Dziecko na niebie Opublikowano 8 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Października 2008 Och, wiele już widziałam w swoim starym życiu. Nieraz podziwiałam pierwsze promyki słońca przebijające się przez chmarę gęstych chmur, pierwsze płatki śniegu zdobiące młodą sosenkę, pierwsze liście spadające na moje spróchniałe konary, nagłe i ostre zamiecie śnieżne które płoszyły wszystkie leśne zwierzątka, czasami nawet lawina ,która przyozdobiła wszystko dokoła bialutkim i puchatym śniegiem, pierwszy przebiśnieg ,który z trudem przebił się przez twarda skorupę ziemi, pierwsze dojrzałe mocno czerwone jabłko spadające z drzewa w pobliskim sadzie. Widziałam także wielu ludzi którzy wspinali się na szczyty gór. Niektórzy samotnie ,niektórzy w grupie, jedni się śmiali, drudzy płakali. Widziałam starców, dzieci, nastolatków ,dojrzałe kobiety najczęściej z malcem przy spódnicy, mężczyzn prowadzących swoje żony za rękę. Zawsze chętnie się wszystkiemu przyglądałam ,bo przecież przyroda i człowiek jest strasznie ciekawy. Czasami moje listki na samej górze szeptały mi co dzieje się na niebie, niestety nigdy nie widziałam tego ,gdyż nie jestem aż tak wysoka. Ich opowiadania wyobrażam sobie i żałuje ,że pewnie nigdy ich nie zobaczę, najbardziej podobają mi się opowiadania o ptakach ,które tworzą przepiękne klucze, podobno orzeł bielik raz szybował nad najstarszą sosną w Beskidach, listki strasznie zazdrościły igiełkom tej sosny. Przez tydzień zrzędziły i ubolewały nad tym ,że orzeł nie szybował nad nimi tylko nad igiełkami sosny. Listki nigdy nie opowiadały mi o ludziach ,bo ich strasznie nie lubią, mówią ze depczą ich kolegów i że nawet niektórzy targają ich na małe kawałeczki. Ja w przeciwieństwie do liści uwielbiam ludzi! Często ludzie zmęczeni swoją podrożą, najczęściej gdy pada deszcz lub wieje silny wiatr, siadają pod moim gałęziami i odpoczywają ,a ja ich otulam swymi gałęziami, chronię przed mrozem, chłodem i zimnem. Niektórzy zasypiają i budzą się dopiero jak pogoda się uspokoi. Mam swoich ulubionych człekokształtnych. Jednak najbardziej zadziwiła mnie pewna staruszka. Gdy rozmawiałam z strumykiem nagle zauważyłam jakąś starszą kobietę, która szła na sam szczyt i przy każdym kroku z jej oczu spadała jedna łza na ostre i twarde kamienie po ,których szła. Tych kamieni były miliony, małe i duże lecz każdy równie ostry. Dalej nie wiedziałam czemu ta kobiecina płacze i łzy coraz częściej kapały z jej policzków. Spojrzałam na jej ubranie, które składało się ze zwykłej cienkiej falbankowej sukienki i bardzo starych kolczyków z prawdziwymi diamentami, na nogach miała cieniutkie rajstopy ,a stopy były gołe! Teraz zrozumiałam dlaczego płakała, przecież miała pieniądze ,a nie miała butów mogła przecież spokojnie sobie kupić nawet kilka par ,ale była bosa .Gdy jeszcze raz spojrzałam na jej twarz zauważyłam rozpromieniony uśmiech i błyszczące oczy, których wcześniej nie dostrzegłam. Staruszka płakała i uśmiechała się. Wyglądała jakby przechodziła przez bramy nieba. Ja zdziwiona i zapatrzona w tą staruszkę oniemiałam. Weszła na szczyt. I właśnie tam zakończyła swoją drogę życia padając na ziemię. Ci wszyscy ludzie ,którzy wędrowali tu w Beskidach też szli swoja własną drogą życia. Podczas wędrówki tej kobiety , płakałam razem z nią i każdy mój listek .Strasznie mi przykro ,że ja nie mogę skończyć tego życia w taki wspaniały sposób jak ona, ja po prostu uschnę jak każda wierzba płacząca.
Ania_Ostrowska Opublikowano 9 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 9 Października 2008 Bardzo fajny pomysł na opowiadanie. Można byłoby jeszcze trochę wygładzić technicznie ale to drobiazgi. Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne - Ania
Dziecko na niebie Opublikowano 9 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Października 2008 Tzn?Bo niestety nie umiem sama porpawiać tekstów.
Ania_Ostrowska Opublikowano 9 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 9 Października 2008 Pewnie, że to trudne, ale nie ma rady; takiej autokorekty trzeba się samemu nauczyć. Na początek polecam prostą metodę, która w moim przypadku przynosi niezłe efekty - a sądząc z komentarzy, również wielu innych osób na tym forum. Tekst po napisaniu należy sprawdzić słownikiem w edytorze tekstów; pomoże to wyłapać błędy ortograficzne, niektóre literówki, błędy w interpunkcji itp. Następnie tekst trzeba odłożyć przynajmniej na kilka dni, a po tym czasie samemu uważnie kilka razy przeczytać - to drugie sito, na którym zostają literówki, które "przepuścił" słownik, bo takie wyrazy istnieją, niepotrzebne spacje (lub ich brak) oraz pewne niezręczności językowe, które widać dopiero, jak na tekst patrzy się z pewnego dystansu - w tym wypadku - czasowego. Na sugestie dotyczące innych zmian można liczyć od komentujących - wklejając tekst na forum (PO takiej "obróbce" a nie PRZED) . Większości korekt w Twoim opowiadaniu, o których wspomniałam, można byłoby teraz uniknąć przy zastosowaniu tej metody. Zachęcam, spróbuj - naprawdę warto. Przez dość długi okres w swoich komentarzach poświęcałam mnóstwo czasu na poprawianie tego typu błędów u innych. Wybacz - to doświadczenie mam już za sobą. Pozdrawiam - Ania
Wiechu J. K. Opublikowano 10 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 10 Października 2008 Podoba mi się przesłanie tego opowiadania, brzmi jak poezja prozą. Dziecko na niebie, proszę pisz więcej, strona techniczna jest ważna, ale to można dopracować z czasem. Czekam na dalszy ciąg tego opowiadania. Pozdrawiam :)
Dziecko na niebie Opublikowano 11 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Października 2008 Dziękuję bardzo za miłe słowa i postaram się pana nie zawieść.
Dziecko na niebie Opublikowano 11 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Października 2008 Mnie również.
Dziecko na niebie Opublikowano 11 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Października 2008 Mnie również.Jakby pana interesowało,to zamieściłam wiersz w rubryce gotowe wiersze.
Wiechu J. K. Opublikowano 11 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 11 Października 2008 Świetnie! Już Pani wiersz przeczytałem i krótko skomentowałem. :)
Wiechu J. K. Opublikowano 11 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 11 Października 2008 Podoba mi się pani opowiadanie „Beskidy” i bardzo chciałbym się doczekać ciągu dalszego. :-) Wierzba Plącząca, orzeł, który szybował ponad drzewami i to skojarzenie, że jego szybowanie nad najstarszą sosną było przyczyną zazdrości listków oraz staruszka, która zakończyła swoje życie na szczycie góry tuz przed bramami nieba...piękne!
Dziecko na niebie Opublikowano 11 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 11 Października 2008 Bardzo miło mi to czytać,pisałam to 2 lata temu i nie wiem czy bedę w stanie dokończyć moją pracę,było to pisane pod czas natchnienia. Bardzo Pan miły:)
Wiechu J. K. Opublikowano 12 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 12 Października 2008 Rozumiem, jednakże fajnie było by przeczytać część drugą :-) A tak na marginesie to Wiechu jestem i tak proszę do mnie mówić, dziękuję.
Dziecko na niebie Opublikowano 12 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Października 2008 Prosze,a może byś mi podsunał jakiś pomysł , w zasadzie mam dalej opowiadać o wierzbie czy to nie bedzię za nudne?,chyba ,że opowiedzieć wejscie staruskzi do nieba.
Wiechu J. K. Opublikowano 12 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 12 Października 2008 No proszę, to samo myślałem. Jeśli ciekawie napisane na pewno nie będzie nudne. Po wejściu do nieba staruszka wraca jako orzeł bielik i tym razem szybuje nad listkami wierzby...albo wciela się w płaczącą wierzbę i dalej razem snują beskidzkie opowiadania....coś takiego, jedno jest pewne, że zawsze można temat rozwinąć, a nawet jeśli nie to i tak jest to dzieło...pozdrawiam :-)
Dziecko na niebie Opublikowano 12 Października 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Października 2008 Hmmm , pomyśle.Haha,dzieło.;p Ale myśle ,że jakiś nowy wątek wkręce. Bo staruszka do orła bielka jakoś mi nie pasuje,a moja kochana wierzba płacząca,nie chcę jej uśmiercać.
Wiechu J. K. Opublikowano 13 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 13 Października 2008 Zostawiam bez komentarza....i będę czekał na ciąg dalszy ;-)
podest mouse Opublikowano 14 Października 2008 Zgłoś Opublikowano 14 Października 2008 szczerze, żadna rewelacja. a gdy czytam w komentarzach autorki taki bykasy ortograficzne jak pod czas to świadczy jednak o kolosalnym braku warsztatu. mogę wiedzieć ile lat ma autorka?
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się