Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Zawartość, która uzyskała najwyższe oceny od 31.01.2026 uwzględniając wszystkie działy

  1. W kalendarzu, między dentystą a „kupić jogurt”, dopisuje drobnym drukiem - "koniec świata". Myśli: " To zabawne - jak puste miejsce w szafie potrafi ważyć więcej, niż cała jej zawartość". W markecie jedną ręką scrolluje traumę, drugą wybiera awokado, w słuchawce seryjni mordercy, w koszyku "poranna rosa"- płyn, który ma przykryć zaduch nieprzespanej nocy. Przez jezdnię przechodzi ostrożnie. Nie z miłości do życia, ale przez wstyd - głupio byłoby zginąć bez makijażu i z listą sprawunków. Trwa - od ataku paniki do promocji na masło, od lęku przed ludźmi po potrzebę świeżego chleba. Codzienność rozpięta między lodówką a przepaścią. Świat nie chce złożyć się w całość. Idzie do wróżki - niech ktoś jej wreszcie wymyśli jakąś przyszłość.
    23 punktów
  2. Przeczytałem. Leżała na wierzchu - jak oskarżenie. Zarzucasz mi pewność, która odbiera ci język, ale to twoje milczenie jest najbardziej pewne siebie - daje ci prawo być ofiarą. Jesteś księgą, której nie mogę przeczytać do końca, bo zmieniłaś w niej alfabet. Boję się przyznać, że przestałem rozumieć treść - choć wciąż kocham okładkę i zapach kartek. Moja cisza to lęk przed potknięciem o słowo, które mogłoby zburzyć wspólnie ulepiony ład. Chciałaś rozdzierać powietrze, a więzisz swoje słowa! Czysta przemoc - kartka nie oddaje ciosów, nie ma twarzy, nie potrzebuje bliskości. Zacznij krzyczeć! Chcę usłyszeć.
    17 punktów
  3. Głębiej pod nami, tam gdzie korzeń pęka, wyznaczony czas nurtem rzeki spływa. Czeka Pan Cieni, bóg o mocnych rękach, co każdą duszę po imieniu wzywa. To on jest mrokiem, co schronienie daje, w jego całunie śpi każde wspomnienie. Pasterz mglistych stad przemierza rozstaje, W jego spojrzeniu drży świata istnienie. Strzeże on wejścia w mroczne zapomnienie, gdzie dusz korowód brodzi w gęstych toniach. Władca rozkładu kładzie martwe cienie, klucz do wieczności trzyma w silnych dłoniach. Ludzie się chylą w lękliwym pokłonie u stóp jesionu, gdzie woda wycieka. Wzywają tego, co siedzi na tronie, gdy wrota Nawii chłoną już człowieka. Próżny jest ten lęk - powrót w mroczne strony, do Pana, który poi ich milczeniem. Świat w jego dłoniach spocznie uciszony zrosły z niebytem i wieczności cieniem. Słowiański panteon zamieszkują bogowie, którzy sprawowali pieczę nad różnymi aspektami życia i natury. Jednym z najbardziej tajemniczych i jednocześnie ważnych bóstw był Weles, bóg zaświatów, dusz zmarłych oraz opiekun bydła. Jego postać odgrywała kluczową rolę w życiu codziennym Słowian. Nawia - w wierzeniach słowiańskich oznaczała zaświaty. To właśnie tutaj przybywali zmarli. Ilustracja - ze strony int. JuraPark Bałtów.
    15 punktów
  4. mam wolną chwilę, więc z rozmysłem na brzegu strony piórem siądę, czy ktoś już mówił? nie pamiętam, że do mężczyzny przez żołądek a niech to trafi co, nie powiem, przepisów szukać mam na rosół? nie samym chlebem przecież człowiek, musi być jeszcze inny sposób znalazłam skróty, może dotrę nie wiem czy droga będzie słuszna, postanowiłam apetycznym, wcisnąć się wierszem w jego usta
    15 punktów
  5. piosenka słuchałem jak cisza żłobi wersy w skórze księżyc palcami mieżwił grzywy drzew gałęzie wystukiwały refren o szybę okna opierałem o nią czoło
    14 punktów
  6. Pragnę, uwielbiam, ale, dlaczego musi być. Kwitnie, by potem gnić, choć chciałbym.. w namiętnym szale. Pragnę, uwielbiam, ale, nie wszystko można mieć. Nie wszystko można chcieć. Na Twojej szyi, moich myśli — korale. Pragnę, uwielbiam, ale, boję się tego szczęścia, galopu - Innego klęska. Ciągle płonę, gaszę się, dalej się palę.. Pragnę, uwielbiam, ale, kolejna serca rozterka, żądz wezbranych męka, pocałunek chybiony o cale.
    13 punktów
  7. Biała bluzka, krucha, maleńka koronka, jeszcze przez chwilę pachnie wiatrem, który złapała w biegu, ale pożądanie już rozsypuje guziki w trawie, ciało drży po rozstaniu z bielą i niewinnością.
    13 punktów
  8. wczoraj wieczorem napadły na mnie galaretki w czekoladzie nie miałam szans zostałam ofiarą zbiorowej słabości nigdzie tego nie zgłaszam przecież to wstyd nie ma śladów nie ma świadków było już ciemno zostały tylko wygniecione papierki w rękawiczkach łakomstwa z odciskami palców nie broniłam się nawet trochę
    12 punktów
  9. Rok temu zaczęłam wakacje życia i trwają do dzisiaj, bo zrozumiałam, że żyję w prezencie – a nie za karę. Że życie to wybór i codzienne sprawdzanie: co chcę, a co nie. I za żadną cenę, tym bardziej zdrowia, nie płacę już kosztów cudzych oczekiwań. Podliczam. I love Cię życie, jak inni wakacje.
    12 punktów
  10. Zrobimy tak: pójdziemy do kina na Woody Allena, zostawię Ci miejsce przy sobie. W ciemności zobaczę Twój profil na ścianie, polubisz to kino, czy... no wiesz. Uprzedzam: głośno się śmieję i łapię za rękaw w panice; nie męczę o popcorn i szelest papierków, bywa, że zasnę skrycie. Ja potrzebuję drugiego człowieka, ja wszystko i tak robię sama; są jednak chwile, że to nie wystarcza, bo ja już nie jestem tak mała. PS: I nagranie dźwiękowe piosenki https://suno.com/s/kUGLMkiAQ5yYGhEe
    12 punktów
  11. A może morze? Czy bym chciała na plaży nago z rozwianym włosem? Czy bym w piasku na wydmie? Czy wiatr letni na twarzy i morze… … i może wtedy wreszcie pękate torby z zakupami lekarstwa z gorącymi receptami okulary zakurzone codziennością kroki na schodach zmęczone zostawię na pastwę losu i czemu nie odpowiem
    12 punktów
  12. W szufladzie, pod stosem spraw beznadziejnych, Śpi kartka zżółknięta, milczący mój świadek. Głos pełen słów głośnych, a jednak bezdźwięcznych, Mój błąd najstraszniejszy, mój serca upadek. Pisałem go nocą, gdy lęk dławił krtań, By zdążyć przed świtem, co wszystko zabiera. To miało być wyznanie, to miała być broń, Lecz dłoń mi zadrżała – i drży do teraz. Dziś żałoba nie nosi czarnych koronek, Ma kolor tuszu, co wsiąkł w nią głęboko. To niewysłany list, co na dnie szuflady drzemie, I łza, co na zawsze uwięzła pod powieką. Mogłem Cię zatrzymać jednym mądrym zdaniem, Zanim czas postawił kropkę nieodwołalną. Dziś karmię się ciszą i szeptów konaniem, Pustką po słowach, co stały się skalną… Świat pędzi, lecz dla mnie zegary stanęły, W tej jednej sekundzie, gdy papier zgiąłem. Wszystkie me szanse w tej kartce zasnęły, Bo bałem się prawdy – i tak Cię straciłem. Dziś płaczę nad listem, co nie zna adresata, Nad tym, co mogło zakwitnąć, a zwiędło w połowie. Najcięższym ciężarem na końcach tego świata Jest to, czego już nigdy nikomu nie powiem.
    12 punktów
  13. jedwabiem otulone ciała obejmują się w oceanie spokojnym zachodem lekko za chmurą - spacer zatańczą do muzycznych kolorów
    11 punktów
  14. Gdy faktów brakuje i pycha zaślepia, a jad wylewany logice zaprzecza próżno wciąż tłumaczyć co słuszne i święte, głuchemu na prawdę sensy niepojęte. Więc zamiast rzucać perłami przed wieprze bez słowa odchodzę zanurzając w wiersze.
    11 punktów
  15. Życie mnie niesie, na tafli dni, może w Twoje usta, może świta My. Ciekawość, odwieczna ciekawość.. Czy to już to? Czy ja i Ty? Jak jeden obwód, serce powraca, by ciała spinać, w ulotne sny. Jak mgła się połóż, na wspólny rytm. Para z nas uleci, w jeden czuły dym. Nic nas nie powstrzyma, żaden losu zgrzyt. Jaki będzie finał? Tego nie wie nikt. @KOBIETA
    11 punktów
  16. A swoją drogą - koty. Kota się kocha tak, że nie zostawia się go na długo. On wraca zawsze własnym krokiem, jakby znał wszystkie ścieżki. Z ludźmi bywa inaczej - im dziwnie łatwiej uchodzi, gdy odchodzą. Może dlatego koty są tak bliskie sercu: wierne nie przez obietnice, ale przez samo bycie.
    10 punktów
  17. Podkręcam rzęsy i otwieram oko. Wymykam się, każdej nocy z tobą do ogrodu. Wilgotny zakątek i pączkujące sutki w twoich dłoniach. Wciąż czuję. Zniewalający zapach maciejki. Za linią drzew zagubiona postać w mroku. Może to jesteś ty.?
    10 punktów
  18. pośród szelestu w bieli prześcieradła z delikatnością i pokorą splatamy dłonie nad złote rumieńce tam gdzie rzęsy pierzaste jak liście pieprzu wodzą na pokuszenie i tam gdzie błysk oczu w którym można na nowo zobaczyć świat w tych drobniutkich kropelkach co sączą się w usta mleczną poświatą twoich ud
    10 punktów
  19. Do niczego się nie przyznawaj. Uciekaj. Ciepła letnia noc, światło powietrza wypełnionego neonami lateksowego blasku. Przeczekaj. Tatuaż kroczący czarnym kształtem skorpiona. Doskocz. Szklanka rozbita na twarzy, nie pierwszy raz, jak deszcz w pamięci drzewa. Pozostań. W pętli. Spojrzenie salamandry, okaleczonej brzytwą wyostrzoną o krawędzie zaciśniętych pięści. Odejdź. Ostatnia pieczęć. Siódma.
    10 punktów
  20. Nie patrzyła jej w oczy, mówiła: Nocą pokój zacznie gubić piony, a cisza wygryzie w mroku negatyw jego ramion. Twoje ciało zastygnie w oczekiwaniu na dotyk. Stopa wyśle sygnał w stronę pustki, by odebrać tylko komunikat chłodu. Obudzisz się z krzykiem, który nie ma kogo obudzić. W kartach szukać będziesz pomyłki, błagając los o inny układ. Ale zobaczysz w nich obcą kobietę, która teraz wplata swoje palce w jego włosy. Znienawidzisz tę wizję i siebie za to, że wciąż czujesz tę ranę - jak po utracie połowy świata. Aż w końcu przestaniesz kulić się na krawędzi i pozwolisz swoim biodrom zająć środek łóżka. Bez żalu. xxx Miała rację. Stało się dokładnie tak, jak widziała to w kartach i w moim strachu. Budzę się i moje stopy nie błądzą po omacku w poszukiwaniu ciepła, oswoiły lód prześcieradła. Potem wstaję, parzę kawę tylko w jednym kubku. Cisza przestała być pętlą na szyi. Przeżyłam, choć wróżka nie powiedziała jak bardzo to będzie bolało zanim przestanie.
    9 punktów
  21. w nocnym przenikaniu chłonę dotykalności wrażenie ust w różowobrzeżnym draśnięciu snem jawy obecność rozedrgane oceany nieświadomej naturalnym prawem wspólnego ciała drżącosrebrne sprężynki orgazmu jesteś cudem mojego świata
    9 punktów
  22. nie chcę już być poetą wolę stać się zwykłym prostym robotnikiem który składa deski cegły kamienie w dom dla ciebie z ogrodem dokąd zima nigdy nie zagląda pełnym magicznych kwiatów dziewczęcego piękna pragnę poczuć takie zmęczenie które wbija w ziemię ból w ramionach dojrzewający bryłami skał wiedzieć że wreszcie jest w tym głęboki sens i nie mieć już siły na żadną niedorzeczność odejść rano po nocy przespanej bez jednego słowa zanim otworzysz drzwi i zachwycisz się konstrukcją czystą i jasną której jeszcze nikt nie zadeptał buciorami gdzie pod dostatkiem tlenu przestrzeni dziennego światła pisanie wierszy i wieszanie obrazów na ścianach pozostawię tobie
    9 punktów
  23. o świcie jest najciszej myszy skrobią pod podłogą w przegniłych kartoflach moszczą gniazda namiastką chwil uczę się czekać niczym żuraw przy studni zardzewiałym wahadłem czerpię chwile jak wodę włosy wplecione w gałęzie nitki babiego lata ten stan na którym zatrzymuje osamotnienie długotrwałe deszcze na granicy snu połacie rdzawych myśli niczym piegi rozsiane na bladym policzku szkliste drabiny błękitnych tęczówek ja Mgła
    9 punktów
  24. Chciałam tylko ciebie.! W sobie poczuć. Wypełnić, niewyraźne bruzdy linii papilarnych. Zapada zmierzch. Księżyc dzisiaj jest upiorny, jakiś rodzaj pustki koloruje moje oczy.
    9 punktów
  25. Istnienie Tak bardzo chciałbym mieć czas, By nocą w niebo spoglądać. Tak bardzo chciałbym choć raz... Nieprawda, mógłbym bez końca... Ożywiać martwe już sny, Ratować przeszłość zjełczałą. Stęsknione płyną z niej łzy; Chce ciągle czuć się kochaną. Zaczepia, prosi mnie wciąż, Bym wspomnień resztki przygarnął. By w cieple serca i rąk, Kiełkować mogło ich ziarno. Bo teraz są tak jak cień, Co ślepo błądzi w zaświatach. Przed cieniem kroczy zaś lęk; Za siebie głowę odwraca. Przytulę. Często tak mam, Że żyje chwilą przeżytą. Co było - dobrze już znam, Co będzie - w czasie ukryto. Gdzie źródło leży tych snów? Gdzie przyszłość dla nich i przestrzeń? Popatrzcie! Niebo bez chmur, I widać gwiazdy, nareszcie. ---
    9 punktów
  26. łzy raczej nie kłamią uśmiech nie krwawi zaś droga donikąd gdzieś prowadzi ból to niewiadoma krok zawsze krokiem horyzont czasem boli tak samo jak myśli które w głowie się panoszą kłamstwo to kłamstwo kalendarz jest prawdą śmierć to szczerość człowiek momentem wszechświata
    9 punktów
  27. Patrzymy sobie w oczy - już po raz ostatni. A Zapierzchłe usta zlizują smak brudnej rdzy, ssąc wodę z kałuży wytopionego śniegu. Śmierć milczy nad nami, jak nienawiść i rozkaz, które rzuciły nas przeciw sobie na wojnę. Teraz tylko powolny rozkład tkanek w trumnie mundurów - pogodzi nas między brzegami snu.
    9 punktów
  28. Wiosny wyczekuje, stęskniony maluszek. A do mnie już przyszła, więc czekać nie muszę. Nie zerkam przez szybę raz po raz za słońcem. Mam czego trzeba, mam wszystko w końcu. On jeszcze nie wie, że czekać nie musi. Wiosna tak przyjdzie i obudzi duszę. Skoro wystrzeliły listeczki z cebulki, znaczy tylko jedno - teraz będzie "z górki".
    9 punktów
  29. Nie uciekaj zbyt szybko w sen - gdy noc nadchodzi, nad głowami wirując karuzelą mgławic. Zostań jeszcze przez chwilę na krawędzi jawy, proszę, przyjmij bez lęku pokorne pieszczoty. Moje usta chcą złożyć na dnie twojej dłoni pocałunek miłości - feerycznie jasny, nadać słowom jałowym znaczenia i barwy, sycić mocą kwitnienia wymarłe ogrody. Nie śpiesz się do krainy, gdzie mrok trąca struny surowych harf - i wicher nazbyt ufne liście - by płonnym cieniem rzeczy wśród rojeń cię tulić. Bądź mi niczym rosarium pod wieczór odkryte w wierszu, który pąkami obsypie pęd suchy, nim nas ciemność przemilczy pod zazdrosnym skrzydłem.
    9 punktów
  30. Choć w sprawach miłosnych nie byłem smakoszem, to o degustację los pięknie poproszę. Trafiła mi się raz... kucharka wspaniała, co menu miłosne na pamięć już znała. Ja – skromny pomocnik, ledwo co przy garach, ona – mistrzyni, w przyprawach i czarach. Gdy podała danie, tak wonne i słodkie, moje starania przy niej były wiotkie. To ona w tej kuchni rządziła przy piecu, ja ledwo patrzyłem, nie tracąc oddechu. Mieszała uczucia z wielką wprawą, pasją, aż wszystkie obawy w tym ogniu mi zgasną. I choć to był deser zjedzony w pośpiechu, nie zabrakło przy tym westchnień i uśmiechu. Choć byłem nowicjusz, a ona – profesją, zostałem po uczcie z radosną obsesją.
    8 punktów
  31. nasze literki są mądrzejsze od nas wiedzą która ma być obok której która przed - która za jak wiersze łyżeczki ale już się nie plączą dosyć namieszały bo od teraz nie słodzimy
    8 punktów
  32. zaaferowany zainfekowany do szpiku rozłożył się kobierzec potworności oglądam spis treści jego twarze znane rozpieszczone pomarszczone ikony autorytety światowa śmietanka kefir zero procent kwaśne mleko przykładam ucho i oko jest pisk skrzywienie zmarnowanie starannie ułożone w równą kostkę poniedziałek środa i niedziela maska starego pudrowanego dziada i inni ludzie od wielkiego biznesu mam mdłości niestrawności niechęć na literkę E elita ekonomia eros erozja ENTER
    8 punktów
  33. Sport w młodości dużo daje, bo się łatwo nie poddajesz, a porażka - żadna skaza, i każdemu się przydarza, tydzień później szansa nowa, i się można zrewanżować. Kto uprawiał sport w młodości wie, że nie ma co się złościć, kiedy w życiu się nie wiedzie, spadłeś, wsiadaj, dalej jedziesz, a porażka nie załamie, tylko trzeba walczyć dalej.
    8 punktów
  34. to nie tak że się tylko wdzięczy dyga nóżką i słodko uśmiecha naprawdę się cieszy aż dźwięczy! tak chce się odwdzięczyć a więc dźwięczmy! dźwięczmy dźwięczmy :)
    8 punktów
  35. przecież nie wyrządziłeś krzywdy galaretce każąc jej czekać aż posmakujesz tego co powierzchowne w delicji
    8 punktów
  36. Czas zatrzymał się na chwilę chłonąc deszczowe niebo na rozstaju dróg a potem ucichł jeszcze bardziej czując pod skórą upływ mijających dni tylko monochromatyczne tykanie zegara przywróciło mnie na chwilę do życia tak bardzo oddalonego od prawdy. Autor fotografii: M. Lewandowska
    8 punktów
  37. Chciałbym dać Tobie spokój, ale bez odchodzenia w mrok samotnych nocy. Chciałbym Tobie dać ten świat ukryty w moim oku, ale boję się demonów, niemocy. Boję się śmierci nie mając Ciebie u boku i że przedtem nie sprawdzimy jak to się potoczy. Postawić raz wszystko na nasze rozświetlone dusze w mroku, by poczuć coś ponad ten wymiar w którym nie potrafię czytać znaków - mam tylko Twoje oczy.
    8 punktów
  38. woda , światło , miłość to chyba przepis na niebo światłość ludzka opiera się na człowieku jego marzeniach i dążeniach dzisiaj mróz woda stoi i tylko trochę białego śniegu daje odblask
    8 punktów
  39. nie twoje spojrzenie zbudziło mnie w nocy nie gładkiej skóry dotyk ani najczystszy w wierszu wers nie dlatego tu jestem bo pachniesz chanel nic nie chcieć jest łatwiej niż czekać aż rozrzedzone powietrze natleni przezroczystą krew
    8 punktów
  40. USA. Lana Turner Journal. Nie wiem, jak teraz, 2 lata temu w pierwszej 25 najlepszych literackich magazynów amerykańskich spośród 270 -290 wszystkich. Wychodzi raz w roku. John Ashbery tutaj też publikował. Udało się i mi. Miłe. Pododno od Mickiewicza Amerykanie około 150 Polaków opublikowali, więc tym bardziej jestem dumny. Spełniłem marzenie - nie wiem, czy chcę dalej pisać, być może nie, zawsze mówiłem, że po opublikowaniu mnie w dobrym magazynie w USA nie będę widział sensu pisania :). Gdyby ktoś chciał się zapoznać z magazynem - zachęcam.
    7 punktów
  41. taka piękna wyspa tylu ważnych ludzi jestem w niebie czy w piekle mamo tato kto mnie z tego snu zbudzi złote klamki setki drzwi przebrania szepty maski rogi kły ta co wraca łyka łzy ma na nadgarstkach ślady mama tato ja się boję zupełnie naga przed nimi stoję mam niespełna dziesięć lat wszędzie ten brokat patrzy na mnie jakiś dziad poluzował już swój krawat za chwilę rzuci się w moją stronę moje ciało jest zmrożone mam być grzeczna mam być tłem mam oddychać ale mniej taka piękna wyspa tylu ważnych ludzi jestem w niebie czy w piekle mamo tato kto mnie z tego snu zbudzi
    7 punktów
  42. Zuzanna z miasta Nisko lubi z panami bliskość, oni też tak mają i się przytulają, wierząc, że to nie wszystko.
    7 punktów
  43. jakie to piękne kłaść się do snu z myślą że jutro będzie ładniej niż wczoraj i dziś że pokaże nam iż warto jest żyć bo horyzonty nie są tylko ciemne czasem coś się tli jakie to piękne budzić się widząc uśmiechy nie łzy czuć szczere ciepło od nich bijące słyszeć śpiew ptactwa szum drzew krzyk bawiących się dzieci które przedrzeźnia świerszcz jakie to piękne być świadkiem prawd którymi częstuje bezinteresownie kolejny ale inny dzień
    7 punktów
  44. jestem otwarta na podryw wiatru na szept między oczy na tę wspólną wędrówkę ku sobie i od siebie na ciemność dnia i jasność nocy jestem gotowa bez mapy w dłoniach bez lęku o błąd czytam puls ziemi przez bose stopy i nagie czekanie po kres i pamięć
    7 punktów
  45. Gdy mi się dzisiaj rozsypał wokół cukier, co wcześniej był w cukierniczce, to ułożyłam się przy nim z boku. Teraz jesteśmy razem w rozsypce.
    7 punktów
  46. Życie Pobladłe drzwi zatrzaskują przestrzeń. Mdlejąca klamka ugina się ze strachu. To mógłby być pokój dziecinny z pluszowym misiem i lalką na biegunach. Codzienność, zamieniona w dorosłość, krzyczy – stęka dębowymi sękami. Ułożona w formę do straszenia dzieci i staruszków przykutych wzrokiem do łóżka, do zasłonek, do różowego kubka z rurką. Życie toczy się pomiędzy – jak kulka po drewnianej podłodze, od kołyski do trumny. Spaceruje między drzewami pełnymi ptaków, wiatru i słońca. Samotnie. A przecież można nacisnąć guzik, nie patrzeć na mdlejące drzwi i pobladłą klamkę. Wysiąść jak na przystanku na żądanie i pobiec w pole, za motylami, do lasu dębowego – zanim zrobią z niego trumnę.
    7 punktów
  47. ubierasz myśli w słowa odkrywasz woalem wkładasz gruby sweter zakryte burką milczą trudno je dojrzeć rozpoznać pamiętam ich nagość nie miały tajemnic były jak sen spełnieniem pragnień 2.2026 andrew
    6 punktów
  48. Opłakuj, Córo królewskiego rodu, Hańbę Pana, królestwa upodlenie; Ach gdybyż te łzy, z twojego powodu Mogły zmyć twego ojca przewinienie! Opłakuj - bo twe łzy są Cnoty łzami Dość się już wyspy nasze nacierpiały; I niech ci te łzy długimi latami W Uśmiechach Ludzi będą się zwracały! - I Byron: Weep, Daughter of a royal line, A Sire’s disgrace, a realm’s decay; Ah happy, if each tear of thine Could wash a father’s fault away! Weep – for thy tears are Virtue’s tears Auspicious to these suffering Isles; And be each drop in future years Repaid thee by thy People’s Smiles! – Tym razem wiersz jest polityczny. Ową płaczącą damą jest Charlotta Augusta, córka Króla Jerzego IV, która będąc gorącą zwolenniczką Wigów rozpłakała się, widząc jak jej ojciec, wtedy jeszcze jako Książe Regent, publicznie poniża Wigów w osobach lordów Greya (tak, Earl Grey) i Grenville'a. Incydent miał miejsce w Carlton House, 22 Lutego 1812 roku. Charlotta miała wtedy lat 16 i wszelkie szanse na zostanie wyczekiwaną królową po swym bardzo nielubianym ojcu, lecz zmarła w połogu w 1821. Co do wiersza Byron przez dwa lata ukrywał swoje autorstwo, ale w końcu nie wytrzymał i się przyznał do - było nie było - zdrady stanu. Miał szczęście, że sam był lordem. Hm, nabrałem dziwnej o tej porze ochoty na herbatę.
    6 punktów
  49. Zbyt trudne żeby zrozumieć nie ma po co się wysilać wszystko biegnie swoim torem. Po środku jeziora stoję i jeszcze nie utonąłem wokoło jest pusto i nic nie słychać. Nie wyciągnął ręki do tonącego zbyt dużo żeby pomóc i zbyt trudne żeby zrozumieć. Wśród huraganu szedłem i w samym centrum burzy spadło na mnie wszystko to co było na drodze. Patrzyłem Ci w oczy myśląc że jesteś pośrodku moich myśli i kierujesz padającym deszczem. Dzieci biegną na przeciw rodzicom wierząc że maja moc nadprzyrodzoną czyż ja nie jestem dzieckiem? Wśród padającego śniegu jestem i trzymam spadające od ciężaru zamarznięte głazy ludzkich łez. Ktoś powiedział że po burzy będzie spokój lecz ten nie przyszedł żywioł pastwi się dalej. Oczekujący pomocy są zawiedzeni tam gdzie biły pioruny zostawiono ich samych aby sercem stopili lody.
    6 punktów
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...