Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Dziury w starym swetrze 

nie zawsze wiedzą,

gdzie się zaczynają, gdzie kończą, 

gdzie zaczyna się zmęczenie. 

Czy są kamieniem?

 

Czasem są z drżącego „jakoś będzie”, 

z tych wszystkich razy, 

gdy myślały: „dam radę”, 

a myślały: „tylko nie teraz”.

 

Ich słabości to nie metafory. 

To wolne środy, 

kiedy nie mają siły wstać, 

kiedy nawet kawy nie chce im się zrobić. 

Siedzą w ciszy i są.

 

Nie wstydzą się już. 

Wiedzą: 

kto nigdy nie był słaby, 

ten wie, co to znaczy 

podać dłoń 

i nie oceniać, czy drży.

 

Mogą nie mieć odpowiedzi, 

mogą iść wolniej, 

mogą być rozerwane 

i iść dalej. 

To jedyny dowód: 

nie są złamane, 

ledwo zgięte - 

wracają.

 

Szły po mapie życia 

brudnymi butami. 

Są żywe.

Edytowane przez wiedźma (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Podoba mi się historia o tych swetrach. One się męczą i starzeją razem z nami. Są zrobione z różnych materiałów, a też dba się o nie bardziej, lub mniej, więc jedne niszczą się szybciej, inne wolniej i nawet starsze dobrze wyglądają. Pozdrawiam z podobaniem. 

Opublikowano

@wiedźma

 

Twój wiersz emanuje niesamowitym ciepłem i zrozumieniem. Przechodzisz od metafory dziur w swetrze do brutalnie szczerej rzeczywistości. Bardzo podoba mi się fragment o byciu "ledwo zgiętym, a nie złamanym". Można być poturbowanym przez życie, iść wolniej, ale wciąż iść dalej. Pokazujesz słabość nie jako porażkę, ale jako element bycia ludzkim i żywym. Masz niezwykły dar opisywania trudnych emocji w prosty, nienachalny sposób. 

Opublikowano

@hollow man To właśnie przez te dziury w swetrze widać, to co chciałam przekazać. 

Dziękuję za odwiedziny, pozdrawiam serdecznie.

@andrew dziękuję bardzo, uśmiechnęłam się. Udanego popołudnia, pozdrawiam.

@Berenika97 bardzo, bardzo dziękuję. Taki mam sposób na swoje "złamania". 

To ogromny komplement, lubię pisać prosto. Cieszę się, że to doceniasz. 

Uściski

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @piąteprzezdziesiąte dzięki

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @wiedźma @piąteprzezdziesiąte @Waldemar_Talar_Talar dziękuję Wam serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @piąteprzezdziesiąte dzięki serdeczne

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • I poszły bratki z zapasem zapachu zabrały wytrwałość nie dla nich lato ten co wysłał je z korytka trumienki do gruntu zdziwiony po deszczu trupimi skrzydłami osuszył 
    • Nie zabiegam, nie zbiegam, nie podbiegam… odbiegam. To fakt niepodważalny. Bo ja… wszystko mam.   Życie, to satyryczna opowiastka o człowieku, który od zawsze wszystko ma. Mimo to jest w ciągłym szukaniu, wymyślaniu, głodzie, chłodzie, pragnieniu, zawiści, zawziętości… nuuudzie. Nudzie. Nudzi się, więc kombinuje, co by tu w swoim bytowaniu ulepszyć, przyspieszyć, podnieść, zobaczyć… zooobaczyć. Patrzy na piramidy, winorośl, narkomanów, kolorowe pigmenty na skórze, patrzy w mikroskop, patrzy gdzie nie widać nic, ale on przecież patrzy to wie, że coś tam jest. Zwiedza… zwieeedza miasta, kościoły, pomniki, jeziora, góry, lasy, ławki i puby. Wierci się. Co by tu chcieć ?!… o co by tu zawalczyć?!…. zawaaalczyć! Lata na drugi koniec ziemi, bo tam coś ktoś kiedyś zasadził, zrobił, powiedział… do sklepu po wodę gazowaną, do zoo pooglądać lwy, małpy i słonie… zażerając się popkornem. Ma wolną wolę, własną… istnienia, tworzenia, brania… grabienia… i liście na podwórku. Nie zabiegam o to by oddychać przez słomkę, albo nadymać policzki jak rybo-jeż. Bo pierwszą i najważniejszą zasadą, wręcz tajemnicą istnienia tu właśnie, jest nieskrępowany oddech, a nie szklana rurka (w wersji premium do słomki) wsadzona w szklany pojemnik, by sączyć powietrze ostrożnie i dochodzić do omdlenia/niedotlenienia. Odbiegam więc, kiedy szala wagi się przechyla w jakikolwiek sposób. Biorę miecz i ucinam, bo nie warto tracić wszystkiego, lepiej stracić pasożyta. I znów można oddychać głęboko… głębiej, z lekkim uśmiechem idąc krok za krokiem po wielkiej bibliotece, dotykać okładek,  przesuwać palcami po zagłębieniach, zachwycać się misternymi złoceniami, sprawdzać prawdziwość kapitałek... odbiegając od czyiś wyobrażeń, brakiem zabiegania.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...