lubię latawce Opublikowano 17 Lipca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 17 Lipca 2008 coś ci pokażę - to szklanka mleka głód skrywam w dłoniach niech papilarnie sączy się życie niech kapie z brody dziecięcy toast niech będzie inaczej niż myślisz na parapecie też kursują pociągi mlecznymi zębami szarpią ciasto cuchnące zielone aż do granic nieba w kącikach ust i basta! to moja kolej to moja kolejka - ciuchcia zwyczajna ot blaszana zabawka a pan konduktor cichutko płacze (nawet nie mogę go pogłaskać) mieszka we mnie brat zły i gorszy ten drugi to kawał drania ten pierwszy ma kawał miasta mieszkanie próg i parapet ten gorszy będzie płakać będzie z oczu padało mleko małe białe kamikadze * mam na myśli tory gładkie cudzą kolej mam na głowie
Boskie Kalosze Opublikowano 18 Lipca 2008 Zgłoś Opublikowano 18 Lipca 2008 Najbardziej podoba mi się początek i koniec. Z tym że koniec bez zastrzeżeń, mówi tyle, że mógłby być oddzielnym wierszem. Piękny jest też "koniec nieba w kącikach ust" tam, gdzie kończą łzy i zaczyna się śmiech. Z reszty powycinałem sobie fragmenty, które zatrzymały mnie szczególnie i po połączeniu wyszło coś takiego: przed szklanką mleka głód chowam w dłoniach na parapecie pociągi cuchnące zielone do granic nieba w kącikach ust basta! to moja kolej basta! ciuchcia dziecięca płacze konduktor stacja mam na myśli tory gładkie cudzą kolej mam w głowie Nie jest to propozycja wiersza, tylko wychwycenie z niego najciekawszych dla mnie momentów. Myśli z lektury. Moja... stacja :) Pozdrawiam.
Rachel_Grass Opublikowano 18 Lipca 2008 Zgłoś Opublikowano 18 Lipca 2008 jesteś, (and)żelko, coraz fajniejsza w tym, co robisz. coraz to nowsze i lepsze skojarzenia z Ciebie wyłażą, nawet niczego się nie czepnę.
teresa943 Opublikowano 18 Lipca 2008 Zgłoś Opublikowano 18 Lipca 2008 coś ci pokażę - to szklanka mleka głód skrywam w dłoniach niech papilarnie sączy się życie niech kapie z brody dziecięcy toast niech będzie inaczej niż myślisz tak sobie to wychwyciłam, ale całość też ok / podoba mi się to prowadzenie monologu z kimś, a może ze sobą? ładnie malujesz / :)) serdecznie pozdrawiam -teresa
lubię latawce Opublikowano 18 Lipca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 18 Lipca 2008 Boski(e) - Twoja stacja? jak najbardziej! Pogadamy z Konduktorem ;-) w końcu on jest głową kolejki ;PRachel - oj, wyłażą, wyłażą jak wyrzuty sumienia; a że coraz nowocześniejsze są pokusy cmokam do Ciebie Teresko - powiedzmy nawet, że ja tam do kogoś rozmawiam ;P najpewniej do okna ;) zostało mi z dzieciństwa, czy czegoś takiego =) zdrówko! andżelka
M._Krzywak Opublikowano 18 Lipca 2008 Zgłoś Opublikowano 18 Lipca 2008 Ciekawa forma (aczkolwiek zrezygnowałbym całkowicie z interpunkcji), uzupełniona ciekawą treścią tworzy jak najbardziej utwór literacki. Nie mam siły na więcej pisaniny :))) Na plus. Pozdrawiam
lubię latawce Opublikowano 19 Lipca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 19 Lipca 2008 jupi jeah, dziękuję bardzo ;-) angie
Mr.Suicide Opublikowano 19 Lipca 2008 Zgłoś Opublikowano 19 Lipca 2008 Tytuł jest, co trzeba przyznać, dość zastanawiający Warto zwrócić również uwagę, iż nie powinno się go czytać dosłownie Jak bowiem można darzyć uczuciem postać, która w Biblii nie objawia się bynajmniej z dobrej strony ? Kain dopuścił się przecież morderstwa na swoim bracie, kiedy Bóg odrzucił jego ofiarę, natomiast nad daniną Abla był zachwycony Można wobec tego wnioskować, że podmiot liryczny względem rzeczywistości, która go otacza, woli przybrać postawę agresywną, by móc się opcjonalnie uchronić przed bólem, cierpieniem Jednakże tylko poprzez drogę grzechu Aczkolwiek niekoniecznie musi rozchodzić się o eliminację ewentualnych przeciwników poprzez zabójstwo Takie stanowisko wydaje się być w miarę racjonalne, szczególnie w odniesieniu do polskich realiów Nasuwa mi się jeszcze jeden wniosek a' propos peela - otóż wydaje się on być silną, inteligentną, trzeźwo podchodzącą do wszelkich spraw, a także asertywną osobą Z pierwszej strofy odbiorca dowiedzieć się może, iż podmiot liryczny kieruje swoje słowa do kogoś zapewne dlań istotnego W każdym razie przedstawia mu szklankę mleka Czymże ona może być ? Swoistą miniaturą drogi mlecznej, naszej galaktyki ? W takim przypadku peel starałby się zobrazować adresatowi przekrój relacji, jakie ich łączą, ponieważ dla niego galaktyką, czyli obszarem pojętnym, ogromnym układem jest związek - najważniejsza rzecz w życiu Idąc tym tropem - podmiot liryczny jest po prostu zmuszony do unaocznienia partnerowi, jak sytuacja, w której się znajdują, czy dany etap ma się naprawdę Przez większą ilość czasu podmiot wypowiedzi skrywa w sobie emocje (przynajmniej te negatywne), teraz jednak dochodzi do wniosku, że dłużej nie może tego robić Świadczy to o jego ogromnym zaangażowaniu i uczuciowości Z drugiej jednak strony (a może wcale niekoniecznie ? ;) acz cały czas poruszając się w metryce dwóch początkowych wersów) podmiot liryczny pragnie ostrzec miłość swą przed fakultatywnymi konsekwencjami zachowania (destruktywnego) Tak czy inaczej chce zmian, chce wreszcie postawić na swoim, chce poczuć, że może się w pełni otworzyć przed bliską osobą bez jakichkolwiek ograniczeń Muszę stwierdzić, że zafrapował mnie tenże neologizm (przymiotnik powstały z rzeczownika) - 'papilarnie' czyli Być może oznacza, że peel pragnie poczuć, zasmakować wielu dróg egzystencjalnych, a nie zamykać się tylko w obrębie związku z partnerem Ostatni wers tejże strofy z nutką przekory Dlaczego bowiem zawsze ma być po myśli ukochanego ? Toż korelacja dwóch darzących się uczuciami osób winna opierać się na zasadzie równości, kompromisu Podmiot liryczny będzie starał się doprowadzić do takiego stanu Druga strofa jest już w nieco innej tonacji napisana, różni się od swojej poprzedniczki chociażby przez fakt, iż osoba mówiąca nie zwraca się bezpośrednio do kogoś innego Przyznam jednak, że po kolejnych czytaniach dochodzę do wniosku, iż peel nadal kieruje słowa do partnera Przestrzega, że jeżeli nie zmieni sposobu traktowania go, to po prostu te relacje stopniowo będą wygasać, a może podmiot liryczny z miejsca postanowi je zakończyć Niemniej chce wydostać się z życia w ciągłej nadziei na poprawę czegokolwiek Bierze sprawy w swoje ręce (widocznie na swojego faceta nie warto liczyć) Z tej zwrotki można jeszcze jedno wyczytać - peel potrzebuje stabilności, czegoś (bądź też kogoś ;) dorosłego, dojrzałego; jest znudzony substratami, jakie do tej pory go otaczały W następnej części strofy peel dokonuje wręcz reifikacji (uprzedmiotowienia) związku ('blaszana zabawka') Acz taki zabieg byłby wielce zastanawiającym Świadczyłoby to bowiem o stosunkowo szybkiej przemianie wewnętrznej podmiotu lirycznego i jego stosunku do kontaminacji (czy też w takim przypadku jej braku) z drugą istotą ludzką Zwrotka trzecia (moim zdaniem najsilniejszy punkt utworu) mówi najwięcej o podmiocie lirycznym Odbiorca dowiaduje się, że podmiot liryczny chwalić się poniekąd może dwiema osobowościami: dobrą i złą Tutaj jednak zaczynają się schody Mam kilka myśli na odbiór: 1) dzięki tej strofie udało mi się zauważyć ciekawe zjawisko - wiersz jest zbudowany na zasadzie kontrastu - w pierwszej zwrotce przemawia ta dobra strona podmiotu lirycznego; ma on nadzieję na poprawę relacji, jest nieco przekorny, ale na w miarę miły, łagodny, subtelny sposób; strofa druga - weń peel ulega metamorfozie - teraz odzywa się druga, ta gorsza strona kręgosłupa świadomości - chce zakończyć związek, obraża wręcz partnera i nie obchodzi go ból, jaki zadał drugiej osobie 2) podmiot liryczny, kiedy był jeszcze piękny i młody, miał marzenia, był nieświadomy, wierzył, iż stosunki z najbliższym mu człowiekiem będą się poprawiały, szły odpowiednim szlakiem, jak najbardziej konstruktywnym Z czasem jednak nabiera doświadczenia i zauważa, że nie wszystko wydaje się być mlekiem i miodem płynące; aby zatem uniknąć cierpienia, bólu, żalu, staje się bardziej zimny, a może po prostu zdystansowanym (?) Tak czy inaczej w strofie trzeciej jego pogląd, czy obraz charakteru, osobowości w pełni się krystalizuje Aczkolwiek i tutaj łapią mnie skurcze - każda kolejna strofa mogła być opisem późniejszych okresów życia podmiotu lirycznego: pierwsza miłość i związany z nią zawód, który nota bene dał wiele empirii, następne związki kończące się niepowodzeniem doprowadzają peela do stanowiska daleko abstrahującego od chęci wiązania się (przynajmniej w najbliższym okresie) z innymi ludźmi Przychodzi mi jeszcze jedna myśl - podmiot liryczny, jako że jest osobą niezwykle emocjonalną, po wielu przykrych doświadczeniach płynących z bardzo bliskim obcowaniem z osobami płci przeciwnej upada duchowo i psychicznie, co po jakimś czasie prowadzi do choroby psychicznej i rozdwojenia jaźni Docieramy do pointy Teraz rodzi się pytanie - jak ją odbierać w stosunku do poprzednich sformułowań, które udało mi się urodzić Być może peel wybiera się na długi odpoczynek od rzeczywistości, przynajmniej tej, z którą do tej pory miał do czynienia Ciężko mi powiedzieć Jak bardzo dalekie nie byłyby moje zamysły od klucza, który ustanowiłaś przelewając swoje emocje na papier, mnie wiersz przekonuje Chociaż czytałem już lepsze spod Twojego pióra ;) Jest tutaj wiele bardzo ciekawych metafor, dużo środków poetyckich Tekst jest naprawdę zastanawiający Poświęciłem nań ponad godzinę, udało mi się dopić resztę kawy z popołudnia, spalić dwie fajki, wypić prawie litr mleka i zjeść pół czekolady ;))) Zostawiam tu solidnego plusa Mam ponadto nadzieję, że moje winy zostały, bądź w najbliższej przyszłość zostaną odkupione :))) Pozdrawiam
Luthien_Alcarin Opublikowano 19 Lipca 2008 Zgłoś Opublikowano 19 Lipca 2008 świeze skojarzenia, bardzo ciekawe obrazy , zgrabna i delikatna , a jednoczesnie mocna metaforyka... tak to naprawde dobry wiersz:) Pozdrawiam Agata
lubię latawce Opublikowano 20 Lipca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 20 Lipca 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. hehehe - tak, jeszcze 69 takich komentarzy i pomyślę o rozgrzeszeniu ;P (sic!) minęliśmy się w tym wierszu jak dwa pociągi ale wcale mnie to nie martwi! dużo z tego wyczytałeś, chociaż tym razem nie przeniknąłeś zamiarów peelki. ona już chyba skończyła z monologami do partnera - życie nauczyło ją, że tylko proza, prosta proza... ;P cóż, raczki mają zawsze taki falstart ;P za tę resztę kawy z popołudnia, dwie fajki, prawie litr mleka i pół czekolady zostawiam Ci solidnego kopa i buziaka (zgadnij co za co ;P ) idź bracie i ... grzesz więcej ;P angie
lubię latawce Opublikowano 20 Lipca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 20 Lipca 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. wow, nie spodziewałam się tak pozytywnej opinii, zwłaszcza, że wiem, jak wymagającą jesteś czytelniczką ;-) dziękuję bardziej. angelika
Ewa_Kos Opublikowano 20 Lipca 2008 Zgłoś Opublikowano 20 Lipca 2008 Podoba mi się, bo lubię skojarzenia, ale przecinki bym też "wyciepała":))) Poza tym fajne:)) Pozdrawiam serde. :) EK.
lubię latawce Opublikowano 20 Lipca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 20 Lipca 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Ciekawy komentarz ;P masz szczęście że Ci się chociaż podoba ;P i ja mam szczęście... ;-) merci.
lubię latawce Opublikowano 20 Lipca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 20 Lipca 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. OK, "wyciepałam" :> za skojarzenia pięknie dziękuję, to duży komplement i zaszczyt dla wiersza, peelki i autorki ;-) dziękuję ;-) andżelka
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się