Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ona tego nie zrobiła - bo czym miałaby się potem chwalić? nagle głupim mężem?
chodzi raczej o to, że jej powód do dumy zniszczyło coś tak prozaicznego.
to może tak o tym samym:


piąta klepka


coś wyjęto z beczki
i jest cięższa o coś

w przypadku kobiety czym wtedy będzie

bo na pewno nie tańcem wielokątów w kwadratach szyb
nie ptakiem łatającym deszczowe chmury
i nie drzewem zdumionym że bez nóg biegnie tak szybko do końca
ani też nie olejkiem kamforowym który nie chciał wyparować na niewiernej żonie
a gdyby ktoś pomyślał że chodzi o pogłos sumienia w szyjce macicy to myli się również

ż-aby?
motyle - ile trzeba
kitajec co nie mógł przeskoczyć własnych jajec
pi-smak liczby 3.1415926... (mniam!)
piryt irytowany przy próbach wydobycia
pitting ogarniający jak zmrok starców
pięknie pachnąca pita z syryjskiego pieca
charta któremu zamiast ogona zwisała non erubestic

- tego wszystkiego też nie należy brać w rachubę
a jeśli już, to raczej do tańca,
w hubę porastającą gałęzie dróg naszych


  • Odpowiedzi 45
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



witam :-)

i może przytoczę do tego co napisałaś pewną anegdotkę.
otóż niejaki Schopenhauer głosząc, że rzeczywistość nie jest poznawalna
bo jest wyobrażeniem poznającego umysłu opisał taki przypadek:

"Na poparcie mego wyjaśnienia niech posłuży tu jeszcze anegdota,
którą znalazłem w angielskim `Heraldzie` z 16 lipca 1836 r. Pewien klient,
słuchając w sądzie, jak adwokat przedstawia jego przypadek, zalał się łzami
i zawołał: `Nie przypuszczałem w połowie nawet, żem tak cierpiał,
póki dziś tutaj o tym nie usłyszałem!`"


czy nie podobnie ma się sprawa z naszym dystansem do czegokolwiek? ;)
wiesz, że chyba masz rację...dystans czyli rodzaj nieświadomości...ciekawe :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ona tego nie zrobiła - bo czym miałaby się potem chwalić? nagle głupim mężem?
chodzi raczej o to, że jej powód do dumy zniszczyło coś tak prozaicznego.
to może tak o tym samym:


piąta klepka


coś wyjęto z beczki
i jest cięższa o coś

w przypadku kobiety czym wtedy będzie

bo na pewno nie tańcem wielokątów w kwadratach szyb
nie ptakiem łatającym deszczowe chmury
i nie drzewem zdumionym że bez nóg biegnie tak szybko do końca
ani też nie olejkiem kamforowym który nie chciał wyparować na niewiernej żonie
a gdyby ktoś pomyślał że chodzi o pogłos sumienia w szyjce macicy to myli się również

ż-aby?
motyle - ile trzeba
kitajec co nie mógł przeskoczyć własnych jajec
pi-smak liczby 3.1415926... (mniam!)
piryt irytowany przy próbach wydobycia
pitting ogarniający jak zmrok starców
pięknie pachnąca pita z syryjskiego pieca
charta któremu zamiast ogona zwisała non erubestic

- tego wszystkiego też nie należy brać w rachubę
a jeśli już, to raczej do tańca,
w hubę porastającą gałęzie dróg naszych




:D

nigdy w rachubę !!!!
ale
"pi-smak liczby 3.1415926...(mniam!)" mniam !!!

biorę!!!
a choćby do tańca !
:)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


widziałem, że BK wypisuje Ci o wiośnie to ja też:



gdy wybija szyby wiosna

tak niespodziewanie
wieczór złapał i trzyma za włosy
ujął serce
inaczej
choć księżycem

maca
i nowi
w pyłach po kroczy

zgwałcony rozbrzmiewam
obudzone kroki szukają kołysek
(wyszurują mile na spódniczkach)

miłości
wymaj się z kwiecia jakże inna!
tak moja
sito w ustach
akurat
łono puszczańskie

myśliwy pigmej zanurkuję z zadartą chęcią
szczęścia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


widziałem, że BK wypisuje Ci o wiośnie to ja też:



gdy wybija szyby wiosna

tak niespodziewanie
wieczór złapał i trzyma za włosy
ujął serce
inaczej
choć księżycem

maca
i nowi
w pyłach po kroczy

zgwałcony rozbrzmiewam
obudzone kroki szukają kołysek
(wyszurują mile na spódniczkach)

miłości
wymaj się z kwiecia jakże inna!
tak moja
sito w ustach
akurat
łono puszczańskie

myśliwy pigmej zanurkuję z zadartą chęcią
szczęścia



:D
będę się z tobą wymajać.... !!

jutro
:*
dobranoc Książę
:D
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie powiedziałbym. materialiści to ślepcy. wiadomo, że kiedy patrzeć w gwiazdy nie widać własnych butów ale czy to oznacza, że patrzący jest ślepcem?
Materialiści to ślepcy, jeśli widzą tylko rzeczy materialne. Zgadza się. Ale jeśli ktoś ma w dupie cudze umieranie i ma też w dupie cudzą miłość do żony lub też uważa tę żonę za przedmiot posiadany przez innego człowieka (za jego rzecz), to też jest z całą pewnością ślepcem.
Zresztą napisałam to już w poprzednim komentarzu, ale chyba mnie nie zrozumiano.
Nie, Marek. Ten wiersz mi się nie podoba. Emanuje jakąś wrogością wobec ludzi, nie tylko wobec materialistów. Wrogością wobec mężczyzn i traktowaniem kobiet jak przedmioty, w najlepszym razie na równi z dziełami sztuki.
Prawdziwi i wielcy artyści czy naukowcy często rujnują sobie życie dla wielkiej sprawy - po to, żeby dać ludziom wszystko, na co ich stać, całych siebie. I nigdy nie mają ludzi w dupie. Bo nie wszystko się kręci wokół d...
Pięknie wyraził to Kornel Makuszyński w następującym wierszu:

Inwokacja

Może się łaską Twą na chleb zamieni
me słowo że nim nakarmić potrafię
albowiem cisi są błogosławieni
albowiem cisi są...
naucz modlitwy serce moje młode
o jednym bowiem marzy w snów pogodę
oto chce szczere być i chce być proste
spojrzyj w me serce Najjaśniejsza Pani
i choć przez chwilę usłysz co w nim śpiewa
a ujrzysz wielką miłość w tej otchłani
co kocha ludzi kamienie i drzewa
chcę serce moje jako bochen chleba
pokrajać dla tych których głód uśmierca
Ty proszę spraw to o Panienko z nieba
Aby dla wszystkich mi starczyło serca


Tylko nie złość się na mnie, Przyjacielu. Podejdź do tego z dystansem. Ale z dystansem, a nie z d... ;-)
Pozdrówka.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie powiedziałbym. materialiści to ślepcy. wiadomo, że kiedy patrzeć w gwiazdy nie widać własnych butów ale czy to oznacza, że patrzący jest ślepcem?
Materialiści to ślepcy, jeśli widzą tylko rzeczy materialne. Zgadza się. Ale jeśli ktoś ma w dupie cudze umieranie i ma też w dupie cudzą miłość do żony lub też uważa tę żonę za przedmiot posiadany przez innego człowieka (za jego rzecz), to też jest z całą pewnością ślepcem.
Zresztą napisałam to już w poprzednim komentarzu, ale chyba mnie nie zrozumiano.
Nie, Marek. Ten wiersz mi się nie podoba. Emanuje jakąś wrogością wobec ludzi, nie tylko wobec materialistów. Wrogością wobec mężczyzn i traktowaniem kobiet jak przedmioty, w najlepszym razie na równi z dziełami sztuki.
naprawdę nie wiem co odpisać. tak jakbym musiał komuś tłumaczyć dlaczego ludzie śmieją się
z dowcipu a on tego nie rozumie.
tu nie chodzi o żonę przedmiot, itd. - chodzi o to, że ktoś tam (tu poeta)
ma wszystko na czym zależy innym gdzieś. po prostu :)
pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No właśnie. Doskonale to rozumiem.
Nie wiedziałam, że tu jesteś i kiedy mi odpisywałeś, dopisałam co nieco do poprzedniego komentu. Może teraz wyraziłam się jaśniej?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No właśnie. Doskonale to rozumiem.
Nie wiedziałam, że tu jesteś i kiedy mi odpisywałeś, dopisałam co nieco do poprzedniego komentu. Może teraz wyraziłam się jaśniej?
owszem, ale wiersz Makuszyńskiego dotyczy czegoś innego. a ja wcale nie chciałem zagłębić się
w sens istnienia, bo wtedy napisałbym powiedzmy tak:


wiem ból

na skrzyżowaniach co rondem trwa
gdzie żadna nie odchodzi z rzek
czas wiele w blaskach odbić ma
każde roztapia się w jeden wiek

tam kiedyś ja zawołam Boga
a ty Swojego
i... zwyciężymy się -
za Moim stoi przecież wiecznie!
przy Twoim nigdy nie jest śmierć!

za - naszym - czyha straszna trwoga
wspólnie deptana przeszła droga
prawdziwa twarz imię i sens

a może z Którymś usiądziemy
przy pierwszym słowie w krańcach gwiazd
wspomnieniem o łzach zapłaczemy
bo się okaże, że nie ma nas?

że życie po śmierci to tylko śmierć
że już nie czeka na ciebie i mnie
ni żaden grzech czy jakiś sen
że za tym wszystkim spokój jest?

tam dalej pójdę w gwiazdach sam
gdzie jednocześnie wszędzie tam
i tak zostawię co dzień się
z tym samym Bogiem co inny Jest


dlaczego... dlaczego rozpacz w sobie mam
nigdy nie widzianych ludzkich mas?
niewinną krwią tak chlupie czas
- od bólu do bólu już tylko trwam?

wiem co Pomyślał kiedy krzyż niósł
i co rozumiał w grzesznikach ból
co czuje chleb kiedy gnił i rósł
i jaką tęsknotą kwitnienie pól

znam, że na końcu ciszą sen
i tylko dalej nie wiem co to sens....

Opublikowano

Ale piękny i głęboki wiersz! Aż mi się gardło ścisnęło. No, jesteś w pełni sobą! Co za ulga i radość nareszcie!
Do mnie przemawiają szczególnie te fragmenty:

tam kiedyś ja zawołam Boga
a ty Swojego
i... zwyciężymy się -
za Moim stoi przecież wiecznie!
przy Twoim nigdy nie jest śmierć!

za - naszym - czyha straszna trwoga[...]

wspomnieniem o łzach zapłaczemy
bo się okaże, że nie ma nas?[...]


(Ten znak zapytania - ta maleńka nadzieja).

dlaczego... dlaczego rozpacz w sobie mam
nigdy nie widzianych ludzkich mas?
niewinną krwią tak chlupie czas
- od bólu do bólu już tylko trwam?[...]


(Ja też. Choruję na to samo współczucie).

i jaką tęsknotą kwitnienie pól[...]

(Właśnie. Kwitnienie jest tęsknotą za nieśmiertelnością, ziszczonym pragnieniem życia po życiu. Ja tak samo odczuwam smutek kwiatów).

znam, że na końcu ciszą sen
i tylko dalej nie wiem co to sens....


Przepiękne. Smutne.
Ale gdyby świat był wieczny i my wieczni, i gdyby wszystkie sensy wraz z ostatecznym były nam znane i objawione, to... jaki byłby sens życia? Nie trzeba by było o nie walczyć ani dbać, więc nie miałoby wartości. Nie można by było odsłaniać tajemnic i rozwiązywać zagadek, więc byłoby nieciekawe. Nie, zdecydowanie wolę naszą fascynującą śmiertelność.

Opublikowano

e tam, poeta też człowiek, i nieprawda że wszystko mu wisi, zjadłby coś dobrego, wypił i świata kawałek zobaczyć też trzeba, a bez dudków to z wszystkiego lipa.. :)
ukłony.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


cieszę się, że Ci się podobało. co do sensu... Peel w wierszu wcale nie ma pretensji o to :)
wręcz mówi, że w nim samym był zawsze więcej niż jeden Bóg stąd sprzeczność
i po śmierci, więc - brak sensu.

pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Peel nie mówi, że w nim był więcej niż jeden Bóg:

tam kiedyś ja zawołam Boga
a ty Swojego


Ale masz rację - ja też uważam, że sprzeczności są we wszystkim, począwszy od każdej istoty (nie tylko tak skomplikowanej jak człowiek), a skończywszy na świecie jako całości - to właśnie z powodu wykluczających się sprzeczności, których nie da się wyjaśnić i pogodzić logicznie, naukowo ani w żaden sposób, świat się rozwija i napędza się ewolucja. Z powodu walki wszystkiego i wszędzie, i wewnątrz wszystkiego i wszystkich. (W każdej religii, filozofii i teorii naukowej są te "niepogadzalne" sprzeczności, jakby Bóg nie był jeden, ale wielu - nawet nie dwóch).

jednak dystans to złoty środek na wszystkie bolączki tego świata. do dudków też :)
Dystans a pogarda - to jest różnica. Poza tym pogarda dla bogactwa a pogarda dla żony lub co gorsza dla cudzej choroby i śmierci - to też różne sprawy.
Mnie się ten wiersz nie podoba. I już.
Ale wszystkie inne - tak. :-)

PS. A o pieniądzach mówi się "dutki", zaś "dudki" to instrument ludowy albo ptaki.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dystans a pogarda - to jest różnica. Poza tym pogarda dla bogactwa a pogarda dla żony lub co gorsza dla cudzej choroby i śmierci - to też różne sprawy.
Mnie się ten wiersz nie podoba. I już.
Ale wszystkie inne - tak. :-)

PS. A o pieniądzach mówi się "dutki", zaś "dudki" to instrument ludowy albo ptaki.
chodzi o dystans do tego co nie tylko dla nas dobre ale i złe. Tak jak w powiedzeniu:

"Miłość, śmierć i sraczka przychodzą znienacka."

co do PS. zakładam, że na 100% wiesz (ze źródeł prywatnych?)
o co chodziło przedmówcy z tymi dudkami? :)
dla mnie pisał to w kontekście jedzenia ("[człowiek] zjadłby coś dobrego, wypił")
więc może to jakiś miłośnik dudków? dlaczego ni stąd ni zowąd pojawiłoby się regionalne
określenie pieniędzy i na jakiej podstawie mam to negować?
tym bardziej, że ktoś pisze jednak dudki a nie dutki więc nawiązuję
do tego co napisał.
pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


takie abstrakcyjne w stosunku do tego co było wcześniej w tekście zakończenie
jest nie od dziś stosowanym zabiegiem, zwłaszcza w fraszkach
do których mojemu utworkowi bardzo blisko.
przykładem choćby wierszyk Juliana Tuwima:


DO JEDNEJ

Piotr miał cię za swą dziką żądzę
Jan za to, że jest piękny ciałem,
Alojzy miał cię za pieniądze,
Ja - zawsze cię za kurwę miałem.


Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


po prostu przerysowana, żeby tym bardziej zdystansować się do tego co dla innych jest najważniejsze. coś pomiędzy limerykiem (zaskakujące, absurdalne zakończenie) a fraszką
(wyśmianie tego co dla innych, może kiedyś dla samego Peela ważne).
oczywiście podobny zabieg można na przykład zastosować "bardziej lirycznie", powiedzmy tak:


wiosna w tym roku nie przyszła do mnie

namalowałem bociany na suficie
wieczorami kładę się na starym zielonym kocu
i obserwuję jak lecą
razem z tynkiem



ale wychodzi na to samo.
miłego dnia, Angeliko :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


takie abstrakcyjne w stosunku do tego co było wcześniej w tekście zakończenie
jest nie od dziś stosowanym zabiegiem, zwłaszcza w fraszkach
do których mojemu utworkowi bardzo blisko.
przykładem choćby wierszyk Juliana Tuwima:


DO JEDNEJ

Piotr miał cię za swą dziką żądzę
Jan za to, że jest piękny ciałem,
Alojzy miał cię za pieniądze,
Ja - zawsze cię za kurwę miałem.



Nie widzisz chamstwa w przytaczaniu tej fraszki pod moim adresem? Czy widzisz i robisz to naumyślnie? Ale jaki miałbyś powód? Chyba czasem nie myślisz, kiedy coś do kogoś piszesz! (Mam nadzieję, że to tylko to).
Fraszka jest zresztą obrzydliwa i dowodzi pogardy dla kobiet. Nie znoszę jej. Szczególnie, że w ten sposób podchodzą do seksu właśnie faceci. Kobiety znacznie rzadziej.
A może się wściekłeś, że nie podoba mi się Twój wiersz? I że Was poprawiłam, bo zrobiliście błąd gramatyczny? Stąd to chamstwo? Nie wolno Mistrza krytykować i poprawiać? Trzeba się tylko zachwycać? Tylko "och!" i "ach!"?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...