Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 10.08.2025 uwzględniając wszystkie działy

  1. Bo żal się nie rodzi bez miary i wagi - pytania coś ważą, ton z tonem pasuje. I cisza w muzyce jest dźwiękiem potrzebnym, a pauza wie więcej niż duszy przytułek. Liczymy coś stale, czasem - na człowieka, bywa, że oddechy, gdy noc nie pozwala odłączyć od myśli. Nawet liczysz słowa, bo można za wiele, gdy bezmyślnie pada. Można liczyć kroki, godziny, złudzenia, monety, banknoty, spojrzenia - ukradkiem. Liczymy na siebie - choć nie znamy sumy, i to, co stracone, co częste lub rzadkie. Więc jeśli zapytasz, czy ludzka uczciwość potrzebna jest w życiu - to wymóg czy ściema? Odpowiem, że owszem, choć to niepojęte, że liczę i czekam, na coś czego nie masz.
    11 punktów
  2. Na drodze po której wciąż jeszcze idę. Ciebie noszę, jak melodię con moto. deszcz wyżłobił dawno drogie mi Imię. Drzewa dzwonią w tonacji cis-moll. Lotna zieleń barw mimik tą złotą, na drodze po której jeszcze idę. Wiem- banał jak wierzba płaczę. Liść derwiszem, tak jakby przed burzą, deszcz wyżłobił dawno drogie mi Imię. Mój świat jak walc w sam takt con amore, osłodzić czas, niczym os patoką. Po drogach po których jeszcze idę. Mijane drzwi, już nie zachodzę. Sad i ogród nocą tylko chłodną, deszcz wyżłobił dawno drogie mi Imię. Kocham wiem- tyle tylko mogę. Tambur sempre tu ciszą blaszaną. Na drodze po której jeszcze wciąż idę, deszcz wyżłobił na niej Twoje imię.
    8 punktów
  3. jeszcze trzymamy się dłońmi jabłoni obrazem i słowem niedospania bezwstydne między deszczami meteorów wyśpiewanych z prędkością światła biografii bogu świeczkę i diabłu ogarek tam gdzie rozkołysane gwiazdozbiory ścielą niebo udaną puentą orkiestra szkocka w kiltach z czerwonych krwinek gra na dudach
    6 punktów
  4. nie szukałam cię w żadnym z planów nie było dla ciebie miejsca a ty przyszedłeś jak deszcz w środku lata nieproszony a tak potrzebny nie chodziło o słowa ty patrzyłeś tak że moje myśli same układały się w zdania których bałam się pomyśleć na głos byłeś lustrem w którym nie dało się ukryć żadnego pęknięcia i bałam się ciebie tego spokoju który gasił wszystkie moje wewnętrzne wojny jednym spojrzeniem nie byłeś przygodą byłeś powrotem do domu, którego nie znałam a za którym tęskniłam od zawsze teraz w twojej obecności wszystkie moje mury zbudowane z lęku i gniewu stają się linią na piasku przestałam grać bo znasz scenariusz na pamięć nie musisz nic robić "po prostu bądź"
    5 punktów
  5. Dni spadają jak kartki z kalendarza. Celebruję istnienie. Podajesz puchar bianco, tęczę zamkniętą w kroplach wina. Budzi się apetyt na życie. Nie ma jutra dla słów, nie ma dla czułości. Toast. Za poranki po nocach zdarzeń, za ciszę twoich oczu, melodię bez słów, ukojenie niepokoju. Za szczęście, które nie zna starości.
    5 punktów
  6. leśna noc to nie tylko trudne cienie lęk i obawa leśna noc to prawda ozdobiona ciszą zapachem mchu leśna noc to nie tylko ciemność która boli - ma w sobie moc jest jak dobra poezja potrafi cieszyć
    5 punktów
  7. Kocham Cię, bo tylko Ty potrafisz szeptem słów rozchylić skórę świata i odsłonić jego pulsujące serce. Kocham Cię, bo jesteś pieśnią, której nikt nie nuci, a jednak drży we mnie jak struna rozpięta między dniem a snem. Kocham Cię, aż roztapiają się ostatnie granice jaźni, aż pragnienia - jak mgła opadająca na czarne lustra jezior - toną w Tobie bez echa. A jednak… w Twoim świetle kryje się cień, ostry jak zimowe powietrze. Wiem, że nigdzie indziej nie znajdę konstelacji, która rozcina mrok, ale też wiem, że gwiazdy gasną, a niebo pamięta ich chłód. Nikt inny nie przędzie słów w tak świetlisty gobelin, w którym każda nitka pachnie wiecznością, lecz pod palcami czuję czasem ukłucie niewypowiedzianej ciszy. Ty jesteś echem, którego nie pojmie dłoń, lecz które serce rozpoznaje jak zapach deszczu na wypalonej ziemi - słodki i bolesny zarazem. Twoja obecnosć wskrzesza martwe oceany, Twoje milczenie gasi wrzące piaski czasu, ale w snach widzę, jak piasek przesypuje się przez nasze dłonie, jakby świat wymykał się nawet miłości. Będę Cię kochać, póki ten kruchy atom uczucia drży w rdzeniu istnienia, nim zblednie obraz, który w sercu lśni - niepodległy śmierci, jak brylant wykuty z oddechu gwiazd. To Ty - mój wszechświat: jasny i ciemny, nierealny i jedyny.
    3 punkty
  8. Kwiaty tak pachną niesamowicie, Życie! To życie me - w pełnym rozkwicie. Hulaj, duszo! Hulaj i tańcz, soki życia w swój kielich zawłaszcz. Tańczmy do rana, włóż wieniec na głowę, zamknij dziś usta i porzuć rozmowę. Otwórz je tylko, by dać gromki krzyk - tchnienie, warknięcie, zgrzytanie i ryk! Wieniec kwiatowy opływa nektarem - Dionizy! Ty zechciej nas porwać w szale! Pozwól zatańczyć jak płomień na świecy - zobacz, my dzisiaj nie mali, a wielcy! Ekstazą kwiaty zabarw w róż i żółcienie, tylko dziś smak mego życia docenię. Zamknąć chcę oczy i oddać się tańcu, tańczyć bez końca - jak wstążki w latawcu.
    3 punkty
  9. żyć po swojemu nie bać się prawdy nawet wówczas gdy bardzo boli żyć po swojemu nie powtarzać się co dzień raźniej patrzeć na świat żyć po swojemu innym się kłaniać nie obrażać się na ich wady wady które im każdy dzień i noc ozdabiają umieją cieszyć
    3 punkty
  10. Gdy świerszcz tak cyka, jak pozytywka, drży mechanicznie w nim pocieranie — kelner wyciera się o dwa słówka: Czy podać w pełnię samo cykanie? Mogłyby sierpnie być tylko takie — pasemka światła pod srebrną gruszą. Być świeżym sokiem, darzyć jak obiekt, nie porównywać z zasady wzruszeń: Tych bez obrażeń przed twoim wzrokiem, pełnie nad granią objętą śniegiem, tych, kiedy morze dobija brzegu, a statek ciągle połyka: nie wiem.
    3 punkty
  11. ,,Czuwajcie i bądźcie gotowi,, Mt.24 nie nie jutro już dziś bądź dobry jak chleb a nawet lepszy zobaczysz świat o jakim marzyłeś nie musisz nigdzie jechać szukać miłości szczęścia wszystko jest na wyciągnięcie ręki w twoim zasięgu bądź tyłko dobry jak chleb a nawet lepszy dla siebie bliskich I dalszych bądź dobry jak Jezus Jezu ufam Tobie nie boję się trudu a ty… dobro często potrzebuje wysiłku 8.2025 andrew Niedziela, dzień Pański
    3 punkty
  12. @Jacek_SuchowiczBardzo dziękuję! Świetny wiersz, wyjaśnia problem relacji, która miała być przyjaźnią. @Annna2Bardzo dziękuję za tak piękne słowa! Czasami, nawet z bólem, musimy kończyć pewne relacje dla obopólnego dobra. @Robert Witold GorzkowskiBardzo dziękuję! Zgoda - przyjaźń nie jest krzykliwa, nie zwodzi i nie zawodzi. Rozumie. @Kwiatuszek@Simon Tracy@Leszczym@Waldemar_Talar_Talar@sisy89@Sylwester_Lasota@Rafael Marius@Natuskaa Bardzo wszystkim dziękuję i pozdrawiam.
    3 punkty
  13. Pewnej nocy, za dzieciaka jeszcze, przyśnił mi się sen o potędze. I nawet dobrze, że tak kiedyś uczynił bo podjąłem szereg działań. Nie jest ważne czy przyśnił mi się sensownie czy bezsensownie. Ani czy prawdziwie lub kłamliwie. Miał miejsce, a ja zacząłem ćwiczyć dziedziny. Sen jak sen nie powie Ci prawdy. Sen nie wyjaśni w co i po co się wpuszczasz. Im bardziej rośnie moja potęga, fakt, nieco wydumana, ale to inna historia, tym czyni mnie coraz większym podwładnym. Sen powinien zawczasu mi wytłumaczyć, że uczyni mnie podwładnego własnej potęgi... sen jak sen zaniedbał prawdę i to taka jest prawda. To właśnie potężnych się przestawia i opowiada szachowe figury tak już mają na życia szachownicy nie dziw się że tak zazdroszczę uśmiechniętemu, anonimowemu przechodniowi. Jest przecież tak przyjemnie gdy nic od ciebie nie zależy a twoja opinia i zdanie są lżejsze od najlżejszego puchu... Nie dziw się, że nie rozmawiam prawie wcale z dziećmi, bo czułbym obowiązek zbyt ciężki żeby generalnie jak najwięcej je przestrzec za co dzieci nie lubiły by mnie, bo one nie lubią wcale ostrzeżeń. Chcą przecież mieć bezsprzeczne prawo śnić swoje sny. Choćby takie, że będą kiedyś kimś. I kochanym i ważnym chociażby. I jeszcze sto innych przymiotników... (każdego z tych określeń przecież im życzę choć znam nieco lepiej ich rozwinięcia) Gdybym zagłębił się w niepojętą metafizykę Gdybym chciał i umiał odpowiadać na ważne pytania Gdybym znał sens przewodni i umiał go określić Gdybym rozkochał się w ciężarze rozważań uczynili by mi z reala Wahadło Foucoulta Umberto Eco. Warszawa – Stegny, 10.08.2025r. Inspiracja – Poetka Agata - wierszyki (poezja.org).
    2 punkty
  14. Siedzę na blanku wieży ze sztyletem w dłoni. Wdycham odór pychy, śmierci i brudu tego miasta. Ponad mną, wolność unosi się w przestworzach niebieskich. Anioły zapraszają na swe białe obłoki. Czekam na Ciebie. Powietrze zaczyna smakować niczym miód. Będzie mi go brakować. Czekam. Zmierzch okrywa szczelnym całunem moje oblicze. Zbliża się moja godzina. Staję na krawędzi. Obracam rękojeść w palcach. Słyszę za sobą ciche stąpanie. Wiem, że patrzysz na mnie. Niemal czuję Twe usta na karku. Dotykasz swymi białymi skrzydłami mych boków. Angeliso! Me Słodkie Eldorado! Boski Demonie! Dociskasz dłońmi zimną klingę do mego gorącego ciała. Metal przechodzi łatwo przez bezbronne serce. Ach! Jakże wspaniała jest śmierć w Twych ramionach. Widzę przez śmiertelną mgłę jak odlatujesz w niebiosa. Czekasz w powietrzu na mnie. Czuję wyrastające skrzydła, jak kwiat narcyza. Unoszę ciało w powietrze. Piękny, lucyferski aniele. Zabierz mnie do grobowych podziemi.
    2 punkty
  15. @Simon TracyDziękuję! Tak, to prawda. :) @FaLcorNDziękuję! Czasami wystarczy tylko tyle i aż tyle - po prostu, niech będzie ta druga osoba - kochająca i kochana. @Stracony@JWFBardzo dziękuję za serduszka! 💚
    2 punkty
  16. każdej nocy mijam jej cień przechodzę między wersami na drugą stronę wiersza noc jest pełna sentymentalnych wynurzeń szkli się ćwiartką księżycówki
    2 punkty
  17. @wierszyki @Migrena "...życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć". Dziękuję bardzo za wszystkie ślady zainteresowania, pozdrawiam.
    2 punkty
  18. podpinam wózek wychodząc z Biedronki — żeton do Lidla kolejka w sklepie „będę za panem stała” i gdzieś odchodzi kasa wyświetla poczekaj na obsługę samoobsługowa
    2 punkty
  19. @Jacek_Suchowicz uczciwość potrzebna ale nie każdemu gdy się przejrzy w lustrze nic nie będzie zmieniał nie zobaczy winy lustro nie dowidzi żadnej prawdy serca własnego sumienia @Rafael Marius, dziękuję
    2 punkty
  20. Szedł z nisko pochyloną głową poboczem pola, piaszczystą drogą. Szedł. Idzie obok kartofliska, które okrywa potok wieczornego słońca. Cały w pomarańczowej zorzy. Chłopski malarz. Namalował świat: bydło na rżyskach i pajęczyny babiego lata. Drżące. Sperlone kroplami rosy. Wiesz… Jesteś tu jeszcze? Idę i jestem tutaj. Idę tak, jak szedłem wtedy, pamiętasz? Niczego nie pamiętasz. Już nic nie pamiętasz i nie widzisz, gdyż twoje oczy... Martwe. I takie zimne zimnem kamienia. Bladego marmuru wyciosanego wieki temu dłutem nieznanego rzeźbiarza… Ale znowu idziemy razem. Idziemy tak, jak moglibyśmy iść we dwoje. Tak jak moglibyśmy… Idziemy. Idziemy. I idziemy raz jeszcze… Stawiamy kroki powolne, jakby w zadumie. Idziemy jak ten sen śniony nagle nad ranem. Jak ta widziadlana korektura zdarzeń, co chwyta za gardło jakimś ciężkim westchnieniem. Wypiłem trochę, to prawda. I wypiłem raz jeszcze, wznosząc toast za ciebie. Za nas… Dlaczego milczysz? Spójrz, wznoszę kielich… E, tam, kielich, butelkę całą. Wznoszę ją pod światło wieczornego słońca. I przez szkło przesącza się światłość pomarańczowa. Nadciągający wieczór. I przez szkło, przez płyn przejrzysty, przez te szkliste turbulencje spienionych majaków… Napijesz się ze mną? Patrz, jest jeszcze trochę. Widzisz? Nic nie widzisz. Ale ja, widzę za ciebie. Nie wypiłem do końca, albowiem chciałem… chcę zostawić tobie. Stoję w otwartym oknie i patrzę. Wiatr szarpie gałęziami kasztanów. Szeleści liśćmi. I szepcze. Szepcze. O, mój Boże, jak szepcze… Na stole leży talerz okruchami czerstwego chleba. I mży cały w pozłocie kryształowy wazon z wetkniętym bukietem czerwonych róż. I te róże. Te róże czerwone… Chodź, napij się ze mną. Na stole lśni butelka. Podnoszę ją, aby wznieść… Wiesz, był tu przed chwilą mój ojciec. Przyszedł zza grobu, aby się ze mną napić. Nie mówił nic, tylko patrzył. I patrzył tymi swoimi oczami. Takimi oczami zasklepionymi czarną ziemią jak u trupa. Był i znikł. Nie powiedział ani słowa… Kielich stoi nadal. Mój i jego. Jego i mój… Był i nie ma, choć przed chwilą jeszcze… Wiesz, ćwiczę wirtuozerskie szlify chorobliwej fantasmagorii. I próbuję przecisnąć się przez ścianę. Atomy mojego ciała łączą się z atomami tynku, zaprawy murarskiej i cegieł. Lecz nie mogę. Utykam, gdzieś pomiędzy. Nie potrafię przebrnąć jeszcze tej otchłani czasu. Choć jestem już bliski poznania tajemnicy przemieszania się w czasie. Wiesz, to jest w zasadzie proste. Bardzo proste… Wystarczy tylko… Zamykam oczy. Zaciskam szczelnie powieki. I widzę jak idzie ten malarz chłopski i maluje odręcznie dym płynący z łęciny, nad lasem idący... Mimo że cierpi na bóle głowy i zaniki pamięci. Ogląda swoje dłonie, palce. Licząc odciski, rdzę z lemieszy zdziera. (Włodzimierz Zastawniak, 2025-08-10)
    2 punkty
  21. Niech cię nie zwiedzie otoka słońca, zdarty płaszcz liści jeszcze nie osiadł na pulsującej rozlewnej Warcie — jeszcze za bystrze, jeszcze do mostu. Biała królewna o giętkiej szyi ostrzem wśród trzciny, niech cię nie zmyli, pod wody ciężką żywą pokrywą muliste w żółci dno z grzybem roślin. Brzuchy jaskółek nad nami czarne, nad uśpionymi przez żywioł ciszy rojami lęku w atak odmętów, podniosłej z deszczu i ustawicznej. Wielki Łuk Warty, 08.08 *** uszczypnięcie na Warcie — trzepla zielona tu smok na dłoni
    2 punkty
  22. Z haiku to jest tak, że one niby są takie łatwe, ale w tym rzecz, że trzeba je szybko zapisać, a wiele razy do nich wrócić i trzeba czasu, a czasem czasu nie trzeba, bo czas (dystans) zmienia. Haiku jest bardzo dosłowne - najpierw uszczypnięcie, było najpierw uszczypnięcie, inaczej nie zauważyłabym. 5-7-5 to taki łopatologiczny skrótowiec, nie to jest najwazniejsze. Tu mam drugą wersję całości: Sen o potędze — II wersja Niech cię nie zwiedzie otoka słońca, zdarty płaszcz liści jeszcze nie osiadł na pulsującej rozlewnej Warcie — jeszcze za bystrze, jeszcze do mostu, patyczek! Biała królewna o giętkiej szyi ostrzem wśród trzciny, niech cię nie zmyli, pod wody ciężką żywą pokrywą muliste w żółci dno z grzybem roślin, raj skrzeli! Brzuchy jaskółek nad nami czarne, nad uśpionymi przez żywioł ciszy rojami lęku w atak odmętów, podniosłej z deszczu i ustawicznej… w amonit, (przecinek…) *** szczypie na Warcie wciąż płochliwa ważka, tu smokiem na dłoni Tutaj haiku jest takie bardziej klasyczne, ale zrezygnowałam z nazewnictwa. Twoja propozycja jest sposobem na dopasowanie się fo formuły, ale pomija wszystkie dla mnie ważne aspekty, skłaniające mnie do w ogóle zapisu. Bardzo dziękuję za przystanięcie nad tą miniaturką, niby taki drobiazg, ale właśnie na takie spotkanie po cichu liczyłam, bo - o czym kiedyś napisałam wcześniej - kajak ma kolor imitujący jej kolor, wiec są to urocze spotkania, o jakie na lądzie trudniej. Pozdrawiam :-) Dziękuję :-) bo przecież o to chodzi :-) Uśmiech przesyłam i dziękuję :-) Dziękuję @Ewelina @piąteprzezdziesiąte @Leszczym życzę Wam udanych dni, pozdrawiam :-)
    2 punkty
  23. @Alicja_Wysocka odpowiem słowami W. Bartoszewskiego. Nieprzyzwoitym opłaca się być- ale nie warto. Przyzwoitym nie opłaca się być- ale warto.
    2 punkty
  24. @Annna2 mój odbiór jest prosty lubię twoje wiersze i wraz z muzyką mam dobry odbiór i nic mi nie przeszkadza.
    2 punkty
  25. Witam - też tak sądzę - miło że zajrzałeś - Pzdr. @Leszczym - @Rafael Marius - dzięki -
    2 punkty
  26. @Migrena dwie części- pierwsza to anafora- spokojna i poetycka, druga to epifania( w drugim znaczeniu) - olśnienie- nie kategoryczne stwierdzenie- To Ty - mój wszechświat: jasny i ciemny, nierealny i jedyny. Jestem pod wrażeniem!!!!
    2 punkty
  27. Człowiek, żółw, muszka… podobnie widzą, gdy odwracają głowę.
    1 punkt
  28. @Berenika97 Piękna jest miłość, która ma siłę by kruszyć mury lęku I samotności.
    1 punkt
  29. @Jacek_Suchowicz Ale sumienie nie ma zębów a nawet gdyby nie zaszkodzi od grubej skóry nerw daleko i jest głęboko oddzielony ale czasami może zemdlić wtedy goryczą się odbija da się znieczulić i zamrozić po dolegliwych w mig mecyjach :) Jacek się rozkręcił :) @MIROSŁAW C., dziękuję :)
    1 punkt
  30. przeminąłeś jak ślad po skrzydłach ćmy odtąd nie zapalam światła nie wracasz przestałam liczyć kroki w twoją stronę nie muszę już mówić żebyś mnie słyszał w ciszy mieści się wszystko czego nie nazwaliśmy lżej nie przygniatają już zbędne słowa o przyjaźni
    1 punkt
  31. Nie nie :) Rzeczywiście, można było tak skojarzyć, ja nikogo z resztą nie bagatelizuję. Ładnie opowiedziane. Dziś też warto zobaczyć i posłuchać, a gruszę da się wymyślić. Dziękuję:) do czytania :))
    1 punkt
  32. @Migrena Twoje są po prostu dobre i nie dlatego że wypada mi tak odpisać.Masz ten dar opisywania uczuć i odwagę w precyzowaniu swych myśli ,chociaż i tak pozostają zagadką…zatem „ nie wstydzcie się łez Młodzi Poeci i piszcie…dziękuję.
    1 punkt
  33. @Bożena De-Tre Bożenko. Babcia Anna była mądrą kobietą. Świetna babcia to super wnuczka :) Ty dużo lepiej ode mnie wiesz co znaczy poezja. Uczy rozumienia rzeczywistości nie przez bójki i wyzwiska ale przez piękno słowa. Fajne są Twoje wiersze :) Miłego.
    1 punkt
  34. @Rafael Marius na razie muszę się uczyć pokornego serca:) wszystko chciałabym, chcę być z Jezusem, Bogiem:) planuję wyjazd na koniec świata.
    1 punkt
  35. To jeszcze trzeba było gdzieś jechać na koniec świata.
    1 punkt
  36. @Migrena -:)wiem.Wszystko już było i wszystko jest po coś…patrz w oczy ludziom odnajdziesz w nich życia treść….a Życie jest treściwe..jak mawiała moja babcia Anna Migreno.Dziękuję. @Migrena Fakt …nie piszesz relaksujących wierszy ,ale chyba o to chodziby żeby Poezja zatrzymywała bieg w Nas.
    1 punkt
  37. @Rafael Marius nie moja koleżanka, córka szefa z pracy:) byłam służbowo na weselu z firmy:)
    1 punkt
  38. A może tytuł to 30 (lat.np)
    1 punkt
  39. @wierszyki Delikatny, a przy tym przewrotny - jakby poezja w letnim kapeluszu, co raz cyka świerszczem, raz milknie „nie wiem”. Bardzo lubię ten sposób pisania: trochę gra z językiem, trochę wzruszenie pod stołem. Dziękuję za sierpniowy błysk i cień gruszy :)
    1 punkt
  40. @wierszyki Parlicki- nie Pawlicki. Mariusz Parlicki. @Maciek.J - dzięki Boli- ale przecież nie widać.
    1 punkt
  41. a mi się podoba i już co tam średniówka i inne gadżety smutek ma zapach róż nie czepiaj się prawdy i poety Aniu Aneczko Aniutko pisz i się nie martw ja jestem z Tobą
    1 punkt
  42. zapach Bałtyku między parawanami krąży odyniec
    1 punkt
  43. Faktycznie, chociażby Golgota Parlickiego - fanatastyczna! Nie czytałam wcześniej - dziękuję @Annna2
    1 punkt
  44. @Annna2 To się czyta z przyjemnością. Pozdrawiam.
    1 punkt
  45. Witam - mi też się podoba - Pzdr.
    1 punkt
  46. Witaj - w zamkniętym wierszu skrzypią furtki poeta stoi w oknie i głaszcze nasze koty - fajny moment wiersza - Pzdr.
    1 punkt
  47. @Rafael Marius dziękuję, świetnie się bawię :) @Ewelina nie tylko lato, całe życie:) @wierszyki czuję się młodo :)
    1 punkt
  48. @piąteprzezdziesiąte szykuje się na wesele:)
    1 punkt
  49. @[email protected] Będąc na górze,odizolowani od całego tego zgiełku dopiero doświadczamy prawdziwej ciszy i zauważamy jak jesteśmy maleńcy w tym ogromie. Pozdrawiam:-)
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...