Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


eeee...nie...to nic nie da, a pogrążyć może w nałogu i będzie jeszcze gorzej...
a może poświęć więcej czasu na "pieszczotę" wierszy?

dopasuj idealnie słowa
wyretuszuj wersy
z czułością wyważ od nowa
minaturkę poezji

a potem na głos czytając
inaczej w niebo spojrzysz
brzytwa czmychnie jak zając
i w wersach słońce dojrzysz


Miłego dnia :)))))))))))))))))
Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dzięki Mirku za czsas poświęcony mojemu skrobaniu!
Chociaż bym chciała ,do nie da się urżnąć.
To urżnąć to ...!
Serdecznie!
Ania
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


eeee...nie...to nic nie da, a pogrążyć może w nałogu i będzie jeszcze gorzej...
a może poświęć więcej czasu na "pieszczotę" wierszy?

dopasuj idealnie słowa
wyretuszuj wersy
z czułością wyważ od nowa
minaturkę poezji

a potem na głos czytając
inaczej w niebo spojrzysz
brzytwa czmychnie jak zając
i w wersach słońce dojrzysz


Miłego dnia :)))))))))))))))))
Krysia
To tak Droga Krysiu leciało...prosto z ....!
Dziękuje za poświęcenie mi tyle czasu!
To wściekłość ,ze miał być urlop a tu praca ...przecież wiesz jak bardzo nam odpoczynku latem...!
Całuski!
Ania
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dzięki Bea za i za ...!
Napisałam wierszydło ku Twojej sygnaturze i mojego zauroczenia!
Całuski!
Ania

??
:))
To był komenyt do sygnaturki ,przepraszam że tak wkleiłam ,ale wypadło szydło z worka...
KOCHAM TEN UTWÓR ,A WIERZ MI JESTEM WYMAGAJĄCYM SŁUCHACZEM....MAŁO ZARAZIŁAM NIE TYLKO OGOWICZÓW ,TAKŻE CAŁĄ RODZINKĘ!
uŚCISKI!
aNKA
u MNIE KOP SZALEJE ,PISZE JAK CHCE ...CHA..!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



??
:))
To był komenyt do sygnaturki ,przepraszam że tak wkleiłam ,ale wypadło szydło z worka...
KOCHAM TEN UTWÓR ,A WIERZ MI JESTEM WYMAGAJĄCYM SŁUCHACZEM....MAŁO ZARAZIŁAM NIE TYLKO OGOWICZÓW ,TAKŻE CAŁĄ RODZINKĘ!
uŚCISKI!
aNKA
u MNIE KOP SZALEJE ,PISZE JAK CHCE ...CHA..!


Alunko,

jestem pod wrażeniem, bo cokolwiek ja puszczam swojego słyszę tylko krótkie ścisz to !!
czuje się jak dziwoląg odmieniec...
tym bardziej się cieszę, że ktoś ma podobny gust.

jestem tez pod wrażeniem Twoich ostatnich wierszy.
krótka forma wychodzi im na dobre :)

całuski
/bea

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
    • O gilu, ligo.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...