Wstrentny Opublikowano 17 Maja 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. jednak nie. Twoje spojrzenie nie jest ostatecznym i tak jak powyżej wciąż widzi kobietę wiele milionów ludzi. a skoro tak, obraz jest prawdziwy także w oderwaniu od innych. nasza kultura czy religia nie są wykładnikami jedynie słusznej wizji i nie mogą być podstawą do zaprzeczenia czegoś, co istnieje niezależnie od nich.
Wstrentny Opublikowano 17 Maja 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. jednak nie. Twoje spojrzenie nie jest ostatecznym i tak jak powyżej wciąż widzi kobietę wiele milionów ludzi. a skoro tak, obraz jest prawdziwy także w oderwaniu od innych. nasza kultura czy religia nie są wykładnikami jedynie słusznej wizji i nie mogą być podstawą do zaprzeczenia czegoś, co istnieje niezależnie od nich. zacytuję jeszcze może wiersz Tristana Corbiere (1845-1875) w którym podchodzi w sposób karygodny nie tylko do kobiety ale i samej miłości. jak widać, pokazywanie czegoś w krzywym zwierciadle jest zabiegiem starym, co nie przeszkodziło aby znalazł się w tomiku "wierszy o miłości":Do mojej myszatej klaczy Bez ostróg jedźmy i bez bata, Prawda, moja kochanko myszata? Można poganiać w ten sposób krowę, Ale nie takie kochanki rasowe. Wędzidła w żeby ci nie włożę: Kocham cię! dość, że dotknę udem. Bez siodła i strzemienia: może Z lekka cię tylko szturchnę butem W stalową, nerwową nogę. Ja nie kawalerzysta... W drogę! Hurra! pędzimy, aż się kurzy! Twarz moja w grzywie się zanurzy, Ręce me szyję ci oplotły. Hurra! teraz przez żywopłoty! Hurra! teraz przed tobą i mną Bariera... i poniosłaś mnie znów! Hurra!... już poza nami rów... I przez głowę! Kobieto... no!!
Wstrentny Opublikowano 17 Maja 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. aby pokazać kobietę rozebraną do kości, bezduszną jak była za życia więc nic nie wartą dla nikogo - bez jej duszy odejdzie nawet Diabeł bo nigdy jej nie było. aha, kobieta nie musi oznaczać wszystkich kobiet jakie kiedykolwiek istniały, podobno jak słowo człowiek odmienia się w istocie na miliardy przypadków.
Wstrentny Opublikowano 17 Maja 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. odpisałem post powyżej, widocznie nie zauważyłaś
Wstrentny Opublikowano 17 Maja 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. aby pokazać kobietę rozebraną do kości, bezduszną jak była za życia więc nic nie wartą dla nikogo - bez jej duszy odejdzie nawet Diabeł bo nigdy jej nie było. aha, kobieta nie musi oznaczać wszystkich kobiet jakie kiedykolwiek istniały, podobno jak słowo człowiek odmienia się w istocie na miliardy przypadków. tak, on sie broni tylko w zbiorze w takim razie, wg nie, inaczej, jeśli stoi pojedynczo, staje się płaskim i jednostronnym wyznacznikiem widzenia. już nie przyłażę pod ten wiersz, Wstrentny, wiec zasyłam czułki, machadła i dzięku za łyżkę soku malinowego pośmiertnie ;)) kłaniam :)) ten wiersz nie miał wznosić na wyżyny. nieraz wiersze są bardziej odbiciem jakiegoś nastroju niż samych myśli a co dopiero własnego poglądu na to co w wierszu. dziękuję za wizytę i pozdrawiam soczyście pomalinowo :)
Magda_Tara Opublikowano 18 Maja 2009 Zgłoś Opublikowano 18 Maja 2009 erotyk nieerotyk tęsknota pożegnanie modlitwa i erotyk !! :D nie umarłeś !!!
Wstrentny Opublikowano 18 Maja 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. nareszcie jakaś przychylna recenzja :) aż chce się znów żyć! no to robię sobie przerwę w martwym - dla Ciebie:Rozpowieść Jak zwykle w maju wyjechałem nad nieznane jezioro. Wieczorem rozebrałem się do naga i popłynąłem na drugi brzeg. Nie ma tam nic, nie powinno być bo w takich wypadkach zostawiam wyobraźnię razem z koszulką z żorżety i bermudami do kolan na liściach zwiędłej, obdartej bez reszty ze mnie gałęzi ciała. Podobno zawsze gdy dopływałem do drugiego brzegu kochała się na nich para trawiastych duszków ale tym razem w trzech czwartych zamiarów złapała mnie burza i to nie moja głowa była dla niej najwyżej położonym punktem. Była nim myśl o tobie. Zwinięte pięści dzikiej elektryczności uderzały dookoła i każda próbowała dosięgnąć moich policzków aż wreszcie zawróciłem nie osiągnąwszy drugiej strony jeziora. A ty czekałaś. A ty stałaś na brzegu z czarnym aparatem i po raz pierwszy na twoich zdjęciach wyszedłem wyraźnie - wyszedłem aby już nigdy nie wrócić.
Bernadetta1 Opublikowano 18 Maja 2009 Zgłoś Opublikowano 18 Maja 2009 ja po tylu komentarzach napisze tylko ,że ciekawie byłoby zobaczyc Cię deklamujacego ten wiersz;):):)...i dodam ze przed płcia piekna z Krakowa nie byłoby zbyt łatwo;)szanowny Panie Wstretny przyjmujesz Wasc wyzwanie?;):)pozdrawiam :)
Wstrentny Opublikowano 18 Maja 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. dla Ciebie wszystko :) a jako żem nie żyw proszę aby płeć niewieścia przyniosła ze sobą porcelanowe talerzyki z naklejonymi nań literkami alfabetu prócz litery L bo mnie przerosła za życia. resztę będę układał po zgaszeniu świateł bom bardziej nieśmiały, niż martwy i deklamując nawet pośmiertnie bisował:L Moje ciało jak wahadło a to w tę to w tamtą stronę kiwało się nim upadło rozdzierając nocy zasłonę. I co? - i nie ma Boga! angelologii jest żal i ciebie moja droga co wierzyłaś w teo Baj. Tutaj proboszcz Ambroży ten co umarł przed rokiem przechadza się na obroży z nisko spuszczonym wzrokiem. Bo co? Bo nie ma Boga! angelologii jest żal i ciebie moja droga co wierzyłaś w teo Baj. Tu twój nieboszczyk tato żarliwy chrześcijanin jest porą roku jak lato a lato jest tu do bani. Bo jak to? - nie ma Boga! angelologii jest żal i ciebie moja droga co wierzyłaś w teo Baj. Tu nawet rzygać się nie chce choć spiłem wszystkie wina i strasznie szkoda mi cię że się bez przerwy modliłaś. Bo co? - bo nie ma Boga! angelologii jest żal i ciebie moja droga co wierzyłaś w teo Baj.
Magda_Tara Opublikowano 18 Maja 2009 Zgłoś Opublikowano 18 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. nareszcie jakaś przychylna recenzja :) aż chce się znów żyć! no to robię sobie przerwę w martwym - dla Ciebie:Rozpowieść Jak zwykle w maju wyjechałem nad nieznane jezioro. Wieczorem rozebrałem się do naga i popłynąłem na drugi brzeg. Nie ma tam nic, nie powinno być bo w takich wypadkach zostawiam wyobraźnię razem z koszulką z żorżety i bermudami do kolan na liściach zwiędłej, obdartej bez reszty ze mnie gałęzi ciała. Podobno zawsze gdy dopływałem do drugiego brzegu kochała się na nich para trawiastych duszków ale tym razem w trzech czwartych zamiarów złapała mnie burza i to nie moja głowa była dla niej najwyżej położonym punktem. Była nim myśl o tobie. Zwinięte pięści dzikiej elektryczności uderzały dookoła i każda próbowała dosięgnąć moich policzków aż wreszcie zawróciłem nie osiągnąwszy drugiej strony jeziora. A ty czekałaś. A ty stałaś na brzegu z czarnym aparatem i po raz pierwszy na twoich zdjęciach wyszedłem wyraźnie - wyszedłem aby już nigdy nie wrócić. :)) a pamiętasz, jak wiało ??? nie ma cię wśród fal na zdjęciach nie ma cię "wyraźnie", choć aparat wysokiej klasy-automatic!! :( wyszedłeś definitywnie !
Wstrentny Opublikowano 18 Maja 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. raczej wszedłem. ale pamiętam jak było na zewnątrz, czułem jak upływa czas i cieszyłem się co dzień że zostało mi o dzień mniej życia... Łąki kwitnące a sady pełne drzew; przed domem kwiaty jednostronnie piękne, to znaczy takie - co cieszą poetę, i słońce, ponieważ zimą słońca pragnie - pisze, i lekką ręką zamyka wiersz. Zamyka wiersz, a w wierszu leje się krew i o przetrwanie ze zwierzem walczy zwierz głodny - Poeta zapomniał dać mu jeść: krew! (jedenaście razy: krew!). Las cofnął się pod naporem stalówki i tam, gdzie mogły rosnąć zwykłe sosny kwitnie łąka, na łące mleczne krówki... życie po myśli! Poeta? - radosny (bo: krew? krew? krew? i trzy razy: krew?) a ponad jego wymyślonym domkiem chciałby się w księżyc wbić siarczysty sopel - tymczasem świeci wciąż majowe słońce i mój ty boże... literacki boże: on też nie może, nie może, nie może... i bez jest jak krew (i sześć razy: krew). Poeci są bez serc, bez ducha - szkieletem swych wymyślonych ludów... Napisze taki wiersz o księżycu i kropka, koniec (przeciwieństwo koniec, kropka). A przecież w wierszu księżyc był w pełni i takim już pozostał na zawsze. Poeta powinien z czasem wrócić do swojego wiersza i zmienić księżyc w pełni na półksiężyc. W tym samym wierszu zakochana dziewczyna z Krakowa wzdycha nocą tęskniąc za swoim ukochanym marynarzem z Piotrkowa Trybunalskiego przebywającym obecnie na Morzu Karaibskim. I co z tego? - Autor skończył wiersz, księżyc pozostał cały czas w pełni a ona do końca wierszowanego świata wzdycha do chłopca. Nie dostaje okresu bo nie ma księżyca i w końcu myśli, że jest z marynarzem w ciąży. Poszłaby do ginekologa ale oczywiście Autor go nie przewidział i nie napisał choćby w postscriptum, więc jest coraz bardziej zaniepokojona. Mija miesiąc, drugi i trzeci, mijają lata a ona nie ma okresu ani nie rodzi. Mija wieczność a jej chłopiec wciąż nie wraca z Karaibów choć w wierszu obiecał, że za pół roku do niej wróci z pękiem świeżych bananów. Może znalazł sobie inną? Zapomniał o niej bo od stu lat już do niej nie pisze w tym wierszu na po.ółkłej k.rtce gdzieś na dnie szuflady? Dziewczyna umiera z niepokoju i tęsknoty ale przecież nie może umrzeć bo Autor nawet i o tym nie pomyślał, że podmiot liryczny chciałby kiedyś umrzeć tak samo jak i on sam umarł już wiele lat temu. A skoro jego czas się zatrzymał, tym bardziej nic tu już więcej się nie wydarzy, nic nie zmieni więc i ona chce w końcu odebrać sobie życie. Ba.. sobie - jak, skoro jest własnością Poety a ten już od dawna nie żyje? Ech, dziewczyno z wiersza, gdyby cię tak wcześniej przeczytał - zmieniłbym zakończenie, uśmiercił marynarza z Piotrkowa Trybunalskiego lub przynajmniej wniósł w twój świat motyla, świeży powiew wiatru, zakorkowaną butelkę znalezioną o świcie na plaży z karteczką której już nie dasz rady odczytać, ale będziesz wiedziała, że to ode mnie... Tylko ja piłbym tanie wina na Morzu Karaibskim, tylko ja, mimo tego że strasznie cię kocham w tym wierszu byłem kiedyś na jego zewnątrz.
Bernadetta1 Opublikowano 18 Maja 2009 Zgłoś Opublikowano 18 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. dla Ciebie wszystko :) a jako żem nie żyw proszę aby płeć niewieścia przyniosła ze sobą porcelanowe talerzyki z naklejonymi nań literkami alfabetu prócz litery L bo mnie przerosła za życia. resztę będę układał po zgaszeniu świateł bom bardziej nieśmiały, niż martwy i deklamując nawet pośmiertnie bisował:L Moje ciało jak wahadło a to w tę to w tamtą stronę kiwało się nim upadło rozdzierając nocy zasłonę. I co? - i nie ma Boga! angelologii jest żal i ciebie moja droga co wierzyłaś w teo Baj. Tutaj proboszcz Ambroży ten co umarł przed rokiem przechadza się na obroży z nisko spuszczonym wzrokiem. Bo co? Bo nie ma Boga! angelologii jest żal i ciebie moja droga co wierzyłaś w teo Baj. Tu twój nieboszczyk tato żarliwy chrześcijanin jest porą roku jak lato a lato jest tu do bani. Bo jak to? - nie ma Boga! angelologii jest żal i ciebie moja droga co wierzyłaś w teo Baj. Tu nawet rzygać się nie chce choć spiłem wszystkie wina i strasznie szkoda mi cię że się bez przerwy modliłaś. Bo co? - bo nie ma Boga! angelologii jest żal i ciebie moja droga co wierzyłaś w teo Baj. wspaniałomyslnie sie godzę na deklamowanie po ciemku;)moze nawet w ducha uwierze:)pod warunkim ze bedzie sypał takimi wierszami z rękawa;)tylko czy aby on ubrany sie zjawi??:):)
Magda_Tara Opublikowano 18 Maja 2009 Zgłoś Opublikowano 18 Maja 2009 "Ech, dziewczyno z wiersza, gdyby cię tak wcześniej przeczytał - zmieniłbym zakończenie, uśmiercił marynarza z Piotrkowa Trybunalskiego lub przynajmniej wniósł w twój świat motyla, świeży powiew wiatru, zakorkowaną butelkę znalezioną o świcie na plaży z karteczką której już nie dasz rady odczytać, ale będziesz wiedziała, że to ode mnie... Tylko ja piłbym tanie wina na Morzu Karaibskim, tylko ja, mimo tego że strasznie cię kocham w tym wierszu byłem kiedyś na jego zewnątrz" :)) nie wychodź na zewnątrz, Poeto bądź w wierszach, a "dziewczyna z wiersza" w końcu uwierzy, że "zewnątrz".... nie ma. :)) płyń, płyń, nie ustawaj :))
M._Krzywak Opublikowano 18 Maja 2009 Zgłoś Opublikowano 18 Maja 2009 Ja mam inny problem - nie widzę powodu do gniewu - wiersz jak wiersz. Tekst przekazuje pewną myśl, i od tego on jest - czy taki, czy siaki, jakoś się dostosować doń trzeba. A czy on ubliża kobiecie? Nie sądzę, ponieważ raczej widzę tutaj żal peela (mężczyzny), a żal jak żal - może być i wulgarny. Wiersz na pewno dobrze jest napisany i to jest zaleta, ale nie widzę też tutaj zbytniej, przesadzonej agresji. Gdzieś tam penis pojawia się, żeby zaniknąć i tyle... ;)
adolf Opublikowano 19 Maja 2009 Zgłoś Opublikowano 19 Maja 2009 Długo myslałem co napisac. Bo sonet jest rzeczywiście obrzydliwy. Początkowo też mnie zdziwiło to rozszerzenie tematu, że autor się nie patyczkował i użył ogólnego słowa kobieta, zamaist uszczególnić. To uogólnienie jest na pewno nieeleganckie, ohydne...i I właśnie wtedy doszełem do wniosku że o to chodzi. To ma być sonet zwierzęcy! :D Kobieta rozebrana do kości, człowiek rozebrany do swej zwierzęcości, którą skrywa pięknymi słówkami. Oto jest rentgen sonetów szekspira! Obdarte z płochej otoczki duchowej ukazują to co nią zasłaniamy... bo oto cała prawda o obydwuy płciach, nasza prawdzuiwa natura zakrzywiona pewnym rozwojem mózgu, wynalezieniem przez ewolucję osobowości. To ma być paskudne... czy może wcale nei jest... bo taka jest zwierzęcość która nas stworzyła? pozdr
Wstrentny Opublikowano 19 Maja 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 19 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. oj, bo ja jestem szalony... i naprawdę jestem gotów to zrobić! :) pozdrawiam serdecznie.
Wstrentny Opublikowano 19 Maja 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 19 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. i kto to mówi! jedna z moich najulubieńszych i tak dziś niespotykanie kobiecych Poetek :) pięknie dziękuję i odkłaniam się.
Wstrentny Opublikowano 19 Maja 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 19 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. otóż to! tu nie ma agresji, a jeśli to rodzi się ona dopiero w niektórych Czytelniczkach :) np. podobne zgorszenie wywołał swojego czasu ten obraz Maneta: h ttp://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Edouard_Manet_024.jpg gdzie kobieta również została potraktowana drugorzędnie, zupełnie jakby nie była kobietą a rzeczą, przedmiotem, tematem do suchych rozważań podczas sjesty. Manet rozebrał swoją kobietę z ciuszków, ja rozebrałem swoją z kości. i wcale nie jest powiedziane,że Peelem jest mężczyzna czy w ogóle człowiek. pięknie dziękuję i pozdrawiam :)
Wstrentny Opublikowano 19 Maja 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 19 Maja 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. jednak wyszczególniłem bo np. dla zakochanego człowieka, ale chyba i dla wszystkich innych, słowo kobieta ma zawsze jakieś swoje: Imię. nie ma czegoś takiego w męskiej psychice jak "kobieta" tylko zawsze kojarzy mu się ona się z kimś, kto wywarł wpływ na jego życie. czy w każdym przypadku musi to być chodzący ideał? pustynia, piach, kości, czyli coś co dzieje się po latach i powiedzmy patrzący na to mężczyzna już teraz sucho (jak piasek), rzeczowo podsumowujący tą, którą tak kiedyś kochał. a skoro jego miłość odeszła tak jak i jej dusza do pana Boga czy też zabrał ją Szatan - równie bezdusznie podlicza to wszystko za co właściwie ją kochał. i co się okazuje? że tak naprawdę za nic, a skoro kochał NIC to i sam śmieje się dziś z siebie ironicznie. masz rację, że to takie podsumowanie sonetów Szekspira. czy tak naprawdę nie chodzi w nich tylko o jedno? gdyby rozebrać ich treść do kości to zostanie nam... miednica ;) z jadowitym skorpionem w środku, gotowym jeszcze ukąsić po śmierci tej która kiedyś kochaliśmy. jak wspomnienia o niej. dziękuję Ci pięknie Adolfie i pozdrawiam :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się