnej deformacji bez możliwości reklamacji u producenta mój kręgosłup to wieża obserwacyjna zbudowana z decyzji, których nie chciałam podejmować trzyma wszystko co dźwigałam za długo i za darmo codziennie rano wydaje dźwięk jakby ktoś otwierał skrzynię z przeszłością i nie był do końca pewien co z niej wylezie twarz to już nie jest powierzchnia reklamowa to dziennik pokładowy po katastrofie tu pękło tam się wybrzuszyło nie pudruję ja to tynkuję strukturalnie kłamstwem i najdroższym uszczelniaczem w żelu nakładam warstwy izolacyjne przeciwko empatii buduję wały przeciwpowodziowe przeciwko własnym łzom żeby było jasne: ten remont generalny to najdroższa inwestycja w historii tego powiatu jak eksponat, który przeżył więcej niż powinien niech świeci niech oślepia moje "nie” to nie słowo to procedura w kilku egzemplarzach z pieczątką i datą wejścia w życie schylanie się to operacja logistyczna najpierw analiza ryzyka potem symulacja na końcu wykonanie jeśli już schodzę biorę wszystko bo zejście drugi raz wymagałoby komisji lekarskiej z NFZ słoik ogórków to osobny rozdział stoimy naprzeciw siebie dwie silne osobowości on zamknięty ja zamknięta on milczy ja też i w tej ciszy on wygrywa bo ma lepszy gwint a ja mam lepsze rzeczy do roboty niż udowadnianie szkłu że jestem silniejsza mój sen to pole minowe każdy ruch to decyzja o konsekwencjach przekręcam się trzask klik echo jakby ktoś łamał stare wersje mnie na opał we mnie nadal mieszka dziewczyna ta która kiedyś darła japę do świata że wszystko jej wolno teraz siedzi pije kawę patrzy na mnie i mówi: "no i co, wygrałaś?” a ja jej odpowiadam: "nie muszę już wygrywać wystarczy że nie przegrywam siebie” faceci? kiedyś projekt dziś filtr przechodzą tylko ci którzy nie wymagają instrukcji obsługi człowieka reszta zostaje na etapie "zobaczymy” czyli tam gdzie rzeczy umierają bez pogrzebu wychodzę z domu nie żeby robić wrażenie tylko żeby być obecna pachnę decyzją i trochę drogimi perfumami które kupiłam sama bo mogłam i żeby świat się lekko przesunął i zrobił mi miejsce z przyzwoitości jestem z historią z ciężarem z ciałem, które przestało negocjować wersja premium model powystawowy z pełnym wyposażeniem i wadami ukrytymi które stały się cechami produktu po wszystkich poprawkach i kilku awariach krytycznych bez reklam bez filtrów bez potrzeby bycia czyjąś opcją bez instrukcji obsługi bez gwarancji zwrotu nie czekam na brawa brawa są dla początkujących ja zajmuję miejsce i nawet cisza robi mi przejście7 punktów
-
On: Czy w labiryntach myśli wciąż szukasz azylu i cofasz dłonie, gdy świat cię dotyka? Jeśli się boisz, pozwól mi zostać. Będę jak ciepło, które niczego nie żąda. Ona: Już się nie boję - cisza we mnie płonie - jasna, łagodna jak sen przykryty powieką zorzy. On: Znam to światło. Twoje oczy miękko blask rozchyla, jak pierwszy dotyk słońca. Odkąd cię widzę - nic się we mnie nie kończy - lecz coś się zaczyna. Jestem jak świt - bliżej skóry niż nieba. I nie wiem, czy to ty, czy to ja przy tobie Ona: Nie chcę już wiedzieć, gdzie miłość się kończy, ani gdzie zaczyna. Zanurzę się w twą obecność jak w bezkresne morze, w deszcz, który łączy nas w jedno istnienie.7 punktów
-
W 148 rocznicę śmierci Władysława Tarnowskiego ps. Ernest Buława. (19 kwietnia 1878 – 19 kwietnia 2026) A zatem zmarłeś, tam gdzieś daleko na morzu, Sam, niezdrów, w kajucie na podróżnym łożu. Przez podejrzenie, ześ strut nie chowan w falach, Proch po sekcji ziemia gdzieś się rodził schowała. Lecz Twój koniec nieszczęsny, skoroś zapomniany, Tak się dzieje, gdy ktoś odchodzi w pół swe plany. A ja, chciałbym Twoją pamięć reanimować, Bo mi Cię żal! i… Nie wiem jak mnie będą chować? Przez ten żal, ciut starań od Martwego nauka Ścieżek i metod, – szansa przejawienia ducha…! Niezasłużenie, – pamięć Twa nie ze spiży stałą, Jej pomnik wciąż niby róża niesiona mórz falą… Ilustrował „Perchance”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego.6 punktów
-
Doprawdy nie wiem jak opowiedzieć coś czego nie wiem, a przecież różni tacy i owacy, siacy i siamci chcieliby przecież ażebym im to właśnie, jak nic innego, opowiedział. Gdybym im to opowiedział, co notabene zupełnie jest niemożliwe wobec jawnego braku wiedzy, możliwe, że pomógłbym im się nawet opowiedzieć. Starania moje i ich starania są w gruncie rzeczy przekomiczne, a co za tym idzie wyglądają na bardzo ludzkie. Warszawa – Stegny, 19.04.2026r.6 punktów
-
Po kłótni Tam owszem, można, nawet razem. Ale jak wstać od stołu? Jak wypełnić szklankę optymizmem? Jak udać, że świat się nie zawalił, że nie podpaliłam, że nie nakradłam, że nie nakłamałam? Że... trzeba by wstać, podać rękę, zmyślić zamyślenie, zgubić zagubienie, rozpuścić milczenie, rozweselić cienie – ciebie i mnie.6 punktów
-
Czasem przychodzi słowem lekkim wciśniętym w dialog o pogodzie. Zakwita jak biała suknia udrapowana na gałęzi wiśni. Słyszysz go dźwiękiem niedzieli przy porannej kawie. Zamykasz w dłoni czarnym koralikiem… i zostajesz drogą.5 punktów
-
Nie uczymy się od ptaków radości, choć w szczebiocie, tyle szczerej zachęty. My - gatunek naczelno- rozumny, każdą wiosnę, próbujemy rozpędzić. Proste słowa zastąpiło liczenie, nad uśmiechem, prześcigają się racje. Kiedy dusza zatrzaśnięta przed drugim, znów samotność, pozyskuje wyznawców.5 punktów
-
,, Ukaż nam , Panie , Twoją ścieżkę życia ,, Ps 16 Twoje ścieżki to trud ale i spokój duszy nie są to Himlaje lecz i nie beztroska letnie słońce droga plażą brzegiem morza aby iść jak Ty miniemy wodospady strome podejścia spotykamy powodzie wulkany śnieżyce nie raz wiatr będzie wiał w oczy gdy On nie tylko na horyzoncie zboczymy tylko na chwilę dojdziemy do celu wieczności z Nim Jezu ufam Tobie 4.2026 andrew Niedziela, dzień Pański4 punkty
-
Pamiętam bukiety białych, fioletowych, kipiących bzów na haftowanym obrusie. W jedwabnym wdzianku zachwycam się mocnym zapachem tulonych płatków.4 punkty
-
Ucieszyłam się, nie powiem, choć to może raz ostatni: jeszcze krwawię, jeszcze płonę, jeszcze zbieram życia płatki. Jeszcze stara tak nie jestem, jeszcze okres mam, choć rzadki. Jeszcze kochać się chcę, jeszcze, choć na twarzy mam już zmarszczki. Menopauza jest jak memy: smutna, brzydka, uciążliwa, chociaż czai się za rogiem - to mnie jeszcze nie dobiła. Jeszcze walczę, jeszcze piszę, jeszcze płodzę dużo wierszy. Jeszcze w bólach rodzę wnioski, choć niektóre już się zeschły. Jeszcze zdarza mi się kwitnąć. Jeszcze w lustrze się uśmiecham. Jeszcze zdążę i przekwitnąć, chociaż na to tak nie czekam. Do młodości ody piszą. A kto śpiewa: Menopauzo?! skóra wiotka, piersi wiszą, nie ma się czym chwalić bardzo. Jest wstydliwa i niemiła, potem rzuca na kolana. Nerwy stroi i rozstraja - menopouza niekochana. Jednak chcę jej oddać honor - wieńczy dzieło niczym ciąża. A to etap jest, nic złego, każdy człowiek nim podąża. Apeluję o uznanie innych stanów, więc i tego: Meluzyno, Melpomeno, Menopauzo - moje Meno! PS i piosenka pod to: https://suno.com/s/wsV6SMiYEEIOuMNq4 punkty
-
Nóż Nóż zawisł nade mną, słowami rozpruł duszę, pokaleczył sen, dotknął strachu, poplątał myśli. Biegam tu i tam, oczami zaszywam rozerwane, uciszam lęk łzami, wlewam do serca słońce. A nuż się z tego wyplączę.4 punkty
-
szufladę wspomnień starość otworzyła odnajdując w niej obrazy swego życia które pozwoliły jej na nowe przeżycia tych najpiękniejszych z minionych już chwil od jakich coraz bardziej zaczyna powoli się oddalać mając w oczach łzy4 punkty
-
wraz z poniedziałkiem w biało-różowej bajce pożółkły klony *** przy latarni słowik szary który trzeszczy wiosennym trelem świt! gdy kończy każdą zwrotkę fale długie program pierwszy *** oswajamy się ze słońcem już kaczeńce z każdym ciekiem w wieczór oswojone słońce głaszcze włosy jak rozetę zdjęcie @Piotruś3 punkty
-
Teraz nareszcie zobaczyłam czym jest życie, Nic nie jest skończone, wszystko ledwie zaczęte, A trofea, które zdawały się tak wielkie Nie są naprawdę wzięte. Nawet miłość, której wzniosłam dom mego ducha, Jak zamyślony i zmieszany gość przybywa, A od muzyki, uznania i nawet śmiechu Lepiej jest odpoczywać. I Sara: Now at last I have come to see what life is, Nothing is ever ended, everything only begun, And the brave victories that seem so splendid Are never really won. Even love that I built my spirit’s house for, Comes like a brooding and a baffled guest, And music and men’s praise and even laughter Are not so good as rest.3 punkty
-
W domu pana Piotra koło Gołdapi narzuta narzucała się kanapie. Kanapa dość miała i jej nawrzucała. Na gołej kanapie Piotr teraz chrapie.3 punkty
-
jedno ziarenko łzami nieba podlane kawałkiem chleba zielone łąki o świcie i wieczorem filharmonią żab3 punkty
-
Miała męża chodziarza biegaczka z Piekła. Swą żywiołowością go kiedyś urzekła. Teraz pusto w domu, tylko nie wiadomo, czy małżonek odszedł, czy żona uciekła.3 punkty
-
"Ścierki rodzime" W kuchni, na uchwycie klapy piekarnika, gdzie go się otwiera i gdzie się zamyka, na rączce obok siebie dwie ścierki wisiały. I choć uchwyt nie był wcale taki mały, w przepychankach słownych trwała tam gorączka: — Nie jest twoja, ty ściero, cała ta rączka! — Nie bądź tak, ty szmato, zaborczo paskudna, nie wpychaj się na mnie, boś cała jest brudna! — Odczep się, ty hadro! — sąsiadka jej rzecze. — Czystą nie jestem, tego wcale nie przeczę, ale ty nie jesteś ode mnie czyściejsza, w dodatku podarta i o wiele mniejsza! Wtem do kuchni pani gospodyni przyszła, trzecią pośrodku, czystą ścierkę im wcisła– pachnącą, wypraną i wyprasowaną, całkiem nowiutką, jeszcze nieużywaną. W jednym momencie te brudasy po boku zgodnie już na nią wyskoczyły w amoku. — Co za wciskalska! Żadnego wychowania! Wepchnęła się w środek bez zapytania! Tanim proszkiem cuchnie, a przemądrzała! Zawisła – i nawet się nie przywitała. — Patrz, jak się nosi! Jak jej u nas wygodnie! — Brudna do brudnej teraz mówi już zgodnie. Wspólnie gadając, w przymierzu się zjednały, na ścierkę pośrodku razem nadawały. Tak samo my w Polsce, między Polakami: jak wroga nie mamy, to żremy się sami. Leszek Piotr Laskowski.3 punkty
-
Pierwszy i ostatni W drodze pod sąd Więc pojmali mnie? To nie był błąd! Tylko kara Za próżne istnienie Więc proszę was O wybaczenie! Niesłuszna moja wina Moja wina, moja bardzo wielka wina!3 punkty
-
KAWA Kawa doda mocy z rana, Oprzytomni gdyś zaspana. W zmysły dmucha aromatem, Jej smak całym rządzi światem, Kawa sławna jest w Tybecie, Jest w reklamie, na bankiecie. Kokietuje pianką złotą, O właśnie – flirt, bo chodzi o to. Pamiątkowe z kawą zdjęcie, Zapakujesz ją w prezencie. Podziwiają kawę nacje, Hołd oddają ja i Gracje. A gdy wróżyć ci wypadnie, Znajdziesz fusy, choć są na dnie ...3 punkty
-
zerkam na miasto jest jeszcze noc senne liście pierze deszcz lśnią mokre ulice pierwszy a może ostatni tramwaj mieni się w ciemności symboliczne schody otwierają niebo w drzwiach czeka na mnie Judasz trzymam się blasku gwiazd senne myśli wirują w powietrzu jak ćmy3 punkty
-
wchodzę do kuchni po kawę jak po ogień pięć sekund później stoję przy lodówce jak podejrzany na przesłuchaniu na Gestapo białe światło tnie mi twarz patrzę na masło na zwiędłego ogórka na własną klęskę w formacie dziesięć na piętnaście wyglądam jak ktoś kto właśnie sobie przypomniał że kody do głowic atomowych zapisał na paragonie z biedronki który wyrzucił tydzień temu restartu brak średni wiek nie wjechał we mnie z fasonem on mnie po prostu podstępnie przelogował na wersję demo wszystko jeszcze działa ale tylko przez siedem minut potem wyskakuje komunikat że aby kontynuować należy wykupić nowe kolana moje ciało to teraz projekt budowlany który ktoś porzucił w latach dziewięćdziesiątych stoją ściany nośne ale nikt już nie pamięta co tu miało być mój metabolizm? nawet jeśli zjem tylko spojrzenie na pączka system księguje to w biodrach przez dwa lata i dolicza odsetki za samą chęć przeżycia moja twarz przestała być wizytówką a stała się powolnym osuwiskiem w krainie gdzie grawitacja ma osobisty zatarg z moją szczęką a worki pod oczami mają już własną wiarygodność i planują wystąpić o dopłaty bezpośrednie z unii jako nieużytki rolne kiedyś programowałem magnetowidy w ciemności jedną ręką dziś patrzę na nową aplikację bankową jak neandertalczyk na leasing kosiarki kiedyś on budził mnie rano stercząc jak maszt radiowy gotowy nadawać sygnał w kosmos dziś mój jedyny poranny odruch to erekcja lęku przed gwałtownym ruchem budzę się z kontuzją barku bo źle mi się śniło albo z naderwanym ścięgnem bo próbowałem przekręcić się na lewy bok bez pisemnej zgody fizjoterapeuty moja fizjologia? organy przestały ze sobą rozmawiać a wątroba wysyła mi listy z pogróżkami pisane krwią wiązanie butów to już nie jest czynność to dyscyplina olimpijska transmitowana tylko raz bo połowa zawodników umiera przy rozgrzewce stękam w dialekcie zapomnianych maszyn parowych trzy podejścia i na końcu siedzę na taborecie spocony upokorzony a but patrzy na mnie z podłogi jak prokurator który właśnie znalazł dowód że jestem zbyt niebezpieczny żeby zostawiać mnie samego ze sznurówkami kiedyś podnosiłem monetę w locie łamiąc prawa fizyki teraz zanim się schylę muszę zwołać sztab kryzysowy sporządzić mapę przygotować plan ewakuacji i zostawić rodzinie numer do notariusza schodzę w dół powoli jak faraon którego właśnie wyciągają z grobowca ale przez pomyłkę za nogę i kiedy już dotknę tej przeklętej monety nie wstaję tylko rozglądam się po podłodze czy nie leży tu coś jeszcze bo drugi raz na tę głębokość nie zszedłbym nawet za dopłatą z funduszu zdrowia mój poranny rozruch przypomina próbę odpalenia radzieckiego czołgu znalezionego na dnie bagna najpierw przez kwadrans rzężę metalicznym kaszlem jakby ktoś kręcił rozrusznikiem na sucho a kiedy w końcu ruszam z miejsca coś strzela we mnie tak że przez chwilę stoję i próbuję ustalić czy to jeszcze ja czy już raport powypadkowy kiedyś dziewczyny poprawiały włosy i wciągały brzuch na mój widok dziś poprawiają torebki sprawdzają czy gaz pieprzowy działa patrzą na mnie jak na bilet miesięczny który stracił ważność w ubiegłym stuleciu słoik ogórków to moja osobista golgota kiedyś otwierałem go jednym ruchem jak Pudzian coca-cole dziś stukam nożem w dekiel szepczę "no dawaj ty szmato" a słoik siedzi niewzruszony jak emerytowany mafioso który wie że i tak nic mu nie zrobię przy siadaniu wydaję dźwięki jakby szafa gdańska spadała ze schodów prosto na orkiestrę dętą przy wstawaniu jest dramat w trzech aktach najpierw wstaje dusza potem ambicja potem lewa noga reszta zostaje z tyłu i negocjuje warunki kapitulacji ostatnio kichnąłem zbyt ambitnie przez dwa dni chodziłem jak postrzelony flaming który chce zachować pozory ale wie że już jest po wszystkim mój kręgosłup? to teraz wieża z jengi którą układał niewidomy podczas trzęsienia ziemi na Filipinach wystarczy głębszy wdech i kończę jako wernisażowa instalacja artystyczna której nikt nie rozumie ale wszyscy się boją dotknąć najgorsze że w środku wciąż mam dwadzieścia lat nadal chcę skakać przez płoty przesuwać szafy jednym barkiem więc próbuję a potem przez trzy dni wstaję z łóżka bokiem i wyglądam jak źle zaparkowana przyczepa kempingowa bez kół mój sen? to układanie się na minie przeciwpiechotnej jeden ruch biodrem i wybucham serią trzasków jakby ktoś próbował mnie skręcić jeszcze raz ale już bez instrukcji w środku wciąż młody bóg na zewnątrz mebel z ikei któremu w połowie montażu zgubiono instrukcję za to dodano trzy kolana staw biodrowy lęk wysokości i skłonność do wydawania dźwięków jak szafa z czasów bitwy pod Grunwaldem to nie jest kryzys wieku średniego to jest wersja próbna starości która już wie że ją kupię w ciemno3 punkty
-
Życie to moneta. Podrzucony, Zawsze upadam, Zawsze, Na kant. Opuścił mnie orzeł, Opuściła resztka, Wartości. Jestem jak reszta, Rzucona na blat. Życie to moneta, Porzucona, Ekspedientka pyta, Czy będzie mnie winna, Nikt nie jest niewinny. Kowal jest bezrobotny, Myślę, więc umieram, Życie to moneta. Życie to moneta. Życie to moneta.3 punkty
-
Dziesięć mil za Arkham wszedłem na szlak wiodący Skrajem klifu nad plażą Boynton z wyliczeniem, Że wieczorem stanę z ostatnim dnia promieniem Na szczycie nad Innsmouth w dolinie górującym. Na morzu odpływający żagiel widziałem, Biały tak, jak starożytne wiatry bielić mogą, Lecz tchnący jakąś przepowiednią złowrogą, Więc mu nie pomachałem, ani nie wołałem. Żagle z Innsmouth! przeminionej sławy wspomnienie, Z czasów dawnych. Lecz noc nadchodzi szybkim krokiem. By móc spojrzeć na odległe miasto przed zmrokiem, Jak to często robię, wspinam się na wzniesienie. Iglice i dachy są - lecz spójrz! W ciemnej dali Uliczki toną, żadne światło się nie pali! I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet VIII): Ten miles from Arkham I had struck the trail That rides the cliff-edge over Boynton Beach, And hoped that just at sunset I could reach The crest that looks on Innsmouth in the vale. Far out at sea was a retreating sail, White as hard years of ancient winds could bleach, But evil with some portent beyond speech, So that I did not wave my hand or hail. Sails out of Innsmouth! echoing old renown Of long-dead times. But now a too-swift night Is closing in, and I have reached the height Whence I so often scan the distant town. The spires and roofs are there—but look! The gloom Sinks on dark lanes, as lightless as the tomb!2 punkty
-
Każdy płaci, czym chce, gotówką lub cierpieniem za to, co zwykł ktoś zwać swoich win odkupieniem. Zwój Mamony I Do wirującej w próżni czarności chwiejnym krokiem wszedł przysadzisty różowy słoń, Balgo.“Oj, cóż to było za niezdarne stworzenie!” – każdy by o nim tak powiedział. I słusznie, bo słoń ten, ledwo co drzwi do nicości przekroczył, a już zdążył zahaczyć trąbą o niebyt i potknąć się o nieistniejący próg. I potknąwszy się już o próg, spadł z niewidzialnych schodów na samo dno, które, ku niezadowoleniu Balgo, było także górą. – Nie cierpię tej roboty! – zatrąbił żałośnie, wymachując trzymanym w kopycie papirusem. Przysunął papirus bliżej oczu. – Wilhelm Greateman, spadkobierca GoodLove’a, dowódca w bitwie nad Odettą – przeczytał. – Szukam Wilhelma Greatemana! Balgo podreptał nieco w prawo, i prosto, rozejrzał się po otaczających go korowodach zapadłych we śnie gwiazd. – Szukam Wilhelma Greatemana! – powtórzył. – Herbu Ostrokrzew, z domu Lwów Nadmorskich. Cisza. – Niech to! – przeklął pod trąbą Balgo. – Nie udawajcie, że nie widzicie słonia w pokoju. Powtarzam jeszcze raz: szukam Wilhelma Greatemana, duszy czystej jak intencje szczeniaczka, duszy odważnej niczym szczekający szczeniak, duszy niepoległej w sposób inny niż śmierć. A w tle rozchodziły się jedynie jęki leżących w stercie, jedno na drugim, dogorywających ego. Balgo rozejrzał się to w jedną nieskończoność, później w drugą nieskończoność, i jeszcze raz w tę pierwszą. Podrapał się trąbą po głowie. – A niech to! No trudno, ty też się nadasz. – Balgo wyciągnął z próżni kawałek koloru czarnego i odłożył do wiklinowego koszyka. Koszyk miał na plecach, przywiązany fioletowymi wstęgami do brzucha. Pod opinającą tors wstęgą nosił jeszcze nerkę, do której włożył zgnieciony papirus. Nieszczęsny Balgo musiał wspinać się z powrotem po nieistniejących schodach, zatrzymując się co dwa piętra, by złapać oddech. – Ty to masz pecha – powiedział do czarnego obłoku wyrwanego z przestrzeni. – Mogłem wybrać nieskończenie wiele różnych od ciebie, a trafiłeś się właśnie ty. To ci nieszczęście! – Nieszczęścia chodzą parami – westchnęła otchłań. Balgo otworzył drzwi do kosmosu, przeszedł przez nie trwożliwie nim zatrzasnął je za sobą. Praca w zaświatach nie jest pracą łatwą ani przyjemną, w szczególności dla słonia, który odpracowuje grzech lenistwa.2 punkty
-
czas przyspiesza na odległość dłoni obiecaj że będziesz już zawsze na koniuszku języka po nocnym deszczu krajobraz rozmywa się akwarelą2 punkty
-
@Migrena Ten wiersz jest niesamowity! Uwielbiam te trafne metafory i ironiczny dystans! Podmiot opowiada o sobie jak o infrastrukturze - z wadami ukrytymi, które stały się cechami produktu, z kręgosłupem jako wieżą obserwacyjną, z twarzą tynkowaną strukturalnie. Świetny jest humor. :))) Słoik ogórków wygrywa bo ma lepszy gwint. Metabolizm jako snajper na dachu wieku. Schylanie się jako operacja logistyczna wymagająca analizy ryzyka. Piękne zakończenie - zajęcie miejsca i ta cisza, która robi przejście nie z łaski, ale z przyzwoitości. Wiersz o kobiecie, która przestała być czyjąś opcją - nie czeka na brawa, bo brawa są dla początkujących. Masz wyobraźnię, która nie szuka gotowych obrazów - ona wytwarza własne, z materiałów, po których nikt inny by nie sięgnął. Jestem pod nieustającym wrażeniem. Pozdrawiam :))))2 punkty
-
Dzisiaj bluesowo: Nie zawróci w biegu rzeka Było – tylko było Już w niepamięć Twą ucieka To co w Tobie żyło Tych kilka chwil – tak zwyczajnych A jednak dla mnie – niezwykłych I w myślach mych nieobliczalnych Do zwyczajności nienawykłych Tych kilka chwil żyje szczęściem i radością Może i były rodzącą się miłością Chwile te – do końca we mnie zostaną I dłużej – jeżeli to możliwe U Ciebie pewnie moment – i ustaną Takie już są – zwykłe, tchórzliwe Chwile i myśli, a może jednak – co właśnie? Wiem, jestem pewien – więcej nawet Że to co żyje we mnie nie zgaśnie Trudno mi – bo to życia wet za wet Tak po prostu jest i być musi I męczy mnie tajemnica, dusi Teraz słucham świata i szumu jego I melodii – choć nikt nie słyszy jej szeptu I to co z nią związane – słucham wszystkiego Więcej jeszcze – mimo rozsądku podszeptu Wiem czego nie wiem – choć sam w to nie wierzę I tajemnicy tej – nikomu nie powierzę2 punkty
-
@APM Twój wiersz nie krzyczy on drży. ostrze nie spada tylko trwa nad nami jak mysl której nie da się uciszyc. autorka dotyka tego miejsca gdzie słowa ranią głebiej niż czyny . a jednak w tym samym ruchu pojawia się światło małe i uparte. to jest opowieść o pęknięciu które jeszcze nie jest końcem i o cichej odwadze zszywania siebie od środka, zostaje po nim ciepło. paradoksalnie. świetny wiersz.2 punkty
-
z gałęzi snu zrzucił nas poranny wiatr w obłokach niedospanej nocy wierciły się nasze myśli owady wędrowały przez las potem spadł purpurowy deszcz zmył ostatnie słowo z suchego języka i zielone metafory świerszcz grał jeszcze przez chwilę2 punkty
-
słyszę huragany nad missisipi krążące w niedokończonych zdaniach nazywam wszystkie rodzaje światła różnica ciśnień zatrzymuje ruch gdy myśl o dotyku przesiewa sekundy między żebrami a sercem w nocnych ocknięciach patrzę w ciemność mówi rwanym oddechem nie mam nic na swoją obronę gdy cichną huragany nad missisipi2 punkty
-
W padole konfliktu wartości, horyzont zdarzeń traumatycznych oddziela mnie od mgławic gwiazd srebrzystych. Tuż przed rozpadem połowicznym rozdwojonej jaźni chwytam wiązkę światła w wyobraźni. Oplatam tym światłem brzuch wtem z padołu ciemności woła do mnie cud narodzin Bo widzisz, ja pragnę narodzić się na nowo, lecz bez śmierci. Tak filozoficznie. A ty? Podróżujesz myślami pod róż girlandą nie wierzysz mi że wszystko wokół jest propagandą Uciekasz na balkon idę za tobą jestem tam z tobą – a mimo to samotnie spoglądam w gwiazdy. Konstelacje kruszą się w kryształy, gdy mlekiem płynie galaktyka twych oczu. Wtedy patrzysz na mnie z miłością ja zapalam cygaro, buchem kolejnych mgławic kreuję mikrokosmos.2 punkty
-
Pomiędzy słowami piosenek które nie uwierają które nie ranią i nie płynie krew. Ciepło i róża słodycz pomieszana z rzeczywistością jestem z Tobą i siedzę w Twoich myślach. Gdzieś jest nasza wspólna przyszłość kamienie na drodze rozpuszczone błękitnymi łzami. Słońce i wiatr zakręcone w moich oczach patrzę na Ciebie i pytam gdzie jest nasz dzień. Stojąc we wschodzącym słońcu ja pytam Ty odpowiadasz patrząc na mnie uśmiechasz się.2 punkty
-
Nie wiem co źle robię Ale ciągle myślę o sposobie Jak pokochać siebie Jak czuć się jak w niebie Chciałabym być prosta jak kartka papieru Cienka idealna pełna manieru Na kartce piszą da się ją przeczytać A ja jestem zamkniętą jak zszywacz Chciałabym być otwarta i nic nie ukrywać A tak naprawdę muszę zgrywać Że jestem idealna i szczęśliwa jak pies Zawsze gdy ktoś mnie widzi nie wie co mi jest Nie wie co czuję co się ze mną dzieje Ale co w tym dziwnego jak tylko się śmieje? Kartka jest prosta czysta jak niebo gdy tylko ktoś na niej długopisem napisze Brudzi się tylko od niego…2 punkty
-
* * * srebrzy się szczupak przyspiesza w oka mgnieniu zdobyta rybka * * * wraz z gestem słówka uprzejmość ponad miarę niewidoczna sieć kwiecień, 20262 punkty
-
Przeszliśmy obok siebie bez słowa, jak dwa koty na dwóch różnych dachach. Ty nie patrzyłaś, ja też nie. Tylko księżyc rzucał wspólne cienie. Znał nas lepiej, niż my siebie.2 punkty
-
ach wczoraj, to przyłóż do rany, tak ładnie się za mną stęskniłeś diablikiem twój wzrok ubłyszczony, trzymałam się w ryzach na siłę. w rozsądku mam słabe zawiasy w zawiaskach już luzik i wyłom na pewno masz magnes, psia kostka! bo tyle mi śrubek ubyło.2 punkty
-
DO CIEBIE Gdy Cię kiedyś żal osnuje, Niewidocznym szalem cienia, Gdy smutkowi zawtóruje Gorycz. Zawód i zwątpienia. Gdy poczujesz pustki zapach, Która nie da się wymierzyć, Której nigdy w tamtych latach, Nie pozwoliłbym Ci przeżyć. Siądź przy oknie, zaraz z rana, Skosztuj, jak smakuje kawa. Ułóż kota na kolanach, Niech Ci mruczy do rękawa. Zapamiętaj, bardzo proszę: Czas miłości nie zrujnuje. Stawiam Ci róż pełne kosze - Bardzo Ciebie potrzebuję …2 punkty
-
widziałem motyla przysiadł na chwilę zajrzałem w myśli idziesz jak zawsze wolnym krokiem uśmiechając się w dal potem do siebie w oczach widać … drzewa przestały się rozglądać ptaki śpiewać kwiaty wspinają się na palcach wszyscy chcą … podziwiają jak ja piękny dzień 4.2026 andrew Sobota, już weekend2 punkty
-
2 punkty
-
Siedzi na ławce człowiek stary pewnie na kogoś czeka na przyjaciela wiernego na kochanla utęsknionego patrzy się w dal I czeka? Już nie jestem tego pewna patrzy na drzewa rosnące na ptaki latające na chmury płynące uśmiech z twarzy jego nie znika już wiem ten człowiek na nic nie czeka nic nie wspomina nie myśli w ogóle cieszy się TU i TERAZ każdą sekundą i chwilą2 punkty
-
serce nie sługa pomyślał dziadek o świcie na czachorowej górce kiedy gwiazdy świecą jeszcze jasno a on jak co roku wykonuje wczesnowiosenne zabiegi zatrzymujące wilgoć w glebie radzieckim ciągnikiem w służbie niechcianej przyjaźni wola odwaga i pragnienie patrzą na niego nieobecnym wzrokiem wśród wybuchów i gruzów chrobotanie gąsienic czołgu u źródła pożogi fragmenty ciała oddalają się do nieskończoności w szczelinie pomiędzy jawą i snem na niwie łabędzie czajkowskiego rozkołysane spowite mgłą lgną do pomarszczonych rąk ze słowami z krtani diabła wybierz zło lub dobro pod górę do kościoła z najcięższą belką niczym postscriptum drogi krzyżowej2 punkty
-
@Berenika97 Dialogowa forma wiersza podkreśla intencję uczynienia go obiektywnym i wiarygodnym, gdyż obydwie postaci dramatu są równouprawnione w mówieniu o swojej emocjonalnej przestrzeni. Nie ma tu typowej dla klasycznego przekazu lirycznego jednostronności, lecz uzupełniający się dwugłos. Dynamika tekstu koncentruje się wokół wątku otwierania się, progresji od lęku i niepewności do ufnego rozpłynięcia się w sobie dwóch szukających się wrażliwości. Mamy do czynienia z harmonijną, zrównoważoną wymianą energetyczną, wypływającą z pięknie opisanej, odważnej, delikatnej intymności. Ważnym kluczem interpretacyjnym uczyniłbym dwie korespondujące ze sobą wypowiedzi: Spokojne oddanie odnajduje odpowiedź - i od tego dopiero przełomu możliwy staje się finalny Po drodze pojawia się także: I to mówi On. Oto fundamentalny modus operandi (sposób działania), przez który realizuje się erotyczne i duchowe zjednoczenie. Co istotne - obydwa są równoważne, wzajemnie sobie potrzebne i niezbędne do prawdziwego trwania w jedności. AH2 punkty
-
Skra — ziarnopłon wiosenny. Pchli bluszczyk kurdybanek. Tam żeliwny tulipan barwą jakby kowalej. Napowietrznym pierwiosnkiem klon się wybił z betonu. Z gęstym skrzekiem, pachnidła żabią z drzew owocowych. Niepokoju bezsenność, gdy się w końcu przebija pąk ostatni orzecha z pierwszym trudem mozołu.2 punkty
-
Jego ręce się nie trzęsą Łagodnie wkłada je w tę pęta Akeda Jego serce wyrywa się z piersi Łagodnie zaciska ten węzeł Akeda Wyciąga pokornie swą szyję Rozumie wszystko się uśmiecha Akeda Unosi dłoń błyska ostrze On już to wszystko wie Akeda Naucz mnie kochać! Umierać dla miłości! Zabijać moje słabości! Zwiąż mnie mocno! Zwiążę cię mocno! Yireh2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne