Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zostaje hetman i jego strata w piątym ruchu. Nie świadczy to dobrze o poziomie rozgrywki.
Wręcz sugeruje, że gracz był kiepściutki - natychmiast po e2 na e3/e4 lub c2 na c3/c4
popędził hetmanem do przodu. Tylko... co wtedy mają z tym wspólnego oczy przeciwniczki?
Czy grałby z kobietą czy z komputerem i tak raz dwa dostałby łomot.
Pozdrawiam
  • Odpowiedzi 51
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Właśnie dlatego, że hetman to najcenniejsza figura cała ta sytuacja w kontekście - jej oczu -jest przerysowana. "A co? A wszystko te czarne oczy, gdybym ja je miał..." też się podoba
młodzieży choć to nie poezja. 1:1
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Podsumowując, może: "w kolejnym ruchu"?
Taki zapis świadczyłby o rozproszeniu, nieuwadze ale nie o słabej wydolności intelektualnej gracza :) Poza tym liczebniki są zwykle słabym punktem w poezji. Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Grzegorz,
Skoro doceniełem Twa radę, to byłoby samobójstwem, gdybym przypowieść o sarnie i świni (nie w znacz.świństwa, a skrajnie różnych obrazów) odnosił do tego haiku. Doceniłem, bo je wzbogaciło i dopracowało, a jednocześnie nie zmieniło treści i głównego przekazu. Sprawa rozbija się przez konkkretne określenie "kazać" i "Twoje" forum, na którym nie raz dało się zauważyć poprzez "nakazywanie", takie zmiany, po których treść i sens haiku diametralnie odbiegały od pierwotnego zamierzenia autorów. Obrazując, to tak, jakby np.autor ukazać chciał ciszę lasu, ale po przeróbkach (ładnych i dopracowanych) wyszedł jednak dworzec kolejowy. Prawda, że w pięknym opakowaniu, ale jednak niezgodny z pierwotnym zamysłem twórcy i tak skrajnie odbiegający od niego. Co z tego, że autor ma prawo do niego i może zrobić z nim co chce, gdyż ten utwór, tak naprawdę, już nie jest jego, bo minął się z pierwotnym zamierzeniem i pomysłem... Z tym właśnie nie mogę się zgodzić. No i jeszcze w tym różnica, że ja w przeciwieństwie do Ciebie, nie oceniam nikogo, bo w poezji nie chodzi o to, kto lepszy i kto lepiej pisze, ale żeby potrafić cieszyć się samą przyjemnoścą i radością tworzenia, i dzielić się nią z innymi, i tak samo wzbogacać się odbiorem poezji innych twórców, bez względu na stopień zaawansowania, talentu i umiejętności, bo każdy ma różne, i różną też wrażliwość.
Pozdrawiam
Orston
Opublikowano

No, to się porobiło :)
Panowie, dziękuję serdecznie za tak emocjonującą naukę i grę w szaszki. Jestem pod wrażeniem Waszych interesująch komentarzy i wiedzy szachowej. Myślę jednak, że sytuacja patowa i pozostawię chyba już tak, jak jest, choć przemyślę to na spokojnie, bo lektura iście ciekawa, warta przespania się z tematem w weekend, a jest z czym! :)
Pozdrowienia
Orston

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dzięx :) Hetman, to najmocniejsza figura w szachach, jeśli go stracisz, to już nie masz szans grać dalej :)

E, gadasz. Nawet pionkiem go można wskrzesić :>

Fajne to Orstonie.


He, o pionku nie pomyślałem :)

;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Warto, bo haiku piękne i odczyt psuje tylko liczebnik w drugim wersie. Osłabia bardzo
wyraźnie znaczenie pierwszego wersu bo świadczy raczej o małych umiejętnościciach niż
fascynacji oczami przeciwniczki:

[...]
Hetman jest relatywnie słabszy w pozycjach zamkniętych i silniejszy w otwartych.
[...]
Początkujący często rozwijają hetmana tak szybko, jak to możliwe, grożąc przeciwnikowi biciem niebronionych bierek lub nawet matem we wczesnej fazie partii. Taka taktyka może przynosić korzyści przeciwko innym początkującym, ale w większości przypadków jest błędna. Hetman jako najbardziej wartościowa figura jest najbardziej narażona na ataki pionów i lżejszych figur przeciwnika, w związku z tym zbyt szybkie jego rozwinięcie grozi stratą ruchów na wycofanie atakowanego hetmana.
[...]
h ttp://pl.wikipedia.org/wiki/Hetman_(szachy)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Haiku jest doskonałe.
Zmiana z pięknej szachistki na jej oczy
wyszła bardzo na plus. Pokazuje jakieś
"napięcie na linii wzroku". Poza tym nie od dawna wiadomo,
ze kobiety zniewalaja mezczyzn glownie swoim spojrzeniem. :o)
Dodatek "te" pokazuje jakas niecierpliwosc, cos meczy naszego
gracza szachowego, i to owe cos, zupelnie nie jest zwiazane
z szachami.

Mysle, ze moj komentarz nie byl potrzebny, bo to co napisalam
wyraznie widac w samym haiku i dlatego jeszcze raz powtorze,
ze jest doskonale. Daje mozliwosc szerokiej interpretacji,
ale jednak wszyscy wiedza o co chodzi. :o)

Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak jak dla Marianny jej wiersze :) Niestety, proszę wziąść pod uwagę, że
piąty ruch w szachach to nawet nie debiut a debiut debiutu.
Przeciętny, średniozaawansowany gracz nie traci hetmana na tym etapie.
I teraz, uwaga!, proszę chwilę pomyśleć: skoro mowa o początkującym szachiście,
to skąd wie u diabła, że to piąty ruch? Tak jest zafascynowany jej oczami, że traci hetmana,
ale jednocześnie doskonale zdaje sobie sprawę, który to był ruch? (licząc przeciwniczkę
dziewiąte, dziesiąte posunięcie). Doskonale to odczytuję, prawda? ;)


Spontaniczny wniosek. Wierzę na słowo (kobiecie!)i nie zaglądam do Encyklopedii,
bo skoro tak to z pewnością Panie od wieków są szachowymi mistrzami świata.
Ułomni, obdarzeni brzydkimi oczami mężczyźni nie mają po prostu szans :)

Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tak jak dla Marianny jej wiersze :) Niestety, proszę wziąść pod uwagę, że
piąty ruch w szachach to nawet nie debiut a debiut debiutu.
Przeciętny, średniozaawansowany gracz nie traci hetmana na tym etapie.
I teraz, uwaga!, proszę chwilę pomyśleć: skoro mowa o początkującym szachiście,
to skąd wie u diabła, że to piąty ruch? Tak jest zafascynowany jej oczami, że traci hetmana,
ale jednocześnie doskonale zdaje sobie sprawę, który to był ruch? (licząc przeciwniczkę
dziewiąte, dziesiąte posunięcie). Doskonale to odczytuję, prawda? ;)


Spontaniczny wniosek. Wierzę na słowo (kobiecie!)i nie zaglądam do Encyklopedii,
bo skoro tak to z pewnością Panie od wieków są szachowymi mistrzami świata.
Ułomni, obdarzeni brzydkimi oczami mężczyźni nie mają po prostu szans :)

Pozdrawiam


Otóż... panie Boskie Kalosze... :o)
Szachista może i świetny, ale właśnie gra z kobietą, która na niego oddziałuje silnie i ...zgubnie. Pięć pierwszych ruchów policzy i przedszkolak... podobno nawet kawki liczą
do pięciu.
Moja bardzo dobra koleżanka z liceum była szachową mistrzynią, ogrywała
prawie wszystkich mężczyzn na turniejach, więc na tym polu, jako kobieta, nie mam kompleksów. A samo haiku wydaje mi się zrozumiałe i doskonałe. :o)

Pozdrawiam również
Opublikowano

Haiku przepyszne, gratulacje :)
Co do dyskusji... Mam wrażenie, że przekonanie o własnej nieomylności i traktowanie wiedzy jako jedynego kryterium w rozstrzyganiu sporów jest czasem zwodnicze. Niedawno opublikowane haiku Gosi Zamorskiej o ciszy starego pianina zdobyło szerokie uznanie, jednak sądzę, że gdyby przeczytał je stroiciel instrumentów, parsknąłby śmiechem. Otóż nie zawsze warto przekonywać resztę świata, że jest się superekspertem. Czasem świat wymaga czegoś więcej niż ekspertyzy ;)
J

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czyli co? Sugerujesz głosować w Eurowizji na piosenki serbskie bo wszyscy "nasi" głosują?
Nie jestem ekspertem szachowym, tak jak nie trzeba byc ogrodnikiem, żeby pokiwać głowa
np. nad zwrotem "mucha i inne robaki". Haiku Gosi nie znam, poza tym co ma do tego że jest niemożliwe orientowanie się w przypadku amatora, że właśnie wykonuje się 5 ruch?
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie, z piątego ruchu początkujący szachista - po pierwsze zaoferowany grą, po drugie
pięknymi oczami - nie zdaje sobie sprawy. Jest to przecież 10 albo 11 posunięcie więc można się pogubić. Poza tym - proszę ustawić sobie szachownicę i zobaczyć, ile trzeba dobrej woli, żeby w 5 ruchu stracić hetmana. Tylko teoretycznie jest to możliwe, tak samo jak "szewski mat" najszybszy jaki może otrzymać poczatkujący gracz często występuje w innych, dłuższych wariantach niż najkrótszym, możliwym czasie:

e4 e5
Hh5? Sc6
Gc4 Sf6??
H:f7#

Te znaki ?? oznaczają w szachach baaaardzo złe posunięcie. Podobną notację
otrzymałby ten, kto traci hetmana w piątym ruchu. I teraz... bomba! - kiedyś, jeszcze
w przedszkolu dostałem szewskiego mata,
Dziś wiem, że nie miały z tym nic wspólnego piękne oczy Pani Przedszkolanki,
choć tak wtedy tłumaczyłem chłopakom swoją przegraną :))
Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



old piano —
from every key
the same silence

Gosia Zamorska

zdarzaja sie potkniecia ktore nie maja negatywnego wplywu na utwor a wrecz przeciwnie. o ile pamietam w jakiejs scenie uczty z Pana Tadeusza autor pisze ze jakas postac odwraca swoj talerz do gory dnem na znak ze nie bedzie jesc zupy a pare linijek dalej ja zjada. efekt ? moja nauczycielka od polskiego powiedziala: facet poprostu zmienil zdanie :)
niektore haiku opieraja sie na intuicji i zeby zamknac obwod potrzebny jest umysl czytajacego np.

wiersz nie odda tego
kanar prosi o bilety
jest jest

zauwaz: nigdzie nie pisze ze gosciu bilet daje. podsumowujac mozna powiedziec ze to stare pianino nie ma juz w sobie strun a haiku wcale nie musi byc logiczne.

pozdro
pietrek
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



old piano —
from every key
the same silence

Gosia Zamorska

zdarzaja sie potkniecia ktore nie maja negatywnego wplywu na utwor a wrecz przeciwnie. o ile pamietam w jakiejs scenie uczty z Pana Tadeusza autor pisze ze jakas postac odwraca swoj talerz do gory dnem na znak ze nie bedzie jesc zupy a pare linijek dalej ja zjada. efekt ? moja nauczycielka od polskiego powiedziala: facet poprostu zmienil zdanie :)
niektore haiku opieraja sie na intuicji i zeby zamknac obwod potrzebny jest umysl czytajacego np.

wiersz nie odda tego
kanar prosi o bilety
jest jest

zauwaz: nigdzie nie pisze ze gosciu bilet daje. podsumowujac mozna powiedziec ze to stare pianino nie ma juz w sobie strun a haiku wcale nie musi byc logiczne.

pozdro
pietrek
Haiku Gosi piękne i nie widzę w nim żadnego potknięcia, raczej wgląd w siebie
(Beethoven dosłownie poczuł na własnej skórze coś podobnego :))
Przykład z Pana Tadeusza również nie jest kompatybilny z krótkim haiku,
które praktycznie ma tyle sylab co zaledwie jeden wers tego narodowego dzieła.
Czy sądzisz, że gdyby Mickiewicz to zauważył, pozostawiłby takie przeoczenie?
Natomiast jako Mistrz doskonale wiedział, że każdy wers tego długaśnego poematu
ma ni mniej ni więcej tylko trzynaście sylab. Coś jak problematyczny piąty ruch
w szachach z którego tylko dobry szachista zdaje sobie sprawę, tak słabemu poecie
często rozjeżdzają się sylaby i rytm. Zobacz na przykłazie, jak w rzeczywistości
wygląda 5 posunięcie:

Nc3
e5
Nf3
Nc6
a3
d5
e3
e4
Nd4
Nf6


I co? Ledwo rzuciłeś okiem i od razu wiesz, że ostatni ruch należał do czarnych i był to piąty ruch tej partii? Choć nie napisałem tego, można to wywnioskować, nawet lepiej niż z tego przykładu o kanarze :)
Słaby szachista to coś takiego jak słaby poeta, który nie ma pojęcia ile sylab pisze
i musi je liczyć.

Nie wierzysz? Ledwie rzuciłeś okiem i już wiesz, że ten wytłuszczony przeze mnie tekst
składa się właśnie dokładnie z dziesięciu sylab? :)
Mniej więcej tak wygląda w praktyce 5 ruch w szachach - słaby gracz nie zdaje sobie z tego sprawy!

Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



nie porownoje cytatu z Pana Tadeusza z haiku i wcale nie uwazam ze Mickiewicz zrobil to specjalnie. chodzi mi o sam blad w scenariuszu. zdaje sie ze u Homera jest taka scena w Odysei gdzie jakis koles ginie a pozniej przychodzi na uczte. tlumaczono to w ten sposob ze na uczcie byl jakis bog smierci czy cos ktory siedzial akurat krzeslo obok. byloby glupio jakby nie mial z kim nawijac wiec na chwile faceta postawil na nogi dzieki czemu przyjecie odbylo sie w pelnej radosci atmosferze. zwracam tylko uwage ze czasem potkniecie czy blad autora wcale nie musi zepsuc calosci a wrecz przeciwnie. tak prywatnie to raczej nie wierze zeby mickiewicz przy pisaniu Pana Tadeusza liczyl sylaby. poprostu pisal "na czuja" i polegal na wyczuciu rytmu. co do tego pianina, to przeciez struny moglyby byc rozstrojone albo mloteczki uszkodzone w kazdym razie po nacisnieciu klawisza slychac byloby jednak jakis dzwiek ale dramatyzm wzialby wtedy w leb okrutnie. haiku o pianinie jest ekstra dlatego mozna przymknac oko na brak logiki. co do szachow to potrafie w nie grac na tyle kiepsko ze mam prawo mowic ze nie mam o nich pojecia :)

pietrek
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tu akurat się zgodzę: często się mylił, albo zmieniał gdzieniegdzie całe fragmenty
"Pana Tadeusza" i to co czytamy obecnie jest dalekie od pierwotnych założeń poetyckich Mickiewicza. Zresztą, proszę zobaczyć samemu, właśnie wkleiłem
fragmenty rękopisu "Pana Tadeusza" przechowywanego w naszej rodzinie od pokoleń:

h ttp://www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?pid=562253#562253

Jednak już na przykładzie tych młodzieńczych uniesień widać, że Adam niezaprzeczalnie
był Wieszczem który przewidział nawet... gramoczasteczkę!
Jeśli więc wydaje nam się dziś, że gdzieś się pomylił to kto wie, czy już za kilka,
kilkadziesiąt lat tego również nie skoryguje czas?

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Prawda

       

      Niektórzy uważają, że jest tyle prawd ilu jest ludzi na świecie. Że każdy ma swoją prawdę. Inni myślą, że prawda to fakt, którego nie da się zanegować. Jeszcze inni uważają, że prawda to zgodność rozumu z rzeczywistością. Ci pierwsi często popadają w sprzeczności, gdyż jedna prawda jednego człowieka przeczy drugiej prawdzie drugiego. Nie istnieje zatem żadna prawda uniwersalna dla wszystkich. Ci drudzy mówią co innego. Dokonują sprowadzenia rzeczy do faktów, których nie da się zanegować. Ale żyjemy w dobie powszechnej manipulacji faktami, którą można zręcznie zafałszować prawdę. Są rozmaite sposoby manipulacji prawdą, opisane w literaturze pod jedną nazwą: „erystyka”. Opisuje się tam sposoby osiągnięcia „sukcesu” w sporze nie tylko za wszelką cenę ale także wbrew prawdzie, wedle celu jaki chce się osiągnąć. Człowiek rozumny wie, że trzeba mieć dobrze wykształcone sumienie tak aby można było rozróżnić prawdę od fałszu i za razem być w zgodzie z rzeczywistością. Co może pomóc człowiekowi w dojściu do prawdy? Oczywiście rozum, logika, sumienie super naturalne. Ale co jeszcze? Ten czynnik stanowi Prawda Objawiona, która pomaga w rozróżnieniu fałszu od prawdy. Prawdę tą objawił nie kto inny tylko Jezus Chrystus jak tylko się pojawił na Ziemi, tj. ponad dwa tysiące lat temu. Przyszedł na ten świat aby go zbawić nie zaś po to aby świat potępić. Narodził się partenogenetycznie z Maryi Dziewicy, z Ducha Świętego. Dorastał w rodzinie Józefa, rzemieślnika, który adoptował Jezusa i Maryję Pannę. Już jako dziecko był prześladowany przez okrutnego władcę i musiał salwować się wraz z najbliższą rodziną ucieczką do Egiptu. Po śmierci satrapy mógł powrócić do ojczyzny ziemskiej. Jako dziecko zadziwiał uczonych w piśmie swoją wiedzą podczas spotkania w świątyni. Nabywał wprawy w zawodzie cieśli dzięki swemu ojcu, rzemieślnikowi. Jako młody człowiek często bywał w świątyni, gdzie zapoznawał ludzi zgromadzonych w świątyni ze zwojami zwierającymi proroctwa o nadejściu Mesjasza. Gdy stał się już dojrzałym mężczyzną rozpoczął swoje nauczanie teologiczno-moralne, zgodnie z posłannictwem otrzymanym od swego Ojca niebieskiego. Dokonywał wielu cudów. Uzdrawiał niewidomych od urodzenia, głuchych, wskrzeszał umarłych, w cudowny sposób rozmnożył chleb. Swoją działalność posłanniczą prowadził przez wiele lat. Nauczał, że się na to narodził aby dać świadectwo Prawdzie. Pod koniec swojej działalności, gdy nauka, którą głosił zaczęła niepokoić lokalną władzę w Jerozolimie, skorumpowaną, chciwą na pieniądze, został fałszywie oskarżony o bunt przeciw władzy rzymskiego okupanta i żydowskiej władzy duchownej, i w sfingowanym procesie sądowym skazany na śmierć krzyżową. Prawie nikt nie stanął w jego obronie. Nawet jego uczniowie. Tylko prokurator rzymski Piłat z Pontu próbował ująć się za nim. Wyrok był okrutny i odwrotnie proporcjonalny do winy oskarżonego. Był to najzwyczajniej w świecie mord sądowy, w którym skazuje się na najwyższy wymiar kary, jaką była śmierć krzyżowa, człowieka Bogu ducha winnego. Droga krzyżowa podczas której skazany musiał nieść swój krzyż prowadziła przez całe miasto, aż na miejsce kaźni za miastem, zlokalizowane na górze zwanej Golgotą. Tam pomiędzy skazańcami, skazanymi za pospolite przestępstwa, dokonał ziemskiego żywota. Ponieważ przepowiedział, że po trzech dniach po swojej śmierci zmartwychwstanie, polecono żołnierzom rzymskim aby strzegli grobu Jezusa zwanego Chrystusem, królem Żydów. Tak też się stało. I stało się tak, że strażników rzymskich zmorzył mocny sen w czasie służby. Nagle nastąpiły dziwne i niewytłumaczalne zjawiska: trzęsienie ziemi i powstanie wielkiej jasności dobywającej się z wnętrza grobowca. Obudzeni i przerażeni rzymscy żołdacy w panice uciekli z posterunku. Ciało Jezusa zniknęło. Duchowieństwo żydowskie dowiedziawszy się o zdarzeniach minionej nocy, przekupili strażników i nakazali im mówić, że uczniowie Jezusa wykradli w nocy ciało i nie wiadomo gdzie je położyli. Lecz co przeczyło i przeczy po dziś dzień temu kłamstwu? To materialny dowód zmartwychwstania, Całun Turyński. Jest to całun, w który było spowite ciało Jezusa w chwili złożenia w grobie. Autentyczność całunu przechowywanego obecnie w Turynie, we Włoszech, dla każdego, kto z uwagą śledzi dokonania nauki w tej materii, a także czyta z uwagą Biblię nie ulega wątpliwości. I jak mawiał mistrz z Nazaretu: „Kto jest z Prawdy, słucha mego głosu. A ten, który mówi, że słucha mego głosu, a nie bierze swego krzyża na każdy dzień i mnie nie naśladuje, nie jest mnie godzien”.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Lucienne najważniejsze w życiu:)
    • @Proszalny chachacha...   @Proszalny dziękuję!
    • Prawda   Niektórzy uważają, że jest tyle prawd ilu jest ludzi na świecie. Że każdy ma swoją prawdę. Inni myślą, że prawda to fakt, którego nie da się zanegować. Jeszcze inni uważają, że prawda to zgodność rozumu z rzeczywistością. Ci pierwsi często popadają w sprzeczności, gdyż jedna prawda jednego człowieka przeczy drugiej prawdzie drugiego. Nie istnieje zatem żadna prawda uniwersalna dla wszystkich. Ci drudzy mówią co innego. Dokonują sprowadzenia rzeczy do faktów, których nie da się zanegować. Ale żyjemy w dobie powszechnej manipulacji faktami, którą można zręcznie zafałszować prawdę. Są rozmaite sposoby manipulacji prawdą, opisane w literaturze pod jedną nazwą: „erystyka”. Opisuje się tam sposoby osiągnięcia „sukcesu” w sporze nie tylko za wszelką cenę ale także wbrew prawdzie, wedle celu jaki chce się osiągnąć. Człowiek rozumny wie, że trzeba mieć dobrze wykształcone sumienie tak aby można było rozróżnić prawdę od fałszu i za razem być w zgodzie z rzeczywistością. Co może pomóc człowiekowi w dojściu do prawdy? Oczywiście rozum, logika, sumienie super naturalne. Ale co jeszcze? Ten czynnik stanowi Prawda Objawiona, która pomaga w rozróżnieniu fałszu od prawdy. Prawdę tą objawił nie kto inny tylko Jezus Chrystus jak tylko się pojawił na Ziemi, tj. ponad dwa tysiące lat temu. Przyszedł na ten świat aby go zbawić nie zaś po to aby świat potępić. Narodził się partenogenetycznie z Maryi Dziewicy, z Ducha Świętego. Dorastał w rodzinie Józefa, rzemieślnika, który adoptował Jezusa i Maryję Pannę. Już jako dziecko był prześladowany przez okrutnego władcę i musiał salwować się wraz z najbliższą rodziną ucieczką do Egiptu. Po śmierci satrapy mógł powrócić do ojczyzny ziemskiej. Jako dziecko zadziwiał uczonych w piśmie swoją wiedzą podczas spotkania w świątyni. Nabywał wprawy w zawodzie cieśli dzięki swemu ojcu, rzemieślnikowi. Jako młody człowiek często bywał w świątyni, gdzie zapoznawał ludzi zgromadzonych w świątyni ze zwojami zwierającymi proroctwa o nadejściu Mesjasza. Gdy stał się już dojrzałym mężczyzną rozpoczął swoje nauczanie teologiczno-moralne, zgodnie z posłannictwem otrzymanym od swego Ojca niebieskiego. Dokonywał wielu cudów. Uzdrawiał niewidomych od urodzenia, głuchych, wskrzeszał umarłych, w cudowny sposób rozmnożył chleb. Swoją działalność posłanniczą prowadził przez wiele lat. Nauczał, że się na to narodził aby dać świadectwo Prawdzie. Pod koniec swojej działalności, gdy nauka, którą głosił zaczęła niepokoić lokalną władzę w Jerozolimie, skorumpowaną, chciwą na pieniądze, został fałszywie oskarżony o bunt przeciw władzy rzymskiego okupanta i żydowskiej władzy duchownej, i w sfingowanym procesie sądowym skazany na śmierć krzyżową. Prawie nikt nie stanął w jego obronie. Nawet jego uczniowie. Tylko prokurator rzymski Piłat z Pontu próbował ująć się za nim. Wyrok był okrutny i odwrotnie proporcjonalny do winy oskarżonego. Był to najzwyczajniej w świecie mord sądowy, w którym skazuje się na najwyższy wymiar kary, jaką była śmierć krzyżowa, człowieka Bogu ducha winnego. Droga krzyżowa podczas której skazany musiał nieść swój krzyż prowadziła przez całe miasto, aż na miejsce kaźni za miastem, zlokalizowane na górze zwanej Golgotą. Tam pomiędzy skazańcami, skazanymi za pospolite przestępstwa, dokonał ziemskiego żywota. Ponieważ przepowiedział, że po trzech dniach po swojej śmierci zmartwychwstanie, polecono żołnierzom rzymskim aby strzegli grobu Jezusa zwanego Chrystusem, królem Żydów. Tak też się stało. I stało się tak, że strażników rzymskich zmorzył mocny sen w czasie służby. Nagle nastąpiły dziwne i niewytłumaczalne zjawiska: trzęsienie ziemi i powstanie wielkiej jasności dobywającej się z wnętrza grobowca. Obudzeni i przerażeni rzymscy żołdacy w panice uciekli z posterunku. Ciało Jezusa zniknęło. Duchowieństwo żydowskie dowiedziawszy się o zdarzeniach minionej nocy, przekupili strażników i nakazali im mówić, że uczniowie Jezusa wykradli w nocy ciało i nie wiadomo gdzie je położyli. Lecz co przeczyło i przeczy po dziś dzień temu kłamstwu? To materialny dowód zmartwychwstania, Całun Turyński. Jest to całun, w który było spowite ciało Jezusa w chwili złożenia w grobie. Autentyczność całunu przechowywanego obecnie w Turynie, we Włoszech, dla każdego, kto z uwagą śledzi dokonania nauki w tej materii, a także czyta z uwagą Biblię nie ulega wątpliwości. I jak mawiał mistrz z Nazaretu: „Kto jest z Prawdy, słucha mego głosu. A ten, który mówi, że słucha mego głosu, a nie bierze swego krzyża na każdy dzień i mnie nie naśladuje, nie jest mnie godzien”.    
    • Nigdy nie przerobiłem. Siedem lat gniłem Pijąc swoją własną krew.   Udław się kurwa łzami. Zdechnij pomiocie. Spłoń, nie chcę cię widzieć.   Dostarczono: 01:27  
    • Znudzone wrony dziobami kłapią gdzieś pod Gołdapią i muchy łapią. Zerkają na Zosię, co ma muchy w nosie i wciąż kłapie dziobem pod Gołdapią.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...