Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kolejny przykład
kasia może mieć swoje zdanie - i wara od tego! ale ja czy Krzywak nie możemy mieć swojego zdania, o

jak kamilka interpersonalnie włazi mi na głowę to nie mam prawa odpowiadać na jej głupie zarzuty?
nieeee, tylko ty możesz dawać po pysku

każdy ma prawo do swojego zdania - tylko trzeba je mieć
Ty masz pustosłowie i operujesz nieuczciwymi zagrywkami
ujawniacie pw
skrzykujecie się grandą na jednego

ogarniasz i tą subtelną różnicę w doborze środków?
ogarniasz swoje pustosłowie, które Ci tu udowodniłam?
ogarniasz różnicę między nami?

sprawdziłam - kiedy Kamila trzymała się watku - Ty pierwsza zrobiłaś na nią interpersonalny najazd.
to Ty odbiegłaś od tematu i Ty ją zaatakowałaś
klakierzy dokonali reszty - jak zawsze...

potrafisz się z tym pogodzić, że to ewidentnie świadczy przeciw Tobie?
potrafisz przełknąć porażkę?


:)
a ty?
bo ja nie mam sobie nic do zarzucenia

kamilka dręczy mnie już kilka miesięcy, więc wątpie, czy wiesz, kto zaczął
interpersonalny najazd to był wtedy jak upubliczniła moje imie i nazwisko wraz z miejscem pracy na tym forum - ale to wg ciebie pewnie nic strasznego

a to, że jesteś taka pewna siebie i tego, że "wygrałaś" to naprawde nie świadczy o rzeczywistości tylko o rojeniach w twojej głowie
  • Odpowiedzi 246
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ty masz obsesję, ale przejdźmy do meritum:
- za jakimi plecami?
nigdy nie składałam ci lojalki i nie złożę
nie jesteś i nie będziesz moim kumplem - więc skąd ten nóż w plecach?

udowodnij mi to kumpelstwo z "6 kilo"
co takiego było pod tym wierszem poza twoimi obelgami?
Jacek napisał ( ludzie to czytali, może ktoś potwierdzi, do cholery) że ceni mnie, bo w/g niego mam klasę, a ty zachowałeś się niehonorowo - to chodziło o ten list do mnie.
to wszystko
o jakiej innej klasie mówisz?
czemu aż tak pilnujesz moich wierszy?
od dawna usuwam je - z powodu, o którym nie musisz wiedzieć.

UDOWODNIJ MI JAKIEŚ KŁAMSTWO!
-0 chociaż jedno, Krzywak - jeden konkretny przykład i nie zasłaniaj się usuwaniem, bo to moje wiersze i ludzie wiedzą (czytając) że tam argumentów przeciw mnie nie było
dlaczego to robisz?
UDOWODNIJ MI FAŁSZERSTWO, Krzywak!

kto dał ci prawo ingerowania w moje konflikty z innymi forumowiczami?
masz pełnomocnictwo zainteresowanego?
masz argumenty, że źle go oceniłam?
- to moje zdanie - na które sobie zapracował - wara ci! - rozumiesz?
UDOWODNIJ MI NIENAWIŚĆ!
- krytykuję stan b.ZET - wiersze, nie ludzi - ale jak ktoś interpersonalnie włazi mi na głowę - tak, dam po pysku - personalnie - tyle!

chociaż raz dotrwaj do końca
chociaż raz poprzyj swoje ataki faktami
nie ściemniaj o jednym wierszu - konflikt między nami trwa od miesięcy - gdzie dowody?
NIECH MI SIĘ TU WPISZE CHOCIAŻ JEDNA OSOBA, KTÓRĄ WCIĄGAŁAM DO JAKIEGOŚ TWA?
JEDNA!
czekam - na deklaracje i dowody.

Krzywak - tym razem będę się bronić do skutku!
Pani Kasiu ta dyskusja jest śmieszna, wiem cosiek na ten temat, wtykania nosa w komentarze innych... ocenie podlega wiersz, a pani czepia się czytelników i wchodzi niepotrzebnie w komentarze skierowane nie do pani. Radzę ostrożnie dyskutować, słowa czasem bolą bardziej niż kop. Proszę nie grozić publicznie.
Pozdrawiam J.S.

gdzie wchodzę w komentarze innych, Pani Jolu?
temat tyczy się mojego wiersza - w komentarze do mnie włazi Krzywak - jeśli zauważa Pani różnicę ;)
wręcz pilnuje mojego dorobku
smutne - że śmieszy Panią takie zachowanie grandy
czy tego nie widać?
i gdzie grożę?
czym, Pani Jolu?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przeczytaj raz jeszcze swój post w skupieniu, może zauważysz :) A z głównego tematu dawno już zeszliśmy i co mnie Twoje dyskusje z Krzywakiem obchodzą? :)
PS. To ty marnujesz swój czas, przecież nie masz obowiązku odpowiedzi. Widocznie żyć beze mnie nie potrafisz :p
bycie członkinią wolnorynkowego systemu i płacenie podatków, to nie deklaracja, kim jestem :))
nie mam obowiązku, ale bawisz mnie - więc sobie piszę...
o Krzywaku też - bo mam taki kaprys, a on wielkie chęci na rozmowę ze mną - jak zawsze :P
nie masz obowiązku czytać moich postów, zwłaszcza, że nadal brak Ci argumentów do dyskusji.

A przepraszam, myślałem że jesteś członkinią jakiegoś stowarzyszenia wolnorynkowego, bo to że systemu 'kapitalistycznego' każdy wie, więc nie było potrzeby o tym pisać. Dlatego byłem trochę zdziwiony, wszak zwolennicy wolnego rynku mają na tyle rozumu w głowie, że poprawność polityczną mają zazwyczaj po przeciwnej stronie ciała, czytaj: w dupie, i nie robią problemu z tego, że ktoś trafnie opisuje rzeczywistość wokół.
Mimo, że obowiązku nie mam, również mnie bawisz (tracisz w końcu ten czas, czy dobrze się bawisz?), więc także sobie piszę... :)

PS. I przestań już z tym brakiem argumentów, bo robi się to nudne, a zarzucić komuś "brak argumentów" :D, to Twój ulubiony... argument. To jakiś zwrot "wytrych" czy cuś? :)
Opublikowano

"sprawdziłam - kiedy Kamila trzymała się watku - Ty pierwsza zrobiłaś na nią interpersonalny najazd.
to Ty odbiegłaś od tematu i Ty ją zaatakowałaś
klakierzy dokonali reszty - jak zawsze..."

I tutaj patrzcie - kasia zrobiła na mnie interpersonalny najazd, gdzie odbiegła od tematu i zaatakowała. Potem zrobiła to drugi raz przy poparciu "6 kilo"

i czy to nie jest zabawne?

A wchodzić będę, bo nie ma takiego prawa, co by mi zabraniało to robić. Na razie ani ty, ani kolega nie przeprosiliście.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



każdy ma prawo do swojego zdania - tylko trzeba je mieć
Ty masz pustosłowie i operujesz nieuczciwymi zagrywkami
ujawniacie pw
skrzykujecie się grandą na jednego

ogarniasz i tą subtelną różnicę w doborze środków?
ogarniasz swoje pustosłowie, które Ci tu udowodniłam?
ogarniasz różnicę między nami?

sprawdziłam - kiedy Kamila trzymała się watku - Ty pierwsza zrobiłaś na nią interpersonalny najazd.
to Ty odbiegłaś od tematu i Ty ją zaatakowałaś
klakierzy dokonali reszty - jak zawsze...

potrafisz się z tym pogodzić, że to ewidentnie świadczy przeciw Tobie?
potrafisz przełknąć porażkę?


:)
a ty?
bo ja nie mam sobie nic do zarzucenia

kamilka dręczy mnie już kilka miesięcy, więc wątpie, czy wiesz, kto zaczął
interpersonalny najazd to był wtedy jak upubliczniła moje imie i nazwisko wraz z miejscem pracy na tym forum - ale to wg ciebie pewnie nic strasznego

a to, że jesteś taka pewna siebie i tego, że "wygrałaś" to naprawde nie świadczy o rzeczywistości tylko o rojeniach w twojej głowie
wierzę, że przy tym stanie intelektu i emocji - nie masz sobie nic don zarzucenia...;)
nie interesują mnie meandry waszego konfliktu - interesuje mnie tu i teraz - a to tu i teraz mi się nie podoba
tu i teraz poniosłaś klęskę - poniżyłaś człowieka, ową Kamilę - gdy tymczasem pod moim wątkiem wykazałaś ignoranctwo i pustosłowie.
nic nie zyskałaś - odsłoniłaś jedynie swoje niskie pobudki

wykazałam to i nie dbam o wygraną/przegraną - bo na końcu tej drogi nie upatruję żadnych apanaży.
Opublikowano

w ogóle, to cała dyskusja jest bez sensu, bo przecież nikt z nas nie spowoduje, że kasia zacznie myśleć
cokolwiek napiszemy, dowiedzie, że piszemy źle i nie mamy racji, bo rację i prawo do oceniania ma tylko ona


pani Jolu, czy pani jeszcze nie zauważyła, kto ma jedną najprawdziwszą rację? ;) ale dziękuję za obiektywny głos nicka, ktorego widzę pierwszy raz w życiu
przynajmniej nie będzie, że to klakier;)

kasiu, jesteś zbiorniczkiem wszystkich negatywnych cech i niewłaściwych zachować, które zarzucasz innym. i tylko ty tego nie widzisz. i ja nie wierzę, że cokolwiek cię przekona, że nie zawsze masz rację:)

Opublikowano
Sorry, że tutaj, ale nie będę zakładać kolejnego wątku.

Z przykrością informuję, że skasowałam 209 postów w poprzednim wątku o Obamie.
Napracowaliście się bardzo, ale rozmowa poszła za daleko.


Nie chcę tego oglądać.

Czuję zażenowanie, że w tym uczestniczyłam.

Czuję również rozczarowanie autorytemi tego forum. Napisaliście sobie historię. Niestety blado to wyszło.

No, to pa.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


bycie członkinią wolnorynkowego systemu i płacenie podatków, to nie deklaracja, kim jestem :))
nie mam obowiązku, ale bawisz mnie - więc sobie piszę...
o Krzywaku też - bo mam taki kaprys, a on wielkie chęci na rozmowę ze mną - jak zawsze :P
nie masz obowiązku czytać moich postów, zwłaszcza, że nadal brak Ci argumentów do dyskusji.

A przepraszam, myślałem że jesteś członkinią jakiegoś stowarzyszenia wolnorynkowego, bo to że systemu 'kapitalistycznego' każdy wie, więc nie było potrzeby o tym pisać. Dlatego byłem trochę zdziwiony, wszak zwolennicy wolnego rynku mają na tyle rozumu w głowie, że poprawność polityczną mają zazwyczaj po przeciwnej stronie ciała, czytaj: w dupie, i nie robią problemu z tego, że ktoś trafnie opisuje rzeczywistość wokół.
Mimo, że obowiązku nie mam, również mnie bawisz (tracisz w końcu ten czas, czy dobrze się bawisz?), więc także sobie piszę... :)

PS. I przestań już z tym brakiem argumentów, bo robi się to nudne, a zarzucić komuś "brak argumentów" :D, to Twój ulubiony... argument. To jakiś zwrot "wytrych" czy cuś? :)

ja bym to nazwała... stwierdzeniem faktu
nie nudź się
zmień coś w swoim życiu
napisz wiersz
albo pomyśl o argumentach :D!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



I znów zasypujesz mnie niepotrzebnymi pytaniami z kosmosu, a ja mógłbym napisać, że dyskryminujesz mnie z powodów finansowych, bo nie radzę sobie ze zdobywaniem funduszy na korki. A tylko, w sposób prowokacyjny, staram się uwidocznić absurd dzisiejszego rozumowania, absurd poprawności politycznej. Przyznać muszę, że doskonalę się przy tym bawię, jako że to jest powodem tej rozmowy i to mnie rzeczywiście ubogaca (zwłaszcza emocjonalnie) :p A na jedno pytanie jestem wstanie (hahaha) odpowiedzieć poważnie: wiem co to wolny rynek (A TY wiesz?), jestem zwolennikiem krwiożerczego kapitalizmu :] Także, cytrynowy luzik i gitara gra! XD
nie zrozumiałeś mojego postu - napiszę prościej:
moje podatki idą min. na Twoją edukację
nie biorę odpowiedzialności za potrzebę korków
nie wszyscy muszą kończyć uczelnie - niektórzy sobie po prostu nie radzą
chcesz tym obciążać mnie?
swoich rodziców i ich portfele?
kogo za to winisz - ustrój?
polityków?
zły los?
a może Afroamerykanów?
:))
Płacisz podatki? kto cię zatrudnił i jak długo jeszcze z tobą wytrzyma? bo koszt twojej pracy rośnie o straty moralne.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



ty masz obsesję, ale przejdźmy do meritum:
- za jakimi plecami?
nigdy nie składałam ci lojalki i nie złożę
nie jesteś i nie będziesz moim kumplem - więc skąd ten nóż w plecach?

udowodnij mi to kumpelstwo z "6 kilo"
co takiego było pod tym wierszem poza twoimi obelgami?
Jacek napisał ( ludzie to czytali, może ktoś potwierdzi, do cholery) że ceni mnie, bo w/g niego mam klasę, a ty zachowałeś się niehonorowo - to chodziło o ten list do mnie.
to wszystko
o jakiej innej klasie mówisz?
czemu aż tak pilnujesz moich wierszy?
od dawna usuwam je - z powodu, o którym nie musisz wiedzieć.

UDOWODNIJ MI JAKIEŚ KŁAMSTWO!
-0 chociaż jedno, Krzywak - jeden konkretny przykład i nie zasłaniaj się usuwaniem, bo to moje wiersze i ludzie wiedzą (czytając) że tam argumentów przeciw mnie nie było
dlaczego to robisz?
UDOWODNIJ MI FAŁSZERSTWO, Krzywak!

kto dał ci prawo ingerowania w moje konflikty z innymi forumowiczami?
masz pełnomocnictwo zainteresowanego?
masz argumenty, że źle go oceniłam?
- to moje zdanie - na które sobie zapracował - wara ci! - rozumiesz?
UDOWODNIJ MI NIENAWIŚĆ!
- krytykuję stan b.ZET - wiersze, nie ludzi - ale jak ktoś interpersonalnie włazi mi na głowę - tak, dam po pysku - personalnie - tyle!

chociaż raz dotrwaj do końca
chociaż raz poprzyj swoje ataki faktami
nie ściemniaj o jednym wierszu - konflikt między nami trwa od miesięcy - gdzie dowody?
NIECH MI SIĘ TU WPISZE CHOCIAŻ JEDNA OSOBA, KTÓRĄ WCIĄGAŁAM DO JAKIEGOŚ TWA?
JEDNA!
czekam - na deklaracje i dowody.

Krzywak - tym razem będę się bronić do skutku!
Pani Kasiu ta dyskusja jest śmieszna, wiem cosiek na ten temat, wtykania nosa w komentarze innych... ocenie podlega wiersz, a pani czepia się czytelników i wchodzi niepotrzebnie w komentarze skierowane nie do pani. Radzę ostrożnie dyskutować, słowa czasem bolą bardziej niż kop. Proszę nie grozić publicznie.
Pozdrawiam J.S.
Każdy ma prawo robić z siebie debila publicznie. Czyż nie?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A przepraszam, myślałem że jesteś członkinią jakiegoś stowarzyszenia wolnorynkowego, bo to że systemu 'kapitalistycznego' każdy wie, więc nie było potrzeby o tym pisać. Dlatego byłem trochę zdziwiony, wszak zwolennicy wolnego rynku mają na tyle rozumu w głowie, że poprawność polityczną mają zazwyczaj po przeciwnej stronie ciała, czytaj: w dupie, i nie robią problemu z tego, że ktoś trafnie opisuje rzeczywistość wokół.
Mimo, że obowiązku nie mam, również mnie bawisz (tracisz w końcu ten czas, czy dobrze się bawisz?), więc także sobie piszę... :)

PS. I przestań już z tym brakiem argumentów, bo robi się to nudne, a zarzucić komuś "brak argumentów" :D, to Twój ulubiony... argument. To jakiś zwrot "wytrych" czy cuś? :)

ja bym to nazwała... stwierdzeniem faktu
nie nudź się
zmień coś w swoim życiu
napisz wiersz
albo pomyśl o argumentach :D!

Nazywaj to sobie jak chcesz i nie "udowadniaj" znowu, że mnie znasz, bo to też w końcu zacznie się robić nudne :)
Widzisz, taki kapitalny wątek, rekordowy w liczbie odsłon, został skasowany. Wielka szkoda, ale widzę, że tutaj jest szansa na kolejny rekord (tylko szkoda, że największa poszkodowana się jak na razie nie udziela), pracuj więc dalej i proszę: nie usuwaj! :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Olesiu - jeśli choć jedna osoba - jedna - uzna w głębi siebie, że postawa, jaką tu reprezentujesz jest karygodna i nieludzka - mnie to wystarczy.
i nie musi się z tym głośno obnosić
nie o moje rację mi chodzi - chodzi mi o sprawiedliwe i równe traktowanie.
chodzi mi o godność człowieka
chodzi mi o eliminację, przez odrzucenie takich postaw jak Twoja właśnie - i wierzę - bardzo mocno, że to kiedyś zaowocuje - wierzę, że Ty i Tobie podobni - poniesiecie klęskę.
obrażasz mnie w sposób tak prostacki i pierwotny - że nawet nie jesteś w stanie podnieś mi ciśnienia...
- lecę na kawę - pomimo pory
:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pani Kasiu ta dyskusja jest śmieszna, wiem cosiek na ten temat, wtykania nosa w komentarze innych... ocenie podlega wiersz, a pani czepia się czytelników i wchodzi niepotrzebnie w komentarze skierowane nie do pani. Radzę ostrożnie dyskutować, słowa czasem bolą bardziej niż kop. Proszę nie grozić publicznie.
Pozdrawiam J.S.

gdzie wchodzę w komentarze innych, Pani Jolu?
temat tyczy się mojego wiersza - w komentarze do mnie włazi Krzywak - jeśli zauważa Pani różnicę ;)
wręcz pilnuje mojego dorobku
smutne - że śmieszy Panią takie zachowanie grandy
czy tego nie widać?
i gdzie grożę?
czym, Pani Jolu?
Nie pisałam, że mnie to śmieszy, pani wszystko przekręca,
wlazła mi pani na komentarze,
a pozytywki za moje plusy,
których nie mam prawa dawać,
pani zdaniem ja nie mam prawa nawet wyrazić swojego zdania,
bo zaraz pod nim wisi pani opinia.
cyt:
kto dał ci prawo ingerowania w moje konflikty z innymi forumowiczami?
masz pełnomocnictwo zainteresowanego?
masz argumenty, że źle go oceniłam?
- to moje zdanie - na które sobie zapracował - wara ci! - rozumiesz?
UDOWODNIJ MI NIENAWIŚĆ!
- krytykuję stan b.ZET - wiersze, nie ludzi - ale jak ktoś interpersonalnie włazi mi na głowę - tak, dam po pysku - personalnie - tyle!
koniec cyt.
po swoim pysku będzie się pani walić ???;))
a tyle ludzi to czyta, czy nie jest pani wstyd?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



O losie, żal aż dupę ściska - mam ochotę Cię zwyzywać od złych ludzi, bo to, co Ty, Kaśka, sobą reprezentujesz, nie Olesia, Vacker, Michał czy Patryk to po prostu jest poniżej Frytki, Joli i nie wiem, chyba tylko do przekroczenia granicy żenady brakuje Ci domowego porno...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wiesz, tylko ty tak uważasz;)

nazwanie mnie debilem niE było poniżeniem mnie przez kamilkę? bo ja uważam inaczej. mimo to nie użyłam wobec niej ZADNEJ inwektywy

I nic nie wykazałaś:) to kolejne twoje rojenia:)
obyś się nie zdziwiła ;))
i jeszcze jedno - uważam, że się przeceniasz - i musisz z tą moją uwagą żyć
a że widzę kacze cechy - spłynie i wrócisz dopiero przy następnej pyskówie - wrócisz...
bo to lubisz
bo nie wytrzymasz
bo tylko tak możesz się dowartościować - kosztem innych
a wtedy ja po raz kolejny spowoduję, że wykręcisz orła na własnych słowach:D!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



O losie, żal aż dupę ściska - mam ochotę Cię zwyzywać od złych ludzi, bo to, co Ty, Kaśka, sobą reprezentujesz, nie Olesia, Vacker, Michał czy Patryk to po prostu jest poniżej Frytki, Joli i nie wiem, chyba tylko do przekroczenia granicy żenady brakuje Ci domowego porno...
a ja myślałam, że zuuu ber
:D!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię.

      Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem.

      Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Wiechu J. K. taka na odległość rzęs

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Wiechu J. K. Każdy z nas ma jakieś "gdzieś gdzie jeszcze nie był a bardzo chce" Pozdrawiam serdecznie 
    • @Wiechu J. K. zielsko anielsko

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @aff dziękuję Agatko  Twoje słowa są niezwykle budujące

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Krótki, ostrzegawczy szmer poprzedził huk, który rozszedł się w ciemności podziemia, głośny do tego stopnia, że z nadmiarem wypełnił pustą do tej pory przestrzeń zmysłów. Ryk żołądka fabryki jeszcze chwilę kaskadował, a Karol zdał sobie sprawę z tego co właśnie usłyszał - jedna z wielkich gór węgla musiała runąć na ziemię. Odurzony dziecięcą fascynacją, chłopiec z powrotem włączył latarkę, otrzepał spodnie, i ruszył w drogę powrotną. Wszystkie pomieszczenia zdawały się jałowe, ich osnowa tajemniczości leżała poszarpana w strzępach tłustych pajęczyn, lecz kiedy wreszcie Karol skierował wzrok latarki na drzwi pierwszego pokoju, ciemność nie ustąpiła ani kroku. Pierwszy raz dzisiaj jedenastolatka ogarnął prawdziwy strach, nie ten napędzający wolę walki, czy wzniecający pożądanie zakazanego, ale najprostszy, dziecięcy strach, ten sam, który każe chłopcowi bać się wilkołaków lub kosmitów. Przez chwilę, Karol stał wpatrując się w ścianę czerni, nie wiedząc nawet co ze sobą zrobić, aż instynktownie rzucił się ku zaspie wyrzucając z niej pojedynczo kolejne grudki węgla. Każdy wyrzucany kamyczek zdawał się być od razu zastępowany następnym i następnym, a niektóre zwalały do środka jeszcze więcej gruzu, aż rozsypywał się on pod butami chłopca. W panice Karol odrzucił latarkę, nadal żarzącą się w rogu pokoju, aby obiema rękoma wyryć sobie drogę przez zaspę. Kolejnymi, długimi zamachami wyrzucał sprzed siebie garści kamienia, jakby płynął w ciemności, jak niedoświadczony pływak - nieważne ile energii nie wkładający w swe ruchy, zastygły w miejscu. Chłopiec poczuł na sobie ciepły dotyk, a kiedy spojrzał w dół, zobaczył, że wokół jego paznokci zbiera się krew. Karol cierpiał na tę przypadłość, przez którą mdlał na widok własnej krwi. Jej mezalians z węglowym pyłem odbierał mu powoli wzrok. Musiał zrobić sobie przerwę, lecz praktycznie całą posadzkę pokoju pokrywały rozrzucone grudki węgla, przeszedł więc on do następnego pokoju, gdzie padł dopiero na ziemię, wychładzając się z pierwszego przypływu adrenaliny. Próbując racjonalnie myśleć, zdjął z siebie zimową kurtkę, pod którą zdążył się już porządnie spocić, wytarł w jej futro brudne dłonie i ustabilizował oddech. Przez jego gardło przeszedł najbardziej donośny krzyk na który mógł się zdobyć. Wzywał pomocy w regularnych odstępach, a jego ślina gęstniała z każdym kolejnym przełknięciem. Rozpłakał się. Spływające, gorące i ciężkie łzy, wytyczyły ślady w czarnym pyle pokrywającym jego policzki. Nie miał czasu się wstydzić, szlochał prawdziwie rozdzierająco, to znów przechodził w przerywany oddech, mamrotał pod nosem, lub trwał w całkowitej ciszy, gdzie tylko lekkie spazmy oznaczały rozpacz. Rozbolała go głowa, a ciemność przed nim zaczęły wypełniać finezyjne kształty i kolory, przypominające wygaszacz ekranu z domowego komputera - fioletowe i niebieskie wstążki zwijały się wokół Karola, kurczyły i pulsowały, uciekały na chwilę, i wracały z drugiego krańca wizji. Rozłożył się na posadzce, i mógłby przysiąc, że gdzieś w tle rozlega się kolejny szkolny dzwonek. Zatkał uszy palcami, a hałas trwał w najlepsze. Jak alarm przeciwpożarowy, nieprzerwany brzęk wdrążał się w jego mózg, tupot uczniowskich kroków na schodach wybijał marszowny, wojskowy krok, jakiegoś pośpiesznego i niecierpliwego wojska, głodnego krwi i śmierci. Tupot. Tupot. Trupot. Nieprzerwane bębny kołatającego serca. Karol zerwał się na równe nogi, a jego głowa pozostała na ziemi. Formy przed oczami przypominały lany w andrzejki wosk. Świetliste kontury składały się w rude gwiazdozbiory. Rude. Nitki rudych włosów trzepotały na wietrze ciała szklistego. Karol nachylił się, żeby je pocałować, a one odfrunęły pod sam sufit, nęcąc go po kolei swoją bliskością, tylko po to, aby uciec w ostatnim momencie. Zlizana z warg sól zdawała się teraz smakować owocową pomadką do ust. Truskawki. Kiedy jego mama usługiwała sąsiadom, aby zarobić na związanie początku miesiąca z końcem, zabierała go ze sobą do ogródka, on plewił chwasty, a ona zbierała z krzewów owoce - dojrzałe i ponętnie czerwone w skwarnym, letnim słońcu. Jego dłonie w roboczych rękawiczkach nie mogły się równać jej, czerwonym i gładkim, jak wyrobiony w korycie rzeki kamień.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...