Szubienica Zawiszy

Młodzieniec przed zgonem powiedział z uśmiechem:
 „Konopie na polu bujają szeroko.“
Głos jakiś nieznany wnet odrzekł z pośpiechem:
 „W lesie rosną jodły, wysoko, wysoko!“

Tu przyszli Moskale, młodzieńca wieszali.
 „Konopie na polu bujają szeroko.“
Wieszali i z niego szyderczo się śmiali:
 „W lesie rosną jodły, wysoko, wysoko!“

Ksiądz żaden nie śpiewał, nie dzwonił nikt w dzwony.
 „Konopie na polu bujają szeroko.“
I wiatr tylko głucho zagwizdał w te strony:
 „W lesie rosną jodły, wysoko, wysoko!“

Młodzieniec nie błagał pokornie, nie klęczał.
 „Konopie na polu bujają szeroko.“
Pogodne miał czoło, nie płakał, nie jęczał;
 „W lesie rosną jodły, wysoko, wysoko!“

Nikt go nie pożegnał, ni bracia, ni matka.
 „Konopie na polu bujają szeroko.“
Uśmiech jego usta krasił do ostatka.
 „W lesie rosną jodły, wysoko, wysoko!“

Tu przyszli Moskale, a z nimi półkownik.
 „Konopie na polu bujają szeroko.“
I wszyscy krzyczeli: niech ginie buntownik!
 „W lesie rosną jodły, wysoko, wysoko!“

I kat mu wnet stryczek zarzucił na szyję:
 „Konopie na polu bujają szeroko.“
Moskale wrzeszczeli: buntownik nie żyje!
 „W lesie rosną jodły, wysoko, wysoko!“

Młodzieniec przed zgonem powiedział z uśmiechem:
 „Konopie na polu bujają szeroko.“
Głos jakiś nieznany wnet odrzekł z pośpiechem:
 „W lesie rosną jodły, wysoko, wysoko!“

Czytaj dalej: Gdy naród do boju wystąpił z orężem – Gustaw Ehrenberg

Źródło: Dźwięki minionych lat, Gustaw Ehrenberg, 1848.