Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

taka późna pora
napiszę wiersz
- pomyślałem

na tym niestety
urwały się
ręce myślom

a wtedy to już
z górki przyjąłem
nadaną pozę

poklepałem się
po pupie
krzywiąc gębę

tak się cierpi
za milijony

Opublikowano

momentami - jak dla mnie przynajmniej - za słabo, ale pointa wiele nadrabia :) podmiot liryczny zdaje się dokonywać czynu złego, okrutnego /w sposób niezwykle brutalny/ i karalnego. podmiot liryczny wyśmiewa wieszcza. to bardzo nie ładnie. be, be, be. zły podmiot liryczny, ale mnie się podoba. peel podchodzi do hmmm melancholijnej mentalności Polaków z rezerwą, dystansem, co nie zawsze musi okazać się łatwym do wykonania. generalny obraz mnie przekonuje.

pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Miło wiedzieć, że czytałaś:) Ale oceniamy ten konkretny wiersz, a nie całokształt twórczości. Więc kilka psów możesz (tylko rzeczowo) zawiesić.
Pozdrawiam również, dzięki za opinię.
Opublikowano

jak się facet klepie po pupie to raczej dla przyjemności, więc to krzywienie gęby jakby nie w tym momencie. a może coś innego się urwało? :) może jakieś sznurki? od spodni. wtedy można cierpieć. nawet za milijony.
no nie wiem, nie wiem :))

Opublikowano

czytam tekst jako wyraźną aluzję, satyrę na piszących w "imieniu milionów";
"cierpienie za miliony" jest z punktu widzenia uzurpacją wobec teologii, gdzie taką "rolę" pełni w chrześcijaństwie Syn Boży - Chrystus;
zawłaszczanie Jego symbolu to i świętokradztwo i śmieszność;
i chyba taka jest intencja wiersza - rozprawa z postawami artystów, którzy koniecznie chcą się widzieć w roli Mesjaszy i Zbawców;
J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



no tak - wszyscy wiemy o co chodzi, mimo to jednak - użyto tu broni nieodpowiedniego kalibru. co powiedziałam bardzo stanowczym tonem :)
i kłaniam. się.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Tadeo Na sen najlepsza melatonina Ale wyłączenie z dodatkiem wina  Więc po zażyciu mikstury  Mogą w pamięci być dziury  Już nie wiadomo czy MelatoNina?  
    • For my fellow Poets — Guardians of the word, carrying kindness and the light of learning across every friendly poetic front. ------- ///___\\\ ------- “Poetry in Arms”   I hear the calling voices “Let's use our pens like guns!” and so I stand among them in Poetry in Arms.   I was young scribe in silence, and felt what wounds remain, from those who write in verses and others write in plain.   In pages like in trenches, sharp words in fierce desire, ink loaded like gunpowder, “Survive the evil fire!”   Our legendary Poets, Cover us with your care, and offer honest counsel, from any face hater.   If you walking this way, Don’t lose your heart and mind, evil will pass away from poetry unkind.   Hey, evil owful hater! Carefully listen us: We’ll prove you — words are matter! — in Poetry in Arms.   We don't it for a glory, Nor any applause goal, But tell you all the story What still lives in our soul.   And when depression hits you, Can't hold your pen like sword, Let all your thinks will go to: Weapon is hide in word.   Despite life meet last hour — Our poems never burns And we will live in our — Poetry in Arms. ------- ///___\\\ -------  
    • @LessLove Jaka ładna piosenka:-) Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Leszczym Wciąż się zastanawiam, ale chyba jednak wstawię ;) - najwyżej mnie zjadą...  Dziękuję za komentarz i informację. :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński   @piąteprzezdziesiąte Wszystko gra ;) :)  Dziękuję za polubienie i komentarz :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński
    • Jesienne poranki pośród srebrzystej mgły Mroczne i kontrastowe umierają w bieli Na pradawnym drzewie liście w pomarańczy Opadają niczym my aż topią się w ziemi A deszcz jak łzy trawi oraz wyniszcza je Po obtoczeniu przez wiatr w brudzie I tak trwają aż po dzień zaduszny Nagle stają się ważne gdy on wypada Jak słońce dla ziemi czy dla niej kochany Na ich miejsce świeczka się ustawia I niczym latarnia na morzu Dla dusz kieruje w mroku Aż w końcu wita nas Marzanna Pokrywając wszystko chłodną bielą Nic już nie ma od rana Nie ma koloru tylko dusze wieją
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...