Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Tych kilka słów tak zaklętych wciąż
Twe spojrzenie pełne łez
Chwila tak ulotna jest
Smutek wciąż króluje w twym sercu
Nie potrafisz go pokonać
Świat w którym przyszło nam żyć
Wciąż ucieka w dal nieubłaganą
Gdzieś gdzie nie ma nic
Pustka tam wciąż jest
Próbujemy tam odnaleźć nasz dom
Nasze życie które zaklęte przez czas jest
Szukamy wciąż szczecią bram
Których odnaleźć nie potrafimy
Podnoszę twoją dłoń która tak zimna
I obojętna jest przykładam ją do mej twarzy
Czuje jak zaczyna żyć w tobie nowe życie nowy świat
W którym razem będziemy tam w którym nie ma nic
Tylko nasze serca biją tam tak
Samotne i tak puste wciąż
Tęsknota w nich tak ogromna jest za niezwyciężonym
I nie zdobytym światem tym obok którego
Co dzień przechodzimy nie spoglądając na siebie
A nasze serca zaklęte w milczeniu pragną krzyczeć
To jedno słowo co zmienia cały świat
Co pozwala mu dalej biec aby
Odnaleźć przeznaczenie swe
Dogonić los co zmienia się który nieubłaganie dalej trwa
Pragniemy odnaleźć siebie
Ale czekamy wciąż na to co wydarzy się
Na chwile milczenia w której
Nie ma już nic tylko nasza samotność
Pustka nieubłagana która tak boli nas
Próbujemy ją pokonać i dogonić świat w samotności tej
Nasze dłonie splotą się w tym śnie
Który jak bajka piękny jest
Radośnie kończy się zaczynają w nas serca bić
Tym mocniej i bardziej śnimy ten piękny sen

Opublikowano

miłośniczko poezji, inwersje w tym tekście nie zdały egzaminu, nadają sztuczności i wręcz brzmią patosowo
moim zdaniem przydałoby się tekst skrucić pozbyć się wszystkich serc, łez, smutków, samotności i narazie dać tekstowi poleżeć w szufladzie, poczytać, poczytać, poczytać dobrej poezji, później spojrzeć na swój tekst a na pewno zmiany się same nasuną
narazie jest średnio

pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Arnold Lane Rybak w Teatrze   Huczne oklaski wznoszą na scenę Spektakl zagrany, jak koncert z nut. Jakież w Aktorów wstąpiło marzenie – W górę wzleciały - kapelusze z głów.   Więc lecą tak świsty i aplauz wzruszony Niech blask ich dumy - za scenę niesie; Dyrygent liczy te tuziny gęb, Niechaj zachwyt we foyer rozniesie!   Aż Rybak wstaje i pyta;     „Czy leszcze biorą na chleb?”   Oburzy wnet się publika;  Choć nikt do gardła –     jemu nie fika, Pod nosem tak myśli: „Pan puknie się w łeb!” I do domów publika znika.   Ach, biedny ten Rybak,     co Błaznem sam jest – Gdy na strzępki go szarpią jak dzika Wilki srogie, tym winem spojone.   I jak ten Rzecki, z ogonem skulonym Wlecze po przednie miejsc futerały - Tak w ludzkie serce – będzie wpatrzony, Które chłodem odpowie niemrawym;     Jak wdzięk Izabeli,       gdy nie ma żony. A publika z niego zaśmieje…   Stanę wtem Ja — bez sławy na scenie - Rękę wyciągnę, gdy foteli las od grozy ustanie; I jeszcze raz, zapytam Ciebie:     „Czy leszcze łapią na chlebie?”
    • Twoje ciało pamiętam szybciej niż powinienem jakbym wracał drogą którą kiedyś już znałem gdzie oddech staje się cięższy gdzie skóra odpowiada wcześniej niż słowa uśmiechasz się przez sen   przestaję wierzyć że spotkaliśmy się pierwszy raz   najbardziej boję się jednak że to wszystko wymyślam   dotykam Twojej duszy ostrożniej niż ciała   jakby była czymś kruchym co już kiedyś trzymałem w dłoniach i zgubiłem   są w Tobie obrazy których nie rozumiem nagły smutek znajomy błysk w oczach cisza która nie jest obca   czasem patrzysz na mnie jakbyś pamiętała więcej ode mnie   jakby ciało wiedziało zanim zdążyliśmy się poznać kto już raz Cię...
    • Ludzie i budynki, konstrukcje techniczne; Leśnej dziczy zapędy; odruchy mechaniczne     płacze i krzyki;     nawyki behawioralne  Wojny, tchórze, złoczyńcy - Chemiczne leki oralne.   Głazy i oazy, pośrodku pustyni Zdobione witraże; halucynogenne fazy. Fachowcy, stolarze, wybryki     młodzieńcze; beztroskie zabawy   Dźwięki muzyki; Odgłosy sławy. Bomby, napady, wroga zawiści     pokoje kontrakty, rozmowy   Czyny chwalebne i akty nienawiści.   Obce kultury, lokalne stroje Podróże i wyloty; pieniężne machloje Puste ulice, przedmieścia warszawskie   Wiersze i Poezje; dzieła wybitne     trwałość, chaos, niepokój – Pochwały zaszczytne   Śmierci, zabójstwa, szpitalne zgony Szydercy, biurokraci i —     kościelne dzwony.   Wszystko było mi obce – bo Nic nie znaczyło. Wnoszę więc swe zapytanie,     Boś ile warci są „My”?         W oparciu o wiersz Rafała Wojaczka „W śmiertelnej potrzebie" Wraz z pokorną dedykacją do autora.
    • śliskie zmurszałe skały, w srebrnej trwając skali, powinnością zmęczone, brudne tkwią w oddali   woda między nimi śliska, zimna, nie mokra, płynie chytrze, wciąż wspomina każda przebyta,   te stopnie nierówno choć chwalą carpe diem ostatni po ostatnim, brzmi nullus dies est
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Bardzo dobrze to ujęłaś... bardzo

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Również dziękuję ;)   I pozdrawiam       Można tak powiedzieć :) Dzięki za wizytę.   Pozdrawiam :)       Też się nad tym zastanawiałem, ale miał wnieść dodatkową wartość. I teraz nie wiem czy działa... ale na razie go zostawiam :) Dzięki za uwagę.  Pozdrawiam :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...