Wstrentny Opublikowano 5 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 5 Lutego 2009 Powiedzmy sobie uczciwie: nastały czasy, kiedy nawet kilkuwyrazowe haiku stało się niczym nie uzasadnioną rozrzutnością słów wynajmowanych od Słownika będącego przecież własnością także innych ludzi. Proszę rozejrzeć się dookoła: zaczyna brakować nie tylko lasów, łąk, czystego nieba, węgla, ropy i gazu, ale przede wszystkim nam, żyjących w takich czasach, zaczyna brakować słów by opisać to, co nas spotkało. Toteż przynajmniej my zacznijmy oszczędzać je dla kolejnych pokoleń poetów, zanim wypiszemy wszystkie i pozostanie im tylko kiwać głową w milczeniu. Zdajmy sobie zarazem sprawę, że tak, jak ciężko zrezygnować człowiekowi z dobrodziejstw posiadania samochodu bo podobno światowe zapasy ropy naftowej oblicza się na zaledwie kilkadziesiąt lat - tak i nam poetom, ciężko będzie ni stąd ni zowąd przestać pisać tylko dlatego, że niby wszystkie tematy zostały już niemal dogłębnie wypisane. Niniejszym podaję trzy podstawowe techniki pozwalające oszczędzać słowa używane do budowy utworów literackich. Sposób pierwszy polega na takim konstruowaniu wiersza, aby wyrazy zaczynały się kolejną literą alfabetu: abecadło satanistów Apollyon Belzebub, cmentarniany ćwieczek, dręczył ewentualny farmazon główeczek - hamował ideały jedności kościelnej lepszymi łakociami małpiatki naczelnej: odłowiwszy ówcześnie pluskające Ryby słał świat tępo u wrót złych źródełek Życzliwych Jak widać, napisane w ten sposób wiersze składałyby się ze ściśle określonej liczby wyrazów, co pozwoliłoby przynajmniej na jakiś czas oddalić kryzys twórczy zagrażający przyszłym wyimaginowanym światom. Sposób drugi, czyli technika polegająca na oszczędzaniu liter alfabetu użytych do napisania wiersza, daje jeszcze większe oszczędności: chłoń jem liść kóz bądź prężny staw fug Zauważmy, że do napisania powyższego utworu zostało użyte - włącznie z tytułem - zaledwie po jednej z liter alfabetu. Poeta albo pisarz, który przekroczyłby taki limit, mógłby być skazywany w zależności od wykroczenia, powiedzmy na kilka, kilkanaście lat niepisania, włącznie z dożywotnim zakazem tworzenia. Sposób trzeci jest kombinacją sposobu pierwszego z drugim, czyli pozwala np. natchnionym poetom na płodzenie w czasie weny wielu wielowyrazowych wierszy, ale tylko w obrębie tych samych liter:erotyk knocą sioło Japonistekosioł spotkanie J okryte nocką W tym przypadku do napisania drugiego wiersza (a może pierwszego?) zostały użyte anagramy słów pierwszego (a może drugiego). Ileż słów, pisząc w taki sposób, zostałoby zaoszczędzonych dla potomnych! Jednocześnie powyższe dwa wiersze są przykładem, jak odtąd będziemy je interpretować: bierzemy na przykład do ręki "Iliadę" i próbujemy odczytać z wszystkich użytych w niej słów anagramową, nową treść. I tu z pomocą przyjdą nam komputery, bo czy nie po to właśnie Bóg stworzył je naszymi rękami, abyśmy mogli zacząć cofać się do początku: do Pierwszego Słowa (a może Drugiego)?
Almare Opublikowano 6 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 -:))))))))) -dodatkowo aby zaoszczędzić słów można, co ja mówię, należy, stosować skróty: idiota+idol=idiol co w zapowiedzi konferansjera brzmiało by tak:[color=#FFA500] przed państwem, mistrz humoru wojewódzkiego, wasz idiol...[/color] Idiol - ładne słowo a zarazem 50% oszczędność podstawowych jednostek poetyckiego wyrazu - liter. - pozdrawiam. :))
Wstrentny Opublikowano 6 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. dobra kontynuacja w dziedzinie rozrywki :) sam skupiłem się na poezji bo wiadomo - poeta jest prekursorem nowego myślenia. a w mediach już dawno stosują coś podobnego, tylko oczywiście prozaicznego, i tak np. zamiast program pierwszy, piszą: TV1. zamiast "aresztowano takiego to a takiego piłkarza, mieszkającego tu i tu w stolicy Wielkopolski", podają: "aresztowano Piotra R. - zawodnika Lecha Poznań" jednak już na tych przykładach widać, że poezja to jednak coś więcej niż proza i nawet w skrótowości poeta pozostaje poetą ;)
Rachel_Grass Opublikowano 6 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 drogi Wstrentny, pierwszorzędne wskazówki. weźmy tani, ulotkarski papier i roześlijmy te rady do wszelkich miejsc (nawet do mysich dziur, bo i małe zwierzaczki popiskują poematy) w Polsce, aby poezja się nie zużyła ;))))
HAYQ Opublikowano 6 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Orwell byłby zachwycony i dumny z takiego obrotu sprawy, jako kontynuacji jego ponadczasowych wizji. ;)) Co tam Orwell - protoplaści IV RP w swojej wysublimowanej umiejętności tworzenia absurdów wprowadziliby ten fantastyczny pomysł natychmiast w życie. Już widzę, jak im szczęki opadają z wrażenia. Tak, jak za czasów Gnoma, zamiast "towarzyszki, towarzysze i obywatele..." - a, b i czasem c wygłaszano by - z prawdziwą satysfakcją. "d" - byłoby w ograniczonym użyciu (z wiadomych względów). Podobnie jak g, ch, k itp. Każdy literat, czy grafoman miałby obowiązek posiadania pióra, zawierającego kamerę, połączoną bezpośrednio z BZDET (Biurem Zabezpieczeń Departamentu Etymologii Tekstu) DUP - OOiJSP (Departamentem Upowszechniania Poglądów - Oczywistych Oczywistości i Jedynie Słusznych Poglądów i Komisją Uzgodnień i Pouczeń Administracyjnych (KUPA). Pięknie. :) Pozdrawiam.
Magda_Tara Opublikowano 6 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. :)))))))))))))) :*
Wstrentny Opublikowano 6 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. koniecznie! i nie chodzi o poezję, tylko narzędzia służące jej przekazywaniu i utrwalaniu. litery (atomy) i słowa (cząsteczki) z których jest tworzona. jeszcze całkiem niedawno ludziom wydawało się, że taka puszcza albo ocean nie mają końca. dziś naiwnie byłoby sądzić, że podobnie jest z pisaniem ;)
Wstrentny Opublikowano 6 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. pozwolisz, że zamieszczę Twój wykład jako przykład archetypowego podejścia do kryzysu twórczego ;) tak, właśnie w ten sposób skracało się i nadal skraca wiele wyrazów. jednak dziś, kiedy pisać potrafi każdy, a na dodatek nierzadko pisze za dwóch, trzech - takie wybiórcze oszczędności przestały wystarczać:W-WA Kto pisze zamiast Kraków - K-ków? Nikt. Nie ma w Polsce takich kpów. Komu by wlazło w mózgownicę Na K-wice zmieniać Katowice? Czy kto z Bydgoszczy robi B-oszcz? (Jeżeli robi, to go schłoszcz). Albo z Białegostoku - B-stok? (Dostałby za to butem w bok). Czy jest gdzieś znane jakieś Z-ane Czy ktoś tak skraca Zakopane? Nie ma też u nas takich praw, Żeby z Wroclawia robić W-wa. A skądże ta nauczka zła, Zamiast Warszawa, pisać: W-wa? Kto to wymyślił, licho wie! W War-sza-wie mieszkam, a nie w W-wie! Kto z ośmiu liter robi trzy, Mam go za cztery. Nie chcę W-wy! Kto o Jej imię dobre dba, Pisze: Warszawa, nigdy W-wa! A który z was napisze tak, Ten nie warszawiak jest, lecz wwiak. (Prawda, mój Wiechu, że to śmiech? Prawda, że jesteś Wiech, nie Wwiech?) - Kocham Cię, piękna! Kocham, o Stolico moja (A nie st-co!) Wiwat WARSZAWA! Czcijmy Ją! Precz z obrzydliwą, głupią W-wą! Julian Tuwim ograniczenia nie mogą sprowadzać się do nazw miejscowości, klubów, imion (J.Kowalski) tylko powinny obejmować swym zasięgiem każde zdanie, czy nawet - o czym poniżej - słowo (ł)Teoria ogonowa Szukając oszczędności w pisaniu pamiętajmy, że skróty miejscowości, inicjały, czy nazwy mające rodowód w pierwszych literach długich czasem nazw (NATO, NASA, PZPR, itd.) nie wpłynęły znacząco na rabunkowe wręcz gospodarowanie słowami. Najwyższy czas, aby w literaturze i poezji zacząć wprowadzać teorię Hankla i Bicepsa sugerującą, że żadne zwierzę na Ziemi nie posiada ogona - to ogon w mniejszym lub większym stopniu posiadł swoje zwierzę! Według Hankla i Bicepsa ogon stanowi centralną jednostkę organizmów żywych, wpływając nie tylko na ich rozwój fizyczny, ale również na psychikę i sposób pojmowania otaczającego świata. Jako przykład uczeni podają lemura, użytego przez nich do badań. Jak się okazało, w pierwszej fazie, tuż po dostarczeniem badaczom dorosłego lemura przez Biuro Podróży "Madagascar Couleur Locale" był on, jako przedstawiciel samców posiadaczem, czy raczej: był on posiadany przez dwa ogony, co zresztą odzwierciedlał niespożytym wprost temperamentem. Zaraz po zameldowaniu się w lewym skrzydle laboratorium Hankla i Bicepsa lemur żywo interesował się wiszącym na ścianie klatki kalendarzem z roznegliżowanymi lemurzycami, a nawet językiem migowym nie raz i nie dwa wyrażał swoje myśli wywołując zgorszenie starszych wiekiem sprzątaczek i chichot wśród młodszych. Jego usposobienie zmieniło dopiero doświadczenie Hankla i Bicepsa w wyniku którego lemur pozostał tylko z jednym ogonem. Od tej pory przesiadywał osowiały w rogu pomieszczenia nie zwracając na kalendarz najmniejszej uwagi, zaprzestał też prób porozumienia się z otoczeniem za pomocą języka migowego, czyli pokazywania machaniem ręką w te i we wte o co mu chodzi. Doświadczenie potwierdziło domniemania notabene ogona Hankla i Bicepsa i dzięki niemu uzyskali pokaźne dotacje państwowe na dalsze badania nad ogonami peletonów, eksperymentowali sporo z aktorami grającymi ogony (grywać ogony oznacza w środowisku aktorskim grywanie ról drugorzędnych, nie dających pola do popisu), przeprowadzili szereg obserwacji nad ludźmi oganiającymi się od much, komarów, domowych spraw, czy wreszcie małżeńskich obowiązków. W końcu badania nad ogonem doprowadziły do tego, że to właśnie ogon poróżnił Hankla i Bicepsa. Po rozwodzie z żoną pierwszy założył Sektę Najwierniejszego Ogona - niechaj ogon zawsze będzie przy nim - i wkrótce słuch o nim zaginął. Drugi przeprowadzał intratne operacje przeszczepiania kości ogonowej kobiet i ogonów mężczyzn w bardziej widoczne, reprezentacyjne miejsca. Jego wystawy cieszyły się olbrzymim zainteresowaniem i to nawet kościoła katolickiego (słynna "Encyklika potępiająca ogony Bicepsa w świetle dziennym"). Chętnych do przeszczepów nie brakowało, wręcz przeciwnie: brakowało wyjątkowo pięknych ogonów, co tylko potwierdzało wyjątkowość i hegemonię tychże nad posiadanymi przez nie zwierzętami. A jak ma się teoria Hankla i Bicepsa do piszących wiersze, powieści, ale i listy miłosne? Jeśli przyjąć, że żadne zwierzę na Ziemi nie posiada ogona, tylko ogon w mniejszym lub większym stopniu posiadł swoje zwierzę - można wyciągnąć wniosek, że podobnie jest... z przecinkami. Zwłaszcza Polacy narażeni są na uleganie atawizmom zwierzęcym podczas erupcji twórczej ze względu na licznie występujące w języku polskim tzw. ogonki (ą,ę, itd.) Stąd liczne kłótnie na forach, utrzymane w ostrym tonie pisemne ponaglenia uregulowania długów (dług - literka "l" z ogonkiem!)) bankowych, czy nieprzyjemne debaty w Sejmie (zauważmy, że nie bez powodu np. pan Donald Tusk wydaje się być bardziej zrównoważonym politykiem niż pan Jarosław Kaczyński). Na zakończenie parę reguł Hankla i Bicepsa popartych rozlicznymi doświadczeniami na ogonach: - ogon do kwadratu równa się stajnia - ogon do koła odpowiada jednemu kieratowi - dwa ogony równają się samcowi (liczne wyjątki, np. samice z lisem okręconym wokół szyi) - ogon razy ogon to tak zwane klapsy - antyogon = kochanek żony Pozdrawiam i póki co, niechaj ogon nigdy nas nie zawiedzie! (mam oczywiście na myśli mężczyzn jak i kobiety - te może nawet bardziej? ) Z poważaniem, de Wstrentny
HAYQ Opublikowano 6 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. No dobra w Twoim przypadku - się zgadza, jednak... nie wszyscy potrafią pisać. Mimo to, a może właśnie dlatego... piszom. Jeden taki (literat, zdaje się, czy cóś) odgrażał się nawet, że książkę napisze. No i czekam, a tu nic. Po sądach włóczom. Posiedziałby, napisał w końcu. Dzięki za Tuwima. Radio wawa... ech! ;)
egzegeta Opublikowano 6 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Wstrentny proszę, przeczytaj ostatni tomik poezji - Gubione - jednej z najwybitniejszych współczesnych poetek Krystyny Miłobędzkiej, stawianej na równi z Tymoteuszem K. i Mironem B. i przymierz to, do tego tworu. :((( Pozdrawiam
Wstrentny Opublikowano 6 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. No dobra w Twoim przypadku - się zgadza, jednak... nie wszyscy potrafią pisać. Mimo to, a może właśnie dlatego... piszom. Jeden taki (literat, zdaje się, czy cóś) odgrażał się nawet, że książkę napisze. No i czekam, a tu nic. Po sądach włóczom. Posiedziałby, napisał w końcu. Dzięki za Tuwima. Radio wawa... ech! ;) oszczędza słowa ;) pamiętasz może początek filmu "Wejście smoka", kiedy to Bruce Lee płynie na wyspę aby wziąć udział w turnieju karate? ktoś pyta go, jaki styl walki preferuje, a on na to, że walkę bez walki.
Wstrentny Opublikowano 6 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. wiesz, ile wierszy napisano już w naszym języku? tymczasem "abecadło satanisty" jest prawdopodobnie jedynym trzynastozgłoskowcem napisanym w taki sposób, a "wiersz anagramowy" równie oryginalnym pomysłem (zresztą, w polskim języku ogólnie występuje bardzo mało anagramów). skoro ktoś wpadł na pomysł pisania palindromów (zdaje się, że już starożytni), to czemu nie można spróbować tworzyć tekstów anagramowych - bliźniaczych? co do wiersza zbudowanego z wszystkich niepowtarzających się liter alfabetu (а,ą,b,c,ć,d...) - z tego co wiem, zorganizowano na taki kilkadziesiąt lat temu ogólnopolski konkurs, ale warto o tym przypomnieć w ramach kryzysu twórczego i "oszczędności słów" ;) aha, zauważ przy okazji, że jest to ciekawa analogia i nawiązanie do tego, z czym boryka się ostatnio nasza cywilizacja, a co wydaje się być tylko paradoksalnym odwlekaniem nieuchronnego końca. pozdrawiam.
amerrozzo Opublikowano 6 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ma to nawet swoją nazwę: pangram. Patrz tu: www.pl.wikipedia.org/wiki/Pangram Masz łeb, nie ma to tamto. W moim tylko siano. Pozdrawiam.
egzegeta Opublikowano 6 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Wstrentny, i Ty w to wierzysz? Nie ma końca, tak jak i początku, to tylko nasze owadzie umysły zostały tym skażone. Pozdrawiam
amerrozzo Opublikowano 6 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. O to to!
Wstrentny Opublikowano 6 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ma to nawet swoją nazwę: pangram. Patrz tu: www.pl.wikipedia.org/wiki/Pangram Masz łeb, nie ma to tamto. W moim tylko siano. Pozdrawiam. przesadzasz z tym sianem. często tu prezentowałeś bardzo fajne i specyficzne poczucie humoru w wierszach a to najważniejsze. że czasem obrywasz za to? jak to indywidualista, ech! :) wracając do Barańczaka - w "Pegaz zdębiał" pije on do "Pegaz dęba" Tuwima, gdzie Julian nawiązuje z kolei do pangramów i palindromów staropolskich, między innymi znanego najbardziej "kobyła ma mały bok", a co, nawiązując zarazem do lustrzanek używanych w jego czasach, ja ująłem z kolei tak ;) Tuwim w atelier - kob yłam am ałybok na starym filmie
Wstrentny Opublikowano 6 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Wstrentny, i Ty w to wierzysz? Nie ma końca, tak jak i początku, to tylko nasze owadzie umysły zostały tym skażone. Pozdrawiam nie chodzi o to, czy w to wierzę. ja tylko takim tekstem odzwierciedlam podobnie absurdalne pomysły i próby by cokolwiek zmienić, na przykład odwrócić skutki efektu cieplarnianego i cofnąć topnienie lodowców.
Wstrentny Opublikowano 6 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. O to to! Jak we śnie płynął czas płynął... płynął i płynął... a ludzie na pokładzie, większość z kamienną miną. Zaś dookoła - może: może to? może tamto? - płynął po możu płynąc czas we śnie ludziom wartko by, gdyby nie ich miny ciężkie, aż głębinowe - o którąś wreszcie: bach! i płynąć dalej nie może, aż ozwał się: Bóg. Odchodząc słońce ugasił w możu: - do diabła z tymi co mieli serca cięższe niż rozum!
Wstrentny Opublikowano 6 Lutego 2009 Autor Zgłoś Opublikowano 6 Lutego 2009 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. :)))))))))))))) :* Do Magdaleny* Azali bydlę przaśne, swawolne na pysku, Śliną dwojga ozorów zlizując ślad cieczki Bój samotrzeć toczyło przy zlękłym drzewisku O to, kto je oskubał: owce czy owieczki. Tak wszędy roztropując, wzdy swe piszę sobie, Z kory lipy wycieram co pod lipę wrosło, Z martwego literuję imię jak posłowie - Pióro pierzem okrywa myśli, jako wiosną: Ukaż mi się, Magdaleno, ukaż twarz swoje, Twarz, która prawie wyraża róża, oboje. Ukaż złoty włos powiewny, ukaż swe oczy Gwiazdom równe, które prędki krąg nieba toczy. Nie słucha Magdalena, wtulona w szum lipy! To pąkiem zeń wystrzela i na pszczoły czeka Lub wraz biegnie ku ziemi, w korzeni ciemnicy Soków szukać nie dla mnie w ciele swym, grzesznicy. Czego ja pragnę? O co ja nieszczęsny, stoję? Patrząc na cię, wszystką władzę straciłem swoje: Mowy nie mam, płomień po mnie tajemny chodzi W uszu dźwięk, a noc dwoista oczy zachodzi. Z lipy papier mi czynić, czy to jeszcze mało, Dyć trochę w nim pobędzie bo drzewo syciła... - Tak piórem imię skrobiąc one mi skrzypiało: Tu, w słowie Magdalena, Magdaleny - ni ma. * fragmenta kursywą pochodzą z wiersza Jana Kochanowskiego pod takim samym tytułem. może Janowi z Czarnolasu też muzowała jakaś Magda, która nie istniała poza samym ismieniem? :)
Magda_Tara Opublikowano 7 Lutego 2009 Zgłoś Opublikowano 7 Lutego 2009 "...Z lipy papier mi czynić, czy to jeszcze mało, Dyć trochę w nim pobędzie bo drzewo syciła..." ach...być poecie Muzą...i muzować... ...i taki wiersz dostać...ach... :) :*
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się