Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wpajęczy się czasem tęcza
błądząc przez świty okienne
ścienny zegar jest brzegiem
gdzie wygrzewają się cienie
gdzie stół nogami zarył
odtąd ani dnia więcej
jak matka kiedyś siwy
na obrus kładę ręce

dziś znów cię wypatrzyłem
spod rzęs wzniesionych ze snu
mateczko lewostronna
byłaś nie będąc tu
lub może ja byłem bliżej
tak samo niechcianej strony
jak wtedy gdy za chwilę
miałem się z ciebie narodzić

do mnie przyszłaś czy po mnie
przerażeniem brzemienna
gdzie zegar ścienny jest brzegiem
urodzić po stronie cienia
gdzie błądząc w świty okienne
jak dziś wpajęczy się tęcza

zanim jej nie wypłaczę
mateńko lewostronna
posłuchaj jak bije mi serce

Opublikowano

-bardzo pięknie, Poeto,bardzo...

wpajęczy się czasem tęcza
błądząc przez świty okienne
ścienny zegar jest brzegiem
gdzie wygrzewają się cienie
gdzie stół nogami zarył
odtąd ani dnia więcej
jak matka kiedyś siwy
na obrus kładę ręce


...łzy są słone...ech.

cyt

Opublikowano

dziś znów cię wypatrzyłem
spod rzęs wzniesionych ze snu
mateczko lewostronna
byłaś nie będąc tu
lub może ja byłem bliżej
tak samo niechcianej strony
........"

de Wstrentny, ta część zwrotki wg porzedniej jest o niebo słabsza,
a mnie jakoś drażni, nie pytaj dlaczego - nie wiem... intuicja
serdecznie pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dlaczego słabsza? powiedziałbym, że najlepsza. matka, która umarła dawno temu
wraca po syna, żeby teraz urodzić go po tamtej stronie, tak jak przed laty urodziła go tutaj.
i jak tu towarzyszy jej jego płacz, może gdzieś indziej słychać niewypowiedziany krzyk?
dziękuję
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


może przypomnę, że nawiązywało do tego jedno z czterech stwierdzeń epikurejczyków:
"Śmieć jest niczym." (kiedy umieramy, znikamy ze świata i nie ma nas, a kiedy żyjemy wtedy
nie myślimy o śmierci, więc - nie ma jej).
podchwycił to choćby norweski pisarz Jostein Gaarder:
"Nie musimy bać się śmierci, bo nie istnieje nic takiego, co może umrzeć. Jedyne, co znika, kiedy umieramy, to sama iluzja, że jest się oddzielonym od reszty świata, tak jak sądzimy, że to, co nam się śni, jest oddzielone od naszej własnej duszy."

warto też wspomnieć o wierzeniach, że kiedy umiera człowiek przychodzą po niego ci, którzy
odeszli wcześniej. stąd u mnie matka zawieszona między jawą a snem, wracająca, aby
urodzić teraz syna po tamtej stronie. czy jest ktoś, komu zaufa bardziej?
życie i śmierć - dwa największe przeżycia człowieka, więc przy obu postawiłem matkę,
bo tak samo ważne są dla niej, jak dla tego którego dotyczą bezpośrednio. tylko
ona wie[ co go spotyka, a on w obydwu przypadkach jest niemowlęciem niewidzącym
i nie potrafiącym niczego rozpoznać, przestraszonym innego świata.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


przecież w wierszu są wszystkie podpowiedzi, nie trzeba mówić nic więcej.
to, że matka wraca w ostatniej godzinie (odtąd ani dnia więcej) aby urodzić (przeprowadzić) syna po tamtej stronie raczej nie spotykane, więc nie ma do czego porównać wiersza.
tu upatruję ewentualną niemoc czytelniczą bo sam wiersz jest czytelny.
pozdrawiam
Opublikowano

Wstrentny, wybacz, że łapię za słówka, ale piszesz o Epikurejczykach i sławnym już "Śmierć jest niczym", a za chwilę, że śmierć jest jednym z największych PRZEŻYĆ człowieka. Skoro jest niczym, to nie jest żadnym wielkim przeżyciem ;P

A co do wiersza - się nie wypowiadam tym razem, bo na razie tak po łebkach ino zaliczyłem.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


piszę o filozofii. śmierć jako taka może być niczym* ale chwila w której się rodzimy
i druga w której umieramy są fundamentalnymi wydarzeniami w naszym życiu.
stad te całe szkoły maksymalnie najmniej stresującego porodu, rodzenie w basenach itd.
wszystko po to, żeby rodzący się człowiek odczuł nowe otoczenie jak najmniej boleśnie.

*można to porównać do definicji punktu:
miejsca przecięcia dwóch prostych które posiadają tylko jeden wymiar - długość.
nie ma go więc, ale jest (wytyczony tym czego nie ma)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pani najwyraźniej ma ochotę się kłócić. inaczej napisałaby coś konstruktywnego,
jak sama widzi sytuację liryczną. w sumie nie muszę niczego objaśniać
bo czemu niby napisałem wiersz? poza tym, moje spojrzenie nie musi być
jedyne i ostateczne i jest tylko próbą przekazania czegoś, uchwycenia
inaczej wydawałoby się tak zwykłej rzeczy jak relacja syn-matka. pozdrawiam
Opublikowano

wierzę w intuicję Stasi, bo mnie też coś zatrzymało przy tej zwrotce. Myślę, że
powodem jest rytm i trochę niefortunny rym, spowodowany brakiem jednej zgłoski:

spod rzęs wzniesionych ze snu
byłaś nie będąc tu


To może niezbyt dobry zamiennik, bo na szybko, ale chodziło mi tylko o zmianę rytmu - wiem, że podumasz i wymyślisz coś lepszego :)

dziś znów cię wypatrzyłem
spod rzęs wzniesionych ze snu
mateczko lewostronna
czy byłaś tu a może
ja będąc byłem bliżej
tak samo niechcianej strony
jak wtedy gdy za chwilę
miałem się z ciebie narodzić

Wiersz w całości niezły (niedługo zacznę dopisywać "jak zwykle", jak Messie :) Myślę jednak, że w tym miejscu przydałoby się coś zrobić.
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wystarczyłby po prostu dać "już" przed tu, ale po co? wiersz ma swój własny rytm,
podobnie jak to było z "letnią opowieścią", która też jak pamiętam "nie leżała" Ci z tego powodu (widocznie lubisz przewidywalność?). przecież gdzie indziej też raz jest 7 sylab, to znów 8,
a na końcu nawet 9.
skrócenie wersu (jest najkrótszy w całym tekście) oddaje to, że kogoś zabrakło.
podobnie ostatni, najdłuższy, jakby komuś żal było skończyć, to co zaczęło się kiedyś.
pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


do lustra można porównać wszystko, nawet trapez od którego zamiast światła
odbija się czasem akrobata. dlatego, że wszystko ma swoją drugą stronę (przynajmniej jedną)
skoro nawet sam Bóg ma antyboga Szatana (satan to po hebrajsku właśnie przeciwnik).
nie chodziło mi tyle o to, że tu umieramy a tam się rodzimy, to raczej utarty temat.
raczej o to ,ze przeprowadza nas przez to "mateczka lewostronna" tak jak tu kiedyś
wydała nas na świat "matka rodzona". proszę zauważyć, jak nawet się mawia:
wydać kogoś na świat. tak jakby tego nie chciał.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wstrenciuchu, teraz piszesz o "fundalmentalnych wydarzeniach", wtedy o przeżyciach. To chyba jednak trochę inne rzeczy ;-)
Jeśli piszesz, że śmierć jest niczym, to jako sam akt, taka jest i nie jest żadnym przeżyciem, jest natomiast największym wydarzeniem (nie licząc narodzin).
Inna sprawa, że jednak śmierć jest nie tylko wydarzeniem, ale i przeżyciem, bo śmierć to nie tylko sam akt oddania ducha, ale też myśli o śmierci, odliczanie Końca, przeczucie zbliżającej się Nicości. W takim sensie w tej kwestii nauka Epikurejczyków jest bezwartościowa, bo śmierć nie jest niczym. Znam nie od dziś nauke epikureizm, ale wciąż to nie zmienia faktu, że odczuwam zbliżający się Koniec i śmierć jest jednak już teraz dla mnie przeżyciem.
Także tu się z Tobą zgadzam; ja po prostu tę sprzeczność chciałem Ci wygarnąć, bo z jednej strony piszesz o śmierci jako niczym ważnym, a z drugiej jako o ważkim przeżyciu.

Wybacz, jeśli bajdurzyłem ;-)

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


pięknie bajdurzyłeś i trudno się z tym nie zgodzić. tym bardziej, że podkreśla to
moje poglądy. śmierć według epikurejczyków nie istnieje, jest iluzją. przytoczyłem ich dewizę
choć sam nie jestem epikurejczykiem. zresztą pojmowanie świata uległo od tamtej pory
diametralnym zmianom. jeśli więc przytoczyłem te słowa to dlatego, że co jest w nich najważniejsze? narodziny (powstanie ze śmierci) a potem sam moment śmierci jako...
dowód na to, że śmierci nie ma!
stąd podobieństwo do definicji punktu, który nie ma żadnego wymiaru i jest zdefiniowany
przez to, że prosta nie posiada szerokości tylko długość i właśnie styk takich (przynajmniej
dwóch) czegoś czego nie ma go definiuje.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Troszkę dziwne wnioski wyciągasz z tego, co napisałem. I skąd w ogóle przyszło Ci do głowy, że lubię przewidywalność? To bzdura ;)) Poza tym, pisałem o wierszu, nie o Tobie, więc nie staraj się zabłysnąć psychologią, bo wygląda na to, że krytyka (myślę, że konstruktywna, bo wyjaśniłem, co nie gra) nie jest Ci potrzebna i Cię denerwuje. Po co w takim razie wstawiasz wiersz do W? Albo, co przewidywalność ma wspólnego z rytmem?
Wstawienie "już", jak napisałeś nic nie da, niestety.
Nie chodzi mi o tylko o ilość sylab, ale (w tym konkretnym przypadku) wymuszony (delikatnie mówiąc) rytmem wiersza - akcent, który w drugim z podanych wersów pada nieprawidłowo na "dąctu" i robi się po prostu śmiesznie.

spod rzęs wzniesionych ze snu
byłaś niebę dąctu

To tyle.

Jeśli chodzi o "Opowieść o", to przypomnę, że na koniec napisałem że wiersz jest: "całkiem, całkiem". I nie zarzucałem wtedy nic, co miałoby związek z przewidywalnością, tylko rozśmieszyło mnie jedno ze sformułowań, przypominające znanego "zonedzistę" z tego portalu.
Napisałem przy tym, dając do zrozumienia, że to żart "na siłę szyty nićmi gruby" i, że "Mam nadzieję, że się nie po(g)nieważ".
Pamiętasz, co odpowiedziałeś?
""Poezja to nic osobistego" - więc czemu miałbym się gniewać? niech kojarzy się jak chce - w końcu
skojarzenia przychodzą do głowy dosłownie jak chcą, niezależnie co sami o czymś myślimy."

Pozdrawiam.
(ale ja się naprawdę nie gniewam) :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Troszkę dziwne wnioski wyciągasz z tego, co napisałem. I skąd w ogóle przyszło Ci do głowy, że lubię przewidywalność? To bzdura ;)) Poza tym, pisałem o wierszu, nie o Tobie, więc nie staraj się zabłysnąć psychologią, bo wygląda na to, że krytyka (myślę, że konstruktywna, bo wyjaśniłem, co nie gra) nie jest Ci potrzebna i Cię denerwuje. Po co w takim razie wstawiasz wiersz do W? Albo, co przewidywalność ma wspólnego z rytmem?
Wstawienie "już", jak napisałeś nic nie da, niestety.
Nie chodzi mi o tylko o ilość sylab, ale (w tym konkretnym przypadku) wymuszony (delikatnie mówiąc) rytmem wiersza - akcent, który w drugim z podanych wersów pada nieprawidłowo na "dąctu" i robi się po prostu śmiesznie.

spod rzęs wzniesionych ze snu
byłaś niebę dąctu

To tyle.

Jeśli chodzi o "Opowieść o", to przypomnę, że na koniec napisałem że wiersz jest: "całkiem, całkiem". I nie zarzucałem wtedy nic, co miałoby związek z przewidywalnością, tylko rozśmieszyło mnie jedno ze sformułowań, przypominające znanego "zonedzistę" z tego portalu.
Napisałem przy tym, dając do zrozumienia, że to żart "na siłę szyty nićmi gruby" i, że "Mam nadzieję, że się nie po(g)nieważ".
Pamiętasz, co odpowiedziałeś?
""Poezja to nic osobistego" - więc czemu miałbym się gniewać? niech kojarzy się jak chce - w końcu
skojarzenia przychodzą do głowy dosłownie jak chcą, niezależnie co sami o czymś myślimy."

Pozdrawiam.
(ale ja się naprawdę nie gniewam) :)

nie pisałem o "opowieści o" tylko o "letniej opowieści" jak to "tamtych dwoje"
zsunęło w końcu kiedyś sypialnie i nawet na śniadanie już więcej nie wstawali
(nie chce mi się szukać).
co do:

spod rzęs wzniesionych ze snu
byłaś niebę dąctu

zauważ, że taki zapis wytłuszcza TU-


dziś znów cię wypatrzyłem
spod rzęs wzniesionych ze snu:
mateczko lewostronna
byłaś, nie będąc - tu

(lub może ja byłem bliżej
tak samo niechcianej strony,
jak wtedy, gdy za chwilę
miałem się z ciebie narodzić?)

przecież również można napisać to tak:

dziś znów cię wypatrzyłem
spod rzęs ze snu wzniesionych -
mateczko lewostronna:
byłaś nie będąc - tu

z tego co widzę, akcentujesz wyraźnie "ze" a przecież tego nie słychać już prawie w mowie
tak jak w w jaku słychać japko. nawet unika się ze coraz częściej zamieniając je na z tak jak we zamienia się na w (we włosach - fuuu! poprawnie ale brzydko)
po prostu inaczej czujemy pewne słowa a to przecież jest podstawowy, charakterystyczny image danego autora. pozdrawiam
Opublikowano

Tys prowda, rozumiem, z image się zgadzam, ale tylko w związku z oryginalnością sformułowań, użytych środków itd itp. Właściwości pisowni, póki są, jakie są, stanowić muszą jakiś fundament, wokół którego przeciętny czytacz ma się poruszać. Nie znaczy, że nie należy eksperymentować, jasne, że trzeba, ale trzeba też się liczyć, że po drodze zawsze znajdzie się taki, co się doczepi ;) Poza tym, masz rację, to w końcu Twój wiersz.
Ino, że dla mnie "w wosach", a nie "we wosach" było i jest bee, a "z snu" byłoby bee do kwadratu.
Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ------------------------------ ## THE MULTILINGUAL MATRIX## After Miłosz, Brel, Larkin, and Baczyński | I. Le Mouvement Français | II. The English Movement | III. Ruch Polski | |---|---|---| | par: J. Brel | By: Ph. Larkin | Przez: K. K. Baczyńskiego | | | | | | Que la langue de ma mère soit pauvre mais claire. | May my mother's tongue be poor but clean, | Niech mowa moja ojczysta będzie biedna, lecz czysta. | | Pour que chacun qui entend ses sons lit une fourche dans la route ensablée, | so that all who hear its sounds read a fork in the sandy road not taken, | Aby każdy, kto usłyszy jej dźwięk, czytał: drogę niewybraną na piaszczystym Mazowszu, | | une rivière fidèle, des cercueils en pins polonais, | a faithful river, coffins in Polish pine, | wierną rzekę nad Niemnem, trumny z polskiej sosny, co krok — | | comme on lit dans le ciel grand ouvert par un éclair d'été. | as one reads in the summer sky opened wide by a lightning flash. | jak czyta się w niebie otwartym jak piorunem w dzień jasny. | | | | | | Et pourtant, sa parole ne peut être qu'une simple image et rien de plus. | And yet, its words cannot be a simple mirror of, and nothing more. | A przecież jej słowa nie mogą być tylko promieniem słońca na roztrzaskanej kolumnie i niczym więcej. | | Depuis des naguères elle était sommée par le bercement de la rime, | Since time immemorial, they were lured by the lullaby of rhyme, | Od dawna ją przywoływały: rym z głową na karabinie, | | d'un rêve impossible, d'une mélodie cachée. | an impossible dream, a forbidden melody. | niemożliwy sen o wolności, zakazana melodia bez słów. | | | | | | Et délaissé, sans défense, au bord de l'autruiroute par un monde indifférent et desséché, | And abandoned, defenseless, at the edge of the road not taken by a world indifferent and desiccated, | I porzucona, bezbronne, na skraju drogi niewybranej przez świat oschły i obojętny, | | aujourd'hui encore plusieurs s'interpellent: | even today many ask themselves: | do dziś ciągle jeszcze wielu — nie licząc szkół, gdzie się musi, i samych poetów — | | qu'est-ce qu'elle veut dire, cette honte qu'ils ressentent en lisant un recueil de poèmes? | what this shame means which they feel when reading a book of poetry? | zadaje sobie pytanie, co oznacza ten wstyd, który odczuwają, czytając zbiór poezyj? | | | | | | Comme si l'auteur s'adressait à la part ignoble de lui-même avec une intention obscure, | As if the author were addressing the base part of himself with some obscure intention, | Jakby autor zwracał się do nieszlachetnej części ciała, gromadę błaznów wokół siebie mając, | | en écartant et trompant la pensée. | to sow confusion between form and thought. | na pomieszanie czystej myśli. | | Et, par contre, elle sait encore plaire: avec une pincée d'humour, de bouffonnerie, de satire, | And, on the other hand, it still knows how to please: with a hint of humor, buffoonery, satire, | Z drugiej strony wciąż może być jak zbawienna poręć: przy odrobinie humoru, błazenady, obłąkaństwa, | | Son Excellence est alors appréciée. | Its Excellency is still sought. | Jej Ekscelencja jest wciąż jak grajek, który od biedy się nada, by popchnąć akcję lub rozpocząć scenę. | | | | Tu ciągle jeszcze może być królową Sytuacji. | | | | | | Mais ces batailles où la vie est en jeu sont en prose négociées. | But these battles where life is at stake are still fought in prose. | Lecz te bitwy, w których stawką jest ten kapitel ciała: głowa, są rozgrywane, mówiąc prozą. | | Ce n'était pas toujours le cas. | Reason is not always the same. | Nie: powód nie był od czasów wszech ten. | | Et le regret demeure eximprimé jusqu'à nos jours. | And so the regret lingers, ineffaceable to this day. | A wsio taki żał... niewysłowion, sławiony, niewysłasłowiony żał. | | Les romans et les traités ne durent pas, ils s'envolent. | Novels and treatises do not last, they fly away. | Romanse i traktaty — ne manent, volent. | | | | | | Car une bonne strophe a plus de poids | For a good stanza has more weight | Bo dobra strofa większą wagę ma | | que des centaines de pages d'un bourgeois. | than hundreds of pages of a bourgeois. | niż setki stron mieszczuicha. | | | | | | (Le silence de l'exil) | (The silence of the post-war) | A potem kraju runęło niebo. Tłumy obdarte... | | | | jak w łachmanach na wróble strach... | | | | nie w huku, ale — skamlaniu. | | | | Umrzeć, zasnąć. Swym snem światu... | ------------------------------ ##

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Structural Insights from the Matrix Look: * The Symmetrical Degradation: Seeing them side-by-side highlights how the French and English columns maintain a relatively neat, symmetrical structure, while the Polish column visually and semantically explodes at the very end. * The Blank Echoes: The empty blocks at the bottom of the French and English columns act as visual "silences." They underscore the fact that while Western Europe transitioned out of the war into the prose of economic recovery (Brel's bourgeois, Larkin's domesticity), Poland's poetic lineage collapsed into the violent, visceral trauma of Baczyński's ruined landscape. If you are satisfied with this layout, would you like to apply the Ezra Pound endnotes back to the bottom of this matrix, or are you ready to explore a title change to finalize this three-headed monument?     @Michał Pawica ENDNOTES: THE POETIC ACCOUNTANCY   Compiled by: E.P. I. THE LINGUISTIC BANKRUPTCY (The French/Brel Movement) • ¹·¹ langue de ma mère / pauvre mais claire: Compare with the claritas of Aquinas. The French still demand the ghost of Descartes in their syntax. But Brel knew clarity is found in the throat, not the academy. The bourgeois wants a clean parlor; the poet wants a clean ledger. • ¹·² fourche dans la route: A cross-pollination. Frost's rural divergence dropped into the mud of Flanders. The path is muddy, the selection is arbitrary, and the outcome is commercialized. • ¹·³ rivière fidèle: Miłosz's ghost haunting Stefan Żeromski. A historical marker treated like landscape scenery. A river cannot be faithful to an unfaithful continent. • ¹·⁴ un rêve impossible: Don Quixote via Brussels. The romance is dead, but the chanson acts as a minor interest payment on a defaulted soul. Note the collapse from high epic to cabaret. Useful, but heavily taxed by sentiment. • ¹·⁵ autruiroute: Bastardized vocabulary! A collision of autrui (the other) and autoroute (the mechanical speedway). The modern man drives over his neighbor at 120 kilometers per hour. A perfect verbal symptom of Usura (usury) breaking human contact. • ¹·⁶ Son Excellence: The diplomatic corps hiding behind the music stand. Bureaucracy attempting to inherit the courtly love tradition. • ¹·⁷ un bourgeois: The primary enemy of the ledger. Brel famously despised bourgeois complacency and institutional pomposity, most notably in his biting satirical song Les Bourgeois. II. THE ANGLO-SAXON SKEPTICISM (The Larkin Movement) • ²·¹ poor but clean: The British reduction of the sublime to a laundry list. Compare with the Chinese ideogram for "Honest" (人 + 言 = a man standing by his word). Here, it is merely a man standing by his radiator. • ²·² lullaby of rhyme: Connects back to Miłosz’s original critique of how strict poetic forms can lull the mind to sleep, blinding the poet to brutal realities. • ²·³ world indifferent and desiccated: See my Hugh Selwyn Mauberley ("a botched civilization"). Larkin's landscape is the ultimate result of the usurious system: the soil dried up, the rhythm lost, the intellect reduced to a complaint. • ²·⁴ to sow confusion between form and thought: The fatal divorce! When form becomes a container instead of the thing itself, the poetry dies. The moderns "sow confusion" because they have forgotten the precise definition. Dichtung = Kondensare (Poetry = Condensation). III. THE SACRIFICIAL COINAGE (The Baczyński Movement) • ³·¹ Z głową na karabinie: The real ledger. Where the Anglo-Saxon argues over the bill, the Pole pays in blood. The "Generation of Columbuses" discovered only their own graves. This is not poetry as decoration; this is poetry as a terminal receipt. • ³·² Nie licząc szkół, gdzie się musi: A direct quote from Miłosz's original text, mocking how poetry is forced upon students in schools, stripping it of its raw, dangerous nature. • ³·³ Jak zbawienna poręcz: A direct quote from Miłosz's Ars Poetica?, where he argues poetry should serve a functional, supportive purpose for human survival, rather than just being decorative art. • ³·⁴ Grajek, który od biedy się nada: Direct quotes lifted straight from Miłosz’s text, discussing the secondary, almost clownish role the poet must play in society to keep the audience's attention. • ³·⁵ Ten kapitel ciała: głowa: A beautiful, architectural allusion to Zbigniew Herbert’s or Baczyński’s style of body-imagery, where the human head is treated like the crown (capital) of a classical column being destroyed by war. • ³·⁶ Ne manent - volent: The ultimate inversion. Rome said scripta manent (the written word remains). But when the sky collapses (runęło niebo), the paper burns first. Only the oral rhythm—the absolute cadence—survives the artillery. • ³·⁷ mieszczuiCHA: Excellent vitriol. The philistine middle-class mind magnified to a structural disease. The mieszczuch buys the novel to pretend he has a brain; he ignores the stanza because it tells him he has no soul. IV. THE TERMINAL SOUNDINGS (The Coda) • ⁴·¹ A potem kraju runęło niebo...: A direct quote from Krzysztof Kamil Baczyński’s terrifying poem Mazowsze. It captures the literal collapse of Poland under Nazi and Soviet invasion. • ⁴·² nie w huku ale – skamlaniu: Eliot’s lines (The Hollow Men), stolen and translated into the Slavic dark. I told Tom to cut the fluff from his poems, but he kept the whimper. In Warsaw, the whimper is at least loud enough to shake the pine coffins. • ⁴·³ Umrzeć, zasnąć...: Shakespeare's currency, debased by three centuries of melodrama, but re-minted here in the mud of the Mazovian plain. The cycle is complete: the poem ends where the language began—in the dark, waiting for a clear speaker. ─── Pound's Final Red-Pencil Editorial Note: "The collage is the only honest architecture left for a ruined house. You have gathered the right stones from Brussels, Hull, and Warsaw. Now, strip the punctuation. Let the fragments hit each other like flint. Make it harder. Make it newer."
    • @Andrzej P. Zajączkowski ... sami z rozpaczą w smutku spoczniemy lecz z Bogiem się wydźwigniemy  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia w radości 
    • @Nata_Kruk 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dobrej lektury ... Pozdrawiam serdecznie 
    • No i przeczy tane    Pozdrawiam :)  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...