Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dlugo myslalem. To jest bardzo Twoje.
Te konstrukcje językowe, neozwroty itd.
Nic tu się nie da zmienić.
Ale tytul usunąlbym z pewnością.
I chyba także motto...
Zamiast tych dwóch linijek np.

"01.09"

Lub nic.

No a co do odbioru calości.
W chropowatości czuję twoją zlośc na to,
że tak się topotoczylo. Albo inaczej. Że tak glupio
o tym, co się zdarzylo dziś się opowiada.
A przecież mozna zupelnie inaczej.
Tak jak robisz to Ty.
Chociaż ja bym tego tak nie zrobil.
I chyba w ogóle bym tego nie mógl napisać.
Tu drugi (pierwszy już byl?) komplement.
Jesteś odważna. Wiedzialaś chyba, że za
taki kawalek o prowokacyjnym patriotycznym tytule -
tu Cię zjedzą...
Pozdr.
\Stefcio :)
  • Odpowiedzi 40
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dlugo myslalem. To jest bardzo Twoje.
Te konstrukcje językowe, neozwroty itd.
Nic tu się nie da zmienić.
Ale tytul usunąlbym z pewnością.
I chyba także motto...
Zamiast tych dwóch linijek np.

"01.09"

Lub nic.

No a co do odbioru calości.
W chropowatości czuję twoją zlośc na to,
że tak się topotoczylo. Albo inaczej. Że tak glupio
o tym, co się zdarzylo dziś się opowiada.
A przecież mozna zupelnie inaczej.
Tak jak robisz to Ty.
Chociaż ja bym tego tak nie zrobil.
I chyba w ogóle bym tego nie mógl napisać.
Tu drugi (pierwszy już byl?) komplement.
Jesteś odważna. Wiedzialaś chyba, że za
taki kawalek o prowokacyjnym patriotycznym tytule -
tu Cię zjedzą...
Pozdr.
\Stefcio :)


to nawet nie chodzi o patriotyzm, tylko o bieżąy rozwój wypadków.
towarzystwo woli unikać tematów aktualnych. wolą się zajmować kwiatkami w sosie z jajek. jednym słowem własnym ego.
tak, mam skłonność do samobójów.. :)
tytuł jest ważny a motto jeszcze bardziej, te słowa nie powinny były paść.

dzięki i pozdrawiam
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak, odnoszenie się do pamięci naszej i waszej jest potworne !!
pretensjonalnym nazywa Pan ton sprzeciwu, rozumiem, że ton obecnych wydarzeń jest mniej pretensjonalny...
najlepiej jak każdy będzie siedzial z nosem we własnym talerzu. nic nie widzimy, nic nie słyszymy, jesień, wrzesień, liscie i kasztanki :)

powodzenia
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dlugo myslalem. To jest bardzo Twoje.
Te konstrukcje językowe, neozwroty itd.
Nic tu się nie da zmienić.
Ale tytul usunąlbym z pewnością.
I chyba także motto...
Zamiast tych dwóch linijek np.

"01.09"

Lub nic.

No a co do odbioru calości.
W chropowatości czuję twoją zlośc na to,
że tak się topotoczylo. Albo inaczej. Że tak glupio
o tym, co się zdarzylo dziś się opowiada.
A przecież mozna zupelnie inaczej.
Tak jak robisz to Ty.
Chociaż ja bym tego tak nie zrobil.
I chyba w ogóle bym tego nie mógl napisać.
Tu drugi (pierwszy już byl?) komplement.
Jesteś odważna. Wiedzialaś chyba, że za
taki kawalek o prowokacyjnym patriotycznym tytule -
tu Cię zjedzą...
Pozdr.
\Stefcio :)


to nawet nie chodzi o patriotyzm, tylko o bieżąy rozwój wypadków.
towarzystwo woli unikać tematów aktualnych. wolą się zajmować kwiatkami w sosie z jajek. jednym słowem własnym ego.
tak, mam skłonność do samobójów.. :)
tytuł jest ważny a motto jeszcze bardziej, te słowa nie powinny były paść.

dzięki i pozdrawiam
/b

To może to motto kursywą przenieś na sam koniec
jako ostatni, ale samodzielny wers, wiersza.
Wtedy prowokacja w tytule bedzie bardziej oczywista.
I tak jakoś z boku. Bo ona niejest Twoja i nie należy
do wiersza integralnie.
St.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak, odnoszenie się do pamięci naszej i waszej jest potworne !!
pretensjonalnym nazywa Pan ton sprzeciwu, rozumiem, że ton obecnych wydarzeń jest mniej pretensjonalny...
najlepiej jak każdy będzie siedzial z nosem we własnym talerzu. nic nie widzimy, nic nie słyszymy, jesień, wrzesień, liscie i kasztanki :)

powodzenia
/b
Ale co może teraz dać Twój sprzeciw? A pretensjonalnym nazywam ton Twojego wiersza.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




to nawet nie chodzi o patriotyzm, tylko o bieżąy rozwój wypadków.
towarzystwo woli unikać tematów aktualnych. wolą się zajmować kwiatkami w sosie z jajek. jednym słowem własnym ego.
tak, mam skłonność do samobójów.. :)
tytuł jest ważny a motto jeszcze bardziej, te słowa nie powinny były paść.

dzięki i pozdrawiam
/b

To może to motto kursywą przenieś na sam koniec
jako ostatni, ale samodzielny wers, wiersza.
Wtedy prowokacja w tytule bedzie bardziej oczywista.
I tak jakoś z boku. Bo ona niejest Twoja i nie należy
do wiersza integralnie.
St.


Stefku, motto ma to do siebie, że jest na początku.
jedynie faktycznie samo motto moglo być tytułem, ale jakoś użycie cudzych słów na tytuł uznałam za niestosowne.

nie iwidzę nic złego w tytule "za pamięć wasza i naszą"
właśnie sluchałam obszerniejszych relacji z obchodow na westerplatte i kurczę, jak słucham o tym, że wypomina się nam poległych żołnierzy radzieckich na Polskich ziemiach, to otwiera się samo pytanie. dlaczego i gdzie wówczas byli nasi żołnierze. dlaczego musieli walczyć za Afrykę, za Anglię, rozlali krew po całej Europie? bo od początku zmowa wykluczala nas jako partnera. dlaczego nie są odtajnione archiwa alianckie? dlaczego nasi sprzymierzeńcy ukrywli przed nami pakt R-M? dlaczego nasze dowództwo musiało się wycofać? dlaczego taki Hubal musial walczyć na wlasną rękę, bez poparcia naszego rządu na emigracji?? dlaczego nie mówi się o tym, jak wyglądalo wyzwalanie ziem? bo ja wiem, wiem to z doświadczeń swojej wlasnej rodziny, której nie wolno było o tym mowić. jeszce 10-20 lat po wojnie potrafili ubowcy wyrżnąć rodzinę i nikt się ze strachu nie odezwal.
jestem przeciw wybiórczej pamięci. tylko tyle.

rozgadałam się..
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



tak, odnoszenie się do pamięci naszej i waszej jest potworne !!
pretensjonalnym nazywa Pan ton sprzeciwu, rozumiem, że ton obecnych wydarzeń jest mniej pretensjonalny...
najlepiej jak każdy będzie siedzial z nosem we własnym talerzu. nic nie widzimy, nic nie słyszymy, jesień, wrzesień, liscie i kasztanki :)

powodzenia
/b
Ale co może teraz dać Twój sprzeciw? A pretensjonalnym nazywam ton Twojego wiersza.

to znaczy jak go odbierasz, jeśli można spytać, skoro uważasz za pretensjonalny??
Mr. Żubrze, a co dają Twoje wiersze ??
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To może to motto kursywą przenieś na sam koniec
jako ostatni, ale samodzielny wers, wiersza.
Wtedy prowokacja w tytule bedzie bardziej oczywista.
I tak jakoś z boku. Bo ona niejest Twoja i nie należy
do wiersza integralnie.
St.


Stefku, motto ma to do siebie, że jest na początku.
jedynie faktycznie samo motto moglo być tytułem, ale jakoś użycie cudzych słów na tytuł uznałam za niestosowne.

nie iwidzę nic złego w tytule "za pamięć wasza i naszą"
właśnie sluchałam obszerniejszych relacji z obchodow na westerplatte i kurczę, jak słucham o tym, że wypomina się nam poległych żołnierzy radzieckich na Polskich ziemiach, to otwiera się samo pytanie. dlaczego i gdzie wówczas byli nasi żołnierze. dlaczego musieli walczyć za Afrykę, za Anglię, rozlali krew po całej Europie? bo od początku zmowa wykluczala nas jako partnera. dlaczego nie są odtajnione archiwa alianckie? dlaczego nasi sprzymierzeńcy ukrywli przed nami pakt R-M? dlaczego nasze dowództwo musiało się wycofać? dlaczego taki Hubal musial walczyć na wlasną rękę, bez poparcia naszego rządu na emigracji?? dlaczego nie mówi się o tym, jak wyglądalo wyzwalanie ziem? bo ja wiem, wiem to z doświadczeń swojej wlasnej rodziny, której nie wolno było o tym mowić. jeszce 10-20 lat po wojnie potrafili ubowcy wyrżnąć rodzinę i nikt się ze strachu nie odezwal.
jestem przeciw wybiórczej pamięci. tylko tyle.

rozgadałam się..

Kurczę... za bardzo.
Lepiej bylo tak tego dokladnie nie pisać...
Stef
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Stefku, motto ma to do siebie, że jest na początku.
jedynie faktycznie samo motto moglo być tytułem, ale jakoś użycie cudzych słów na tytuł uznałam za niestosowne.

nie iwidzę nic złego w tytule "za pamięć wasza i naszą"
właśnie sluchałam obszerniejszych relacji z obchodow na westerplatte i kurczę, jak słucham o tym, że wypomina się nam poległych żołnierzy radzieckich na Polskich ziemiach, to otwiera się samo pytanie. dlaczego i gdzie wówczas byli nasi żołnierze. dlaczego musieli walczyć za Afrykę, za Anglię, rozlali krew po całej Europie? bo od początku zmowa wykluczala nas jako partnera. dlaczego nie są odtajnione archiwa alianckie? dlaczego nasi sprzymierzeńcy ukrywli przed nami pakt R-M? dlaczego nasze dowództwo musiało się wycofać? dlaczego taki Hubal musial walczyć na wlasną rękę, bez poparcia naszego rządu na emigracji?? dlaczego nie mówi się o tym, jak wyglądalo wyzwalanie ziem? bo ja wiem, wiem to z doświadczeń swojej wlasnej rodziny, której nie wolno było o tym mowić. jeszce 10-20 lat po wojnie potrafili ubowcy wyrżnąć rodzinę i nikt się ze strachu nie odezwal.
jestem przeciw wybiórczej pamięci. tylko tyle.

rozgadałam się..

Kurczę... za bardzo.
Lepiej bylo tak tego dokladnie nie pisać...
Stef

:))
przecież idę w zgodzie z duchem oczyszczenia .... czyż nie?
a tymczasem wybiorę się na rower :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ale co może teraz dać Twój sprzeciw? A pretensjonalnym nazywam ton Twojego wiersza.

to znaczy jak go odbierasz, jeśli można spytać, skoro uważasz za pretensjonalny??
Mr. Żubrze, a co dają Twoje wiersze ??
Nie mów mi, że to sprzeciw, bo równie dobrze ja mógłbym się pacyfistycznie wypowiedzieć przeciw bitwie pod Grunwaldem. Tyle samo bym zdziałał. Po prostu Twój wiersz jest patetyczny i mnie nie porusza. Tyle. A jeśli chcesz skomentować jakiś mój, zawsze serdecznie zapraszam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



to znaczy jak go odbierasz, jeśli można spytać, skoro uważasz za pretensjonalny??
Mr. Żubrze, a co dają Twoje wiersze ??
Nie mów mi, że to sprzeciw, bo równie dobrze ja mógłbym się pacyfistycznie wypowiedzieć przeciw bitwie pod Grunwaldem. Tyle samo bym zdziałał. Po prostu Twój wiersz jest patetyczny i mnie nie porusza. Tyle. A jeśli chcesz skomentować jakiś mój, zawsze serdecznie zapraszam.

Przecież bywam pod Twoimi wierszami. o co biega?
Spytałeś o celowośc pisania, więc ja spytałam tylko o celowość Twojego.. nie zgadzam się z patetycznością wiersza. ani jeden ani drugi nie był patetyczny.
a jeśli nie wiesz w dodatku jakie znaczenie ma dzisiejsza dyskusja nad podzialem Europy, to faktycznie, dziękuję za rozmowę.

pozdrawiam
/b

PS
o sprzeciwie sam mówisz, po raz drugi, nie ja.
Opublikowano

komplikujesz odbiór poprzez składnię prostych komunikatów:"puszka Schleswiga" kojarzy się daleko z puszką Pandory - apokalipsą, ale konieczność rozczytania sobie tak wydumanej jednak metafory już osłabia odbiór tekstu;
i podobnie: "nalot bombowców nurkujących/ kurzem..." wkurza i zadymia odbiór z powodu tego "kurzu"...sam obraz tych bombowców zakłóca to jedno słowo, jakbyś chciała na siłę powiedzieć więcej, a jednak mówisz mniej...bo w tym zdaniu trudno się odnaleźć, ustawić w odczytaniu;
"krzywizną żenady absmak..." - tu najbardziej potwierdza się mój zarzut do stosowania językowych rebusów na zasadzie: zgadnij...co właściwie mam na myśli; to jest pretensjonalne, bardzo jentelektualne, choć pewnie miało być błyskotliwe...
nieoczekiwanie pojawienie się rymów powoduje zachwianie poetyki, takie ni pies ni wydra coś na kształt świdra;
szlachetne intencje to co innego, a co innego tekst który je niesie;
zatem - to artystyczne kuroizum, zwłaszcza na płaszczyźnie językowej;
ps.;
ostatnie dwa wersy robią wrażenie, zatem sama pointa broni zamiar wiersza;

pozdrawiam;
J.S

ps.;
nie byłbym sprawiedliwy, gdybym nie zauważył, że i tytuł i pierwszy wers kursywą wiele obiecuje i jest świetnym wejściem do tematu...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jacku,
moim zamiarem nie było skomplikowanie, zagmatwanie, prze"jentelektualizownie".
wydawalo mi się, że wszsyscy raczej interesują się wydarzeniam bieżącymi, śledzą je i znają historię. okazało się, że nie. co więcej, ograniczenie się bardzo symboliczne do dwóch wydarzeń miało na celu tylko zasygnalizownie temtu wywodzącego się z histori. bardzo trafnie łączysz rozprzestrzenienie się nieszczęść z puszką Pandory. szkoda, że nie kojarzysz nalotu bombowców nurkujących uwiecznionego przez picassa, bo to przecież światowej sławy dzieło omawiane, dyskutowane, zawieszane i zdejmowane bez końca. po naszej stronie tylko kurz. dlaczego? bo "zabrakło słów do chleba". podkreślam znaczenie czczenia pamięci, dziś nazywanego pijarem międzynarodowym. to bardzo prosty wiersz.

zgrzytliwe rymowanie miało być świdrem i za to określenie właściwie jestem wdzięczna i czuję się choć troszkę dowartościowana, bo taki efekt miałam zamiar osiągnąć.
intencje tego wiersza są mniej butne, niż wszystkim się wydaje. z natury jestem oazą łagodności. czasem tylko trzeba coś powiedzieć, co uważamy za istotne.

dzięki, za uznanie tytułu. czy wiesz, skąd pochodzi cytat (motto) ?

pozdrawiam
/b

PS
dzięki za brak negatywnych emocji w komentarzu.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jacku,
moim zamiarem nie było skomplikowanie, zagmatwanie, prze"jentelektualizownie".
wydawalo mi się, że wszsyscy raczej interesują się wydarzeniam bieżącymi, śledzą je i znają historię. okazało się, że nie. co więcej, ograniczenie się bardzo symboliczne do dwóch wydarzeń miało na celu tylko zasygnalizownie temtu wywodzącego się z błędów histori. bardzo trafnie łączysz rozprzestrzenienie się nieszczęść z puszką Pandory. szkoda, że nie kojarzysz nalotu bombowców nurkujących uwiecznionego przez picassa, bo to przecież światowej sławy dzieło omawiane, dyskutowane, zawieszane i zdejmowane bez końca. po naszej stronie tylko kurz. dlaczego? bo "zabrakło słów do chleba". podkreślam znaczenia czczenia pamięci, dziś nazywanego pijarem międzynarodowym
to bardzo prosty wiersz, jeśli tylko ktokolwiek interesuje się losami swojego własnego kraju.

zgrzytliwe rymowanie miało być świdrem i za to określenie właściwie jestem wdzięczna i czuję się choć troszkę dowartościowana, bo taki efekt miałam zamiar osiągnąć.
intencje tego wiersza są mniej butne, niż wszystkim się wydaje. z natury jestem oazą łagodności. czasem tylko trzeba coś powiedzieć, co uważamy za istotne.

dzięki, za uznanie tytułu. czy wiesz, skąd pochodzi cytat (motto) ?

pozdrawiam
/b

PS
dzięki za brak negatywnych emocji w komentarzu.


No właśnie. Skąd pochodzi motto? Pasuje jakby do wielce ironicznej Eroiki Munka,
ale Munk przecież nie pasuje do tego wiersza...
Więc?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Jacku,
moim zamiarem nie było skomplikowanie, zagmatwanie, prze"jentelektualizownie".
wydawalo mi się, że wszsyscy raczej interesują się wydarzeniam bieżącymi, śledzą je i znają historię. okazało się, że nie. co więcej, ograniczenie się bardzo symboliczne do dwóch wydarzeń miało na celu tylko zasygnalizownie temtu wywodzącego się z błędów histori. bardzo trafnie łączysz rozprzestrzenienie się nieszczęść z puszką Pandory. szkoda, że nie kojarzysz nalotu bombowców nurkujących uwiecznionego przez picassa, bo to przecież światowej sławy dzieło omawiane, dyskutowane, zawieszane i zdejmowane bez końca. po naszej stronie tylko kurz. dlaczego? bo "zabrakło słów do chleba". podkreślam znaczenia czczenia pamięci, dziś nazywanego pijarem międzynarodowym
to bardzo prosty wiersz, jeśli tylko ktokolwiek interesuje się losami swojego własnego kraju.

zgrzytliwe rymowanie miało być świdrem i za to określenie właściwie jestem wdzięczna i czuję się choć troszkę dowartościowana, bo taki efekt miałam zamiar osiągnąć.
intencje tego wiersza są mniej butne, niż wszystkim się wydaje. z natury jestem oazą łagodności. czasem tylko trzeba coś powiedzieć, co uważamy za istotne.

dzięki, za uznanie tytułu. czy wiesz, skąd pochodzi cytat (motto) ?

pozdrawiam
/b

PS
dzięki za brak negatywnych emocji w komentarzu.


No właśnie. Skąd pochodzi motto? Pasuje jakby do wielce ironicznej Eroiki Munka,
ale Munk przecież nie pasuje do tego wiersza...
Więc?

tak wypowiedział się do kamery niemiec biorący udział w ataku na Westerplatte w programie nakręconym z tej okazji przez National Geographic History.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Oj, Bea, powiedziałaś i za to Ci brawo. Ale żeby zaraz


z małej litery, się uśmiałam z Twojej podświadomości.
Pozdrawiam serdecznie :) L.


:))
miło Cię widzieć :)
gdybyś widziała tego "niemca" .. człowiek o czystym sumieniu, typowa mentalność zrzucająca odpowiedzialność w jakiś niebyt totalny

;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

         
    • @Somalija nie siedzę w polskiej polityce, lubię zagraniczne źródła na świecie:)
    • @Somalija w dobie demograficznej zapaści polityka nie może być antykoncepcyjna;)
    • Prolog Ten dzień Zapach parzonej porannej kawy towarzyszył ich codziennym spotkaniom przy stole. Omawiali wszystko co mają w planach oddzielnie. Nie mogli pominąć, rzecz jasna, jak to zrobić, żeby zostawić odrobinę czasu dla samych siebie. Mieli jeden zasadniczy “problem”. Nim byłam ja. Kiedy nastał dzień moich narodzin ich świat zmienił się nie do poznania. Choć fakt oczekiwali mnie, a nawet nie mogli się mnie doczekać. Mimo to stałam się dla ich ciężarem. Dla ich ducha korzystania z życia w pełni. Oboje stali się świeczką, która jest uderzana przez podmuchy wiatru. Nie miał kto jej jednak osłonić. Pozostała sama.  – Kochanie, wiem, ale nie mamy z kim zostawić Stelli. Za cholerę nie oddam jej w opiekę moich rodziców. – Rzekł w końcu, nie podnosząc wzroku znad ciemnozielonego kubka. Przytaknęła głową. W jej oczach dawno zgasła ta iskra, która go przyciągała do niej.  – Czasami się zastanawiam, czy decyzja o dziecku była dla nas dobra. Kocham ją szczerze, naprawdę, ale brakuje dawnych nas.  Przez jego przełyk przeleciał ostatni łyk kawy. Odstawił kubek do zlewu. Spojrzał się na moją matkę i zaraz wyszedł z kuchni. Zarzucił na siebie czarny płaszcz, wziął do ręki skórzaną teczkę, taką jak widziałam w bajkach, w których występowali lekarze i wyszedł z domu.  – Zobaczymy się wieczorem, Allison. – Rzucił na odchodne chłodnym tonem. Matka wstała mimochodem od stołu, popijając jeszcze kawę przeszła do salonu, gdzie odpaliła telewizor i pogrążyła się w oglądaniu tanich seriali. A ja? Byłam w starannie przygotowanym za czasu pokoju. Przyznam szczerze, że był przepięknie wykonany. Mama miała naprawdę do tego rękę. Nic dziwnego, przecież jest projektantką wnętrz. Natomiast Tata był znanym chirurgiem. Oboje byli podziwiani, a ja zginęłam w ich cieniu. Nie byłam sobą, a jedynie ich dzieckiem. Nazywanie się dzieckiem tych ludzi też jest na wyrost, bo nawet nie było mi nigdy dane, aby się tak poczuć. Ojciec wrócił około dziewiętnastej, ja przez cały czas jego nieobecności nie zamieniłam ani słowa z mamą. Razy, gdy z nią faktycznie rozmawiałam można byłoby policzyć na palcach jednej ręki. Tata usiadł przy kwadratowym i drewnianym stole w kuchni. Matka chwilę później do niego dołączyła. Szeptali.  – Wpadłem na pomysł. – Zaczął – Powinniśmy oddać ją do domu dziecka albo zrobić wszystko, aby tam trafiła.  Matka parsknęła śmiechem.  – Oszalałeś, Jack. – Odezwała się z uśmiechem na twarzy. – Poważnie mówię. Pozbędziemy się jej i odzyskamy to co straciliśmy. Alice, wyobraź sobie. Zawsze chciałaś pojechać do Włoch. Będziesz mogła to zrobić niedługo, zamiast za kilkanaście lat. To najlepsze wyjście z tej sytuacji. – Chwycił jej rękę i przyciągnął do siebie. Złożył pocałunek na niej. Przez cały czas wpatrywał się prosto w oczy mojej matki. – Zostaw. – Wzięła rękę – Daj mi spokój. Od kiedy nie uprawiamy seksu, stałeś się nieznośny. – Nie przesadzaj. Mam ochotę, to ją ci sygnalizuję. – Powiedział niższym głosem. Moja matka wstała i opuściła kuchnię. Zniknęła za drzwiami sypialni, które zamknęła. To czysty sygnał, że tego dnia ojciec jest zmuszony spać na kanapie.  Z ust ojca wyszło jedynie przekleństwo. Było skierowane do mnie. Byłam pewna. Jego wzrok mnie przebił.  – Do pokoju. – Warknął do mnie.  Nie miałam innego wyboru niż tylko go posłuchać. Zamknęłam za sobą ostrożnie drzwi. Tata był zdenerwowany. Nie wolno go bardziej denerwować. Jedna z najważniejszych zasad w tym domu. Kilka miesięcy później  Moja mama zabrała mnie dziś do pracy. Pierwszy raz w moim życiu poczułam się jak jej córka. Moje serce nie mogło przestać dudnić przez całą drogę w obie strony.  Oglądanie mojej mamy, gdy pracuję było jedną z najprzyjemniejszych momentów spędzonych z nią. Nie mogłam wyjść z podziwu, jak operowała swoją wiedzą. Łączenie kolorów w taki sposób, żeby pokój zdobył do nie rozpoznania wygląd. Wtedy już zrozumiałam, że kochała tą pracę.  Relacja z tatą uległa też zmianie. Wczoraj przeczytał mi książkę. Kochali mnie. Upewnili mnie w tym. Szkoda, że tylko w tym okresie mojego życia. Nikt nie przewidywał, że wszystko się rozsypie za sprawą sytuacji. Jechałam z mamą. Z rąk wypadła mi lalka, którą otrzymałam od taty na jedenaste urodziny. Pamiętam jego radosne oczy, gdy przekazywał mi do ręki, a szczególnie kiedy chwalił się wszędzie i wobec, że sam ją uszył. Próbowałam podnieść zabawkę bez odpięcia pasa, ale nie byłam w stanie, więc odpięłam go. Moja mama coś do mnie mówiła, ale nie skupiłam się nad laleczką. Musiałam ją podnieść. To wyjątkowy prezent od rodzica. Nie powinnam pozwolić wtedy, aby upadła. Nigdy by do tego nie doszło.  Następne co pamiętam z tamtego dnia były migające w przerażającym tempie światła dużego samochodu, przypominał mi małą ciężarówkę, którą bawił się jeden chłopiec z mojej szkoły. Potem siedziałam z tatą w długim i chłodnym korytarzu. Z obu stron były zielone drzwi z metalową i okrągłą klamką. Na prawo były ogromne i szklane drzwi. Przez nie wyszła kobieta w białym fartuchu. Mój tata wstał z krzesła, przyczepionego do ściany. Kazał mi zostać na miejscu. Posłuchałam się go. Nie chciałam go denerwować.  Kiedy tata rozmawiał z kobietą, ja rozglądałam się po korytarzu. Zastanawiałam się, gdzie moja mama. Ojciec mówił, że niedługo wróci. Co wydawało mi się dziwne w tamtym momencie. Matka leżała na takim fajnym łóżku na kółkach. Spała przecież i zniknęła właśnie za tymi drzwiami. Pamiętam, jak moja głowa zaczęła tworzyć historyjki. Pierwsza z nich była o tym, że mama została podmieniona i stała się tą kobietą, która stała przed moim ojcem. Co wydawało mi się prawdopodobne, bo kobieta dotykała tatę po jego klatce piersiowej, tak jak moja mama robiła czasem. Z jednej strony nawet mi ją przypominała. Blond, długie i faliste włosy i rozległe piegi na twarzy. Do tego te urocze złote okulary.  Wreszcie tata podszedł do mnie i kazał zejść z krzesła. Kobieta przy nim była. Schyliła się do mnie i powiedziała słowa, które mnie wbiły w ziemię. Stałam tam przez chwilę, jakby mnie zamieniono w kamień, jak to bywało w bajkach.  – Nie martw się dziecinko, mów do mnie mamusia.
    • @Migrena   "Miłość to nie ogień, to ciepło które zostaje gdy przestaje się umierać" – to jedna z najpiękniejszych definicji miłości, jakie czytałem. Cały wiersz jak raport medyczny duszy. Precyzyjny, kliniczny język, a pod nim - drżenie. Hipotermia emocjonalna i ktoś, kto przywraca krążenie. Świetny!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...