Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 26.08.2025 uwzględniając wszystkie działy
-
o brak słów modlę się o ciszę w niej przestanę krzyczeć z braku słów z ukojenia modlę się w sobie czuję jej lekkość jej wysokość6 punktów
-
5 punktów
-
Z tak daleka wieczór przychodzi śnieżną jedlinę mijając. Mroźnym policzkiem okna chłodzi gdy go przykłada, słuchając. I tak każdy dom nagle ścichł; starzy w fotelach rozmyślają, królowymi matki się stają, dzieci już nie rozpoczynają swoich gier. Dziewczęta przestają prząść. Cóż za oknem jest słuchają, a wieczór wsłuchuje się w nich. I Rainer: Der Abend kommt von weit gegangen durch den verschneiten, leisen Tann. Dann preßt er seine Winterwangen an alle Fenster lauschend an. Und stille wird ein jedes Haus; die Alten in den Sesseln sinnen, die Mütter sind wie Königinnen, die Kinder wollen nicht beginnen mit ihrem Spiel. Die Mägde spinnen nicht mehr. Der Abend horcht nach innen, und innen horchen sie hinaus.5 punktów
-
Ech, lawendowe łąki, obsypcie mnie swoim kwiatem, ubierzcie w fioletowe sukienki, niech będę piękna latem. Ech, lawendowe łąki, sprawcie mi piękny wianek, we włosy go wplotę pachnąco, by w zachwyt wpadł kochanek. Ech, lawendowe łąki, dajcie kwiatów naręcza, by móc je do piersi przytulić i do czyjegoś serca.4 punkty
-
Mikrokosmos pe-ka-pe wlecze się nocą pasażerka naprzeciwko czyta pismo science-fiction co chwilę w chustkę bulgocząc za oknem gwiazdy miliardy migoczących drobin z jej nosa 🤧4 punkty
-
Cколько же иметь надо смелости чтобы будучи никем оставаться собою. Stukot maszyny do pisania słów już nie zagłuszy gdy chodzę po gazetach napełniam głowę prozą tak jak ją buty widzą. Nikt na nią nie czeka I znów inwencja twórcza kopie krwistym butem leci proza po horyzont spraw dawno przebrzmiałych przybite wersy krwawią myśli. Nikt na nią nie czeka. Szukam prostego człowieka on odczyta z ust otwartych chlebem powszechnym pachnących świeżość strof odbitych w lustrze despotyzmu. Nikt na nią nie czeka Obrazy zaklęte w przestrzeni na wadze chaos miast spokoju czemu niesiesz stos rękopisów na makulaturę reżimu. Nikt na nią nie czeka I cóż z tego że ja potrafię bądź umiałem pić gdy mój talent tylko z sukcesem chciał iść w parze prostych tekstów na pokuszenie. Nikt na nią nie czeka Powstali z upadku artyści ciasno wypełnili pokoje wypychają moje konanie poza nawiasy społeczeństwa. Nikt na nią nie czeka Każą pisać wzniosłe strofy tłum za nawias nie wyskoczy i „przepili gady, Rosję!” znów za lalkę cena wzrośnie. Nikt na nią nie czeka Kiedy spiszę wszystkie treści głową dotknę nóg podstawy żołnierskiego stanu buty od podszewki świat zatruty. Nikt na nią nie czeka Kocham kraj i jego ludzi różnorodność nieustanną czemu stawiasz mi nad głową hegemonię niedowładną. Nikt na nią nie czeka Spakowany w trzy walizki został parking aut sportowych i szoferską rękawicą macham brzozom pól Rosyjskich. Wymieszane wspomnienia rosyjsko polskie. Dziś raczej nie do uwierzenia, ale nadal prawdziwe. Ileż trzeba mieć odwagi będąc nikim pozostać sobą. Haiku napisałem po Polsku i Rosyjsku. Po Rosyjsku niestety nie zmieściłem się w Haiku.4 punkty
-
Gdzie was szukać, dopiero tu byliście? Jak wczoraj słychać było wasze żarty, Kłótnie, opowieści z dawnych czasów, I łupanie w kościach, szlochy, narzekania I przyśpiewki rubaszne przy stole rodzinnym. Co się stało? w chowanego się bawicie? Tu was znajdę w sepii, tu słońce się zatrzymało, Uśmiech nie zgasł, gesty ocalały: Ojciec w garniturze, co cisnął go pod pachą, Matka w koronkach, co wymarzyła sobie, Z dłońmi splecionymi wiernie jak dwa gołębie. Wujek, co gwizdał melodie z westernów, Szelkami strzelał do rytmu kankana. Babcia w chustce łzy ocierała wzruszona, Uśmiechnięta przez mgłę wspomnień pełnych Szyfrów spojrzeń, ukradkowych gestów. A ja dotykam palcem stron albumu, Na twarzach rodziców szukam własnego nosa. To oni — wieczni, niezapomniani, Stworzyli cały mój świat, architekci, Zanim o nim czegoś się dowiedziałem. To nie portrety zszarzałe, to mapa, Każde spojrzenie — to droga Do miłości, co przetrwa burze i wichry, Do tej też, co zgasła — jak świeca. To zaklęty krąg, wieczność jak w marmurze, Gdzie szczęście nie wie, że może się rozpaść. Gdy patrzę z oddali czasu zmarnowanego Dostrzegam cień, który wtedy jeszcze nie istniał. Lecz tego kadru nikt już z nas nie odczyta Odeszli, ale trwają, choć zmienili twarze. Piękni, choć nieświadomi upływu chwili. Zdjęcia to latarnie magiczne wielkiej mocy, Rzucają blask na nasze noce i dni. Przypominają skąd przyszliśmy, z jakich stron I dokąd wciąż zmierzamy dalekowzroczni. W domu zapada cisza jak w próżni. Zegar bije godzinę nieobecną na tarczy, Wtedy w tej fotografii coś drga, miga... Życie się nie kończy, ono jest, dalej tu trwa.4 punkty
-
Amatorce migdałów w Rozkoszy Zabrakło w markecie parę groszy. A że chcicę miała z rana Kupiła sobie banana. Słodki owoc i tyle rozkoszy. Rozkosz - wieś w lubelskim4 punkty
-
,,Panno Święta co jasnej bronisz Częstochowy,, dzisiaj tu modli się do Ciebie oddany lud Uczyń Matko Boża dla nas jeszcze jeden cud przymnóż nam w duszach w ten dzień nadziei sierpniowy Tutaj gdzie chory stanie na powrót się zdrowy tutaj niemy zaśpiewa i sercem i bez nut Niewinny i czysty nie utraci żadnej z cnót od stuleci w modlitwach toczą się rozmowy Zanoszę prośby serca tam umiłowane bo je tak kocham ,kochać będę aż do końca to z nimi choćby dzisiaj myślami zostanę Maryjo Nasza której blask większy od słońca i uczynki z Twej świętej łaski nieprzebrane zachowaj Polskę ,wiarą jest wciąż pałająca3 punkty
-
za mamidłami i za lusterkami w oprawie malarskiej stwórcy pierwsze słowa na białym tle stado wron i nietoperzy jesień dotyka zapomnienie blaski gasną z ostatnim krwistoczerwonym liściem zima wśród ostrych traw mości sobie miejsce źródło widziane przez człowieka jeden jedyny raz przenosi w czasie i przestrzeni3 punkty
-
schylone wierzby spłukują lato z włosów pieni się burza *** wicher przegina bzy kursywą pisane zbyt giętkie kości2 punkty
-
Przepraszam dziś za śmierć każdego drzewa, i szelest zgniłych, ich tyle wokół. I za swoją niedoskonałość, bo przecież miałam być idealna i dbać o wokółlistność. Przepraszam za nieuwagę wobec przydrożnego kamienia. On teraz słońcem zalany i na traw pergaminie zaznacza wciąż historii ramy. Przepraszam, że nie potrafię Lotu trzmiela unieważnić. "Słowo o wyprawie Igora" też jest. Co zrobić z Pasternakiem, Gorkim i Czechowem unieważnić Achmatową i Jesienina? Niezwykłe metrum Czajkowskiego też nie potrafię przestać słuchać. Stare księgi są nic niewarte- kruszeją na pierwszym wietrze. Odmrożę sobie uszy wiosną na złość Baby Jagi. Wszystko przeminie, kamienie zostaną. Niezwykłe metrum Czajkowskiego też nie potrafię przestać słuchać. Stare księgi są nic niewarte - kruszeją na pierwszym wietrze. Odmrożę sobie uszy wiosną na złość Baby Jagi. Wszystko przeminie, kamienie zostaną.2 punkty
-
Tekst powtórkowy czekolada ta tabliczka ciastko gniecie ściska maca gdzie jest... taca bo tam leży rura z kremem nie chce innej za cholerę a więc gorzkie lico smutne pragnie wetknąć kostkę w dziurkę i tak w tył i w przód i zwrotnie szczekoladzić ją sromotnie miękka żwawa z glancem szneka jakoś nie chce dłużej czekać i nadziewa się na bułkę lukrem zasłać chrupką skórkę a zaś rogal z gładkim makiem siada na niej swym okrakiem a tam mały pączek w kącie pragnie smyrnąć dziś szarlotkę ale placek z rabarbarem on ogłady nie ma wcale choć murzynek jego luba syczy kremem bo się wkurza przeszarloczyć chciałby mus wejść w szarlotkę poczuć chuć aż się wnerwia słuszny lukier bezeceństwa tu jest bukiet nawet sucha kromka chleba srogo dupką dziś spoziera lecz szarlotce co się zowie zwykły placek nie jest w głowie nie ten poziom tyś wypieku mej miłości nie oczekuj ze społecznych jesteś nizin ja kruszonką sięgam wyżej aż karmelki i landrynki mordoklejki całkiem nowe podnieciła ta wypowiedź posklejały je andruty wspólnie liżą słodkie dupy nawet suchy rogal całkiem marmoladę zaraz capnie i wydusi z niej krzywizną miłość dosie lepką czystą lecz za pewny był to plan dostał kosza wewnątrz wpadł a tabliczka czekolady kolorowy maca maczek bo ponętnie i rozkosznie jej sreberko czule drapie * aż tu nagle kromka stara sfrustrowana ale jara weszła wszędzie radę dała i poczuła się znów cudnie choć zrobiła wokół burdel2 punkty
-
I. WEJŚCIE Najpierw pachnie smarem. To jest zapach chrztu, w którym topisz ręce, zanim jeszcze poznasz imię nowego Boga. Drzwi zamykają się jak powieki, świat zostaje na zewnątrz - przepalony neonem, niepotrzebny jak jezyk w ustach automatu. Patrzysz na linię - jest prosta, bez końca, jak zdanie, którego nigdy nie dokonczysz. Za chwilę sama nauczy cię alfabetu: klak-klak-klak - to „A”, klik-klik - to „B”. Po roku będziesz znał tylko te dwie litery: AB - jak ABRAKADABRA, zaklęcie, które zamienia ludzi w śruby. Kiedyś miałeś w sobie światło, teraz trzymasz w dłoniach cień, wypolerowany tak długo, że odbija tylko profil brygadzisty. II. TRANS Słyszysz muzykę maszyn, jej refren to ból w nadgarstkach, jej zwrotki - szum wentylatorów, które kręcą się szybciej niż twoje serce. Wchodzisz w rytm jak w narkotyk, a on rośnie w tobie jak nowy organ. Taśma to żyła, a ty - strzykawka. Pompujesz w system to, co zostało z człowieka. Myśli zaczynają migotać jak świetlówki, jedna gaśnie, druga się tli. W pewnym momencie zapominasz swojego imienia, bo nie jest w normie ISO, nie ma go w tabeli, więc nie istnieje. Nad tobą, zamiast nieba - sufit, pełen oczu kamer. Mrugają czerwienią, jakby chciały powiedzieć: „Twoje marzenia zostały nagrane. Zostaną zutylizowane.” Śmiejesz się bezgłośnie. Nawet twoje usta działają na prąd stały. III. ROZPAD Po latach nie odróżniasz snu od zmiany. Noc to dzień, dzień to noc, a w środku - czarna dziura halogenów, która wysysa z ciebie resztki kolorów. W głowie rosną cięte w kawałki godziny. Słyszysz je w uszach: klik, klik, klik. To nie jest dźwięk maszyn. To twoj mózg się zwija w spirale, jak wąż, który gryzie własny ogon. Taśma wślizguje się w twoje żyły. Czujesz, jak przesuwa się w krwiobiegu, delikatna, jak stalowy wąż, który liże twoje serce. Teraz ono bije w rytmie normy. Teraz jesteś idealny. Na końcu snu stoisz przed lustrem. Patrzysz - nie ma twarzy. Tylko gładka powierzchnia, doskonała jak produkt po kontroli jakości. A ktoś z głośnika powtarza: „Dziękujemy za współpracę. Twój czas został w pełni wykorzystany.” Potem cisza. I to jest najgłośniejszy dzwięk, jaki kiedykolwiek usłyszysz.2 punkty
-
Pewna panna A, poliamoryczna z natury, a monogamiczna z przekonań zapoznała pewnego kawalera B, bezamorycznego z natury, a poliamorycznego z przekonań i wyszedł im całkiem spory AB galimatias. Nie wdając się zbytnio w szczegóły ich związku, oraz idąc na prozatorskie skróty, albowiem prosili mnie o zachowanie prywatności, zresztą nawet oboje, w ich burzliwie nieburzliwym związku bywało różnie, oj, bardzo różnie. Ich razem działało na wyobraźnię oraz stanowiło jeden wielki agresywno – defensywny kompromis bezkompromisowości. Warszawa – Stegny, 26.08.2025r. Inspiracja - Poeta Rafael Marius (poezja.org).2 punkty
-
* * * świty już mgielne liście kłócą się z wiatrem chcą jeszcze szumieć * * * chłód puka w komin przed drzwiami parasole mokną chodniki sierpień, 20252 punkty
-
spotykamy się na granicy światła i półcienia ty milczysz - ale ja słyszę dawne rymy jak szelest skrzydeł, które ktoś złożył na dnie szuflady gramy w zielone, a liście już dawno opadły goniąc króliczka odkrywam, że to nie on biegnie ale czas, który nas sprawdza a jednak - w każdym zdjęciu, które przysyłasz, czuję echo dawnych sonetów, ukrytych w cieniu Twojej dłoni więc jeśli jesteś maską - to wiem, że pod nią wciąż oddycha ten sam człowiek który kiedyś przynosił mi wiersze jak gołąbeczek na parapet2 punkty
-
Przede mną odszedł pies Nie zrobił przedstawienia Zostawił puste miejsce pod stołem I miskę z wodą która już nie odparuje Z psem odeszło uczucie dzieci są co drugi weekend przynoszą hałas i światło potem zostaje kurz w powietrzu i dwa talerze których nie mam serca zmyć smutek zachowuje kulturę nie narzuca się po prostu siada na krześle i milczy razem ze mną ale przyszła Ona jak światło w późne popołudnie nie mówiła wiele jej spojrzenie znało drogę do miejsc, których sam się bałem dotknęła mojej ciszy i została2 punkty
-
Inspirowany myślą Friedricha Nietzschego Ona – pytanie bez echa, furtka, przez którą przechodzi tylko przyszłość. On – klucz, który myśli, że otwiera, a jest tylko obracany w zamku. On poleruje broń na progu, myli grę w kości z przeznaczeniem. Wojownik? Może. Ale ona widzi pod zbroją małego chłopca, który zgubił zabawkę i teraz bawi się w wojnę, by ją odnaleźć. Więc sama staje się zabawką – niebezpieczną, lustrem gładkim, nieprzeniknionym, w którego odbiciu jego pancerz pęka, słone łzy rzeźbią w metalu nowe mapy. Ale miłość to nie gra. To zmiana zasad. Gdy ona kocha, staje się burzą, która nie pyta, co zostawi w gruzach. Dom, tron, jego spokój – wszystko pył na wietrze. I on - tytan, drży. W jej ciszy po burzy słyszy wreszcie pytanie, co może go zgubić, a co ocalić?2 punkty
-
@Annna2 Dla wielu dziś, to już jutro. dziękuję i pozdrawiam:) @Berenika97MY w tej grze jesteśmy pionkami :) Dziękuję i pozdrawiam:) Mogłoby, ale co by to zmieniło :) Dziękuję i pozdrawiam:) @Jacek_SuchowiczA pojutrze, już po futrze :) Dziękuję i pozdrawiam:) @LeszczymA któż to wie, gdzie jest prawda :) Dziękuję i pozdrawiam:)2 punkty
-
2 punkty
-
@Leszczym @Berenika97 Dziękuję. Tak może być, że ktoś kichnął i powstał świat. A ludzie dorabiają filozofię.2 punkty
-
sierpień dogasa jeszcze drżącą ręką maluje pejzaże za chwilę wymaże wszystko łzawy deszcz jesieni się w głowie i mgli na samą myśl o zimnie cierpkim jak ostatni dreszcz a przecież to nieuniknione trzeba będzie iść choć jeszcze na drugą sronę zamknięte drzwi tu wokół sierpniowe zachwyty i szczyty niezdobyte kłaniają się nisko by na nie wejść a jednak przyjdzie jak złodziej ten dzień nie bój się tam czekają ci, co byli jak my zakorzenieni w doczesności zdawało się skały a ulecieli jak dym jeszcze sie sierpień popisuje przecież nie czuje się aż tak źle choć coraz krótszy dla niego dzień wszystkiego pełno lecz gdzie nie spojrzę, tam puste miejsca, w których nie ma już mnie... https://youtu.be/CAllZIx3fUo?si=MJmxadNcKw6D6m192 punkty
-
„Gdybym nie miał nadziei, nie osiągnąłbym tego, co wydaje się nieosiągalne”. Dziękuję bardzo za wszystkie ślady zainteresowania, pozdrawiam.2 punkty
-
Witam - dokładnie tak jak napisane w komentarzu - dziękuje - Pzdr. @Andrzej P. Zajączkowski - @Adam Zębala - @Konrad Koper @Rafael Marius - dzięki -2 punkty
-
Straciłam ją nieodwracalnie. Moja piękna córeczka. Nie odzyskam jej. Oni mi ją zabrali. Mawiają ze nieposłuszna, uciekła. Nazywają ją złą córką. Ale ja znam prawdę. Ich kłamstwa są beznadziejne. To oni mi ją zabrali. Moja najukochańsza córcia. Oni myślą, że ich kara ominie. Nie pozwolę na to. Zostaną ukarani. Będą cierpieć jak moja córka. Ale dłużej niż ona. Nie pozwolę im odejść. Zasłużyli na to. To ja. Włożę ich do jeziora, tak jak oni moją córkę. Zostaną zapomniani. Uczynię ich zapomnianymi na zawsze.2 punkty
-
@Alicja_Wysocka Al. Napisałem tekst pod wpływem jakiegoś polskiego filmu w którym dziewczynę wyrzucono z korpo. I tam ci ludzie jak mrówki w mrowisku. Dziękuję, że byłaś, jesteś i będziesz :) @Bożena De-Tre Bożenko. Widzę oczami wyobraźni to Twoje szkicowanie :) Ta twarz.... To twarz antypluralizmu. Pamiętam taksówkarza z Barei który o Ameryce mówił tak: " tam są trusty, kartele i wszechpotężna władza kapitału......". Klatka. Normalna klatka. Dziękuję :) @Nata_Kruk Nata ! Gdybyś była bliżej to bym Cię czymś ciepłym przykrył :) Albo kieliszkiem likieru :) Albo bym Ci coś zagrał na bębenku :) Bardzo dziękuję:) Miliardem uśmiechów :) @viola arvensis Violu. Przepraszam, za wieczór :) Ale bardzo dziękuję za ciepły komentarz :) Ukłony niskie ale z wdziękiem :)2 punkty
-
Opoziam kedajś o dangach brzozowych, jek puchnie las i zierzby jamrowate. Tlo pienie noma. Mus nolyżć pogodka i spsik z ziolna. Jewor łuklanknie łustynuje księżic. Poprzezijam eszcze sztrófy nad łónkami, zahykluje potam farbami śrebra Brok łoblyc gałajziami, łóklodo sia kele uwrocie. Kieni só zonenblumy, nie ziam. Leduje, nie leduje- jek zapytom? Lnu uż nie ma, niebo cołkam jenaksze. Bure, tintawe, jekby modrygo zaboczuło. Dycjamber jesieniam uż siułka roztrzójsa. Opowiem kiedyś o tęczach brzozowych, o pachnącym lesie i wierzbach płaczących Nasz śpiew uspokoi księżyc. Jak znaleźć słowa, w snach co się wełnią? Łąkom strofy poprzewijam, zaceruję srebra. Przygniecione gałęzie układają się przy ugorze. Nie zapytam słoneczników, płatków nie wyrwę. Lubi, nie lubi? Nie wiem, nie powiem. Niwa bezkresna lnem już nie jest wyszyta. Atramentowe niebo błękitu też nie pamięta. Grudzień jesienią za chwilę potrząśnie. Zapomnienia czas.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Berenika97 🙂 ja też pogubiłam i nie znalazlam, gdyby nie to miałabym juz pewnie cztery tomiki a nie dwa 😉 Naprawdę cieszę sie z Twojej obecności tutaj 💕1 punkt
-
@Natálie Vašutová A mi się podoba, lubię fragmenty nieco głębszej prozy poetyckiej :)1 punkt
-
@Berenika97 Ja to znam takie już kilkudzisięcioletnie małżeństwa gdzie ta gra trwa w najlepsze :)) Obie jej strony trochę grają i obie są zadowolone ze swojej roli. Mężczyzna taki trochę wojownik ala zresztą Don Kichot, a kobieta taki trochę strażak, motywatorka, powierniczka etc. Bywa różnie, ale obie strony są generalnie zadowolone, bo mają w co i jak grać :))1 punkt
-
@violetta być może przelecę się z nimi... dokąd? a może będzie tak jak w powieści "koniec dzieciństwa", Arthura C. clarke`a? obcy przylecą do nas a po jakimś czasie, po kliku latach zabiorą ze sobą wszystkie ludzkie dzieci (obdarzając je zawczasu unikalnymi zdolnościami umysłowymi), jako nowy etap w rozwoju gatunku? ich rodzice, dziadkowie i inni dojrzali wiekiem zostaną na ziemi, czekając na unicestwienie, na wymarcie, ponieważ nie będzie już nowych dzieci, nie będą się rodzić. tym samym, nie będzie już przed nimi przyszłości. pozostanie tylko śmierć.1 punkt
-
@LeszczymBardzo dziękuję! Chyba wszystko zależy od dojrzałości relacji. Na początku jest jakiś rodzaj "gry". :) @Robert Witold GorzkowskiBardzo dziękuję! :)1 punkt
-
Ktoś nam posadził bzy po drodze, porozplątujesz wstążkom włosy? przejdźmy się jeszcze, szafirowe kładzie nam cienie szczęścia grosik. No chodźże wreszcie, ile prosić, chcesz by pachniały nadaremno? zasnęły psy i śpi rozsądek, i niespełnienie drży misterią. Cykady skrzypiec, święta chwila nim ranną rosę słońce spije, chodźmy policzyć mój kochany, wszyściutkie listki koniczynie.1 punkt
-
@Alicja_Wysocka Ileż w tym wierszu romantycznej nostalgii i delikatności! Alu, nie na darmo jesteś z krainy czarów - stworzyłaś tu magiczną chwilę - gdy wszystko wydaje się możliwe. Pięknie połączyłaś elementy natury z emocjami - te bzy przy drodze, szafirowe cienie, śpiące psy, cykady i rosa. To wszystko tworzy bardzo plastyczny obraz letniego wieczoru. Ten wers "niespełnienie drży misterią" to prawdziwa perełka. Dla mnie wiersz ma w sobie coś z impresjonizmu - te zmysłowe wrażenia. Śliczny!1 punkt
-
@Jacek_Suchowicz Ta dama z Rozkoszy była mądra, wiedziała, że banan: Banan żółty, wesoły pan, na śniadanie świetny plan. Witaminy w sobie chowa, daje humor wciąż od nowa.1 punkt
-
@Wochen Wiesz co? Tak mi przyszło do głowy, że cisza jest królową, nie cierpię bycia w towarzystwie gadających bez przerwy ludzi, ja słyszę jazgot. Więc Jej Wysokość dałabym z dużej litery. (Ale mój koment jest na marginesie) Jej Wysokość Cisza nie pyta, nie każe, a jednak uklęknę pod bezdźwięku ołtarzem.1 punkt
-
@Starzec Wczoraj z mgłą się rozmyło, dziś i jutro – w dłoniach zaraz pył, czas igra z nami wesoło, a my w tej grze nie mamy sił.1 punkt
-
Błąkam się wśród regałów, dłubiąc w nosie, „W poszukiwaniu straconego czasu” „Winnetou” do nogawki się uczepił: Weź mnie, czytelniku! – skamle, jęczy. A kysz! – potrząsam nogą, do wigwamu! „Nasza szkapa” kopytem w bok mnie dźgnęła. Za co? pilnym byłem uczniem, trójki miałem. „Quo vadis”, chamie obolały, zabłądziłeś? Chuchnął w ucho mi Heniek Sienkiewicz: Tu trylogię bierz na klatę! pisz wypracowanie O, kryminały – znajdę krwawą jatkę i posokę Łby ucięte, stosy trupów, cała półka zbrodni. Co tu wybrać? trwogą zieje i horrorem Tak! tu najbardziej wyświechtana jest okładka, Odciski tłuste po mordercy, kartki naderwane. Trop właściwy – „Zbrodnia i kara” – cudnie. W innym dziale „Szklane domy”… E, poradnik dla działkowca amatora. O, przepraszam, nie poznałem – „Pan Tadeusz”? Witaj, brachu, kopę lat! miód wypity? Nie widziałeś gdzieś tu Konopnickiej? Randkę mamy, co? przed „Zbójcami” nogę dała? „Szewcy”? – nie, dziękuję, buty jeszcze całe. „Klub Pickwicka” – zaproszenie na imprezę? Będzie „Tango”, głośne, huczne – no to w tany. „Kamienie na szaniec” spadły mi na stopę – rumor wielki. Ćśś!, kultury trochę – „Antygona” za ucho ciągnie. Pani w okularach wielkich jak koła od roweru „Encyklopedią powszechną” w łeb zdzieliła, Drze się, rwie perukę, wymachuje, pod sufit rzuca, Kopa w zadek daje, drzwiami jak nie trzaśnie: Nie wracaj tu! co za „Dziady”, „Zemsta” jakaś...1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Dotknij mnie batystem twarzy ... Dzisiejsze chmury - jak kąpiel w pianie. I daj mi wiśnię. Kwitnącą. Na torcie. Ubierz w spełnienie. Kochaj! Na zawołanie. A tu tymczasem ... szpaler warzyw I miejski targ - pachnący lipą Żyję ... Nienzośnie - i przed i po ... wielkim przyjęciu z fajerwerkami, gdzie Bóg był starcem, ziemia - Lolitą Ech, tańczmy tanga, rzeźbmy pastwiska - radością ciała i oddechu Cieszmy się tym, że mamy wszystko ... z domieszką mordu i ... Bez grzechu.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
@Berenika97 bardzo to mile 💗 ale wiem jak pisałaś na "gildii pióra" jak piszesz tutaj - każde Twoje słowo, niezależnie czy to wiersz, czy komentarz do czyjegoś tekstu, niesie pewną wartość, nigdy nie trąca płycizną. Dlatego gdy Cię tu zapraszałam, powiedziałam że uświetnisz ten portal i nie myliłam się. Uściski.1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne