Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 18.06.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. wierzę zmówił się księżyc z latarnią w kałuży za trzy przecznice był w pełni nią urzeczony bo bladła z latarń najśliczniej więc podglądałam nieśmiało razem zniknęli przed świtem od tamtej pory też wierzę - że można się kochać z odbiciem
    24 punktów
  2. Zaczęło się tak prosto - od tęsknoty za powszednim chlebem i cichym niezadowoleniem w zawsze za długiej kolejce. Żadna wielka polityka. Zwykłe kłucie w żołądku, nie do uciszenia kolejną obietnicą. Wyszli w jasny dzień, niosąc kawałki płótna, w barwach bliskich sercu, i wiarę, że razem, coś znaczą. I nagle ołów przeszył czerwiec - słońce zostało i siostra Awana - jak biały motyl, który nie chciał uciekać. Zbierała z ulic poranione życia, kołysząc w ramionach cudzy strach. Bruk ciągle pamięta. My - zbyt krótko. Inspiracja: Poeta Jan Jarosław Zieleziński, "Pięćdziesiąt sześć - poznańska rzeź" Pamięci Oli Banasiak, ps. "siostra Awana", która jako pierwsza w czasie trwającej strzelaniny wyszła na ulicę celem ratowania rannych.
    21 punktów
  3. Mówią jej: „To minie”, „nie był wart łez”, „znajdziesz kogoś” - jakby uczucie było meblem, który da się wymienić. Chcą naprawiać pamięć, rzucając na stół jego błędy jak fałszywe monety. Ale nie mogą czuć ciężaru pustki, który co rano kładzie się na jej piersi. Nie wiedzą, że skóra wciąż pamięta ogień, gdy jego usta unieważniały wszystko wokół. Luiza nienawidzi chłodu pocieszenia - jak miałyby pojąć pożar, którego nie gasiły własnym ciałem? Wreszcie wyszły, zostawiając zapach stygnącej herbaty i wynosząc swoją litość. Nie szuka nowej miłości, szuka jego cieni, pozwala sobie na luksus bycia nieuleczoną.
    20 punktów
  4. przychodzi nie wiadomo po co chwyta za gardło ciebie, mnie gra pierwsze skrzypce dniem i nocą bezwzględna, podła pani D. patroszy z uczuć , knebluje usta tłucze po głowie ile chce trupem napełnia, wewnątrz pusta sama nie pójdzie- pani D. potem już tylko wysysa życie chłepce je z pasją jak ludzką krew gapi się oschle, zasiewa gnicie gdy znikasz wzrasta -ta pani D. i nazbyt często z nią się umiera wbrew woli życia, wszystkiemu wbrew człowiek bezradny, ona wybiera upiornie wierna, pani na D.
    18 punktów
  5. Raz pewna ciotka, niezwykle ciekawa, Spytała: „Czym jest ta cała zabawa? Czym jest globalizm, o którym wciąż słyszę, Co ludziom odbiera spokój i ciszę? ” Obiło się bowiem ciotce o uszy, Że ten interes sumienia nie ruszy: „Bo nie ma na świecie już żadnej idei, Która nie tuczy swych dobrodziei!”
    18 punktów
  6. Myślę o tobie - mój lśniący. Kto teraz budzi cię o świcie? Czyim dotykiem rozbłyskasz? Czy otwierasz się bez oporu? Tak długo nosiłam cię przy sercu, powierzałam swoje drogi, sekrety, myśli, słowa i zdjęcia - małe dowody istnienia. Lubiłam przesuwać palcem po twojej krystalicznej skórze, szukać po omacku w środku nocy - zawsze byłeś na wyciągnięcie ręki. Tęsknię za tobą bardziej, niż wypada. Mój utracony ... smartfonie.
    15 punktów
  7. Rusałka I przeczytała wiersz. O sukience szytej z chmur. Kiedy ją oglądano, była już widmem. Kiedy o niej czytano, była widmem widma. Dlaczego widmo cieszy? I przeczytała wiersz. O sukience szytej z ognia. Kiedy ją oglądano, właścicielka krzyczała przez wiek. Kiedy o niej czytano, sama była już widmem. Dlaczego widmo nie cieszy? I przeczytała wiersz. O sukience szytej z powietrza. Kiedy oglądano, wszyscy ją nosili. Kiedy o niej czytano, była już widmem. Dlaczego to nie cieszy kolejnych widm? I przeczytała wiersz. O sukience uszytej z wojny. Kiedy ją oglądano, była cała w ranach. Kiedy o niej czytano, była już widmem. Dlaczego widmo ciągle ma rany i krzyczy?
    15 punktów
  8. W półmroku, wybudzona ze snu spoglądam za okno. Latarnie, mają ciepły odcień szafiru północ lśni najjaśniejszą z gwiazd. To przeznaczenie. Tańczę tylko wtedy kiedy wiem, że patrzysz.!
    14 punktów
  9. wycinanki leje jak z cebra co na stołku o białych nogach gdzie słodko lepili i lali kawę zbierali stonkę i sokiem z ogórków kiszonych zapijali upał piwonii w ogrodach w tym układzie zastygli na ścianie gencjaną jak wycinanki w kurpiowskiej chacie jak kwiaty mrozu na szybie sprzed czterdziestu lat
    14 punktów
  10. bo,wiem są takie noce że człowiek może przepić pieniądze zdrowie imię najgorzej kiedy przepije twarz i nie poznaje jej rano są takie noce po których świt nie jest początkiem ale dowodem że znowu się nie udało
    14 punktów
  11. motyle pojemność jest lecz potrzebna wielka odporność by szczerze przyjąć motyle i nimi tchnąć
    14 punktów
  12. siedzę w altance na stole kawa piwko ciasteczka obok zeszyt długopis które cierpliwie czekają bym wiersz napisał ja słuchając ćwierkania wróbli upajam wzrok kwiatami a jest ich mnogo są goździki cegiełki begonie i bratki do których słońce się uśmiecha więc myślę sobie po co mam wiersz napisać skoro to co widzę i słyszę samo w sobie jest czystą poezją która mnie bardzo cieszy
    12 punktów
  13. Czerwiec zalśnił czereśnią i czerwonym makiem. Chrabąszczami włosy splątał. Wieczorem, czeremchową wonią czarował i czujnym okiem doglądał oczekujących na lato.
    12 punktów
  14. „Hej, tu jestem! Czy mnie słyszysz? Nie odpływaj!” – zawołała. Ocknął się z tej błogiej ciszy. Myślał o nadmorskich falach. Chciałby taką czuć swobodę, znaleźć czas na próżne zbytki, lecz skok na głęboką wodę zawiódł – związek był za płytki. Dość! Bo będzie tylko gorzej! Spojrzał na nią. „Nie tym razem!”. I odpłynął, hen, za morze. Czas wciąż płynie, a on z czasem.
    12 punktów
  15. Przyniosłam Ci wszystko co miałam, lecz wybacz, że znów tak niewiele. Nie umiem zawierzyć do końca i pragnień od życia oddzielić. Więc w dłoniach zanoszę jak bukiet, litanie prośbami związane, z nadzieją co nocą upada, a świtem, niezmiennie powstaje.
    12 punktów
  16. Myślisz czasem że wszystko umarło. Potem słyszysz: „kocham cię” i nagle wraca świat. Nie na zawsze. Na dziś. Ale to wystarczy. Bo znowu wiesz po co żyjesz...
    11 punktów
  17. Ja jestem w porządku, ty jesteś tak samo. Po drodze niejedno nas piekło spotkało. Przez życie nie zdołasz się ślizgać bez straty. To pewne jak śmierć jest: dla biednych, bogatych. Więc po co te kłótnie, i lęki, i boje? Bo wybór zostaje i już się nie boję.
    11 punktów
  18. „OPOWIEDZ MI BAJKĘ” Ty prosiłaś, tyle razy I słuchałaś mnie, jak dziecko, Z tą radością pełną wiary. A gdy bajki się spełniały, Powtarzałaś: Ty mówiłeś! Były piękne, wszystkie o nas. Jeden raz rzuciłem: nie wiem, W Boga wierzę, nie mam siły, Nie wymyślę świata więcej. Twoje oczy… czyste, ufne Chciały bajki, miały prawo Nie dostały tej kolejnej. Ja przepraszam, nie dam rady Tak mówiły Twoje usta, Kiedy byłaś już gotowa Wyjść z tej bajki, takiej krótkiej. Już nie mogę być królewną W żadnej bajce, ani-Ani. Potem przyszła Ciebie zabrać Swoim prawem światło zgasić. Pękła bańka, zgasła bajka, Tak zielona w Twoich oczach, Już zamglona, już odległa. Lecz, posłuchaj mnie uważnie, Znów wesoło, nie poważnie: Jego bajka dalej sięga, Tam gdzie miłość - żywa księga.
    11 punktów
  19. wiatrem traw ciepły filtr w białych bieńcach obejmij łopatki a ja plecy marzeniu z rozkoszą pocałujemy się dzióbkiem języczków
    11 punktów
  20. Ach! Nie wierz, nie wierz poecie, bo to jest drań i niecnota. Plecie, co ślina przyniesie, lepiej innego pokochaj. Choćby ci wlewał ambrozję i miody najsłodsze do uszu, na ręce dawał ci serce, ty sobie innego szukaj. Bo nie zbuduje ci domu, i mieszkań ci nie wywietrzy, ten co, z własnego wyboru, pokój wynajął wśród wierszy. Jeśli nawarzy bigosu, to tylko tego w przenośni, przewidzieć nawet nie sposób czy się zjesieni, czy zwiośni. Słowami będzie cię karmił, co uświęcają lub bluźnią, o głodzie twoim zapomni, sam przecież żyje iluzją. Choćby przysięgał, że jesteś jego jedyną na świecie, nie ufaj poecie, bo przecież on zawsze kochał poezję. Z taką rywalką nie wygrasz, a więc powtórzę dlatego: Chociaż poeta ma skrzydła, lepiej poszukaj innego. O!
    11 punktów
  21. Boję się, że nie podołam — że słowa nie będą choć odrobinę do ciebie podobne. Siadam przy maszynie. Wystukuję. I coś się nie zgadza. Usta są tylko ustami, a oczy — blade czy ostre — prostymi zaimkami. Jesteś nieuchwytna. Kiedyś godzinami przesiadywałem przy pianinie. Dźwięki nie układały się w ciebie — tylko w przestrzeń pomiędzy nutami. Jesteś nieuchwytna. Usta są tylko ustami, a oczy — blade czy ostre — prostymi zaimkami. Oczy — twoje oczy. Usta — twoje usta. A dźwięki… przestrzeń pomiędzy ustami.
    11 punktów
  22. Każdy odrywa się od siebie kiedyś zanurza w światłach mroku w neonach i ruchu w tunelu i na autostradzie, w holach poczekalniach na dworcach w starych fabrykach, loftach i szpitalach w ujęciu z filmu, porzeczkach, przerosłej trawie, szklanych żyrandolach, kinkietach i zapalonej lampie szepcze, śmieje się porozumiewawczo, perliście po kostce kamiennej deszczem po błyszczącej szosie bo ona kocha wrzosowiska stare szulernie i kawiarnie radość lunaparku i plaże nadrzeczne dusza przechodzi z niej w ten świat, kiedy umiera i się rodzi.
    10 punktów
  23. KIEDY KWITNIE KWIAT PAPROCI Szuka go tylko ten, kto jeszcze nie wie, że szukał siebie. Mówią: noc Kupały. Sekunda. O północy. Kto znajdzie - słyszy las, otwiera zamki bez kluczy, widzi złoto pod korzeniami. Dojrzewa, by zobaczyć siebie. Ja szukam oddechu, który brałam za dwoje. Drzwi bez klamki. Fotela bez ciała. Swojego imienia w ciszy. Kwitnie, gdy decyduję ja, Gdy przestaję wołać. I widzę dłonie - swoje. Pusty fotel milknie. i tak zamienia się w jednak. Ból dławi oddech. Kwiat paproci nie ma legendy. Ma imię: Fotel bez ciała.
    10 punktów
  24. podaję Ci talerz, ty mówisz że mało podaję łubiankę, Ty prosisz o więcej oddaję słodzidło, oddaję śmietankę Ty czekasz i mówisz, to mało, to mało masz oczy zachłanne i styl bycia próżny na pozór milutki, chłodny jesteś i butny kiedy chcesz kupuję, gdy zechcesz przyrządzam czego chciałbyś jeszcze, bym mogła zrobić Ci tak mało zostawiłam sobie w defensywie Ty na mandolinie grasz mi litościwie w sezonie na owoce kuchnię uzurpuję Twoje zamówienia czuję w kręgosłupie oddałam Ci wszystko, truskawkowe ciasto odchodzisz i mówisz, wciąż mało, wciąż mało 🍓🍓🍓 Lato!
    10 punktów
  25. kobiety lgną do mężczyzn którzy patrzą jak dzikie zwierzęta kobiety lgną do mężczyzn wkradających się w przestrzeń między snem i dniem kobiety lgną do mężczyzn z wyrwanym sercem one czują że nie zostaną skrzywdzone ani obdarowane miłością
    10 punktów
  26. cicho wyłaniam się z lasu przeznaczony do zniemczenia w wyjątkowo pięknym momencie roku przeżyłem noc sześć lat czytałem ze słuchu wyciszonych obrazków lirycznych mój pierwszy pocałunek zaczynam chodzić w kółko rozpaczy i bólu dziewięćdziesiąt dziewięć wiosen na płatkach stokrotki wyliczam kocha – nie kocha ...
    10 punktów
  27. Pierwszy krok - rausz Klucz drży w palcach jak niezdecydowanie. Nic się nie otwiera. Tylko sprawdzanie… Ciche jak oddech szkła. Czy jeszcze pasuje… Krok drugi — kac Cień zamiast drzwi. Ukrywasz się w nim. Liczysz, żeby pamiętać. Słońce rozświetla powieki mimo zamkniętych oczu. Nic nie zamykasz. Tkwisz. Krok trzeci - trzeźwość Odkładasz klucz na brzeg, żeby nie uruchomił jutra. Świat rozsypuje się od środka. Pełno połamanych kluczy. Pełno drzwi, które nie podołały.
    10 punktów
  28. Nadzieja trwożną przyjaciółką była- Z dala od krat mej nory siadając, Na koleje mego losu patrzyła Spokojnie, jakby serca nie mając. Okrutna była przez swoje obawy. Zza prętów wyjrzałam, by ujrzeć ją W dzień jeden ponury i nieciekawy, Ona zaraz twarz odwróciła swą! Jak strażnik lichy, lichą straż trzymała, Wśród zmagań o pokoju szeptając; Śpiewała sobie, kiedy ja płakałam, Gdy się wsłuchałam, szybko przestając. Zakłamana była i nieugięta. Gdy pękła ostatnia z mych radości Nawet sam smutek był się opamiętał Widząc żałosne pozostałości; Nadzieja - która szepcząc by mi dała Balsam, co mógłby ból mój ukrócić - Skrzydła wzniosła i ku niebu wzleciała; Odeszła - by już nigdy nie wrócić! I Emily: Hope was but a timid friend- She sat without my grated den Watching how my fate would tend Even as selfish-hearted men. She was cruel in her fear. Through the bars, one dreary day, I looked out to see her there And she turned her face away! Like a false guard false watch keeping Still in strife she whispered peace; She would sing while I was weeping, If I listened, she would cease. False she was, and unrelenting. When my last joys strewed the ground Even sorrow saw repenting Those sad relics scattered round; Hope - whose whisper would have given Balm to all that frenzied pain - Stretched her wings and soared to heaven; Went- and ne'er returned again!
    10 punktów
  29. oto historia Marty O. gdy sięgam pamięcią wstecz, różnie o niej mówiono: dla jednych dziwaczka, dla innych wariatka, zakompleksiona pijaczka urodziła się nad rzeką numer dwa w drewnianej chałupie gdzie wszyscy mieli wszystko,głęboko w dupie urodziła się milcząc blade wątłe dziecię nie wiedziała wtedy nic o tym zasranym świecie życie zaczęła wśród mętów i wyrzutków społecznych ojca nie znała wcale -gdzieś po drodze się zgubił matka narkomanka - podobno dawała w żyłę siostra prostytutka - o ile się nie mylę Marta dorastała w obskurnej melinie paliła ukradkiem skręty kupione w kantynie chodziła do lumpeksów - kupowała ciuchy cała wioska się śmiała z tej dziwnej dziewuchy chłopaka miała jednego sąsiad z naprzeciwka seksualny kogucik - taka męska dziwka zdradzał ją co chwila szlajał się nocami pił wódkę pod sklepem z miejscowymi pijakami pewnego dnia odszedł i nigdy nie wrócił Marta zrozumiała, że ją drań porzucił wzięła sznur do ręki, poszła do stodoły zawiązała pętlę, stanęła na belce nie modliła się skacząc wiedziała co będzie życie się skończyło kostucha zebrała żniwo ludzie nie płakali Marty już nie było ziemia pochłonęła zimne wątłe ciało tak skończyła Marta... przekręcam stronę w gazecie
    10 punktów
  30. Talerz spleśniały leży koło łóżka, Kawa niewypita, a w niej szara wróżba. Grzyb się na ścianie wije i śmierdzi. Wilgoć, zaduch w mych progach gnieździ. Kwiaty wyschnięte, woda w nich stoi. Terpentyny zapach nieco mnie goi. Jaskinia, jama, gwara, nora, piwnica…. Nowy szkicownik, niepokalana dziewica. Rozgardiasz bez końca, stajnia Augiasza. Czy zobaczysz to przez drzwi Judasza? Nie patrz, bo prawda w tym brudzie zaklęta. Prawda mych cierpień w syfie zamknięta.
    9 punktów
  31. Z r y w 6 Od dawna mawiała - oby do lata - już jest, za domem, ale w łóżku przez sen, nieustanne pod_szepty... Nie zwlekaj, zcałuj żebrzące łono. Helena dzisiaj jest tym o czym myśli. Kobieta bez dzieci, ale i tak staje się fugą, gdy wypełnia pęknięcia i próbuje żyć w symbiozie - osobliwy stan zawieszenia. W pudełku z wczoraj mężczyzna i ona. Myśli z brzegu kartki są jak mgnienia... czasem rodzą rzeczywistość. Zmierzch wyplata koszyk oczekiwań, tymczasem... Ka_lina, jedna z wielu i jak zawsze, nie_podległa nikomu, układa zems(s)tkę. Własny nie_gramatyczny podbierak. Ale, ale... nie tym razem.... bowiem zegar - mistrz czasu unicestwił słowa. czerwiec, 2026
    9 punktów
  32. czy warto było cię kochać być ciągle przy tobie cieszyć się czy warto było kochać zwłaszcza gdy płakałaś pomagać w potrzebie tak moja droga warto było do dziś pije tego nektar osłodzony tobą tak moja miła nie żałuje chwil razem spędzonych ozdobionych uśmiechem o czym świadczy nasz dom dziećmi upiększony efekt naszej miłości której ci co im nie wyszło nie mówiąc o tym jednak nam zazdroszczą
    9 punktów
  33. status quo między człowiekiem a drugim dwa kanały pierwszy co powiesz wprost drugi co powiesz nie wprost najtrudniej gdy mówisz nie wprost narażasz się na zaprzeczenie proporcjonalne do okoliczności zwanych statusem
    9 punktów
  34. jaśminy w bieli wspominają jak wtedy pogodne niebo spadło na ziemię upał lody z czekoladą smakują tobą pamiętają śmiech bez powodu szukające się dłonie jaśminy jutro będą wspomnieniem jesteśmy niczym kwiaty zatopić się w płatkach lilii skosztować nektaru życie to chwila 6.2026 andrew
    9 punktów
  35. Anna kupiła wóz z kolebocącym kołem po wertepach zagórza gdzie dziewanna rozchyla żółte kielichy niesie się stukot końskich kopyt w poprzek rozwora ułożona derka jeszcze niedawno czule gładzona gęsim skrzydłem dziś ledwo przypomina misternie tkaną płachtę dziura na dziurze w sam raz na poniewierkę dyszle jeszcze sprawne manewrują zwinnie tuż za koniem na pohybel tumanom kurzu byle kłonice nie zwarły silnego uścisku czas na litkup już skwierczy głośno świeżonka oddaje wodę duszona cebula zwarta w mocnym uścisku z siekaną wątrobą mocna woń siwuchy postawiła na nogi Idziego
    9 punktów
  36. na miarę spojrzenia chciałam uszyć sukienkę z wody nie z jednej - z kawałków, z tej co osiada rosą na trawie albo udaje spokój w szklance wody i z tej, która dziurawi ciszę w deszczu przykładałam do niej światło jak taftę ale ona nie chciała mieć talii ani długości, chciała się rozlewać marszczyć w dłoniach i spływać chłodnym jedwabiem więc została tylko na chwilę do przymierzenia przez oczy bo tylko one potrafią „nosić” coś, czego nie ma zszyta nićmi niedopowiedzenia jej ceną byłby zachwyt trzeba było stanąć i patrzeć aż przestanie istnieć a potem znów jest wodą
    9 punktów
  37. wnętrze to już nie jest ciało wnętrze nie ma skóry skóra została na zewnątrz nikt jej nie podniesie tu wszystko jest odsłonięte ale nic nie ma nazwy poruszamy się w sobie jak w ciasnym mechanizmie który zapomniał do czego służy ściany ustępują pod naciskiem a potem wracają wolniej niż powinny twoja obecność nie ma kształtu jest ciśnieniem czuję je w miejscu gdzie nic nie powinno być dotyk zaczyna się głęboko tam gdzie wszystko jest już czyjeś i jednocześnie niczyje nie ma granicy do przekroczenia jest tylko gęstość oddechy krążą zamknięte jakby ktoś trzymał układ zaciśniętą dłonią coś trzeszczy ale tu nie ma kości struktura która udawała stałą rozsuwa się milimetr po milimetrze twoje istnienie wciska się we mnie nie jak ruch jak decyzja i coś się spóźnia o ułamek nie mam gdzie się cofnąć bo "gdzie" przestało istnieć jak nadmiar twoje "tu" i moje "tu" nakładają się źle powstaje trzeci punkt zamiast nas tam robi się szczelina z nacisku jak pęknięcie w materiale który miał być jednorodny przebicie nie ma światła tło zaczyna pulsować twoja obecność rozchodzi się falą dociera wszędzie naraz i puszcza nie my zatrzask który trzymał całość puszcza rozpad jest dokładny warstwa po warstwie znikają różnice między tym co moje a tym co twoje zostaje ruch bez właściciela czysty proces jest punkt tak gęsty że aż cichy tam jeszcze trzyma się ślad po tym co nie wytrzymało kiedy nacisk znika ściany nie wracają zostaje przestrzeń ciężka ale pusta to wystarcza nie ma czego zamknąć
    9 punktów
  38. Jestem zlepkiem upokorzeń w zabieganiu o uczucie. Idę tam, gdzie już nie możesz. Rezygnujesz. Ja nie umiem. Po śmietnikach już grzebałam, karty w ręku same słabe, jakbym była nie do pary a śmiem prosić o uwagę. Ja też chcę jak inni ludzie i nic złego w tym nie robię. I pokory mam za dużo - stąd te tony upokorzeń. https://suno.com/s/kFIfrfWb5vSkbM1c
    9 punktów
  39. ,, W dobroci Twojej, wysłuchaj mnie Panie ,, Ps 69 dla Ciebie Panie znoszę … ale Ty przecież nawet łotra ... a mnie mnie jest trudno wychwalać imię Twoje łatwiej się żalić narzekać a przecież przecież wszystko co mam mam z Twoją pomocą błędy …zagubienie gdy zrozumię wybaczasz bo Jesteś dobry Jezu ufam Tobie 6.2026 andrew Niedziela, dzień Pański
    9 punktów
  40. passe-partout na wpół leży na sofie naprzeciw stare lustro trzyczęściowe jak ze starego filmu bo to nawet nie neosecesja tylko zwykła sklejka siedem krzyży niosąca na kurzu w tym lustrze wymienionym siostra potłukła miało być na siedem lat zostało na trzy dekady więc – mocny kontur ukośna malarska kolorystyka skontrastowana niesymetrycznie jest ciekawą modelką dla siebie bo tylko prawdziwe piękno staje się na obrazie nudne i przestaje być pięknem
    9 punktów
  41. w ten gorący dzień z kroplą tequili na ustach i solą w oku przysiadłem na brzegu białej sukienki z ciała i emocji chichotliwy podmuch lekko kołysał siódme niebo wśród obiegów krwi w feerii nieoczywistych skojarzeń pijaka i przydrożnej miłości ona zakwitła w dzikiej trawie
    9 punktów
  42. zapachniał czerwiec przynosząc uczucia w kolorach letnich kwiatów mamiona słodką nutką obietnicy przyszłam na łąkę rozanielić się wśród zieleni z zamkniętymi oczami uczę się na pamięć swoich marzeń tutaj mnie odnajdziesz
    9 punktów
  43. znów się namiestnik rozpanoszył z bandą usłużnych sprzedawczyków to nic że ludzie połamani lecz po co komu tyle krzyku jeżeli prawdę chcesz przekazać to tylko służysz Putinowi a faszystowska dziś zaraza swe dzieła już legalnie mnoży nowe umowy przez usłużnych są utajnione przed narodem durnie działają nielegalnie więc nic nie ważne tyle powiem czyżby wyczuli rychły koniec bo kradną wszystko co możliwe lecz dni już mają policzone i rozliczenie wkrótce przyjdzie
    9 punktów
  44. zostawiłaś ślady na piasku mewy przyglądają się im chciałyby znów nas spotkać wciąż czekają piasek ogrzeje stopy bryza ochłodzi czoło wiatr poprowadzi plażą na molo pamiętasz … piękny czas 6.2026 andrew
    8 punktów
  45. Savoir Vivre Po prostu bądź godny wolności: ona jest matką - idei życia wszystkich istot ziemskich: roślin, zwierząt i ludzi - inteligentnych mordują, zrozum, twoje: milczenie - to nic a nic innego jak świadectwo pogardy... Łukasz Jasiński (sierpień 2022)
    8 punktów
  46. Tak namiętnie do mnie milczysz widzę tylko słowa czy kochać to znaczy wierzyć jak nadzieja oswojona że dusza z duszą się dotyka w bez dźwięku rozmowie a jednak jest możliwa mowa zamknięta w niemowie przychodzisz lecz nie na nogach niewidomy patrzę codziennie na ciało kąpiące się w słowach tak namiętnie milczysz do mnie
    8 punktów
  47. uśmiechem częstuje ludzi których mija idąc ulicą zaś oni patrzą zdziwieni potem pukają się w czoło więc im gest pokazuje gdzie mogą go pocałować będąc tym rozbawiony dalej się uśmiecha mimo że ich nie zna
    8 punktów
  48. Iluzja mija z wiekiem Im starszy Tym jej mniej Czas pędzi jak pociąg Gdzie coraz więcej przystankòw Gdzie znajomi wysiadają Bo skończył się im czas podròży Już nikt nie myśli Że mnie to nie dotyczy Te tory nie prowadzą W nieskończoność Gdzieś jest Ten ostatni przystanek Nawet czas płata figle Bo nie wie Ile go jeszcze jest
    8 punktów
  49. „Pijak” Na odludziu, w starej szopie, tuż przy lesie, w pierwszych drzewkach, słychać było, że ktoś żłopie i jakby w cichych przyśpiewkach. – Pijak jakiś zbłądzić musiał lub przed żoną się ukrywa. Pewnie już tam i nasiusiał – z pijakami tak już bywa. Napiją się bez umiaru, wyglądają wtedy wstrętnie. Chodzą od baru do baru, snują się bez celu smętnie. Szukają, by dolać jeszcze, ich się nie powstrzyma nijak. Może na niego zawrzeszczę: „Niech wychodzi wstrętny pijak!”. – Hej, pijaku, wyłaź z szopy, bo jeszcze ogień zaprószysz! Wy, pijaki, to niełopy... Kiedy w swoją drogę ruszysz? Cisza nagle, już nie żłopie. Patrzę w szparę poprzez dłonie: – Wychodź w tej chwili stąd, chłopie, bo i tak cię stąd przegonię! Dalej spokój. W pełnej ciszy wchodzę więc w nerwów nawale. Może zasnął i nie słyszy? Więc go zbudzę i wywalę! Patrzę, patrzę – i co widzę? Jeżyka w strachu małego! Ja z pijaków świata szydzę, a tu, ot tak coś miłego. Burczał cicho coś pod nosem, siorbiąc wodę z starej miski – trochę pijackim odgłosem, jak zalany do kołyski. Tak to właśnie naszą jaźnią tworzymy różne opinie, często mylną wyobraźnią niewinnym wpajając winę. Leszek Piotr Laskowski
    8 punktów
  50. Jestem tutaj Całkiem sam Lecz myślami Z tobą Taki pogubiony A jednak Czuję się sobą Gdy odliczam czas Do naszego spotkania I pierwszego pocałunku A potem pożegnania Odpływam tak nagle To był taki piękny sen...
    8 punktów
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...