Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bardzo dziękuję. :-)
Wyliczanka jest cechą tego gatunku wiersza - villanelli. I tu rzeczywiście jest niezbędna dla wyeksponowania płońty, dlatego wybrałam właśnie ten gatunek.

Czy jest tamta strona? To zależy, co rozumiemy przez "tamtą stronę". Jeśli uznamy, że "tam" jest w dalszym ciągu życie tej samej ludzkiej świadomości, tylko bez ciała - to uważam, że jest to wiara naiwna. Bo w takim razie po co byłoby życie w świecie materialnym i potem takie samo bez materii? Nonsens (dla mnie, ale można uważać inaczej).
Moim zdaniem świat się nie kończy na tym, co materialne i po śmierci w jakiś sposób wszystko pozostaje w sferze pozamaterialnej (tam, gdzie jest przez cały czas, tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo nie odbieramy tej sfery zmysłami - odbieramy tylko materialny naskórek świata, którego jesteśmy częścią). Ale w sferze pozamaterialnej nie jesteśmy ludźmi - po prostu nie ma nas, takich jak w ciałach, nie ma naszych ludzkich świadomości i naszej pamięci. Tak mi się wydaje. Taką mam nadzieję.

Pozdrawiam.
  • Odpowiedzi 40
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Z tego wynika, że de Segur stawia tezę wprost przeciwną do mojej. Ja mam nadzieję, że po śmierci mózgu wygasa ludzka świadomość i pamięć o świecie materialnym - po prostu przestajemy istnieć jako ludzie.
Bardzo dziękuję za wizytę i pochwałę wiersza, i również pozdrawiam.
Aśka. :-)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Zgadzam się z autorka kom. - nie można zapominać o tak wzniosłych chwilach
Mi również wiersz bardzo na tak.
pozd.
A dla mnie pamięć o wszystkim, co ziemskie, byłaby wiecznym piekłem. I nie tylko dla mnie, na co wskazują komentarze pozostałych osób. Czytałeś je, Waldemarze?
Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za pochwalenie wiersza.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Magdo, chyba zapomniałam Ci podziękować - wybacz! Nie przeoczyłam Twojego wpisu, czytałam go wcześniej, nim przystąpiłam do odpowiedzi.
Czym straszę? Piekłem wiecznej pamięci? Ale nie sądzę, żeby to było możliwe, więc spoko. ;-)
Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Z tego wynika, że de Segur stawia tezę wprost przeciwną do mojej. Ja mam nadzieję, że po śmierci mózgu wygasa ludzka świadomość i pamięć o świecie materialnym - po prostu przestajemy istnieć jako ludzie.
Bardzo dziękuję za wizytę i pochwałę wiersza, i również pozdrawiam.
Aśka. :-)

Nie zrozumiałyśmy się: rozważasz w wierszu ewentualną perspektywę "życia po życiu" i jego nieciekawych skutków - przytoczona przeze mnie publikacja również podejmuje taką tematykę - to element zbieżny - i dlatego piszę o tezie zbliżonej na płaszczyźnie samych rozważań/rozmyślań, a nie takiej samej poglądowo - chodzi mi o podobne dywagacje.

Kolejnym elementem zbieżnym jest obawa i jej argumentowanie - pamięć właśnie i potrzeba wyparcia.

Zasadnicza różnica polega na tym, że Ty zakładasz śmierć mózgową jako koniec ludzkiej egzystencji - autor jej nie wyklucza, a nawet potwierdza ciągłość zbliżoną do obecnej, w wymiarze duchowym, rzecz jasna.
Pewnie dlatego sobie o tej książce przypomniałam - taka reakcja po przeczytaniu wiersza.


Pozdrawiam, Aśko :)
kasia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Rozumiem, Kasiu. Zrozumiałam to. Stwierdziłam tylko, że mamy (z Segurem) wprost przeciwne poglądy na istnienie "życia po życiu".
Dzięki za ponowny wpis i próbę dojścia do ładu ze mną, co nie zawsze jest łatwe, biorąc pod uwagę moją naturalną przekorę i skłonność do prowokacji. ;-)
Pozdrawiam raz jeszcze.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bardzo dziękuję. :-)
Wyliczanka jest cechą tego gatunku wiersza - villanelli. I tu rzeczywiście jest niezbędna dla wyeksponowania płońty, dlatego wybrałam właśnie ten gatunek.

Czy jest tamta strona? To zależy, co rozumiemy przez "tamtą stronę". Jeśli uznamy, że "tam" jest w dalszym ciągu życie tej samej ludzkiej świadomości, tylko bez ciała - to uważam, że jest to wiara naiwna. Bo w takim razie po co byłoby życie w świecie materialnym i potem takie samo bez materii? Nonsens (dla mnie, ale można uważać inaczej).
Moim zdaniem świat się nie kończy na tym, co materialne i po śmierci w jakiś sposób wszystko pozostaje w sferze pozamaterialnej (tam, gdzie jest przez cały czas, tylko nie zdajemy sobie z tego sprawy, bo nie odbieramy tej sfery zmysłami - odbieramy tylko materialny naskórek świata, którego jesteśmy częścią). Ale w sferze pozamaterialnej nie jesteśmy ludźmi - po prostu nie ma nas, takich jak w ciałach, nie ma naszych ludzkich świadomości i naszej pamięci. Tak mi się wydaje. Taką mam nadzieję.

Pozdrawiam.

O, nie znałem gatunku villanelli, dziękuję za informację. :)

Słyszałem za to o pewnym podejściu fizycznym do tej sprawy... mianowicie to co naukowcom udało się odkryć z całą pewnością to to, że energia nie zanika, ani nie pojawia się z nikąd - ona może się tylko przekształcać w inną formę energii... w tym wypadku byłaby to energia, która wykracza poza tradycyjne 3 wymiary (nie licząc czasu) i przez to właśnie nie jesteśmy w stanie poczuć jej obecności naszymi zmysłami...czyli generalnie wkraczamy w strefę pozamaterialną, o której pisałaś. Teoria strun zakłada, że żyjemy w 10 wymiarach... po to zresztą wybudowano wielki zderzacz hadronów (jakkolwiek by to nie brzmiało :)) aby udowodnić, że część energii po zderzeniu przechodzi do innych wymiarów z których nie potrafimy już jej odzyskać i po pomiarze okazuje się, część energii brakuje...

W każdym razie to pytanie na pewno będzie otwarte zawsze bo nikt z "tamtej strony lustra" jeszcze nie powrócił i szczerze wątpie aby się kiedyś komuś udało ;)

Pozdrawiam ;)
Opublikowano

Gdyby nie pisarze świat stałby się uniwersalnym nie-miejsce, rodzajem piekła, w którym wszyscy uparcie by tkwili. Pisarze, a zwłaszcza poeci stwarzają rodzaj zaświata. I właśnie taka jest twoja poezja. Jest zaświatem, do którego chce się wejść, a później nieustannie do niego wracać.
(Taki wniosek wysnuwam na podstawie utworów, które dotąd miałam przyjemność czytać)

[quote] "...trwałość
czym jest na świecie trwałość
tym czym brzęczenie kastanietów
i w wieczne nie oblecze ciało
nic na tej ziemi dłoń niczyja
i dla kilofów i poetów
wszystko co piękne jest
przemija
wszystko co piękne jest
przemija
wszystko co piękne jest
zostaje"



W wierszu bardzo podoba mi się obrazowa konkretność i gospodarka detalem.Wbrew pozorom, bo w istocie – pojedyncze słowa, zdania są klarowne i zdają się mówić wprost – jest to poezja bardzo trudna. A niebezpieczeństwo kryje się w spłyconym odbiorze.
Nie rozumiem zarzutu o wyliczanie. Wręcz przeciwnie jest ono atutem wiersza. P.l staje się przez nie jednostką bardziej ludzką.

(ps. Nie warto zapominać.)

pozdrawiam, przeczytałam z wielką chęcią.
M. :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nato, wkleiłaś swój komentarz akurat wtedy, gdy ja byłam w trakcie odpowiadania komu innemu, dlatego nie od razu zauważyłam Twoją opinię. Bardzo dziękuję za nią. A gdzie załamuje się rytm?
Treść zasmuca, no bo w ogóle myśli o przemijaniu nie są wesołe. Ale tak ten świat jest urządzony. Ale ja też takie wiersze lubię. :-)
Pozdrawiam serdecznie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


No właśnie, o to chodzi. Życie jest jakąś nieznaną energią, która na pewno istnieje nie tylko w wymiarach materialnych, stąd nasze poczucie, że "nie tylko z tej ziemi jesteśmy" - we wszystkich kulturach świata istnieje jakaś wiara mówiąca, że nasze istnienie nie kończy się na materii.
Nigdy się nie dowiemy, jak to jest, zwłaszcza, że po śmierci na pewno już nie będziemy istnieli jako my - ludzie. I całe szczęście.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



W wierszu bardzo podoba mi się obrazowa konkretność i gospodarka detalem.Wbrew pozorom, bo w istocie – pojedyncze słowa, zdania są klarowne i zdają się mówić wprost – jest to poezja bardzo trudna. A niebezpieczeństwo kryje się w spłyconym odbiorze.
Nie rozumiem zarzutu o wyliczanie. Wręcz przeciwnie jest ono atutem wiersza. P.l staje się przez nie jednostką bardziej ludzką.

(ps. Nie warto zapominać.)

pozdrawiam, przeczytałam z wielką chęcią.
M. :)
Moniko, bardzo Ci dziękuję za piękny i obszerny komentarz. Jestem wzruszona. Naprawdę.
I dziękuję za cytat z wiersza Jerzego Zagórskiego - jest to bardzo głęboki wiersz, poruszający mnie do głębi.
A co do: "nie warto zapominać" - naprawdę wieczna pamięć o wszystkim, czym byłam, co kochałam oraz co mnie bolało, byłaby najstraszniejszym piekłem, jakie jestem w stanie sobie wyobrazić.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @andrew @wiedźma @LessLove @Alicja_Wysocka @Kwiatuszek @Posem serdecznie Wam dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @jjzielezinski   I ze wzajemnością! Wszystko mam czarno na białym! W dokumentach - to są formalne dowody! A pan by wszystko chciał, abym publicznie opublikował? Po co i w jakim celu? Takich rzeczy nie wolno ujawniać! To pokazanie na tacy wrogom własnych argumentów formalnoprawnych! Serdecznie zapraszam na mój esej pod tytułem - "Jasinizm" - tam opublikowałem wszystkie badania, a pan? Istnieje jeszcze badanie wiarygodności - wiarografem - zrobi to pan?
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      No nie ma wyboru :) Pozdrawiam!
    • ]WIELKA FLAMANDZKA[ "Κάτω από το .40 δεν υπάρχει λαός. Πάνω από το .50 δεν υπάρχει Θεός" - Φ. Νίτσε, Ο πρωκτός του Ζαρατούστρα Flamandki idą w tan, nie mówiąc nic Nie mówi im  nic niedzielny dzwon  Flamandki idą w tan, nie idąc w noc Flamandki to nie mówiący typ  Idą w tan, bo mają dwadzieścia lat Wiek, gdy musisz zaręczyć się  Zaręczyć, by móc wziąć ślub Ślub, byś  dzieci mieć mógł Tak uczyli  rodzice nas Mnich, i Eminencja sam Arcykapłan, co w katedrze jest  Dlatego tak, dlatego tak idą w tan  Flamandki  Flamandki  Fla- Fla- Fla-  Flan Idą w tan, nie idąc w dreszcz Nie idą w dreszcz w niedzielny dzwon  Idą w tan, nie roniąc łez  Flamandki nie ze łzawych są Idą, bo minął trzydziesty rok A to rok, gdy dobrze pokazać, że Wszystko dobrze, dzieci rodzą się Jak chmiel i żyto w krąg  Że dumą rodziców są  I Mnicha, i Eminencji, co  Kapłanem tu w katedrze jest  Dlatego tak, dlatego tańczą wciąż Flamandki  Flamandki  Fla- Flo Flamandki idą w tan, nie brnąc w śmiech Nie brną w śmiech, w dzwonu broń Nie brną w śmiech, bo śmiech to grzech Flamandki nie mają zmysłu doń Tańczą wciąż, choć już sześć dych - Dostojny wiek, czas pokazać, że Dobrze jest, wnuki wyszły ci Jak chmiel i żyto w szkle  Wszystkie spowite w czerń  Jak Mnich, Eminencja Jej Co w klasztorze pędzi też Dziedziczą ją, jak tan ten Flamandki  Flamandki  Fla- Fla- Flen Flamandki dą w tan, choć minęło lat sto  A nasz sto musisz wykazać się Pokazać, że umiesz wychylić szkło  Z chmielu i żyta, co utrzymało cię Idą w sto pas do przodków, w ten sam dzwon Co mnich, a nawet Ekscelencja, co Archiprezbitrem post mortem zrobili go I dlatego idą jeszcze raz w tan, to szkło  Idą w tan, choć nie chce zgiąć się krzyż, Zdjąć się krzyż, ten wielki dzwon Wziąć ten krzyż, krzyż lżejszy niż Tan tan, tan ten po zgon Flamandki Flamandki Fla- Fla- Pa pa Pavulon...     (MAŁY GATSBY) 'Out stultum caedis Out stultorum caedebas" M. Aurelius, Ars philosophiae. Maraton, mar-a-ton Mara, Mara, Marathon Dołącz się, włącz się w maraton nasz  Zawsze idziemy w tan, gdy muzyka gra Dołącz do nas, pod ręką maraton masz  Tan, tan, za nocy i dnia Tan, bo wokół lat dwudziestych ryk Ryk, bo w wannie skończył się gin  Lecz w W-D-O-W-D i odkupienie win Do sławy szlak i mocny życia łyk  Lindbergh, Liberty Dzwon Wciąż niemy film, gra Al Capone Czarny, Czarny Poniedziałek, upadek giełd Lecz ty wciąż w tańcz, tańcz, nieważny געלט Maraton, mar-a-ton Mara, Mara, pij ten bełt Dołącz się, włącz się w maraton nasz  Zawsze idziemy w tan, gdy muzyka gra Dołącz do nas, pod ręką maraton  masz  Tan, tan, za nocy i dnia Tan, bo w nas lat trzydziestych jęk  Jęk, bo wokół gonitwy zgiełk Buster ma kamienną twarz, lecz Charliemu świat pękł  Kupony, slamsy, z Frankensteina piekł   Adolf wszedł  za to z  Hindenburga trup NEP i zboże dorodne jak elektryczny słup  Zadzwoń do  brokera i miętusy kup  Maraton, mar-a-ton Mara, Mara, cię rżnął głup! Dołącz się, włącz się w nas Zawsze idziemy w tan, muzyka gra Dołącz, pod ręką  masz  Tan, tan, za nocy i dnia Tan, bo wokół lat czterdziestych dym Dym, bo trąby sławy grzmią tym Co nadchodzą, kładąc rym, Gdzie Dachau, Hakenkreuz, i Gott mit Ihm "Ósmego dnia stworzył Bóg Grzybć",  Jako ersatz Trwać wyst. Oppenheimer, R.!!! Pokój słodki tak, jak twa mać  Więc tańcz jeszcze tańcz, nim oddasz życia ster  Maraton, mar-a-ton Mara, Mara, Marathon Maraton, maraton Mara, Mara, mara zer  Dołącz, włącz się w maraton nasz  Zawsze idziemy w tan, gdy muzyka gra Dołącz, pod ręką maraton  masz  Tan, tan, za nocy i dnia Tan, bo wokół lat pięćdziesiątych śpiew  Śpiew bo jednak po coś była ta krew  I już sześćdziesiątych swing prawom wbrew I siedemdziesiątych piasku gniew Następnych z Wall Street wilczy zew Potem Stadion X, dalej koniec World I  pracujący bez cztery L Wszystkich na Mars wyśle Elon nas Przyjemność dla mas, wdzięki  z Only Fans,  Więc tańcz, wtańcz nas w ten radosny czas! Maraton, maraton Mara, Mara, Mara, but by was!  Dołącz, włącz  maraton nasz Zawsze  w tan, gdy gra Dołącz, masz Tan dnia Więc idź w dym, dym jak Rzym! Rzym, więc zaświadcz życiem swym, gdzie Krym. Tan, bo lat dwudziestych skamla pies Pies, bo dni kres Kres, bo bój ma gest Gest choć, choć krwi dość jest Tan lat skamla jak pies Pies, bo kres Kres, bo gest Gest choć, chodź, jest
    • @Jacek_Suchowicz   Dziękuję    Łukasz Jasiński 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...