Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w dzieciństwie mnie
karmiono
zbyt wieloma daniami

i dzisiaj mi
nic nie smakuje

znam najpiękniejsze smaki
lecz nie potrafię doprawiać

muszę wyjechać
tam gdzie przyprawy
sprzedają przy drodze
za miarę mając
garść dwie garście trzy dłonie

muszę wyjechać
tam gdzie rodzina
sama sobie piecze chleb

Opublikowano

Nie kupuję.
[quote]i dzisiaj mi
nic nie smakuje


- po co to "i"? Poza tym zdanie w ogóle zbyt prozaiczne.
[quote]muszę wyjechać
tam gdzie rodzina
sama sobie piecze chleb
- Tu podobnie. To zdanie po prostu nie brzmi.

Plusik za pomysł, ale trzeba nad nim jeszce trochę popracować.
Pozdrawiam
Zuzka
Opublikowano

nie będę nawet wnikał w treść, bo ten wiersz jest po prostu źle napisany, ciężkie inwersje (a te mają jednak czynić wiersz lekkim), jak się zastanowić, to nie są wcale inwersje, tylko brzydko stylistycznie ułożone zdania. To trzeba po prostu napisać na nowo. No a pointa nijak ma się do reszty tekstu, jakby nagle wpadła do głowy i tyle. To nie jest przemyślany tekst niestety.
Pozdrawiam
Adam

Opublikowano

fajny ten smak Kasiu, ale zdaje się
że te powtórzenia niepotrzebne
karmiono- za miarę mając( to chyba jest
łącznik w tym wierszu, który obrazuje
koncepcję), dobry temat; płoniaście J.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Myśli i słowa  Nienazwane    W plątaninie czasu  Gubią się    I już nie wracają  Do wymyślonych snów   Chcesz to usłyszeć znów? 
    • Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne, gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.   A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów, gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam. Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.   Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień - ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne. Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.   Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz beztrosko z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny; wypatrujesz pierwszych znaków sztormu - nie wiesz, czy uciec, czy czekać.   Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła, by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.   Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu, w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu, całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.   Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.
    • @Pisarzowiczka  Zostaję z refleksją: jak bardzo czasem potrzebujemy wyjść z siebie, żeby naprawdę do siebie wrócić :)
    • @Werka1987Jakie nicnierobienie? Zmywanie podłogi, gotowanie, mycie garów, pranie.  A przy zasypianiu - czego jeszcze nie zrobiłam :)
    • @Gosława To bardzo przejmujący wiersz o bólu, który nie krzyczy, tylko sączy się między wersami. Uderza mnie to odwrócenie, że łatwiejsza wydaje się tęsknota za nieobecną matką niż mierzenie się z emocjonalnym chłodem tej, która jest.   Też zapis głębokiej rany odrzucenia i jednocześnie rozpaczliwej potrzeby bliskości. Bardzo poruszający tekst, który długo nie puszcza.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...