Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 12.08.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. Oderwany. Zły. Milczący. Mówili: "On nigdy nie będzie normalny, On nigdy nie będzie pasował." A on… gubił słowa, jakby były za ciężkie dla ust. Uciekał. Chował się w trzewiach miasta, w którym cień był jedynym przyjacielem, i gdzie nikt nie pytał o imię. Chodził jak bezpański kot. Ranił nogi, a dusza krwawiła od dawna. Tworzył własną legendę, której nikt nie był w stanie mu odebrać. W domu? Pełno dzieci, samotnych jak on. W szkole? Tylko oczy. Wpatrzone. Wbijające się jak ostrza. Wymazywany ze zdjęć, jak plama, której nie da się zmyć. Łzy chował głęboko. Zobaczyłam. Poznałam. Usta — zatrzaśnięte. Oczy — dwa zimne sztylety. Serce — zbroja. Pięści — kamienie. I dziś… po raz pierwszy otworzył dłonie.
    10 punktów
  2. - Babci Marii. Z dodanymi dwoma wersami. Ślómbank, a słónko za niam w łókno zagłóndo- jek tam est? Tajskno sia w gałajziach łókłodo jek na uwrocie szczep. A syrce tlo fura i fura wszystke dóry z mniłowania łobzira hej, hej wej! A niebo ziolne i zimowe eszcze padajó cole mokre deszcze. Spsik o Tobzie - to ziesz Ławka a słońce przez nią do okien zagląda- czy tam też tak jest? Tu tęsknota z afektem się pląta gałęziami układa wśród ugoru drzew. A serce wyrywa się i fruwa. jakby chciało z chmur obdzierać hen hen! Wełniane niebo i zimowe jeszcze bo padają z łez deszcze. Śnię Babciu- to wiesz. Jesteś w miłości wspomnieniach niepoliczalnych wiosen jesieniach. Czy życie daje śmiech?
    8 punktów
  3. Rajski ptak. Niedziela 22 czerwca. Pod ścianą ona. 20 może lat. Coś pękło, może poskładać się da - mówią. Na krześle obok książka w kolorze tęczy. Czyjeś życie przerwane w pół drogi… romans. Wyznacza dotykiem miejsce. Logo zbyt duże na swetrze, jakby oderwać chciało wzrok ciekawskich od twarzy. Liczy się ciało. Nieśmiało pyta czy tylko ciało? Paznokcie w kolorze tęczy… damy takich nie mają - szyderczo uśmiecha się. Przerzuca książkę splamioną… wzrok ciekawskich… Ucieka. Zranione szkło nie zgoi się… zostanie ślad. Szyderczy śmiech pokoleń, że taka młoda Rajski Ptak wciąż uczy się latać…, wybija rytm paznokciami w kolorze tęczy… wycina z papieru żurawie. Nieba starczy dla wszystkich. Lećcie, ja zostaję. Jestem zabawką - lalką szmacianką. Lalki nie latają.
    6 punktów
  4. wiersz-o-dystans świt kwitnie dzień się osadza i z brył kondensuje miasto nabiera mięsa nakłada skórę obrasta drzewami obrastają betonem kondesacja tężenie drgania ponad czarną arterią odejść mlaszcząc w chodnikach niech gołębie wschodu krążą nad kamienicami na dzień dobry na dzień ledwo ozłota kształtów i ruchu stoję dziecko w brzasku dziecko niebytu piszę go raz i zmileczę przemilczę a na zawsze zniknie a zniknie na zawsze
    5 punktów
  5. tu ręka wystaje tam oko ciągnie mnie aż się oglądam oglądamy się dokładnie pod zegarem dwie minuty za długo żeby tak stać poczekam na ciebie w kolejce coś zanucisz mi za plecami bym tylko się odezwała o tym śmiesznym makaronie ale nie ja nie jestem kochliwa no może nawet bardzo a teraz co teraz teraz musimy uważać żeby mówić mniej a potem szybko jakby czas bo czas nie jest dany wiecznie ja jutro mogę nawet umrzeć a ty nie dojechać wcale więc chodźmy mówisz przy tobie przyspieszam naraz nic mnie nie uwiera bo te kroki są w zdziwienia ale nie nie ja nie to ktoś mi wyrył stratą pojęcie braku jutra o tu mam bliznę ty zresztą też taką masz
    4 punkty
  6. Gdybym mniej ją kochał co przecież mogło się kiedyś udać mniej nienawidzilibyśmy się po rozstaniu nasz zawód przybrałby łagodniejszą formę że też tego nie wiedziałem, że też się nie spodziewałem (ślepa miłość) Gdybym był innym człowiekiem lepiej, znacznie lepiej, napisałbym tę prozę celowałbym może nawet w awangardę top topów rozumiem jednak, że nie jestem w stanie wybrać publiczności więc zrezygnowałem z cyzelowania (hurtownik) Gdybym może chciał bardziej wyjaśnić ubrałbym tę wypowiedź w więcej sentencji niestety tłumaczyłem już tak dużo i tak bardzo wiele totalnie bezskutecznie zupełnie że cztery strofo zwrotko akapity najzupełniej na dzisiaj wystarczą (rezygnacja) I ja i czytelnicy wiemy skądinąd doskonale że najciekawsze, najgłębsze i najbliższe sedna jest to co nienapisane Nawet największy ból trzeba czasem okłamać - by zamilkł (oczywistość nad oczywistościami). Warszawa – Stegny, 11.08.2025r.
    4 punkty
  7. nie szukałam cię w żadnym z planów nie było dla ciebie miejsca a ty przyszedłeś jak deszcz w środku lata nieproszony a tak potrzebny nie chodziło o słowa ty patrzyłeś tak że moje myśli same układały się w zdania których bałam się pomyśleć na głos byłeś lustrem w którym nie dało się ukryć żadnego pęknięcia i bałam się ciebie tego spokoju który gasił wszystkie moje wewnętrzne wojny jednym spojrzeniem nie byłeś przygodą byłeś powrotem do domu, którego nie znałam a za którym tęskniłam od zawsze teraz w twojej obecności wszystkie moje mury zbudowane z lęku i gniewu stają się linią na piasku przestałam grać bo znasz scenariusz na pamięć nie musisz nic robić "po prostu bądź"
    3 punkty
  8. sierpień ma oczy zamyślone w źrenicach pewność starych sadów że warto pięknie owocować aby zostawić własne ślady na letniej ścieżce ku jesieni dopalać się spokojnym żarem witając się z kolejnym świtem jak z drogocennym kruchym darem
    3 punkty
  9. Już nie chodzą daleko, kolana bolą, a łapy nie te. Ale wciąż wychodzą, krok w krok, powoli - on z laską, pies z cieniem na grzbiecie. Nie trzeba już słów - wszystko było mówione. W spojrzeniu jest spokój, jest zgoda, jest dom. Gdzie jeden - tam drugi. Tak już ustalone. Od tylu lat - i jeszcze wciąż są. Zimą - przy piecu. Latem - w ogrodzie. Jedno westchnienie, drugi już wie. Zasypiają razem, na jednej poduszce cisza się kładzie, a na kazdej z nich łza się osadza Rano - śniadanie. On dzieli chleb, pies czeka cierpliwie - nie łasi się. Wie, że kawa się musi zaparzyć i że pan najpierw sprawdzi pogodę w oknie. Potem kawałek sera i coś jeszcze „dla ciebie, stary druhu” - od zawsze to samo. I codziennie jak święto. Czasem pan wychodzi - lekarz, apteka, może list do skrzynki. Pies zostaje. Nie jęczy, nie szczeka. Lecz siada pod drzwiami, tak, jak trzeba, i patrzy. Nie w drzwi, tylko przez nie. Na ten świat, w którym pan gdzieś właśnie jest. I w oczach psa wtedy jest coś z modlitwy, coś z wiary, coś z czekania, którego się nie uczy. Tak czekają tylko starzy przyjaciele, którzy wiedzą, że nie czeka się dla siebie. Tylko dla niego. A gdy zgrzytnie klamka - nie ma skakania. Tylko powolne wstanie, uścisk spojrzeń i to jedno: „Już jesteś, dobrze.” I znów są. On i pies. Dwa stare cienie na jednej podłodze które znów są. Starość jest łagodna, gdy dzieli ją ktoś. Nie trzeba przyszłości, wystarcza noc i ta dłoń, która wciąż głaszcze powoli, i ten pysk, co się wtula - jak głos.
    3 punkty
  10. spacer po lesie słychać jak szumią drzewa wena w sam raz
    3 punkty
  11. na zielonej trawce z białymi płatkami podmuchem ust sfruwam lekko przytulam miękki tron poleżę bosa popatrzę w niebo i korony drzew
    3 punkty
  12. W kartonie po butach coś szeleści, popiskuje, Mysz komputerowa gniazdko wije, Zaraz, co jest grane? z biurka dyla dała. A to szelma — lanie ci się zbiera. Niucham, lupą badam — niebywałe, Tu, w szufladzie coś grzebała, Zjadła wiersz o egzystencji i poemat wycackany O Mruczusiu, fuj, też zbezcześciła, wredna jędza. Do aktówki wlazłaś? moja praca z matmy poszarpana. Będzie celująca pała i nagana, losie mój ty... „Student się wałkoni, w nosie dłubie, koleżanki podszczypuje” Wpis w indeksie murowany czerwonym długopisem. O, tu na parapecie kaktus łysy jak Kojaka glaca. Coś ty z nim zrobiła, szelmo taka i owaka? Niech cię w sidła złapię, popamiętasz, dam ci bobu! Oj, zapłacisz mi za straty i udręki, ty wywłoko! Pod sufitem na drabinie cichcem siedzę, Okiem łypię — śladów zbiega zero. Jest i skrytka pod podłogą, w niej „Świerszczyki”. Tu cię znajdę — parkiet odskakuje, łup, łup… pusto. W drzwi ktoś tłucze — Ewelina? zachodź śmiało. Kawa, wino, filmy, puzzle? — w samą porę. Atrakcja niebywała — mysz tu biega! Łyyyiii! stuk, stuk szpilkami i po randce. Niech ci ogon się zapętli, biegam wkoło, nasłuchuję, Pod tapczanem ciemność, tylko licho rzuca okiem. Noktowizja ślepa, blado na ekranie ,ty smakoszu sera, No to znajdę cię w łazience, skarpet brudnych nie unikasz. Może w szafie? skrzyp, skrzyp… Elvis? co wyczyniasz? Królu, zwariowałeś? pokaż, z kim się chowasz? Melpomena? no, dobrana z was jest para. Cudzołóstwo w starym gracie — na amory się zebrało! W kuchni mrówki tylko, chleb dla konia suchy, Czosnek na wampiry, brudne gary po imprezie, W zlewie oczodoły puste, czaszka! bryyy… okropność! Hamlet, też tu byłeś? błazna sprowadziłeś? Myszko, ile to już lat mieszkamy razem? Chcesz mnie rzucić? ręce załamuję, wiadro łez przelałem. Krzyżem leżę na dywanie, kurz pięściami wzbijam. Wracaj no! gniew we mnie wzbiera — grrry! Zawiedziony, załamany łkam, coś mnie w ucho drapie, kąsa. W ekran gapię się, chusteczką oko trę, nagle e-mail błysnął: „Ja tu jestem, twoja zguba! oto wiersz twój utracony. Wciśnij, głupku i niedojdo, w końcu ENTER.”
    3 punkty
  13. wczoraj podarowalo mi Wrocław dworzec wysadził z pociągu zaprowadził do linii cztery zawiozła pod zoo po lewej hala stulecia a za nią cud znalazłem się w niebie cudowna muzyka przy feerii gimnastykujących się fontann muzyka i pulsująca woda rozszczepione promienie słońca mienią się kolorami niebiańskie widowisko dalej zaprowadziła do ogrodu japońskiego oryginalne widziałem nie raz tutaj urocza miniatura dominują kamienie woda otaczane gesto przyrodą to atrybuty ogrodów również w Chinach dziesiątka powiodła do katedry na starym mieście zapoznała z licznymi krasnalami lody ochłodziły gorące głowy kilka wrażeń w życiu więcej koszt to wysilek wstania z kanapy jak powiedział kiedyś … wiecie kto 8.2025 andrew
    3 punkty
  14. Pewnego wieczoru, który zakrawał na noc, albowiem moje usiłowania pisarskie trwały do piątej nad ranem z minutami postanowiłem trafić w awangardę. Chciałem i ja dołączyć do jej zacnego, wielmożnego grona. Pełne minut i sekund długie godziny poświęciłem napisaniu pewnego wiersza, który w zamyśle miał spełnić bardzo wysokie i wyśrubowane oczekiwania. Potem to wielkie moje dzieło wykwintnej poezji, literatury niemalże najprzepiękniejszej wysłałem im. Cóż, jak łatwo się domyślić, wcale nie przekonałem awangardy. Uznali i to relatywnie szybko, choć często lubią zwlekać, że nie przemyślałem i nie rozumiałem, oraz że wiersz jest absolutnie zbyt bezgustowny. Zresztą – myślę sobie – że awangardowym generalnie bardzo mało się podoba zatem i mój utwór nie przypadł im do gustu. I na tym mógłbym zakończyć tę wielce pouczającą historię, ale to wcale nie był jej koniec. Otóż, okazało się, że mój sąsiad z kilku dalszych przecznic domostw dowiedział się skądś o mojej próbie, która zowie się nieudolna. Typ to trochę dziwny, taki osobliwy pół dresiarz, pół autsajder, pół nie wiadomo kto i za co. I gdy tak szedłem zafrasowany którąś z ulic nazwanych imieniem i nazwiskiem kogoś o kim nigdy nie słyszałem, typ uśmiechnął się do mnie, podszedł i zbił jak nigdy dotychczas ze mną piątkę. Ten dziwny człowiek uznał całkiem szczerze mój wiersz za zupełnie zajebisty, a nieprzychylne stanowisko wygórowanej awangardy tylko go umocniło w tym przekonaniu. Nie jesteśmy jeszcze może przyjaciółmi, ale od tamtej pamiętnej chwili mój sąsiad spogląda na mnie dużo łaskawszym wzrokiem. Chce czasem mnie nawet pocieszyć. Zapewne gdzieś w zakamarkach komputera ma zapisany ten mój wiersz ogromny wysiłek, który w trudnych chwilach potrafi mu nieco pomóc. Awangarda natomiast – jak to zwykle bywa – dalej jest całkiem niepocieszona, dalej szuka i dalej kona z braku wystarczających ich wygórowanym wymaganiom górnolotnych zachwytów. Ja – niedoceniony tutejszy autor – mam z kolei już swoich sojuszników, co oznacza, że kołowrotek chęci i dążeń jeszcze się kręci. To z kolei spowodowało, że właśnie niniejszym padły te słowa, zresztą zdaniem awangardy zupełnie za krótkiej i zupełnie niewyczerpującej tematu, prozy. Warszawa – Stegny, 12.08.2025r.
    2 punkty
  15. dożynki w polu pompa - w kole gospodyń z urżniętych w dętkę
    2 punkty
  16. 🌟 ciepła letnia noc gwiazdy spadają z nieba pomyśl życzenie 🌟
    2 punkty
  17. w środku wiersza pusty peron spóźniony pociąg z Suwałk i kolejna kropla deszczu zmiana rozkładu nastąpi jutro jeszcze tylko kilka spojrzeń między wersami pojawią się wędrowcy noc ujada psy siedzą cicho
    2 punkty
  18. z pustą kieszenią wyruszył w świat droga mu weną obok szedł wiatr z pustym plecakiem wolno wędruje wolność mu znakiem mgła łąki maluje jutrem się nie martwi dziś jego sterem widzi kamień porośnięty mchem klęka przed nim szuka minionego dodaje mu sił historia jego nie martwi kieszeń ani pusty plecak zasypia ze snem czując jego smak o świcie się budzi rosą twarz myje ulubioną nuci radości nie kryje
    2 punkty
  19. obudziłem się zadowolony poszedłem do kuchni tam czekała kawa którą lubię żona się uśmiechała nagle zadzwonił telefon i wszystko szlak trafił bo znajomy powiedział że nasz kolega nie żyje ten który życiem się cieszył nigdy nie narzekał zawsze był szczery gdy była potrzeba umiał pomagać był sobą zapytałem co się stało przecież nie chorował nie palił nie pił znajomy wyraźnie powiedział zasnął i się nie obudził
    2 punkty
  20. @Annna2 Dziś rano pomyślałam o swojej kochanej babci Marii, która też już nie żyje. Za wcześnie odeszła, w sierpniu. Choć czas zabrał ją za prędko, w sercu moim mieszka i będzie wciąż w nim żyć. Domyślasz się więc, jakie wrażenie zrobił na mnie Twój wiersz. Poruszył mnie do łez, wywołał wspomnienia. Takie ciepłe wspomnienia jak u Ciebie. Piękny wiesz, niesamowite obrazy "wełniane niebo", "łzy jak deszcz", "gałęzie układające się wśród ugoru drzew" robią wrażenie. Pokazałaś swój świat - pełen tęsknoty i silnej więzi z babcią. Dziękuję za wszystkie wzruszenia.
    2 punkty
  21. @andrew nie byłam, a marzę by obejrzeć ogród japoński. Fajnego pobytu
    2 punkty
  22. od nowa opowiadam historię o Tobie jak mocno drażniło powieki wczesne słońce wysyłam potoki słów każde ku ozdobie gdy miłość wiązaliśmy za odległe końce imiona własne traciły swoje znaczenie więcej dotyk znaczył zapach lub uścisk dłoni zmylony wiatr przed słońcem chował swoje cienie mieliśmy dla siebie kwitnienie jabłoni
    1 punkt
  23. @Berenika97 mało się udzielam w komentarzach , nie mam Facebooka i innych social medium , jestem autsajderem. Niemniej doceniam @Wochen dobry tekst
    1 punkt
  24. @MigrenaBardzo dziękuję! Ta otwarta dłoń to tylko nawiązanie kontaktu słownego. Nastolatek odważył się wyjść z inicjatywą i zapytał się mnie, dlaczego lubię historię. Byłoto na przerwie, gdy upewnił się, że nikt nas nie widzi. I to było jak odrzucenie pancerza. Tym pierwszym krokiem rozpoczął wędrówkę do innej rzeczywistości. Okazał się niezwykle wrażliwym człowiekiem. @Alicja_WysockaBardzo dziękuję! Świetnie go scharakteryzowałaś. On nie chciał rozmawiać, posługiwała się najczęściej monosylabami, bo się jąkał. Klasa się naśmiewała, potęgowała stres, który z kolei zaburzał mowę. Kwadratura koła. Więc wolał nie mówić. Na szczęście zgodził się na zajęcia logopedyczne - ale nie w szkole. Logopeda była również psychologiem. Pomogła mu, odkryła, że chłopiec ma pamięć fotograficzną.
    1 punkt
  25. @Berenika97 Siła spokoju.
    1 punkt
  26. W siódmym niebie.
    1 punkt
  27. Kobito, ach na co ci to, ach na co mi Quara, Quara, tak już jest Tipu, tipu, tipu taj, Troszkę życia wniósł Twój tekst, aczkolwiek czcionka iście z zaproszenia :) Pzdr 🌼
    1 punkt
  28. @Rafael Marius świetny wiersz, nic dodać
    1 punkt
  29. Awangarda pewnie patrzy na nieawangardę z góry, więc na Ciebie też tak spojrzała,, a czytelnikowi widać coś się w twoim wierszu spodobało, coś swojego, zrozumiałego, czy znanego. Poza tym dla awangardy jesteś, chcąc nie chcąc, konkurentem, a konkurencji, chociaż niby czyni nas lepszymi, to jednak życzy się jak najgorzej, więc nie licz na żadne wsparcie. Pozdrawiam
    1 punkt
  30. @Alicja_Wysocka zrobię tak !!!!!! Słowo honoru ! Powiem temu panu, że to od Ali. To on, miły gość, spyta: od której Ali ? A ja dumnie odpowiem: Jak to od której ? Od Alicji z krainy poezji !!! Super dziewczyny !!! I pożegnam się słowami : Wszystkiego dobrego proszę pana. Cześć piesku. Dzięki Alu :)
    1 punkt
  31. @Migrena To pogłaszcz pieska pana sąsiada, zapytaj czy możesz i powiedz, że to prośba Ali :) No chyba, że piesek wredny jest, to lepiej nie.
    1 punkt
  32. @Alicja_Wysocka Dobrze. Tylko,że ja.... Nie mam psa ! Czasem widzę przez okno starszego pana spacerującego z psem. Coś ciągle do siebie szepczą. Przyjaciele. A mnie ten obraz.....za serce. To napisałem. Natomiast jeżeli chodzi o Alę ! Uśmiecham się do Ciebie swoim sercem. Dziękuję Alu :) @Annna2 Aniu. Jak Ty ładnie do mnie piszesz :) Dziękuję najpiękniej :)
    1 punkt
  33. @Leszczym fajny. Trzeba docenić, że dociera do zwykłych ludzi, i myślę tak sobie, że lepsze szczere oceny z serca niż jak to nazwałeś Awangardy, ale mogę się mylić
    1 punkt
  34. @Sylvia miłość na wieczność, tak dziś o nią trudno
    1 punkt
  35. @Annna2 To jest prawdziwy obrazek i zapis myśli „ zranionego Szkła”.Ja tylko połączyłam kropki.
    1 punkt
  36. @Migrena zacytuję końcówkę Twoją. Wiersz samo piękno po prostu piękno. Starość jest łagodna, gdy dzieli ją ktoś. Nie trzeba przyszłości, wystarcza noc i ta dłoń, która wciąż głaszcze powoli, i ten pysk, co się wtula - jak głos.
    1 punkt
  37. @Migrena Dziękuję.
    1 punkt
  38. Zietrz dumo w gniozdach i reno dmie. Bociony? Pofuraju kajś fzie Puchnionce lasy słónko tróńca ziyrzch eszcze. Warnijo Śwanta- ziesz. Ty! Szpury parciejó, zawarte só modre szlejfki sia lofrujó. Mniłowanie mojó nie toni ni mni, tlo zakście i zawdy . Za niami tyla roków buło. ile bandzie eszcze? Deszczowe dnie, i te szpetniejsze. Ziamnio z Łojców korzanna. Myśle o Tobie i tedy tule, am nie ziam, kedy tygo nie robzie. Wiatr duma w gniazdach, rankiem dmie Bociany? Polecą- polecą hen albo nie wiadomo gdzie. Jeszcze pachną lasy i słonko trąca wierzch. Warmio Święta- Ty przecież wiesz! Miłości moja, ta która rośniesz, zawsze , wciąż i jeszcze. Ślady zbutwiały i zatarte dreszcze. Za nami został wiek, nie wiem ile zdarzeń jeszcze. Deszczowe dnie i te słoneczne. Ziemio z Przodków rdzenna. Myślę o Tobie, wtedy przytulam, i nie wiem, kiedy tego nie robię.
    1 punkt
  39. Tajsko am Boże - Modry Ponie, dzie słónko tako samo śwyci, am nie ziam, nie poziam, Bachy tam só i some śmiych. Tajskno Modry Ponie. Tam dangi furajó dali i eszcze abo dzie? A Bociony kapelków nie łoślipsió, a żniwa to psiankno śpisiywanie. dzie Annioł modli sia noczajści i wpierw. Zietrz łuraduje ten zimny deszcz. Tęsknię Boże, mój Niebieski Panie, czy tam słońce wciąż tak samo świeci, a niwa bezkresna to ciągłe pytanie? Trud żniw są jak motyli drganie, czy są tam śmiejące się dzieci? Tęskno mi za tym Niebieski Panie. Czy bocian świątkom nie zmieni zdanie, świat chmura ponura znów oszpeci, a niwa bezkresna - zadanie na pytanie. Gdzie Anioł Pański jak ranne pianie, tych modlitw przecież nie zaślepi Tęsknię Boże, Ty Niebieski Panie. Wiem, wiem- marne to moje pisanie nic to, że miłość nieprzerwanie świeci, jest niwą bezkresną- jak ciągłe pytanie. Pamięci obłoków ich jeszcze trwanie, z igieł sosnowych wzór tu nie szpeci. Tęsknię za nimi Niebieski Panie, a niwa bezkresna to zawsze pytanie.
    1 punkt
  40. gruby i zacny pastisz :)))
    1 punkt
  41. @Corleone 11Bardzo się cieszę. :)Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
    1 punkt
  42. @Bożena De-Tre o dzięki piękne
    1 punkt
  43. @andrew Andrzeju kawą i drożdżówką-własnego wypieku przywitałabym Ciebie. Następnym razem mów.....mamy Mosty Pokoju i Rzekę Odrę co zachwyca wciąż....... @Bożena De-Tre Ciekawy Przewodnik Ci wyszedł...tylko pamiętaj mów.Wroclaw dziękuje i pozdrawia.....dobrej pogody na dziś. @Annna2 Że też te nasze Anny mają takie miłe marzenia....pozdrawiamy Wrocław i ja.
    1 punkt
  44. wiejska stodoła na jajkach kwoka siedzi czeka cierpliwie
    1 punkt
  45. Kocham Cię, bo tylko Ty potrafisz szeptem słów rozchylić skórę świata i odsłonić jego pulsujące serce. Kocham Cię, bo jesteś pieśnią, której nikt nie nuci, a jednak drży we mnie jak struna rozpięta między dniem a snem. Kocham Cię, aż roztapiają się ostatnie granice jaźni, aż pragnienia - jak mgła opadająca na czarne lustra jezior - toną w Tobie bez echa. A jednak… w Twoim świetle kryje się cień, ostry jak zimowe powietrze. Wiem, że nigdzie indziej nie znajdę konstelacji, która rozcina mrok, ale też wiem, że gwiazdy gasną, a niebo pamięta ich chłód. Nikt inny nie przędzie słów w tak świetlisty gobelin, w którym każda nitka pachnie wiecznością, lecz pod palcami czuję czasem ukłucie niewypowiedzianej ciszy. Ty jesteś echem, którego nie pojmie dłoń, lecz które serce rozpoznaje jak zapach deszczu na wypalonej ziemi - słodki i bolesny zarazem. Twoja obecnosć wskrzesza martwe oceany, Twoje milczenie gasi wrzące piaski czasu, ale w snach widzę, jak piasek przesypuje się przez nasze dłonie, jakby świat wymykał się nawet miłości. Będę Cię kochać, póki ten kruchy atom uczucia drży w rdzeniu istnienia, nim zblednie obraz, który w sercu lśni - niepodległy śmierci, jak brylant wykuty z oddechu gwiazd. To Ty - mój wszechświat: jasny i ciemny, nierealny i jedyny.
    1 punkt
  46. Jeżeli ktoś krytykuję, to znaczy znalazł coś, co go zainteresowało. To bardzo dużo w tym świecie bez twarzy, realnych gratyfikacji za cokolwiek. Słodkie pochlebstwa, z wyjątkiem czasem jakichś rzeczywistych sympatii lub upodobań literackich, to także sprytne strategiczne podejścia pod serduszka czyli wzrost reputacji. To realny świat portalu, niezbyt miły. Wiele razy coś zaboli. Lepiej odejść, jeśli to nazbyt dużo, lub po prostu wybierać. A w realnym świecie chyba jest jeszcze trudniej, tutaj mamy zawsze czas na odpowiedź, a za opinię "eksperta" nierzadko trzeba zapłacić. Nawet za zainteresowanie, rzut okiem, lajka - wszystko kosztuje. Za terapię jeszcze drożej. Udanych wakacji :-)
    1 punkt
  47. Hmmm.... dziękuję, ale trocheje, jamby i anapesty to dla mnie czarna magia, której nie łapię😵‍💫 Pozdrawiam Peszku :] @Nata_Kruk 🙂 @Czarek Płatak 🙂 @Ajar41 🙂 Dziękuję Państwu bardzo!
    1 punkt
  48. dróżki nieuczęszczane zielone kwiaty zółto-głowe i słońce gwiezdny pyłek na skroniach w oczach jakiś blask odbity przekorne są codzienności utkane z samych tylko tęsknot człowiek się łapie na czekaniu kolejnego księżyca i słów piosenek snów objęć dłoni bo porusza się w tej strefie gdzie fletnie bez ustanku grają więc śpiewa pod te nuty bez ciebie umrę z bólu jakiego nie zna zwykły człowiek z tobą umrę ze szczęścia jakiego zwykle człowiek nie zna
    1 punkt
  49. A... Jakoś ten dziadek nie wydaje mi się taki straszny :) Ja miałam wujka kowala, bardzo lubiłam tam przyjeżdżać, aczkolwiek łomot potrafił swoim dzieciom dać. Ja z kolei nie wiem co znaczy miartowy, czy miarowy czy mirtowy też by mogło chyba być. Pozdrawiam :)
    1 punkt
  50. @Czarek Płatak …uroczy obrazek, też uwielbiam czereśnie, ale z tekstu wynika, że to one/ czereśnie są bez koszulek ;) ponadto trzask świerszczy - nie przekonał,może bardziej chrzęszczenie cykad ; „ idą miarowe” - chyba miało być; idą/ są - to rym wewnętrzny, a końcówka z Małgorzatą - kapitalna, pozdr.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...