Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Szeptem myśli, wezmę,
cykl pragnienia skryty,
to w niełasce szczerej,
syndrom z krwi, zew dziki.

Trzeba wszak doceniać,
losem darowane,
czasem też wzbogacić,
sprawność rąk w majdanie.

Wolność jest wyborna,
niekiedy zgłodniała,
jak ogar bezpański,
co zjadł gęsi pana.

Cudze też potrafi,
smakować wybornie,
a gdy nie utuczy,
cieszyć chce przekornie.

Woli głos nadrzędny,
miewa chęć swawolną,
w ludzkiej krzywdzie biegłą,
podłą, lecz i zdolną.

Zawsze będzie syty,
kto w fachu sumienny,
czy to ludzko dobrym,
czy innym odmiennym.

I powlecze żądze,
do celu płomienne,
i prawo rozpali,
co się z sednem scali.

Opublikowano

Czy ten wiersz zawiera przesłanie, anty-przykazanie: "Kradnij", czy ja go jakoś pokrętnie zrozumiałem?

Tak czy inaczej tekst dobry nie jest. Dlaczego? Bo pokręcony, bo treść gubi się po drodze, bo rym jest tylko w czwartej zwrotce, bo stylistyka jakaś zamierzchła...

No przykro mi ;0

Pozdrawiam.

Opublikowano

skoro autor sam wszystko ustala, to może czytelnikowi zostawi chociaż odbiór i ocenę. moja jest negatywna.

innym odmiennym - co to za kwiatek? a interpunkcja w pierwszej strofie? - to nie świadczy o zaawansowaniu

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A byłby Pan łaskaw napisać, gdzie się gubi treść?. Jeśli chodzi o rytm sam go ustalam, bo jestem autorem, a stylistyka nie świadczy o tym czy wiersz jest dobry czy nie.

Owszem, stylistyka świadczy o tym, czy wiersz jest dobry czy nie. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Interpunkcji niech Pan się nie czepia, literacka jest inna od szkolnej, to mój wiersz więc ja jako autor sam dobrze wiem gdzie mam stawiać przecinki, a kwiatków nie widzę, wszystko jest ok., choć nie musi się każdemu podobać.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Interpunkcji niech Pan się nie czepia, literacka jest inna od szkolnej, to mój wiersz więc ja jako autor sam dobrze wiem gdzie mam stawiać przecinki, a kwiatków nie widzę, wszystko jest ok., choć nie musi się każdemu podobać.

to niech mi Pan poda kilka cech charakterystycznych interpunkcji literackiej (najlepiej z przykładami i wyjaśnieniem jakie nowatorskie funkcje pełni interpunkcja w przywołanym fragmencie), żebym już nigdy więcej nie pomylił tak odmiennych rodzajów interpunkcji.

rozumiem, że "inni odmienni" to dla podkreślenia różnicy z "inni tacy sami"

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...