Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Widzę "panienkę z okienka" - mimozę w duuużym przerysie, roztiurlikowaną emocjonalnie, co wygląda i wzdycha cierpliwie na/do/ tego jednego, sprawnego śrubokręta i mnie taka harlequinowska poetyka nie chwyta absolutnie, a nawet irytuje - niecierpliwa/zbyt aktywna jestem - ale, jak widać - może chwytać ;)

na nie, ale pozdrawiam
kasia :)

raz na pół roku nie można zgrzeszyć liryką??
i nie taka ona znowu słodka, chwila zatrzymana i to wcale nie banalnie. jak ktoś zauważyl wiersz się nie roz- a raczej formuje, tak jak zwykle czekanie tylko pozornie roz-paprocone.
ale...


pozdrawiam
/bea
  • Odpowiedzi 84
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano
Agato, Franko ... i ktokolwiek ma ochotę podjąć temat :)

Wstawiam tutaj pierwotną wersję prosto z kartki, tak, jak się wiersz napisał.
Powiedzcie proszę, czy oryginalnie jednak nie bylo lepiej, bo mam wrażenie, że poszłam nie tą ścieżką. Jak uważacie?


Okno na północ

Na parapecie się rozpaprociłam
rozfiołkowałam źrenice
oparem z czajnika wsiąkam w mgławicę

rozwinogroniłam czubkiem języka
miękkim światłem rozkosmykowałam tkliwie
pod opuszkami skryłam czasu tempo

i czekam
aż pozbierasz mnie w jedno

01.07.2009

???
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




a ta wersja wyżej?

może powiem tak, uwielbiam takie zabawy słowne, uwielbiam eksperymenty, nowinki, kulfony, ale w tym tekście wszystkie te rekwizyty są identyczne, monotematyczne, roz i roz i rozwiewamitotresć(-:
pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




a ta wersja wyżej?

może powiem tak, uwielbiam takie zabawy słowne, uwielbiam eksperymenty, nowinki, kulfony, ale w tym tekście wszystkie te rekwizyty są identyczne, monotematyczne, roz i roz i rozwiewamitotresć(-:
pozdrawiam

Maćku,
to już nic nie poradzę, bo ten wiersz czy wersji takiej, czy innej po prostu taki jest. inny być nie może. trudno. rozpaprocenia nie uznajesz i ja to szanuję.

pozdrawiam :)
/bea
Opublikowano

Bea, obie wersje są ciekawe - najwcześniejsza rymuje sie lekko, nieregularnie, ale druga też jest fajna - jednak w obu przeszkadza mi czajnik. Zastanawiałam się dlaczego - pewnie z powodu, że czajnik to duża, praktyczna rzecz, a początek jest taki rozdelikacony. Ale nie wykluczone, że marudzę, bo z drugiej strony czajnik (wg mnie) podkreśla oczekiwanie, nieustająco gotującą się wodę na powitalną herbatę.
Tak więc obie dobre - nie zgadzam się z Maćkiem, że przekombinowane. Liryczne są te rozy i fajnie.
Idealna wersja wg mnie byłaby tak


Na parapecie się rozpaprociłam
rozfiołkowałam źrenice

rozwinogroniłam czubkiem języka
rozkosmykowałam tkliwie

pod opuszkami skryłam czas
czekam
aż pozbierasz mnie w jedno


To nie znaczy, że powinnaś coś zmieniać. Masz poetyckie, niepodważalne prawo do swojej wersji - w końcu w niej jesteś cała ze wszystkimi myślami, z czuciem które towarzyszyło Ci przy pisaniu wiersza. Nikt tego nie wie lepiej niż Ty
Pozdrawiam serdecznie, Beatrice :))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Franko, dzięki, czyli stawiasz na wersję przerobioną bez czajnika.
ok, pomyślę, wszak to wiersz i ważne, by dobrze byl odbierany.
na razie nie wiem, jestem pół na pół przekonana, bo wersja bez oparow tez dobra :)

a gdzie się podział Twój wiersz??
wypatruję i nie widzę.

???
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




no, nie jestem pewna, czy Pani Panią zrozumiała swoim malym lirycznym rozumkiem, może po prostu słowa gdzieś umknełymiędzy uszami, jako szum informacyjny, ale skupiam się, skupiam. i myslę, że za grosz w tym komentarzu liryki. łomem przez skroń. niektorzy to tak już mają.

pozdrawiam
bynajmniej nie ulepkowato, kobieto

chciałabym od razu wyjaśnić, przepraszam z góry, jeśli Pani odbierze tę wypowiedź zbyt chłodno, ale nie zwykłam tulić się do nieznajomych, natomiast zaręczam, ze nijaka chęć przykrości, mną nie powoduje
nie interesują mnie, pani Beo, ani dokuczanki, ani lansady cmokaszcze, tak więc pomijam tekst o 'małym lirycznym rozumku', bo jeśli autora cechy zady i walety, chcę poznać, wolę to uczynić osobiście, takoż nie imputuję tego, czy owego, w kwestiach personalnych
napisałam Pani o wierszu i tego się trzymajmy, co do liryki w komentarzu, nie rozumiem, bo żadnego lirycznego komentarza nie napisałam, odpowiedziałam Pani jpo prostu na wątpliwość dotyczącą mojego komentarza "może jakiś nowy wiersz piszesz?"

a co do pozdrowienia w nie ulepkowatości, to bardzo się cieszę, albowiem nie znoszę klejenia :))
i fajnie, ze dostrzega Pani moją kobiecość w tem wszystkiem

czułkiem :))

niniejszym muszę sprostować, nie lepię się do obcych, bynajmniej. formy szacunku, uznania, akceptacji nie są dla mnie formą lepienia się. zapewniam, że każda ze stron jest rozdzielna... absolutnie i nietykalnie.
nawiązanie do biełych roz jest tak dalekie w moim odczuciu, że nie widzę dotąd związku, stąd przypuszczenie o układaniu wlasnego wiersza. wiersz nie jest ani przesłodzony, ani rozmiękczony, ani nazbyt liryczny. nawet lekko żartobliwy z tym rozparapeceniem.

pozdrawiam
/bea
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



niniejszym muszę sprostować, nie lepię się do obcych, bynajmniej. formy szacunku, uznania, akceptacji nie są dla mnie formą lepienia się. zapewniam, że każda ze stron jest rozdzielna... absolutnie i nietykalnie.
nawiązanie do biełych roz jest tak dalekie w moim odczuciu, że nie widzę dotąd związku, stąd przypuszczenie o układaniu wlasnego wiersza. wiersz nie jest ani przesłodzony, ani rozmiękczony, ani nazbyt liryczny. nawet lekko żartobliwy z tym rozparapeceniem.

pozdrawiam
/bea

w moim odczuciu jest infantylny, właśnie przez spiętrzenie tej powtarzalnej struktury neologizmu na małej przestrzeni wiersza. ja rozumiem, ze Pani, jako Autor ma własną o nim opinię, ja natomiast podaję Pani własną z punktu obcego czytania.
nie zamierzam polemizować z odczuciem Pani, natomiast ze swej strony powiedziałam jeno, gdzie upatruję przyczyny tego odczucia infantylizmu
:)

Pani Beo, proszę naprawdę czytać ze zrozumieniem, proszę spojrzeć, czy napisałam, że Pani się lepi, nie sądzę by istniała potrzeba prostowania przez Panią czegoś, czego nie napisałam.
:)

przyznam, że im dłużej mówisz do mnie, tym bardziej rozumiem, o co masz na myśli, więc potwierdza to moją zasadę, że z ludźmi należy rozmawiać. przykro mi, że nie domysliłam się po dwóch slowach "biełyje rozy", jakoś mi tej zdolności łaskawca poskąpił.
zapewniam, że szanuję zdanie kazdego komentatora.

zapewniam, że nie przylepię się do insynuowanej lepkości, już nawet o niej zapomniałam.
w ogóle malo przylepna jestem.

Pani i Pani życzę wnioskowanego zrozumienia i mam nadzieję, że obie Panie już wszystko sprostowały wlącznie z wiciami biełych roz.

pozdrawiam
/bea
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Widzę "panienkę z okienka" - mimozę w duuużym przerysie, roztiurlikowaną emocjonalnie, co wygląda i wzdycha cierpliwie na/do/ tego jednego, sprawnego śrubokręta i mnie taka harlequinowska poetyka nie chwyta absolutnie, a nawet irytuje - niecierpliwa/zbyt aktywna jestem - ale, jak widać - może chwytać ;)

na nie, ale pozdrawiam
kasia :)

raz na pół roku nie można zgrzeszyć liryką??
i nie taka ona znowu słodka, chwila zatrzymana i to wcale nie banalnie. jak ktoś zauważyl wiersz się nie roz- a raczej formuje, tak jak zwykle czekanie tylko pozornie roz-paprocone.
ale...


pozdrawiam
/bea

nie, nie; Pani nie grzeszy liryką, Pani grzeszy postawą żałosną bardzo - uwłaczającą "pCi pięknieJszej" i ja się pod takim trzepakiem pozorów z akcentem na "cud fijołów -" byle jaki, byle był" - podpisać nie mogę. Peelka reprezentuje (mam nadzieję ) mniejszość pogubionej populacji owulującej okołojajnikowo i baaaardzo fragmentarycznie - mniejszość nieroztropną, zahukaną jakąś i tapirowaną ciemogrodzko... - ta parapetowa egzystencja/owo pauzowanie i wyczekiwanie rycerza - smutna jest i nie moja - słaby tekst - bałagani myśli, umniejsza uniwersalności ... przebarwia i zakłamuje - kobiety miewają o wiele więcej inwersji własej, przewrotnej i o wiele mniej monotematycznej - powaga.

- puziam ;)
kasia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



raz na pół roku nie można zgrzeszyć liryką??
i nie taka ona znowu słodka, chwila zatrzymana i to wcale nie banalnie. jak ktoś zauważyl wiersz się nie roz- a raczej formuje, tak jak zwykle czekanie tylko pozornie roz-paprocone.
ale...


pozdrawiam
/bea

nie, nie; Pani nie grzeszy liryką, Pani grzeszy postawą żałosną bardzo - uwłaczającą "pCi pięknieJszej" i ja się pod takim trzepakiem pozorów z akcentem na "cud fijołów -" byle jaki, byle był" - podpisać nie mogę. Peelka reprezentuje (mam nadzieję ) mniejszość pogubionej populacji owulującej okołojajnikowo i baaaardzo fragmentarycznie - mniejszość nieroztropną, zahukaną jakąś i tapirowaną ciemogrodzko... - ta parapetowa egzystencja/owo pauzowanie i wyczekiwanie rycerza - smutna jest i nie moja - słaby tekst - bałagani myśli, umniejsza uniwersalności ... przebarwia i zakłamuje - kobiety miewają o wiele więcej inwersji własej, przewrotnej i o wiele mniej monotematycznej - powaga.

- puziam ;)
kasia

uwłaczam płci pięknej? trzepak pozorów? owulujacej fragmentarycznie? zahukana? tapirowana ciemnogrodzko?
:))
a kto tu mówi o śrubokręcie i rycerzu ?? ja?? to Kasieńce srubokręty w głowie.. jak widac podświadomie :))

Kaśka, tyle tu testosteronu, że zastanawiam się nad Kasiową owulacją, czy aby wszystko w porządku, ale biorąc pod uwagę rozpyskowanie to widać tylko okres. masz jakieś skłonności beatkowe, czy jak?

weż się rozbaloń i z wiatrem

hejka
/b
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





rozpaprocona? czasem to przyjemne :)
nie może wiecznie świecić słońce, kiedy się na nie czeka jest jeszcze piękniejsze, to słońce, rzecz jasna, po długiej północy ;)

Miło Cię widzieć pod wierszem, Barbaro
Pozdrawiam
/b
Opublikowano

Niestety, nie jestem przekonany do tych czasowników na "roz-".
Takie długie, że po ich przeczytaniu zapomina się o kontekście.
Jakoś dziwnie brzmią w naszej mowie. No i nie mam pewności,
że akurat te czasowniki jakoś odpowiadają ostatniej frazie. Tzn.
rozkawałkowują, by na końcu ktoś mógł podmiot liryczny zebrać
w całość.

Pozdr.
Stefek

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Rozumiem :)
mnie grają i cieszę się, że nie jestem osamotniona, ale rozumiem, że nie musi się podobać ta stylistyka. może jakbyś poczuł to roz, to bardziej byś zrozumiał poskładanie, a tak nici z wiersza. trudno, może następnym razem.

Pozdrawiam
/bea
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ogarnęła mnie straszliwa "zajętość". Po południu coś machnę, może ;)


Ładnie to ujęlaś. Tytuł spęczniał, fajnie :)


:)

słońce, to taka sugestia antyKasiowobaloniasta ;)

Franko,
postanowiłam opary zostawić, bo tworzą iluzję wyglądania przez okno.
mgławica oparów czy gwiazd, poza tym paprotki i fiołki lubią wilgoć ;)
taki sobie ten wiersz już jest, drugi raz podobnego nie napiszę, jak zwykle z resztą.

Czekam na Twój wiersz z niecierpliwością :))

Pozdrawiam
/bea
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie, nie; Pani nie grzeszy liryką, Pani grzeszy postawą żałosną bardzo - uwłaczającą "pCi pięknieJszej" i ja się pod takim trzepakiem pozorów z akcentem na "cud fijołów -" byle jaki, byle był" - podpisać nie mogę. Peelka reprezentuje (mam nadzieję ) mniejszość pogubionej populacji owulującej okołojajnikowo i baaaardzo fragmentarycznie - mniejszość nieroztropną, zahukaną jakąś i tapirowaną ciemogrodzko... - ta parapetowa egzystencja/owo pauzowanie i wyczekiwanie rycerza - smutna jest i nie moja - słaby tekst - bałagani myśli, umniejsza uniwersalności ... przebarwia i zakłamuje - kobiety miewają o wiele więcej inwersji własej, przewrotnej i o wiele mniej monotematycznej - powaga.

- puziam ;)
kasia

uwłaczam płci pięknej? trzepak pozorów? owulujacej fragmentarycznie? zahukana? tapirowana ciemnogrodzko?
:))
a kto tu mówi o śrubokręcie i rycerzu ?? ja?? to Kasieńce srubokręty w głowie.. jak widac podświadomie :))

Kaśka, tyle tu testosteronu, że zastanawiam się nad Kasiową owulacją, czy aby wszystko w porządku, ale biorąc pod uwagę rozpyskowanie to widać tylko okres. masz jakieś skłonności beatkowe, czy jak?

weż się rozbaloń i z wiatrem

hejka
/b


Skomentowałam wiersz i uargumentowałam, dlaczego odbieram taką pseudoliryczną pisaninę negatywnie.
Napastliwy i obraźliwy charakter Pani odpowiedzi tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że między zdefiniowanym przeze mnie obrazem peelki, a Autorką różnica niewielka.
Jeżeli ta notka miała kogoś zdyskredytować, zdyskredytowała jedynie samą Autorkę.

Pani słabo pisze i źle znosi krytykę -więcej, Pani jej nie przyjmuje do wiadomości i nie szanuje czytelników.
Nieładnie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



:)))
bardzo mi miło, bo przyznam, że w obliczu tematu i charakteru wiersza tym bardziej doceniam pozytywny odbiór mężczyzn.
dziękuję serdecznie za poczytanie i podzielenie się ze mną opinią :)
zapraszam częściej, choćby z krytyką ;)

Pozdrawiam
/b

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wszystkiego, co wiem, nauczyłem się od czarownic. Paracelsus
    • 20:48 M. 7 Al-Si [Jeśli mam mieć tylko Twój żar] Jacques Brel Jeśli mam mieć tylko Twój żar, by odziać nas w cud I ubrać w słońca czar przedmieść tych tęczę złud, Jeśli mam mieć tylko Twój żar Tylko dla tańca bzów - Jest mojej piosenki wart I ukojenia tchu... Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ranek ubrać - w mgłę, Jak biednych i tych co ich czart.. - W płaszcze wyszywane snem Jeśli mam mieć tylko Twój żar I modły, które do nieba ślę Za bolączki, jakie zna świat, Jak trubadura śpiew Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ofiarować tym, których jedyna gra To wejść w światła rym Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby wytyczyć szlak I znaleźć drogę wśród mar Tam, gdzie dróg wciąż brak Jeśli mam mieć tylko Twój żar By przekrzyczeć huk dział I tylko ten hymn, co ciszę skradł, By werblowi kazał, by zamilknąć chciał Wtedy, mając jedynie za broń Siłę, którą daje Twój żar, Wtedy ujmiemy w dłoń, Przyjaciele – Cały świat! "Zaraz będę ) za chwilę....( I. Od chryzantemy do chryzantemy Rozpadają się przyjaźnie Od chryzantemy do chryzantemy Zanikają w naszej jaźni ci, których kochaliśmy. Od chryzantemy do chryzantemy Inne kwiaty robią, co mogą Od chryzantemy do chryzantemy Mężczyźni płaczą; kobiety płyną obok. Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zawlec znów swoje kości stare Do słońca, aż do lata, Do wiosny, aż do jutra... Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zobaczyć raz, czy rzeka Ciągle jeszcze czeka, czy zatoka Jest dalej przystanią, znów tam stanąć... Zaraz będę, za parę chwil Ale dlaczego ja, czemu teraz Dlaczego już i dokąd, i po co mam iść ? Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, Zawsze byłem tylko przybyszem... Od chryzantemy do chryzantemy Za każdym razem coraz bardziej stary, Od chryzantemy do chryzantemy Coraz bardziej nie do pary... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów wsiąść w miłość, na gapę, Jak wsiada się w autobus, By już nie być sam, By być na czyimś progu, Znowu czuć się dobrze, tam... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów gwiazdami nakarmić Drżące ciało i paść martwy Miiłością spalony jak słońcem, Z sercem spopielonym... Zaraz będę, za chwilę.,. To nawet nie ty jesteś wcześniej - To ja już się spóźniłem Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, że będę Czy kiedykolwiek byłem kimś innym, niż przybyszem"? II. Oczywiście, przechodziły(-ście) burze: Dwadzieścia lat, to miłości )zgrubny( szal - Tysiąc razy, pakowałaś torby, (spałaś w biurze) Raz, tysiąc, wzbijałam/liśmy się w powietrza ]dal[ I każdy tu pamięta kąt, W tej } szpitalni { bez kołyski: Wybuchy, ]dawnych[ burz(y swąd); Nic nie przypomina(ło) niczego innego(whisky?) Tobie odebrało }wody{ smak(to błąd!) A mnie smak podbojów(dla oldbojów). Tak, Ale miłości ma Ma słodka, ] nie-[czuła ma cudowna miłości! Ja/Od (jasnego!)świtu aż do {końca} dniaWciąż cię kocham, wieszKocham cię Ja znam wszystkie )twoje( zaklęcia Ty znasz wszystkie Czary- [Mary me] Wodzi(a)łaś mnie z pułapki (do pułapki) szarmanckiego( -księcia Od czasu (do czasu), traciłe/am }cię{ Oczywiście, miałaMś kilku kochanków Musieliśmy (jakoś) zabić czas: Ciało musi się radować }o poranku] ]w ranku [ Ale w końcu, w końcu nad/nas... Potrzebowaliśmy mnóstwa talentu/jak kwlazł, właz Aby się zestarzeć, nie będąc dorosłymi {zejdź z ganku!} Im więcej czasu nas otacza I tym więcej )czasu( nas dręczy czas Ale czyż to nie najgorsza pułapka[nagra,cza] Dla kochanków, by żyli w pokoju (zgodnie,wraz)? Oczywiście, płaczesz trochę mniej, wkrótce Rozpadam się trochę później] kawałki/na[ Mniej chronimy nasze sekrety (przed/po wódce) Mniej pozostawiamy przypadkowi}-naj( Nie ufamy nurtowi życia. Pokrótce: malutcy!!! Tak.Ale to wciąż delikatna wojna(ciał/maj) [Instrumentalne zakończenie] Moja płaska ziemia Gdy Morze Północne uparcie bije w wysokich wydm asfalt, A białe płatki piany sypią się na ich grzbiety, Gdy gwałtowny przypływ uderza w czarny bazalt A mgła szara opada na wałów szkielety, Gdy podczas odpływu plaża jest dzika jak pustynia A mokry zachodni wiatr syczy jadowicie Wtedy moja ziemia stawia opór… staje się, zaczynia, Moja płaska ziemia… Moje stłamszone życie... Gdy deszcz moczy ulice, place i rabaty, Dachy i iglice strzelistych aktów kościołów, To jedyne góry na tej płaskiej ziemi bez kwiatów... Gdy ludzie to karły pod okiem aniołów... I gdy dni mijają w nudnej zwyczajności, A wzburzony wiatr wschodni sprawia, że ziemia jeszcze bardziej się płaszczy w swej uniżoności, Wtedy moja ziemia czeka… Moja płaska ziemia… Na której nie ma Ni zwierza, Ni człowieka Gdy niebo nad nami leżące delikatnie muska płaską wodę, Gdy ciążące niebo uczy nas pokory, Gdy niebo lekceważące dla pozoru się staje szare jak łupek z piekła rodem, Kiedy niebo na nas leżące jest blade jak glina, jak skóra chorych, Kiedy wiatr północny dzieli polder na cztery, Kiedy północny wiatr kradnie nam oddech, Wtedy moja ziemia pęka jak te poldery… Moja płaska ziemia… Mój wieczny bez, bezoddech... Kiedy Skalda lśni w południowym słońcu, A każda Flamandka zakłada letnią sukienkę, Kiedy pierwszy pająk tka pajęczyny w końcu, A pola tulipanów parują w lipcowym słońcu, przepięknie Kiedy południowy wiatr buszuje w zbożu, Kiedy wiatr południowy raduje się drogą i bezdrożem Wtedy moja ziemia świętuje… Moja płaska ziemia… Moje serce już niczego Nie żałuje... ─── WAŻNE STRONY

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W porcie Amsterdam W porcie Amsterdam Są żeglarze, co śpiewają I sny, co sen odbierają, U wybrzeży portu Amsterdam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy śpią Jak sztandary, co lśnią Wzdłuż ponurych brzegów. Tam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy umierają Pełni piwa i dramatów z annałów O świcie, tam w porcie Amsterdam. Lecz w porcie Amsterdam Są żeglarze, co rodzą się W gęstym upale i nie rzadszej mgle Od oceanów ospały port Amsterdam, tam. ─── W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy chcą jeść Na zbyt białych obrusach, jak ich życia treść Ociekająca rybami – port Amsterdam. To nie przystań dla dam! Pokazują ci zęby całkiem połamane, Które sprawiają, że chcesz W jabłko Fortuny wgryźć się, Aby księżyc ubolewał, Że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem żołądka treść... W samym jądrze frytki, Którą biorą w swoją wielką dłoń, By wrócić, wstają ze śmiechem do bitki. W burzliwym hałasie Zapinają rozporki i wychodzą, bekając w niedoczasie. W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, Pocierając brzuchy, jak zwyczaj każe, O brzuchy kobiet. Kręcą się, tańczą jak w żałobie, Jak wypluwane słońca, W rozdartym dźwięku skwaszonego akordeonu, tak bez końca. Wykręcają szyje, Aby lepiej słyszeć swój śmiech, co buty szyje, Aż nagle akordeon gaśnie. Wtedy z poważnym gestem, a potem z dumnym spojrzeniem, tak właśnie, Wyciągają swoich bękartów z powrotem na światło dzienne I piszą testament w synaptyczny atrament.... ─── W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, którzy piją, I piją, i piją znowu, I piją jeszcze trochę, każdy sam. Piją za zdrowie Amsterdamskich kurw Z Hamburga czy gdzie indziej tam: Z wszystkich tych dziur. Wreszcie piją zdrowie dam, Które im udzieliły swoich pięknych ciał, Które dają im swoją cnotę cnót, Za złotą monetę obciągają drut. A kiedy wreszcie nasycą się, Wtykają nosy w niebo, Wydmuchują nosy w całun gwiazd, Sikają się, jakby im zbierało się na płacz Nad niewiernymi kobietami, z którymi trzeba... W porcie Amsterdam, W porcie Amsterdam, W porcie nie dla dam, Porcie, gdzie każdy sam. ─── Marieke Jacques Brel Aj Marieke, Marieke Kochałam cię tak cudnie Między wieżami Gandawy I Brugii Aj Marieke, Marieke Dawno temu, zmienne l złudnie Między wieżami Brugii i Gandawy Bez miłości, cudnej miłości Wiatr wieje, cichy wiatr Bez miłości, pełnej miłość Morze płacze, szara morza dal... Bez miłości, cudnej miłości Światło cierpi, światło w cień A piasek trze moją ziemię przemiłą Moją płaską ziemię, o mojej Flandrii sen Aj Marieke, Marieke Flamandzkich nieb Kolor wież Z Brugii i Gandawy niesie się Aj Marieke, Marieke Flamandzkie niebo daję w zastaw Płacz ze mną Od Brugii do Gandaw Bez miłości, cudnej miłości Gdy wieje wiatr, to już koniec Bez miłości, pięknej miłości Gdy morze płacze, już skończone Bez miłości, gdzie jest cudna miłość? Gdy światło cierpi, wszystko w cień A piasek harata moją ziemię, co skryła... Moja płaska ziemia, mój o Flandrii sen. Aj Marieke, Marieke Me flamandzkie niebo nieb Czy było ciężkie zbyt, Marieke? Z Brugii aż do Gandawy het? Aj Marieke, Marieke Od twoich dwudziestu lat Które tak pokochałem w mig? Z Brugii do Gandawyv aż Bez miłości, cudnej miłości Gdy śmieje się diabeł, czarny czort Bez miłości, pięknej miłości Gdy moje serce płonie, me serce, bo; Bez miłości, cudnej miłości Gdy umiera lato, smuci się czas A piasek szoruje moją ziemię tak miło Moja płaska ziemio, o Flandria na 5 Aj Marieke, Marieke Czas powraca powraca czas Z Brugii do Gandaw żyje w nas Aj Marieke, Marieke Zawraca czas Gdy kochałaś mnie Z Brugią i Gandawą wraz Aj, Marieke, Marieke Wieczorem w sam raz Entre les tours De Brugges à Gand Aj, Marieke, Marieke Każdy staw Otwiera wrota bram van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4)  III. Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas - Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wiedząc jak Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot  [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Ja dam ci Perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada znów I wydrążę z ziem Aż po śmierci tlen by skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę świat, gdzie miłość będzie królem twym miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów słów Bez sensu, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli razy dwa Jak płoną serca ich I: opowiem ci Baśń, jak ten król Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... widzieliśmy nie raz jak Ogień tryska znów Z góry starej jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem lepszy diamentów plon, Niż z kwietniów wszech, bo on.. A gdy nadejdzie sen niebo w ogniu ma stać Wtedy Czerwień i Czerń swój ślub będą brać Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi... Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ... Tańczę i śmieję się I słuchając cię Śpiewam, a potem milknę jak i gdzie... Daj mi ostać się Jako cień twego cienia cień twojej ręki cień,a nawet cień twojego psa Nie zostawiaj mnie  Nie zostawiaj, już... Mnie nie, nie Nie zostawiaj, tuż... ... Tuż ...   @Michał Pawica## Wstęp: List otwarty do Mistrza Wojciecha    
    • @Mel666   sierść jeży mi się na karku jak czytam ten wiersz.  Oryginalne pisanie. 
    • @Annna2 Przeczytałem z przyjemnością, pozdrawiam. 
    • @Anna_Sendor Po prostu - Przednio  !
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...