Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

czesząc włosy bawisz się stłuczonym lustrem
codziennie przed snem
popijam mlekiem swoje baśnie

poduszka jak księżyc barbarzyńca
uśmiecha się tylko na powitanie
coraz dłużej milczysz
usprawiedliwiając się dźwiękiem budzika

znów uspokajasz usta krzykiem
przełamując grzebień dzielisz się dziełem sztuki
już wiesz że zieleń gryzie się z czerwienią

Opublikowano

Przerażający schizofreniczny obrazek, stłuczone (rozbite?) lustro, bezsenność, kojący krzyk, urwane wątki, pomieszane baśnie, nieuczesana szminka pełna zieleni, której nie było? wymiana jaźni z odbiciem w lustrze ostrym i jasnym jak szkło, krótki przebłysk tożsamości w trzecim wersie, izolacja, okaleczenie? dzielenie się grzebieniem, ale z kim? z odbiciem?

wywołuje natychmiastowy, choć bezsilny bunt, to czytelnik musi się bronić (interpretacją?)

znakomicie odmalowana choroba (dołek?) psychiczny, kiedy sen na jawie przestaje być paletą i zamienia się w rozbite lustro

i ten tytuł, martwa natura, czy to Śnieżka gryzie jabłko? i popija mlekiem?

plus ;

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czytałam wszystko, tak wiersz jak i komentarze, nic nie poradzę że ten najbardziej mi leży...Mało tego, z ciekawości zajrzałam na linki Maćka, a tam utwór Grzesia Turnau-a, który uważam za jego najlepszy - " Czas błękitu "... Gusty czasem się pokrywają.
Pozdrawiam.
Opublikowano

Co jest z tym mlekiem ostatnio...? Zalew.
A wiersz letni jakiś, ani uszczypnął ani pogłaskał jakoś. Proszę wybaczyć, że tak niewymiernie, ale na krytykę za mało razi, za mało upaja na plusa.

pozdrawiam,
m.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...