Ranking
Popularna zawartość
Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 02.08.2026 uwzględniając wszystkie działy
-
Zanim powiedziałeś, że to koniec - mrok siadał naprzeciwko. Patrzył w oczy tak długo, aż zacząłeś wierzyć,że nie ma wyjścia. Przepisał ci świat swoim alfabetem. Drzwi nazwał ścianą, okna - przepaścią. I uwierzyłeś fałszywemu prorokowi, który każde "jeszcze" przekłada na "nigdy". Przygniata żebra, aby serce przestało ufać we własny rytm. Twierdzi, że rozpacz to jedyny świadek twojego życia, odebrała ci już wszystko i zamknęła książkę. Kłamie! Rozpacz nie jest autorem. Jest zbyt szerokim marginesem. Zostań, bo ta chwila jest pęknięciem skorupy. A wszystko, co żywe, zaczyna się właśnie od pęknięcia.22 punktów
-
Neony krztuszą się prądem, plują błękitem w kałuże. Po zmroku cienie gubią alibi, a każda brama to niedomknięte akta. Wychodzisz. Twarz w witrynach to zamazany dowód rzeczowy. W przejściach stygną papierosy jak ostatnie zeznania świadków. To miasto nie połyka ludzi. Przeżuwa ich powoli. Puste bilbordy - zaćmione źrenice - handlują znieczuleniem. Wracasz. Za oknami nie gaśnie bezsenność. Nikt nie patrzy.20 punktów
-
jedno pytanie don maestro przecudny głos, bella canzone tonacja wielce nietrafiona - akurat dla mnie tańczyć sonet więc pianissimo, delicato z nieśmiałym przyszłam tu zamiarem - czy mogę prosić o odmianę una canzone per cambiare?19 punktów
-
Katedra lasu uczy pokory, gdy świerk wysmukły z niebem się wita. W konarach słychać chór leśnych ptaków, w witrażu liści słońce przebija. W katedrze lasu robię się mała i gubię ego w milionie igieł. Las przetrwał tyle mrozów i suszy, taki odporny. Ja tak nie umiem. Każda tu mrówka ma drogę do domu i każda paproć - prawo do życia. I od wiek wieków szemra strumyczek, mech w leśnym rymie lekko kołysa. Katedra lasu uczy pokory, gdy świerk wysmukły z niebem się wita. W konarach słychać chór leśnych ptaków, w witrażu liści słońce przebija. https://suno.com/s/K6tZYh1Ci5t9Yn2816 punktów
-
Pola płoną złotem: któż nie poddałby się temu żarowi, gdy krew pulsuje pożądaniem? Jakże głęboką rozkosz sierpniowi niesie dziewczyna pachnąca urodzajem.15 punktów
-
Ulubiłam sobie ciebie niechcący jak się zdarza ulubić jedzonko, i choć wczoraj byłeś czarny duch nocny dziś jaśniejesz od rana jak słonko. Ulubiłam sobie ciebie przypadkiem wpadłeś w ręce jak mały kwiatuszek, choć go miałam nadepnąć i odejść to od dzisiaj podlewać go muszę. Ulubiłam sobie ciebie-wariactwo do lubienia to skora nie bywam, ale widać ktoś cię uszył na miarę no więc lubię i się czuję szczęśliwa. Ulubiłam sobie ciebie na jutro na pojutrze i na świata końcówkę, jeszcze nie wiesz, że gdy znikasz na krótko to fundujesz mi ducha głodówkę. Ulubilam sobie ciebie, cóż pocznę wpływu na to nijakiego już nie mam, niech no będzie tylko wreszcie owocnie ulubienie nie mija - tak mniemam. Czy ulubisz mnie trochę na chwilę ? Na dzień cały, na miesiąc, na wiecznosć? I zostawisz czas przeszły juz w tyle taką czuję zachłanną konieczność. * z cyklu "Pisanie na kolanie".15 punktów
-
W stertach reklam, w górach szmat, tonie cały ludzki świat. Fale paczek już pod szyję, a tłum klika: "Teraz żyję"!14 punktów
-
z powodu wolności nić Norwida oplata go i krępuje wewnętrznie na słowo powstanie Proust hoduje ją pewnego lata z jedwabnika cieszy go puszysty kokon pierwszy nie może oddychać bez kraju z jej powodu drugi nie może oddychać w przestrzeni i w dźwiękach z jej powodu14 punktów
-
"jeśli nie będziecie jak dzieci nie wejdziecie do królestwa niebieskiego" Nieubłagany przyjdzie nie w porę czas, gdy tytuły stracą znaczenie. Tkwią przed nazwiskiem w duchu pokory, wraz z etatami są już wspomnieniem. Cóż pozostało? Tylko spacerek, wśród mijających dni oraz godzin. Zaś do zrobienia całkiem niewiele, ale się spieszmy – musimy zdążyć. Żeby nie było nam nazbyt dobrze, przeszłości plecak stale nosimy. W nim coś, co trzeba zakończyć mądrze, przebaczyć innym i sobie winy. Przestać się wstydzić łez oraz wzruszeń darzyć czułością zwiewną i lekką pogodą ducha każdego urzec świat widzieć sercem - jak każde dziecko.14 punktów
-
SECOND HAND A dzisiaj, w second-handzie… Wielka wyprzedaż używanych myśli Po poecie, który wczoraj, jeszcze w kwiecie... Zostawił w zeszytach, plikach, skoroszytach Obfitość myśli przednich, pewnych i zawodnych Długów i weksli światu podrzuconych Czarny tydzień! Rok i życie Myśli zżutych, z lat przeżytych Tych co w smutku i w zachwycie W dołku, w biegu lub na szczycie Są wymięte, ale tchnięte, może i talentem Łatwo odprasować! A niechże kto zechce! Wolność do i Wolność od Myśli od parady, Niepotrzebne rady Dla mnie, dla niej i dla Ciebie, Bez ładu, składu, łaski ani laski Bez zwrotów lub prawa sprzeciwu Skład myśli przeterminowanych Osobno i w parze: Ooo-chy! Aaa-chy! Idee przednie, na temat i bez przodu Bez liku skarbów z twojego chodnika Cudów podrzuconych ludziom zagubionym Non profit - od ręki i ze szczytu czapy No limit no rules - bierz wszystko - co zechcesz Bierz! Za jedną duszę. Swoją.14 punktów
-
Tak daleko jest, z otchłani piekielnej do tego miejsca. Tak daleko jest, z odległych zaświatów do naszego miejsca. Przez wiele dni miejsce to nazywałaś niebem. Trawa jest zielona, a na niej tapczan. Po co nam więcej gratów? Przecież z nieba wszystko widać. Siedziałaś naga na krześle, a pod nim zielona trawa. Po co nam więcej gratów? Przecież z nieba wszystko widać. Nawet to, że w niebo spinasz włosy. Po co nam więcej gratów, skoro z nieba wszystko widać? Znów gorący dzień. Znowu lato spina włosy. Za chwilę zejdzie w zenit i rozpromieni się. Oprze się o falochron i będzie połyskiwać w piaszczystej pościeli. Tak daleko jest, z otchłani piekielnej do tego miejsca. Tak daleko jest, z odległych zaświatów do naszego miejsca. Po co nam więcej gratów? Przecież z nieba wszystko widać.13 punktów
-
odgięłam się od standardu przez to przemierzyłam obrzeża gdzie zmielone stały sny jedne w nieładzie zapięte zaprawione dodatkiem ich rozwiązany język brylował nieskładnie inne były ułożone linijka po linijce w kadry aż ktoś im napisał nuty by wszem kupczyły sobą do mnie takiej odgiętej wślizgnęło się inne życie wciąż nie wiem czy je lubię12 punktów
-
Podzieliłam ciało na pół Odmierzyłam linijką Ścięgno po ścięgnie Złamane kości Wszystkie tłuszczowe wypukłości Centymetr po centymetrze Zwierzęco ludzkie niedoskonałości Wyścigi konne Złoty medal w pysku Głaszczę sobie grzbiet Żeby poczuć się lepiej Waga ciężka Waga lekka Metaliczny obraz za oknem Antena rzeczywistości Kossaka realistyczna abstrakcja Gigera mechaniczna fascynacja Składam siebie jak lego Kawałek po kawałku Substancja12 punktów
-
Tyle pary poszło w gwizdek, że aż zagwizdał i głównie o tym, że przegwizdane. Warszawa – Stegny, 02.08.2026r.12 punktów
-
Wiatr uczył mnie że burza zaczyna się w ciele. Krzyk nie zawsze ma dźwięk. Czasem to westchnienie. Nazywał się winą. Wstydem. Był nocą gdy fale wchodziły mi pod skórę. Latami płynęłam z zamkniętymi oczami. Wieczność. Szum. Skały w środku prosiły o dotyk. Aż przestałam płynąć. Położyłam się na dnie. I usłyszałam. Ciszę. Tak głośną, że pierwszy raz poczułam siebie. W tej ciszy- dłoń. Nie pyta. Nie żąda. Tylko prowadzi. I szepcze: już bezpiecznie. Już po sztormie. Możesz oddychać. Wiem. Sztorm nie wróci. Bo to ja teraz poruszam wodą.12 punktów
-
przepełniona słodką miękkością złotego odcienia pola jęczmiennego spragniona deszczu i chłodnego ciebie na twarzy jesieni łagodnym wieczorem herbaty smak – róża11 punktów
-
zielone oczy agrestu spoglądają ukradkiem spoza sztachet bluszcz szczelnie oplótł wystające zadry dech pod ścianą przelewa się beczka deszczówka raz po raz chlupocze wypełniając brzegi w płatkach dzwonków miedzianych mszyca Anna rośnie jak trawa do nieba łagodnieje w świetle zroszona deszczem jak mirabelkami gubi łzy czujesz? ptaki uważnie patrzą w niebo za las tam wśród połamanych konarów mgła osiadła matowiąc przestrzeń została niepewność o jutro11 punktów
-
Raz go ktoś przyłapał wprost na myśli przedniej Ukrytej przed światem, rzuconej bezwiednie Nigdzie nie spisanej, lecz dla niego cennej… Ona mu służyła tylko w dni powszednie Jak prawdy drogowskaz, jako fix-maksyma! Mniejsza o jej imię - na święta miał inną. Bo skarby ducha to jest zasób przepastny Cudów co się rodzą i plenią bez miary W duszach wrażliwych, które pełne wiary Dla nas powołane – a prawie nieznane. Poetów pragnienia? Piękno, mądrość, dobro? Może to i dobrze, że z nimi odchodzą Bo może, ponownie już się nie narodzą Nie wzbudzą eonów nowych dylematów I po nas zostanie taki skład przepastny Zarzewie lub gniazdo, asumpt do odnowy Gotowy by radzić, jak się z życiem wadzić W sequelu ludzkości, o krok bliżej końca Lecz którego? Nie wiem. Ktoś inny poradzi.11 punktów
-
„Bajkowy świat” Tak chciałoby się powrócić w beztroski dzieciństwa czas, o drabinie lat zapomnieć i znów zaczarować świat. Uwierzyć w żabią królewnę w płaszczu z kaczeńców i ros, na głowę włożyć donicę, by rycerz odnalazł swój los. Iść zgładzić smoka srogiego, dłoń swej wybranki odzyskać, nie lękać się żadnych zaklęć, różą w jej oczach rozbłysnąć. Zbudować z krzeseł i koców piękny, podniebny żaglowiec, by kraść skarby z wysp piratów, gdzie nie dotarł żaden człowiek. Nosić w kieszeni dwa świerszcze, z kotem pogadać na płocie i poczuć osiki dreszcze w słonecznym, sierpniowym złocie. Gdy mama z progu zawoła na obiad pachnący latem, w złotym powozie powrócić, z wyglądu – groźnym piratem. Wspiąć się na grzbiet wielkiej chmury, co płynie białym okrętem, spoglądać na ziemię z wysoka pomiędzy gwiazd firmamentem. Patyk zamienić w różdżkę, co wszelki smutek odgania, i z dziecięcą, dziką odwagą zasiąść z mamą do śniadania. Czas biegnie, świat się odmienia, w lustrach twarze coraz bledsze, lecz w sercu wciąż żyją baśnie i sny najmądrzejsze, najlepsze. Bo kiedy gaśnie dzieciństwo, nie musi umierać marzenie – kto nosi je wiernie w sercu, ten je zamienia w spełnienie. Leszek Piotr Laskowski11 punktów
-
Wojtek z Prokocimia uczucia chciał ulokować Wchodzi do banku i nie wie jak się zachować Lokatę chciałbym założyć Serce daję w depozyt Miłością chcesz pan za kasę handlować?11 punktów
-
Znów dzień się rozpuszcza przy porannej kawie, ślub wzięłyśmy z sobą z pospiesznym powrotem. Mamy wspólny kubek, mieszkanie w fotelu, czasem przesyt sobą, a częściej tęsknotę. Razem świat piękniejszy, choć nieidealny, mądrzejszy się zdaje po otwarciu powiek. Wyraźniej nas widzi, jakby lepiej słyszy i bardziej rozumie, kiedy coś już powiesz.11 punktów
-
Jerzy czesał się na jeża, Chociaż wcale nie znał zwierza. Niech Jerzemu jeż uwierzy Ma, na głowie jeża...Jerzy! Gdy zobaczył jeż Jerzego, Musiał zjeżyć się na niego, Gdyż Jerzemu chyba z trwogi Tak zadrżały jakoś nogi, Iż na głowie włos się zjeżył, Ale jeż w to nie uwierzył I pomyślał - pośród zwierzy... Tak przezorny bywa Jerzy!10 punktów
-
Kiedy kładąc na Twoim grobie bukiet kwiatów za złotych dwanaście Wsparłem się dłonią na płycie Jakby ugięła się i westchnęła ciszą Szepnęłaś, że: one nas lubią te samotne cmentarze, że Utrudziłaś się tym własnym umieraniem, że śmierć dla przyrodnika jest zagadką jak życie dla fizyka przeistoczeniem materii dla wierzącego przejściem do innego bytu dla nas cierpiących wyzwoleniem Lecz nieskończoność przepływa przez ciebie. Daj żeby i nam tak bardzo chciało się żyć gdy śmierć przyjdzie zatrzymać serce I by pozostało po nas to jak czuliśmy, kochaliśmy, i życiu przydawaliśmy rumieńców *kursywą zaznaczono fragmenty wierszy Haliny Poświatowskiej (lekko dostosowane) Częstochowa 08.08.202610 punktów
-
Każdy z nas nosi wady, od stóp aż po uszy, ale serce pokocha, gdy zajrzy do duszy. inspiracja: Marek.z1 , "Mizoandryczka".10 punktów
-
Gdy tęsknię za ciepłymi dniami, czy pamiętam zimne, zimowe noce? To powolny, słodki czas: słońce na prywatnej łące. W piaszczystym stroju żegnam cię, lato, wsłuchana w szum koników. Rozkoszuję się czekoladowym onętkiem.10 punktów
-
Celnik i faryzeusz Popełniam Religijny liryk Wierszozbrodnię Chrystus ma Poczucie humoru Faryzeusz i pycha Która wzrusza I rozśmiesza To taki drobny Ludzki sekret To on nie ja Ceduje zło Na innych I to jemu z tym Tak dobrze Metafizyka uniku10 punktów
-
Żyję w ciągłym strachu, jak ten liść na wietrze, że mnie dziś opuścisz, że ktoś będzie lepszy. Żyję przestraszona przy każdym konflikcie, że już sobie pójdziesz i co dobre zniknie. Ref: Tyle we mnie strachu i tyle pragnienia, spróbujmy zawiązać nić porozumienia. Tyle we mnie lęku, tyle namiętności. Jak spokój odzyskać i życie uprościć? Jak masz pójść, to pójdziesz. Wpływu na to nie mam: czy mnie w środku kochasz, czy to są złudzenia. Ref: Tyle we mnie strachu i tyle niepewności, spróbujmy zawiązać nić porozumienia. Ale potrzebuję, choć dziś drżę niepewnie: ufać więcej światu. wierzyć w samą siebie. I to może po to los nas pokierował, żebym spróbowała stworzyć się od nowa.10 punktów
-
..ściana.. i piszę znów piszę palcem po szkle tworzę rysę nie! to nie krew zew oddaję wam ciszę wszak tak! murem wysokim oplatasz me sny ty nie przejdziesz go łzy! świat mój jak twój na bagnach chaosu wróć ból! rozbij ten kamień co ciąży na piersi dom a znów być tak sobą zło! ciężarem ta ściana jak marzeń tło cło nie jest spłacone nadal powierzchni dno... krew ruda dla bieli obłuda to ja duszę w sobie ten gniew lis! chytry na sny na resztki tych chwil co gasną pod stopą my! pomiędzy gdzieś pod taflą szkła i strzępach ciszy w uwięzi zburzyć tą ścianę... chytrylis - 2026r. Rezydent Wybrzeża Trumien10 punktów
-
z fałd sennych zasłon wyłuskuje światło dnia budzi do życia dom napełnia go jak puchar od świtu w skupieniu przędzie czas tka minuty wyplata godziny zbiera ze ścian echo twoich słów kształtuje w dłoniach przesuwa w palcach jak różaniec tajemnice radosne bolesne o zmierzchu chwyta puch ze skrzydeł aniołów wije poduszkę pod twoje sny i nawet gdy kołysze ją samotna noc jeszcze w ciemnościach lśni jasny płomyk wierności na jej palcu10 punktów
-
Sacrum to bezkształtne ciało niebieskie Jest duchowym zwierzęciem profanum W ramie obrazu przesyca się cieniem Głębokim oddechem od strony oceanu Szukamy szczęścia a nie byliśmy niewinni Jak szkolne wypociny kiblowych graficiarzy Jazzowy freestyle i animowane filmy Może dlatego nie przestajemy marzyć10 punktów
-
„Nocni bandyci” Kuropatwy w kartoflisku, cichutkie, bez żadnych pisków. Zając w trawie przyczajony świtu czeka wystraszony. Czajki z bażantami skrycie boją się niesamowicie, pokorniutko i bez ruchu natężają swego słuchu. Sarenka i mysz, i jeż w ciemnościach się boją też leśnej ciszy, co się niesie po polanie i po lesie. Ciemność – straszna każdej nocy. Nocnej boją się przemocy, lisów, wilków i puszczyków, wszelkich nocnych drapieżników. Bo gdy noc rozwinie cienie, lęk wędruje wraz z milczeniem. Lis się skrada, wilk poluje, puszczyk ofiar wypatruje. Z rosą śpiewu porannego, kosa, śpiewaka czujnego, zaufanie im przychodzi, z kryjówki każdy wychodzi. Lękliwie, ale wesoło, rozglądając się wokoło, słysząc skowronka na niebie, wszystkie już pewniejsze siebie. W życia zmagania ruszają, o strachu zapominają. Wiedzą, że „nocni bandyci” za dnia sami są ukryci. Leszek Piotr Laskowski10 punktów
-
Co dzień warto cieszyć życie być jego tłem kłaniać się mu zawsze być sobą nie bać się wiatrów i mgły Co dzień warto żyć dumnie nie dokuczać losowi pozwolić by to on był sensem nocy i dnia Co dzień warto iść śmiało nawet gdy kręta droga a niebo pochmurne gdy smutek z nas drwi Co dzień warto głębiej zaglądać życiu w oczy czuć jego moc czule dziękować za to że jest10 punktów
-
Barki łamią się ciężar neonowych liści jesiennych w oddechu skomplikowanych w strukturze odpadająca kora skóra zdarta o beton kompletna animalizacja kroplówka podłączona organicznie nerwowość ruchów elektrostatyczna wyczuwam puls wyczuwam rytm zapuszczam korzenie głęboko głęboko w czarną od smoły ziemię Prokreacja9 punktów
-
Minuta opóźnienia – Luiza wylicza precyzyjnie. Na półpiętrze znów mijają się przypadkiem. Dziś "dzień dobry" trwa o sekundę dłużej. Wystarcza, by zauważyć, że jego oczy mają ten sam odcień rezygnacji, którą ona każdego ranka zmywa z własnej twarzy. Jej "dzień dobry" wisi jeszcze w powietrzu. Cisza - oboje sprawdzają, kto pierwszy odwróci wzrok. Dziewczyna spuszcza oczy, patrzy na wytarte lastryko schodów, słowa wymykają się, zanim zdąży je cofnąć. - Jutro mnie nie będzie - kot nie znosi samotności, wziąłbyś go? Płytki wdech. Mateusz się uśmiecha, kiwa głową. Cisza na klatce schodowej brzmi dziś inaczej. Luiza powierza mu Leona.9 punktów
-
człowiek bywa nieostrożny po małych stoczonych bitwach i wygranych wbrew wszystkiemu i wszystkim poniewczasie powinienem móc wnikać w umysły moich wrogów co jak zjawy przemykają pod moimi drzwiami klatką schodową czułem się jak przybłęda w całym tym mainstreamie zuchwale nosiłem słomę w butach a teraz cichnę w rzeczach ostatecznych poza wolą i wiedzą wśród wyziębłych pól dusza w objęciach zmroku gdzieś w głębi minionego zarasta wikliną9 punktów
-
na pasach zieleni kolory matowieją srebro gasnącego księżyca pokryło drzewa polne kamienie niczym kocie łby zdominowały uroczysko w brzozach trudno jest dostrzec dygotanie gałęzi nieruchome cienie między konarami są jak obrazy które pojawiają się słowami muszę nauczyć się żyć9 punktów
-
„Łatwe opinie” Wystarczy oczernić kogoś, by wzbudzić brak zaufania, pomówień rzucając mnogość, że może to kawał drania. Choć do końca nie wierzymy opiniom lekko rzucanym, obrazy sobie tworzymy po słowach już usłyszanych. Podświadomie przemyślane – bo i nigdy nie wiadomo ? – ziarnem nieufności siane budują ludzką świadomość. A to co raz w uszy wejdzie, niełatwo cofnąć z pamięci; bo myśl rozważać już będzie a mózg w niepewność przekręci. Leszek Piotr Laskowski9 punktów
-
Jedyne co mi się udało w życiu to pisanie. Pisanie do siebie, w głąb siebie zaglądanie. Pisanie na ból, na zaś, na wskroś duszy, na niezasypianie. Pisanie za wczoraj, za dziś, za już. Wyjście przed tłum myśli, ponad świat, głodny prawd na śniadanie. To strawa dla mej duszy, tej marnej powłoki wywlekanie. Pod prąd, za pudła nurt wyglądanie. To pisanie do cegieł w mej ścianie. Tam gdzie cicho wyrażam to, co tylko mi w sercu zostanie.9 punktów
-
Nie umiemy jej na co dzień pielęgnować. Wciąż podlewać ciepłym słowem, czułym gestem lub w niej dostrzec, jakiś miły, nowy powab. Może szepnąć - najważniejsze, to że jesteś. Rozmyślamy, co zostało dziś po latach, rozckliwiając nad płomyczkiem gdy się tli. Już nie zdolni by pod niebem słodko latać a rocznice zakreślają krągłe dni. Na okazje odłożone wszystkie żale, aby przelać przepełnioną czarę chwil. Czułostkowość nie przywróci uczuć wcale, słowo kocham wśród frazesów pustych tkwi. Nie umiemy jej na co dzień pielęgnować. Wciąż podlewać ciepłym słowem, czułym gestem, by przestała w naszym wnętrzu gdzieś się chować, zamieszkała wśród kuszących spojrzeń westchnień. Pozszywajmy z kawałeczków niedomówień, niech ją wzmocni piękna nitka z ważnych zdań, co sens nowy wszelkim czynom nadać umie i rozpali w chłodnych sercach nowy żar. W szczerych gestach w sile skruchy i pokory, wszelkie żale wyrzucajmy wnet na bruk. Przebaczeniem, zrozumieniem duch odnowy niech ożywi naszą miłość sprawi cud. Już umiemy ją na co dzień pielęgnować. Wciąż podlewać ciepłym słowem czułym gestem. Niechaj kwitnie najpiękniejsza, świeża, nowa i z radością nam oznajmi znowu jestem.9 punktów
-
„Kac” Jeszcze głowa nie pracuje, szeptem mowa, mętny wzrok. Życie trwoni, czas marnuje — stan agonii, istny szok. Wszystko boli, wszystko nęka, w uszach piszczy, nery łupią. W gardle smoli, żołąd pęka, brwi się marszczą w minę głupią. Ciężko znaleźć myśli w toku — tylko człowiek jest tak głupi, by się czuć jak śmieć w rynsztoku; żeby struć się — wódkę kupi. Zdychać, rzygać, odchorować, jeszcze powie: „Kwestia bycia, po to, żeby odstresować — bez imprezek nie ma życia!”. A piąteczek już się kłania, Weekendu miną radosną, po co tyle tu gadania, abstynencja? — z przyszłą wiosną. Leszek Piotr Laskowski9 punktów
-
Może jestem na pięciolinii, jak te ptaki na drutach. Może to jest melodia lata, lecz nie wiem, czy wybrzmi. Ktoś tak mnie próbował malować, lecz farba rozlała się w słowach. Myślę, że właśnie taki jestem, lecz nie wiem, czy jestem. I najbardziej lubię te sny, w których nie ma wojen. I najbardziej lubię te sny, w których nie ma przemocy, a na końcu jesteś Ty. Choćbym nie wiem, jak zaklinał te wszystkie dni, tam, na pięciolinii, się ziścisz i będziesz Ty. Kluczem wiolinowym zepniesz swe włosy. Ósemkami przebiegniesz wprost do ogrodu. Przycupniesz na róży, a ja się przyjrzę. Myślę, że właśnie taki jestem, lecz nie wiem, czy jestem. Może rozpoznasz mnie w nich.9 punktów
-
w starej kawiarence Janek oswaja śmierć harmonijką ustną trupów z ulic nikt nie sprząta znaki zapytania z twarzami zwróconymi do rzeki jak kamienie u brzegu sensu bez sensu na ostatnią wieczerzę przychodzą mgły i robi się ciemno9 punktów
-
od wewnątrz krzesło stało tam gdzie zawsze a jednak każdego ranka trzymało w sobie odciśnięty kształt kogoś kto nigdy na nim nie usiadł drzwi otwierały się normalnie tylko za każdym razem po drugiej stronie ktoś właśnie zdążył odejść o pół kroku zostawiając zapach snu który zapomniał swojego człowieka za późno żeby go zobaczyć za wcześnie żeby uwierzyć najdłużej trwa właśnie to pół kroku lustro nie pokazywało obcej twarzy i właśnie dlatego było najokrutniejsze znałem każdy szczegół każdego ranka widziałem siebie jak spóźniony refleks zastanawiając się czyje rysy właśnie imituję moje życie leżało na mnie fałdami za duże jakby pamiętało inne ciało wtedy próbowałem przełknąć własny strach jak coś, co ma kształt i krawędzie szukałem pod językiem dawnego tętna zanim powietrze we mnie ostatecznie zastygnie w szkło i światło miało krawędź szkła którym ktoś powoli odcinał mnie od mojego cienia przestałem dzwonić głosy z tamtej strony miały zawsze niewłaściwą temperaturę jakby zanim dotarły do mojego ucha musiały przejść przez śmierć wiedziałem już że nie znika się nagle że na końcu zostaje ktoś kto reaguje kiedy go wołają ale nie wie kogo pewnej nocy obudził mnie oddech na karku powietrze miało kształt ust ten dotyk parzył ciało szukało w pościeli ciężaru który mógłby mnie zatrzymać przybić z powrotem do świata bałem się odwrócić pustka pamiętała kształt człowieka dokładniej niż ja leżała obok zostawiając wgłębienie tam gdzie nikogo nie było od tamtej chwili zasypiałem ostrożnie żeby nie spłoszyć tego co oddychało we mnie zanim pojawiłem się ja teraz czasem budzę się i przez krótką chwilę nie pamiętam jeszcze że coś jest nie tak najpierw wracają objawy dopiero później ja wszystko jest dokładnie na swoim miejscu ściana okno stół moje ręce dopiero wtedy przypominam sobie że wnętrze zdążyło zamienić się miejscami z zewnątrz dotykam ich od wewnątrz9 punktów
-
Drewniane stawy trzeszczą Kolana szeleszczą Na schodach szmer mój pies mnie pogryzł wygryzł kawałek podłogi Głębiej, głębiej Gryź! Niepohamowany apetyt Policzka mięsisty kęs Radia odwróconego sens Raz dwa Dwa trzy pięć Obiektyw patrzy Cztery strony świata Uśmiechnij się9 punktów
-
Alicji W. A mój dzień przepływa wraz z papryczką chili, niewielkim dodatkiem lecz potęgą smaku. W subtelnych ilościach śniadanie umili, podkreśla smak potraw - dawkuję bez strachu. Świat wyrazu nabiera z jedną małą szczyptą, wiąże wzrok czułością podsyca pragnienia. do czego? w domyśle - dalej zmieńmy temat. W tonacji różowej dzień dziś się dopełnia.9 punktów
-
Ktoś prowadzi mnie za rękę bezradnego niczym dziecko pustą ulica pomiędzy barakami przechodzący ludzie są smutni. Nie chcę walczyć i nie noszę broni chcę tylko aby koszmar się skończył skoro jestem dzieckiem chcę spać jak one. Szczeknie psów i głośny krzyk ktoś upada inny się podnosi ten co upadł o pomoc nie woła nie płacze i się nie modli. Dlaczego słońce nie wzeszło i nie pada deszcz jednak krople lecą to ludzie płaczą ich łzy wypalają ziemię aż do głębin. Swoi czy obcy nikt o narodowość nie pyta ziemia milczy poorana gorącymi łzami w swoim sercu ludzką rozpacz chowa. Zrobisz krok w drewnianych butach są tak ciężkie że unieść nie zdołasz kto Cię tutaj przywiózł jutro słonce zaświeci ognistym łzami.9 punktów
-
9 punktów
-
Miłość Jak skrzydła anioła Kto mnie Pokochać zdoła? Czy to będziesz ty? Taka piękna Jak moje sny Czy inne kobiety Z wiersza Jakiegoś poety...9 punktów
-
„Propagandą do płoci” Konspiracją słów płotkami są znów, więc im mów i mów to, co słyszeć chcą. Czaruj jego i ją, wyborów amoki. Co chcesz, to ci damy — płyną słów potoki. Wszystko posiadamy! Potok frazesów nęci, przyciąga i chęci, podpływają ich setki. Płot z boku potoku, skaczą w etykietki, w afiszy natłoku i już tkwią w błocie. Płocie przy płocie, odbija płot płocie, wpadają do błota — płaci płoci głupota. — Oto i ciemnota! Potoki nie dla płoci, nurt bystry ochoci — lecz on nie dla płoci! Płot przy płocie stoi, w bilbordach błądzi. Potok płynie dalej, prawdy nie osądzi. Mąci woda przy brzegu, płocie tłoczą się w błocie. Nurt omija płycizny, nie płynie przy płocie. Pomrze płoci krocie w partyjniackim błocie. Polityka nie dla płoci, ale mocno je ochoci. Kto odważy się zrozumieć, ten wypłynie ponad płoty. Kto za frazes tylko chwyta, wpada w błota kłopoty. Leszek Piotr Laskowski9 punktów
-
Silnik AI dudni Roniąc strumień promptów Dla karmienia pragnień, zatopienia studni Dla sypania kurhanów- na wieczność lub sto dni To wróżka swawolna razem z OZ adminem, Ale wyzwolona od wierzenia w czary Bierz że od niej wszystko! Naraz i bez miary Bo jutra może nie ma? Tylko słabi wierzą? W eleganckich folderach idee podniosłe, które tłumy niosły do przodu i nazad Nikt ich nigdy nie zliczył, gdy były podniosłe Nadal świeżuteńkie, choć z marzeń cmentarza8 punktów
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Popularne aktualnie
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne