JacekSojan Opublikowano 29 Lutego 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Lutego 2008 przezywam się Jacek Sojan nie wiem za co nie wiem dlaczego znoszę to cierpliwie od urodzenia nie wiem czy zniosę do końca bo śmierć już nie ma wyboru Sojana musi przyjąć na gościnną wieczność mały pokoik z widokiem na dwa duże palce u nóg zawsze już na baczność tam co z imieniem co z nazwiskiem bez dowodu osobistego bez peselu bez nipu moje ja ogarnie spojrzenie niczego co było a co odtąd będzie wszystkim Jacek Sojan kiedyś zwieszony pod wierszem jak wahadło zegara kilka liter oddechem chwili zespolonych w krew w snop szperającego wokół siebie wzroku w pewność i niepewność przezywam się Jacek Sojan nic na to nie poradzę moje miejsce przy nim przepraszam nie mam czasu czas ma mnie
Baba_Izba Opublikowano 29 Lutego 2008 Zgłoś Opublikowano 29 Lutego 2008 Czytałam. W moim odczuciu - dobry wiersz. "mały pokoik z widokiem na dwa duże palce u nóg zawsze już na baczność" - mówi sam za siebie. Mam takie jednak wrażenie, jak by peel obawiał się, czy czytelnik na pewno zrozumie o co chodzi, bo w pierwszej zwrotce umieścił i "śmierć" i "wieczność". Ale, to tylko taka mignęła mi myśl, co nie umniejsza całości odbioru. Pozdrawiam -baba
Beenie M Opublikowano 29 Lutego 2008 Zgłoś Opublikowano 29 Lutego 2008 Jacku, chyba te epitafia tak Cię nastroiły.mały pokoik z widokiem na dwa duże palce u nóg zawsze już na baczność bardzo wymowny fragment. Ja osobiście czekam na Twoje liryczne spojrzenie na otaczający świat. Pozdrawiam i życzę radości
Stefan_Rewiński Opublikowano 29 Lutego 2008 Zgłoś Opublikowano 29 Lutego 2008 Bardzo interesujące Jacku, pozdrawiam, nazywam się Stefan Rewiński, wiem dlaczego.
IN Opublikowano 29 Lutego 2008 Zgłoś Opublikowano 29 Lutego 2008 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. ostatni wers przeczytałam: "czas na mnie" - jest to bardzo narzucające ;) :))
Rafał_Leniar Opublikowano 1 Marca 2008 Zgłoś Opublikowano 1 Marca 2008 Hm. Dość niebanalnie o przemijaniu. Plus. Pozdrawiam.
Tali Maciej Opublikowano 1 Marca 2008 Zgłoś Opublikowano 1 Marca 2008 wracam tu po raz trzeci ponieważ puenta pozostaje w pamięci na długo po przeczytaniu pozdrawiam
joaxii Opublikowano 1 Marca 2008 Zgłoś Opublikowano 1 Marca 2008 Witaj, Jacku, jzw. troszkę sie poprzyczepiam do formy, bo treść bez zarzutu. Odchudziłabym trochę, łapię się na tym, że ginę w gąszczu słów i muszę wracać, żeby nie zgubić sensu. Temat na tyle ważny, że, moim zdaniem, zasługuje na niemal kryształową przejrzystość. "Chwile zespolone" - początkowo drażniła inwersja, ale potem skojarzyło mi się z liczbami zespolonymi i już było OK :) Ale to takie moje skrzywienie. Sporo świetnych momentów, takich, jakie lubię najbardziej, jak choćby "czas ma mnie" czy dwa ostatnie wersy 3. strofy. Pozdrawiam serdecznie, j.
JacekSojan Opublikowano 3 Marca 2008 Autor Zgłoś Opublikowano 3 Marca 2008 Baba Izba; śmierć to akt, chwila; wieczność obejmuje wszystko, i akt i chwile, ale jakby z innej perspektywy - statycznej, będącej zbiorem i aktów i wszystkich czasów; a mój peel widzi siebie jako byt w perspektywie zamkniętej, spełnionej, podczas gdy wieczność jest w jego przekonaniu otwarta, której wyobrażenie przerasta jego wyobraźnię, dlatego posługuje się pewną dość schematyczną w gruncie rzeczy metaforą-obrazem; J.S
marti krűger Opublikowano 8 Marca 2008 Zgłoś Opublikowano 8 Marca 2008 zajrzałem i jak zwykle nie zawiodłem się. czyta się bardzo dobrze, powiem więcej wiersz z górnej półki. Nie będę powtarzał wcześniej cytowanych fragmentów, bo zapewne do każdego docierają w tej samej formie przekazu. Duży plus za zmuszenie czytelnika do krótkiej acz nie banalnej refleksji. Znacząco na tak. Pozdrawiam
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się