Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Poprawiona wersja wiersza

Wykrzyczała gestem, że kocha,

obcasem uczesała włosy,

wzrok poprawiła uśmiechem,

a zdrowie dała krzykiem.

 

Nigdy nie byłem mądry – inteligencja społeczna

w moim przypadku to kapiszon, nie broń palna

na naboje ostre.

Język mi się splatał, a dłonie paraliż dopadł,

 

gdy naga w swych myślach została do świtu.

Gdy tak to nasze obcowanie we dwoje wierszem się stało,

podzieliło się mocniej na szczęście i światło.

Niczym nastolatek biegłem

 

– już nie za okrągłą, kulistą, nogą kopaną gałą,

ale za sensem istnienia,

co imię swoje miał i lubił, gdy słowa mówiłem i gwoździe

w ścianę miłości wbijałem.

 

Co w eter niosło falę dźwięków, jazgotów, porannych wzdychań,

alkoholowych potów.

Szaleństw we dwoje w sieci odmętach,

każda chwila była wzniebowzięta.

Po tylu latach nie ma w nas znudzenia, nikt się nie budzi sam,

 

choć kości już stare ze zmęczenia.

Nie chodzi o chwilę, o dar wspomnień i masę wspólnych pocałunków,

ale o dar,

jakim jest miłość, i wagę jej, gdy ją na rękach miałem.

 

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...