Wiechu J. K. Opublikowano 20 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 20 Czerwca 2009 Hannibalu Lecterze i ja dorzucam plusa :) pozdrawiam
paper_doll Opublikowano 20 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 20 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ja taka wysoka czy Ty taki niski??? ;) P. ...akurat stałem na głowie ; ) żeby dobić do Feel??? ;)
H.Lecter Opublikowano 20 Czerwca 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 20 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ...akurat stałem na głowie ; ) żeby dobić do Feel??? ;) FEELolog z ciebie, Pati...prawie klasyczny... ; )
H.Lecter Opublikowano 20 Czerwca 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 20 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Dzięki, Wiechu. : )
mały_dzielny_toster Opublikowano 21 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 21 Czerwca 2009 Tyś jest jakiś dziwny ^^ Dwa dni wiersz na forum, już 2 strony komentów i "polecany". Wstydź się ;)
paper_doll Opublikowano 21 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 21 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. żeby dobić do Feel??? ;) FEELolog z ciebie, Pati...prawie klasyczny... ; ) A żebyś wiedział ;) Choć wolałabym FEELofob ;)
H.Lecter Opublikowano 21 Czerwca 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 21 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Często to słyszę w porze obiadu - doktorze Lecter, pan jest jakiś dziwny... ; ) Wstydzę się ale bez przekonania... : ) Dzięki, tosterze.
jacekdudek Opublikowano 22 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 22 Czerwca 2009 ty to już "nudny" jesteś, postawiłbyś lepiej, albo w dzwon uderzył....nasze!
H.Lecter Opublikowano 22 Czerwca 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 22 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. A tak bez cudzysłowu... ? Chętnie postawię ale nie wiem w jakiej intencji...
Jerzy Rybak Opublikowano 23 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 23 Czerwca 2009 Właściwe wstawiam tego minusa tylko po to, żeby takie wierszyki jak ten powyższy nie były wyróżniane w miejscu, gdzie kiedyś było dobrze. /j
H.Lecter Opublikowano 24 Czerwca 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Nooo, to argument najpoważniejszy z tych, które mogę sobie wyobrazić... Ktoś, komuś zabrał zabawki... ; ) Dyskusja z emocjami nastolatki, której wujek B domalował wieeeelkie poetyckie wąsy, byłaby niepoważna...
JacekSojan Opublikowano 24 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 24 Czerwca 2009 pomiędzy uwikłaniem człowieka w "dzianie się przedmiotów" a rezygnacją - wycofaniem się w prywatność i bierne uczestnictwo w świecie jest - jak sugeruje tytuł - oczekiwanie na gwałtowną i spektakularną zmianę, na "wiatrołom" otwierający nową perspektywę i dający szansę na wyrwanie się z inercji, powtarzalności... noc jako czas wypoczynku, intymności - okazuje się dla peela trudną do zniesienia torturą bycia sam ze sobą, w świecie samoudręczeń, w refleksji, wspominaniu, ekspiacji... akcent na bezustannym wysiłku wyrwania się z izolacji, powrotu do świata, do ludzi - jest chyba najlepszą cząstką tego wiersza...i po lekturze pozostawia dominujący ślad walki peela ze sobą; liryk, czysty liryk... J.S
Jerzy Rybak Opublikowano 24 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 24 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Nooo, to argument najpoważniejszy z tych, które mogę sobie wyobrazić... Ktoś, komuś zabrał zabawki... ; ) Dyskusja z emocjami nastolatki, której wujek B domalował wieeeelkie poetyckie wąsy, byłaby niepoważna... Lepszy taki argument wyartykułowany/napisany niż samo "kosz", nieprawdaż? Domysły mogą być niebezpieczne. Dyskusja z urażonym ego podstarzałego bufona, który ma ambicje większe od możliwości, a który wyrósł w jakiś zagadkowy sposób na mentora wśród tłumu idiotów byłaby niepoważna - wobec tego pewnie dobrze, że nie dyskutujemy*. Serdeczności /j *Skoro na taki poziom ma Pan ochotę...
H.Lecter Opublikowano 24 Czerwca 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ten ślad to kolejne blizny, po kolejnych wiatrołomach a przedmioty i tak - " dzieją się " same... ; ) Dzięki, Jacku.
kasiaballou Opublikowano 24 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 24 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. W życiu każdego pretendenta, starającego się (za wszelką cenę) o laur artysty i to najchętniej "nieśmiertelnego" przychodzi taki moment, taki zakręt, po przebyciu którego musi dokonać wyboru: "ByćBytem", wiernym sztuce, nawet kosztem rezygnacji z miernego udziału potencjału własnego - i to jest tzw. syndrom KLASY. Albo: "byćbytem", dla bytu, za wszelką cenę - i to jest tzw. syndrom KASY. Nasuwa się tylko jeden, logiczny wniosek, poparty podobnymi zjawiskami w historii sztuki, która sztuką nigdy nie była, a jednak egzystuje i to całkiem...nieźle, boleśnie namacalnie, ponieważ jej wartościowanie przez tzw. „dylematy” odbywa się i ogranicza jedynie do niedużej różnicy w pisowni…;) Tak, jest Pan bogaty, Panie „eL”. Nie, nie podoba mi się ten banalny zlepek słów, ta parada oczywistości, ta ambonowa poza peela - myśliciela, uzurpującego sobie miano autora jakiejś uniwersalnej, czy też nowatorskiej myśli/ filozofii. Te pretensjonalne spostrzeżenia, płytkie refleksje, zwane liryką, a dalej: nawet wierszem. I te przebrzmiałe powtórzenia, które już nie budują klimatu, ale natarczywie kaleczą i molestują uwagę czytelnika, który za swój czas otrzymuje stek średniowysmażonych wtórności. MINUS
H.Lecter Opublikowano 24 Czerwca 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. W życiu każdego pretendenta, starającego się (za wszelką cenę) o laur artysty i to najchętniej "nieśmiertelnego" przychodzi taki moment, taki zakręt, po przebyciu którego musi dokonać wyboru: "ByćBytem", wiernym sztuce, nawet kosztem rezygnacji z miernego udziału potencjału własnego - i to jest tzw. syndrom KLASY. Albo: "byćbytem", dla bytu, za wszelką cenę - i to jest tzw. syndrom KASY. Nasuwa się tylko jeden, logiczny wniosek, poparty podobnymi zjawiskami w historii sztuki, która sztuką nigdy nie była, a jednak egzystuje i to całkiem...nieźle, boleśnie namacalnie, ponieważ jej wartościowanie przez tzw. „dylematy” odbywa się i ogranicza jedynie do niedużej różnicy w pisowni…;) Tak, jest Pan bogaty, Panie „eL”. Nie, nie podoba mi się ten banalny zlepek słów, ta parada oczywistości, ta ambonowa poza peela - myśliciela, uzurpującego sobie miano autora jakiejś uniwersalnej, czy też nowatorskiej myśli/ filozofii. Te pretensjonalne spostrzeżenia, płytkie refleksje, zwane liryką, a dalej: nawet wierszem. I te przebrzmiałe powtórzenia, które już nie budują klimatu, ale natarczywie kaleczą i molestują uwagę czytelnika, który za swój czas otrzymuje stek średniowysmażonych wtórności. MINUS Oj, Kaśka, marudzisz jakbyśmy mieli za sobą ze czterdzieści lat małżeństwa. Gdzież te " niegdysiejsze śniegi " - dowcip, błyskotliwość, inteligencja. Głęboko zniesmaczony odgrzewaniem ciągle tego samego kotleta odbieram ci zaszczytny, honorowy tytuł Mojej Ulubionej Blondynki... ; )
kasiaballou Opublikowano 24 Czerwca 2009 Zgłoś Opublikowano 24 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. W życiu każdego pretendenta, starającego się (za wszelką cenę) o laur artysty i to najchętniej "nieśmiertelnego" przychodzi taki moment, taki zakręt, po przebyciu którego musi dokonać wyboru: "ByćBytem", wiernym sztuce, nawet kosztem rezygnacji z miernego udziału potencjału własnego - i to jest tzw. syndrom KLASY. Albo: "byćbytem", dla bytu, za wszelką cenę - i to jest tzw. syndrom KASY. Nasuwa się tylko jeden, logiczny wniosek, poparty podobnymi zjawiskami w historii sztuki, która sztuką nigdy nie była, a jednak egzystuje i to całkiem...nieźle, boleśnie namacalnie, ponieważ jej wartościowanie przez tzw. „dylematy” odbywa się i ogranicza jedynie do niedużej różnicy w pisowni…;) Tak, jest Pan bogaty, Panie „eL”. Nie, nie podoba mi się ten banalny zlepek słów, ta parada oczywistości, ta ambonowa poza peela - myśliciela, uzurpującego sobie miano autora jakiejś uniwersalnej, czy też nowatorskiej myśli/ filozofii. Te pretensjonalne spostrzeżenia, płytkie refleksje, zwane liryką, a dalej: nawet wierszem. I te przebrzmiałe powtórzenia, które już nie budują klimatu, ale natarczywie kaleczą i molestują uwagę czytelnika, który za swój czas otrzymuje stek średniowysmażonych wtórności. MINUS Oj, Kaśka, marudzisz jakbyśmy mieli za sobą ze czterdzieści lat małżeństwa. Gdzież te " niegdysiejsze śniegi " - dowcip, błyskotliwość, inteligencja. Głęboko zniesmaczony odgrzewaniem ciągle tego samego kotleta odbieram ci zaszczytny, honorowy tytuł Mojej Ulubionej Blondynki... ; ) O, Lecter, kiedy brakuje argumentów merytorycznych, chwytasz za włosy? Niskie, jak dopinanie blond treski szowinistyczną wsuwką - ale zabieraj! Chociaż mi spódniczka przestanie odstawać...;) A moje IQ, to nie etykietka na musztardzie ;P
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się