Tomek Rybarczyk Opublikowano 2 Sierpnia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Sierpnia 2009 Ja, oni, pociąg, piwo, pejzaż z polami, konduktor, pejzaż z polami, karty, pejzaż z polami, stacja, setka, rybka, wódka, rybka, setka, setka, ja: "- Poruczniku, spał pan ze mną a dziś nawet nie chce się przywitać ? - Madame, kopulacja to jeszcze nie powód do znajomości..." Stacja, pociąg, karty, pejzaż z polami, konduktor, pejzaż z polami, pejzaż z polami, stacja, któryś: aha, rozumiem... (cha, cha, cha!) pejzaż z polami, pejzaż z polami, pejzaż z polami, pejzaż z polami, pejzaż z polami...
pchła_szachrajka Opublikowano 2 Sierpnia 2009 Zgłoś Opublikowano 2 Sierpnia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. "pejzaż z polami..." hmm... w zasadzie, z okien pociągu ciężko wypatrzeć jakiegoś Polifema, albo Madonnę ;), czasem można wiatraki, ale one też jakby na polach ;) ja bym ten wierchoł zatytuliła - "wielopole" ;)
gęba_w_niebie Opublikowano 2 Sierpnia 2009 Zgłoś Opublikowano 2 Sierpnia 2009 Poruczniku, spał pan ze mną a dziś nawet nie chce się przywitać ;D dziś tylko to, ale może następnym razem zapamiętam więcej ;)
Rachel_Grass Opublikowano 3 Sierpnia 2009 Zgłoś Opublikowano 3 Sierpnia 2009 zniechęcił mnie ten dialog, bo brzmi niewiarygodnie, zupełnie jak np. Polska jednym z ośmiu największych mocarstw świata. jeszcze kwestia kobiety - ok, ale odpowiedź porucznika, z tą wymuszoną Madame i za chwilę później kopulacją, to jakaś farsa, a powtarzając za pewnym mądrym człowiekiem: farsy należy przerywać :P
Tomek Rybarczyk Opublikowano 3 Sierpnia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Sierpnia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. "pejzaż z polami..." hmm... w zasadzie, z okien pociągu ciężko wypatrzeć jakiegoś Polifema, albo Madonnę ;), czasem można wiatraki, ale one też jakby na polach ;) ja bym ten wierchoł zatytuliła - "wielopole" ;) Wielopole bo jeśli podczas wyprawy na ryby na wyrywki patrzy się przez okno to tylko pola widać. Poza tym "nic mi się nie przypomina" ;)
Tomek Rybarczyk Opublikowano 3 Sierpnia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Sierpnia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. I o to chodzi! "Wędkarz" bo zapał sens dowcipu dopiero w drodze powrotnej a cała reszta wyprawy była monotonna jak widok pól za oknami.
Tomek Rybarczyk Opublikowano 3 Sierpnia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Sierpnia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Zniechęcił? Ależ o to chodzi - o uchwycenie monotonni podróży na ryby i nieudanego połowu. Klimat wiersza miał oddać nudę a zamiast taaaakiej ryby jeden z uczestników łapie sens dowcipu dopiero w drodze powrotnej. Co do "wymuszonej Madame" to jest to jeden ze znanych dowcipów o poruczniku Rżewskim, zatem Pani wybaczy: nie ja jestem jego autorem :)
H.Lecter Opublikowano 4 Sierpnia 2009 Zgłoś Opublikowano 4 Sierpnia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Zniechęcił? Ależ o to chodzi - o uchwycenie monotonni podróży na ryby i nieudanego połowu. Klimat wiersza miał oddać nudę a zamiast taaaakiej ryby jeden z uczestników łapie sens dowcipu dopiero w drodze powrotnej. Co do "wymuszonej Madame" to jest to jeden ze znanych dowcipów o poruczniku Rżewskim, zatem Pani wybaczy: nie ja jestem jego autorem :) Podrzucam do wykorzystania jeszcze parę pomysłów : gotowanie makaronu z przerwą na telefon, czytanie programu telewizyjnego ze starej gazety, smażenie się na plaży z użyciem kremu z filtrem... Do kosza.
Tomek Rybarczyk Opublikowano 4 Sierpnia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Sierpnia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Zniechęcił? Ależ o to chodzi - o uchwycenie monotonni podróży na ryby i nieudanego połowu. Klimat wiersza miał oddać nudę a zamiast taaaakiej ryby jeden z uczestników łapie sens dowcipu dopiero w drodze powrotnej. Co do "wymuszonej Madame" to jest to jeden ze znanych dowcipów o poruczniku Rżewskim, zatem Pani wybaczy: nie ja jestem jego autorem :) Podrzucam do wykorzystania jeszcze parę pomysłów : gotowanie makaronu z przerwą na telefon, czytanie programu telewizyjnego ze starej gazety, smażenie się na plaży z użyciem kremu z filtrem... Do kosza. Rozumiem że Pana zdaniem mam cofnąć się do lat szkolnych i pisać tego typu wierszyki? wiosną - ziemia grzmi świtem z tamtej strony na tą wychodzą na pola kamienie daleko plaża zrzuciła kołdrę sztormu rozmyśla o trawie kiedy się budzimy w głębokim oku śmierci kiedy się zbudzimy ogród śmierci drzemie śni nam rzeki tonie w błękitach spacery od rzeczy nazwanych ku nieopisaniu ciebie - nieskończoności mojego życia
H.Lecter Opublikowano 4 Sierpnia 2009 Zgłoś Opublikowano 4 Sierpnia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Podrzucam do wykorzystania jeszcze parę pomysłów : gotowanie makaronu z przerwą na telefon, czytanie programu telewizyjnego ze starej gazety, smażenie się na plaży z użyciem kremu z filtrem... Do kosza. Rozumiem że Pana zdaniem mam cofnąć się do lat szkolnych i pisać tego typu wierszyki? wiosną - ziemia grzmi świtem z tamtej strony na tą wychodzą na pola kamienie daleko plaża zrzuciła kołdrę sztormu rozmyśla o trawie kiedy się budzimy w głębokim oku śmierci kiedy się zbudzimy ogród śmierci drzemie śni nam rzeki tonie w błękitach spacery od rzeczy nazwanych ku nieopisaniu ciebie - nieskończoności mojego życia Nie ma potrzeby się nigdzie cofać, to nadal są lata szkolne - nie wystarczy się przesiąść z ławki do ławki...
Tomek Rybarczyk Opublikowano 4 Sierpnia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Sierpnia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Rozumiem że Pana zdaniem mam cofnąć się do lat szkolnych i pisać tego typu wierszyki? wiosną - ziemia grzmi świtem z tamtej strony na tą wychodzą na pola kamienie daleko plaża zrzuciła kołdrę sztormu rozmyśla o trawie kiedy się budzimy w głębokim oku śmierci kiedy się zbudzimy ogród śmierci drzemie śni nam rzeki tonie w błękitach spacery od rzeczy nazwanych ku nieopisaniu ciebie - nieskończoności mojego życia Nie ma potrzeby się nigdzie cofać, to nadal są lata szkolne - nie wystarczy się przesiąść z ławki do ławki... Po lekturze pańskich wierszy tak się czuję. Po przeczytaniu trzech reszta wydała mi się taka sama jakby stworzona jakimś programem bo ciągle ziemia kamienie i nawet rytmicznie to bardzo podobne do siebie. A przede wszystkim brak ruchu w stronę czegoś nowego.
H.Lecter Opublikowano 4 Sierpnia 2009 Zgłoś Opublikowano 4 Sierpnia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Nie ma potrzeby się nigdzie cofać, to nadal są lata szkolne - nie wystarczy się przesiąść z ławki do ławki... Po lekturze pańskich wierszy tak się czuję. Po przeczytaniu trzech reszta wydała mi się taka sama jakby stworzona jakimś programem bo ciągle ziemia kamienie i nawet rytmicznie to bardzo podobne do siebie. A przede wszystkim brak ruchu w stronę czegoś nowego. Co to za idiotyzmy... ? W tym miejscu mówimy o Rybarczyku a nie o Lecterze, jeżeli on pisze gnioty, to czy pańskie pisanie zrobi się od tego lepsze ?
Tomek Rybarczyk Opublikowano 4 Sierpnia 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 4 Sierpnia 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Po lekturze pańskich wierszy tak się czuję. Po przeczytaniu trzech reszta wydała mi się taka sama jakby stworzona jakimś programem bo ciągle ziemia kamienie i nawet rytmicznie to bardzo podobne do siebie. A przede wszystkim brak ruchu w stronę czegoś nowego. Co to za idiotyzmy... ? W tym miejscu mówimy o Rybarczyku a nie o Lecterze, jeżeli on pisze gnioty, to czy pańskie pisanie zrobi się od tego lepsze ? Nie zrobi się ale też nie cofnie. Wiersz 1:1 oddaje opis wyprawy na ryby która trwa normalnie dzień, podczas której jeden z wędkarzy łapie - i to w drodze powrotnej - tylko sens kawału o poruczniku Rżewskim. Czytelnika zmieniam tu w tytułowego "wędkarza" bo też musi złapać o co chodzi. A to bardzo proste jeśli nauczyć się czytać inaczej wiersze niż utarło się to zwyczajowo: PL jedzie z kolegami na ryby Ja, oni, pociąg, piwo, pejzaż z polami, konduktor, pejzaż z polami, karty, pejzaż z polami, stacja, zastawili wędki ale nic nie bierze tylko jakaś drobnica: setka, rybka, wódka, rybka, setka, setka, ja: więc dla zabicia czasu piją i jak to po kielichu opowiadają głupie dowcipy "- Poruczniku, spał pan ze mną a dziś nawet nie chce się przywitać ? - Madame, kopulacja to jeszcze nie powód do znajomości..." w końcu wracają do domu a jeden z nich dopiero wtedy łapie" sens tego co było na rybach: Stacja, pociąg, karty, pejzaż z polami, konduktor, pejzaż z polami, pejzaż z polami, stacja, któryś: aha, rozumiem... (cha, cha, cha!) wiersz kończy się powtórzeniami bo dopiero po latach wspomina się (łapie) prawdziwy urok takich nieudanych - wydawałoby się wypraw pejzaż z polami, pejzaż z polami, pejzaż z polami, pejzaż z polami, pejzaż z polami... Monotonia wiersza posłużyła mi jako metafora, w ogóle cały wiersz jest metafora do czegoś co łapiemy po czasie i przy okazji czegoś zupełnie innego.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się