Wstrentny Opublikowano 19 Maja 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 19 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ech... chciałoby się jakiś sonet czy liryk... ale potem powiedzą, że zawróciłem w głowie swojej Muzie i co, jak się powieszę z żalu kiedy i tak już nie żyję? :) zresztą, ja tam do kobiet nigdy nie miałem szczęścia... o! : latarenka na krzywej nóżce smużki wieczornej mgły roztargniony amor przy ławce strzela z procy w tańczące ćmy już za chwilę obok tuż dalej rozpoczęły symfonię bzy gwiazdy tak przeszły majem jakbyś gdzieś była ty... Ten park należało omijać nie od dzisiaj. Jednak coś podkusiło Wstrentnego, nie, nie licho - licho zostało na bankiecie w Domu Kultury. To było raczej coś, co można nazwać ciekawością a kiedy ciekawość ma odwrotnie proporcjonalną długość nóg do krótkości powiewającej wysoko nad ziemią spódniczki, Wstrentny nie potrafi oprzeć się pragnieniu zanalizowania zjawiska w warunkach naturalnych. Toteż ruszył odważnie za... chciałoby się powiedzieć: dziewczyną, ale trzymajmy się zawsze prawdy i powiedzmy: Wstrentny ruszył za zgrabną dupcią w głąb ciemnej alejki. Wreszcie dupcia postanowiła uszczęśliwić miękkością twardą odludną ławeczkę pod posągiem Amora, na co Wstrentny odpowiedział ławeczką naprzeciwko, tą po lewej stronie pod wyjątkowym maszkaronem. - Trudno, nie mam siły już dalej przed panem uciekać - stwierdziła raczej niż powiedziała dziewczyna z przeciwka - Błagam tylko o jedno: niech pan za bardzo nie poszarpie na mnie ubrania, jestem znaną pedantką. - Pozwoli pani, że ja też się przedstawię: jestem poetą zamojskim. - Poetą?! - Tak. Poetą... - W takim razie - proszę się natychmiast ode mnie odczepić! - Ależ, czyżbym panią czymś uraził? - Nie zadaję się z poetami! Wymądrzają się tylko a jak przyjdzie co do czego głupiego stanika nie potrafią rozpiąć... Proszę natychmiast odejść albo zacznę wołać o pomoc! Wstrentny chciał się chwilę zastanowić, postarać zrozumieć tę dziwną sytuację co dziewczyna natychmiast poczytała jako złe zamiary i rozwrzeszczała się na cały park: - Ratuuuuuuunku, zboczeniec!!! ... a ty przecież jesteś nie stąd a ty przecież jesteś zimowa ot meteorologiczny błąd anomalia księżycowomajowa i te ćmy to nie są ćmy amor to robin hood mróz tak skrzypi nie grają bzy te alejki poplątał Bóg
Almare Opublikowano 19 Maja 2009 Zgłoś Opublikowano 19 Maja 2009 Niezły sonet, niezły! Każdy "men" ma taką "Ewę", której imię ma wypalone na czaszce i nie pozbędzie się tego znamienia, nigdy. Sonet uruchamia moją wyobraźnię: za jakiś czas wędrując po pustyni, na której słońce nie daje cieni, szukał będę jej szczątków, tak długo, aż znajdę; stanę nad nią i... porozmawiamy, porozmawiamy sobie kobieto, długo, bardzo długo, bo będziemy mieli dużo czasu. To super wiersz, dziewczyny, super! To jest o miłości poza grobową deskę! :)))
Wstrentny Opublikowano 19 Maja 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 19 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. właśnie! nie po, tylko poza grobową deskę. przecież tylko teraz myślimy "ciałem" a kiedy już go zabraknie - zabraknie chuci, żądzy i wszystko to wyda nam się głupie i zbędne. zabraknie najsilniejszego zmysłu żywych istot: "zmysłu miłości". będziemy nazywać rzeczy po imieniu, takim jakim są w istocie a nie przez pryzmat uczuć i płci. bardzo Ci dziękuję Almare za ten wyważony, zdystansowany komentarz.
Magda_Tara Opublikowano 19 Maja 2009 Zgłoś Opublikowano 19 Maja 2009 "ech... chciałoby się jakiś sonet czy liryk... ale potem powiedzą, że zawróciłem w głowie swojej Muzie i co, jak się powieszę z żalu kiedy i tak już nie żyję? :) zresztą, ja tam do kobiet nigdy nie miałem szczęścia... o! :" do kobiet może i nie, ale do.... ;D Muzy, co by nie tracić czasu, nie noszą staników. Oboje - Poeta i Muza skupiają się na czymś zupełnie innym. I nawet, jeśli wieszając się będziesz podwójnie martwy wrzasnę: - Ratuuuunku, niepoeta !!! bo czyż Poeta prawdziwy wisiałby z żalu, że uwiódł swą Muzę...? :))
Bernadetta1 Opublikowano 19 Maja 2009 Zgłoś Opublikowano 19 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. oj, bo ja jestem szalony... i naprawdę jestem gotów to zrobić! :) pozdrawiam serdecznie. to sie nazywa latanie ćmy koło światła;)od dziś zmieniasz nick na Szalony;):):)pozdrawiam z przymrużeniem oka;)Beata
Kamertonka Opublikowano 19 Maja 2009 Zgłoś Opublikowano 19 Maja 2009 to nie pierwszyzna, że kobieta jest tak postrzegana przez facetów dlatego postarałam się o skorpiona jeszcze za życia i to w bardziej widocznym miejscu żeby oszczędzić rozczarowania po rozbiorach tym którzy oczekują bezduszności pozdrawiam i życzę ciekawszych widoków chyba że takie właśnie dają satysfakcję nie oceniam upodobań
Wstrentny Opublikowano 7 Czerwca 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. zebra Milcząc, rozmawialiśmy o sztuce wyzwolonej, kiedy z bocznej alejki wylazła zebra. Właściwie to moja wina, przyznała się już w hotelu Słodka, która nie ustąpiła zebrze pierwszeństwa istnienia i potrąciła ją obnażonym dla mnie cycuszkiem. Zebrą zarzuciło, poślizgnęła się na wiosennej trawie i przykucnęła dotykając kałuży zadem a wtedy na domiar złego, hamująca w czynach Słodka nadepnęła bucikiem na wystający z zebry koniec białego paska. Zebra zerwała się natychmiast i kłusem poczęła uciekać z miejsca wypadku, wkrótce został po niej jedynie leżący wśród wody i listowia długi, przybrudzony ziemią bandaż. - O, koń! Koń Przewalskiego! - krzyczeli w oddali tubylcy takich sytuacji - Nareszcie się odnalazł! Słodka, rozcierając cycuszka, włożyła go niestety dla moich oczu na powrót do staniczka i zabolała mnie: - Widzisz, jak niewiele dzieli sztukę wyzwoloną od, na przykład, takiej sztuki całowania?
Wstrentny Opublikowano 7 Czerwca 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. oj, bo ja jestem szalony... i naprawdę jestem gotów to zrobić! :) pozdrawiam serdecznie. to sie nazywa latanie ćmy koło światła;)od dziś zmieniasz nick na Szalony;):):)pozdrawiam z przymrużeniem oka;)Beata zgoda, zmieniam nicka! ;)Szal Ony Po pierwsze - pozwól, że przez chwilę będę cię w swoim wierszu nazywał: Kochana. Po drugie, pod koniec pocałuję w usta. A noc, jak to bywa zwykle nie będzie trwać do rana, tylko noc będzie jak cygańska chusta. Zawiążę ci nią oczy, okręcę wokoło, aż wytrącą się z ciebie cztery świata strony! Odtąd moje słowa będą dla ciebie jak kompas a w kompasie zatańczy księżyc szalony. Noc będzie parna i zawsze czerwcowa, nasze nagie ciała owieje bryza od morza. W twoich włosach zamieszka stara, mądra sowa i będzie polować na niepotrzebne słowa. Wreszcie po trzecie: koniec wiersza. Zdejmuję z twoich oczu cygańską chustę... lecz zdążysz jeszcze westchnąć: ach, byłam kochana i już nigdy odtąd nie uśniesz.
Wstrentny Opublikowano 7 Czerwca 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Czerwca 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. to raczej wina różnorodności i tego, że każda kobieta jest inna. więc i wiersz o niej nie zawsze może być zgodny z naszymi oczekiwaniami ;) Pewnej pannie co mieszka w Kanadzie włosy rosną, rzec można, w nieładzie. Czy to na brzuchu, czy w którymś uchu a już najbardziej to w listopadzie.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się