Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kto dziś jeszcze pamięta - chyba tylko wróżki
obok wiedzy tajemnej, w kryształowej kuli
chowają wspomnienie o muszkach owocówki,
co fruuuu.... V2 porwały nazistom z wyrzutni!

Tymczasem teren Moskwy kundelek Kudriawka,
albo raczej Limonczik (lub nasza Cytrynka),
jak jego ojciec znaczył od krzaczka do krzaczka -
ot, zwyczajna sabaka mało polityczna.

Wkrótce się okazało, że to była suczka,
bo słusznie zauważył sam towarzysz Stalin:
pies raz dwa by w Sputniku wszyściutko obsikał
i tak, jak przed nim Pcziołka i Muszka się spalił.
A Łajka? - nie.

- Halo, towarzyszu Gagarin...
słyszycie nas?
Opiszcie w skrócie co wi...
(trzask! i jeszcze jeden trzask)

- Ziemia... jak pomarańcza na kartki.
A nad nią... (trzask!) latają muszki.
- Muszki?!(trzask)
- Da, muszki. Tyle,
że kosmonautki.

TRZASK

Opublikowano

- Ja lubliu tiebia Natasza...
(trzask!) - cziewo...
mienia plaskajesz ?
(trzask!)
- Nu, izwienities Sasza,
paliubisz, kagda adtajesz.
A tiepier ty paszoł won,
w tiebia spirit dzierżit pion.

Co miał robić? Wyrwał z buta
- do Iwon kosmonauta.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wszystko jest możliwe. skoro nawet pierwszy pies w Kosmosie
naprawdę wabił się wcześniej Kudiawka albo Limonczik
a to dlatego, że był bezpańskim kundelkiem jakich wiele błąkało się
po przedmieściach Moskwy i ludzie różnie na niego wołali.
dopiero tuż przed wystrzeleniem go w kosmos (1957) zmieniono mu imię na Łajka.
ale i tak, jak się okazuje, to owocówki zostały wystrzelone na orbitę Ziemi pierwsze,
rakietą V2 już w 1946 roku i tym samym - właśnie muszkom należy się
palma pierwszeństwa w podboju Kosmosu.
w ogóle, niuanse Podboju Kosmosu są tak samo zagadkowe jak sam Kosmos.
choćby nie tak dawne siedemdziesiąte urodziny pierwszej Kobiety w Kosmosie:

"Lądowanie wypadło dobrze, polana była równa, ale zrobił mi się siniak
na nosie. Ale towarzysz Chruszczow zapewnił mnie, że to przejdzie"

Trybuna Ludu, PAP (Moskwa) nr 169 1963, str 1


nasza rodzima Trybuna Ludu pisze o rozczarowaniu kobiet amerykńskich
tym, że kobieta radziecka wyprzedziła je w wyścigu
do "gwiazd w oczach za kwiatami':

"Jerre Cobbi - wykwalifikowana pilotka amerykańska, która przeszła
pierwsze wstępne badania w NASA , ale zgodnie z amerykańską doktryną
wykluczającą kobiety w lotach kosmicznych została wykluczona z dalszych
testów jest głęboko rozczarowana, że pierwszą kosmonautką jest Rosjanka,
a nie Amerykanka ."Kusi mnie, żeby pójść do stodoły, opowiedzieć to wszystko
koniowi słuchać jak się będzie śmiał"

Z. Broniarek Trybuna Ludu, nr 167 1963, str 3

oczywiście, zaraz znaleźli się w Ameryce opozycjoniści którzy podważali
kobiecość Walentyny, aby osłabić zaufanie do władz radzieckich.
tym natychmiast zapychano jadaczki rozpisując o niebywałej urodzie
i kobiecości Tierieszkowej:

"Na dwa dni przed startem Tierieszkowa była u fryzjera. Bardzo lubi kwiaty,
szczególnie stokrotki i mieczyki"

Trybuna Ludu, nr 167 1963, str 1

"Kiedy dostała mieszkanie w Gwiezdnym Miasteczku po treningu
(...) zakasała rękawy - wszystko wymyła, wyczyściła, wysprzątała."

"Stuk damskich obcasów po płycie kosmodromu" (PAP Moskwa),
Trybuna Ludu, nr 167 1963, str 1


sama Walentyna nabrała po wielu latach do podboju kosmosu - a jakże inaczej! - kosmicznego dystansu:

"Gdybym miała pieniądze, chciałabym polecieć na Marsa - wyznała w wywiadzie
dla dziennika "Komsomolskaja Prawda" Tierieszkowa. Byłabym gotowa polecieć
i już nie wracać."

www.rmf.fm/fakty/?from=rss&id=114325
Opublikowano

Oj, biedny ten koń, co jej musiał słuchać.
Ze zdenerwowania rosło mu ciśnienie.

A jak przyjdą (myślał), w stajni zaczną niuchać?
- Odda pewnie żywot i ostatnie rżenie.

Kłębkiem nerwów będąc, drżał więc, żując sporysz,
skopał gospodarza, w boksie robiąc jatkę...

- Nad ranem go Wzięli, mówiąc: musi chory,
w zamian traktor dali - Walentynie (z kwiatkiem).
;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


z tym koniem niedoszłej kosmonautki amerykańskiej to dopiero były numery!
dobrze HAYO, że wspomniałeś o tym. podobno odkupił go jakiś szarlatan
i zarobił na nim kasę pieniędzy obwozac po wszystkich stanach:

Panie i Panowie - zaczął treser -
oto jest koń, który mówi!
Rozległy się gromkie brawa,
bo przyszło tysiąc ludzi
i koń musiał coś powiedzieć,
nawet gdyby to była żaba.

Ale, czy to wstał dziś lewym kopytem,
czy może przyłączył się do strajku lekarzy -
w każdym razie, nie mówił nic, a przy tem
było z milczeniem koniowi do twarzy.

Więc treser, z trudem uciszając gwizdy,
wychrząkał: Wybaczcie! Te nagłe milczenie -
to przez wzgląd na dzieci... Inaczej pizdy
i chuje już by wam tu słał na scenie!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


masz rację, że na kosmonautki. ale TRZASK z dużych liter odnosi się do Ciszy,
która zapadła po tych wydarzeniach. zarazem spina wiersz ("Kto dziś jeszcze pamięta").
V2 nie wszystkie, ale to jakby kłócić się o rakietę: rakieta to rakieta. a pierwsi właśnie
Niemcy wynieśli na pokładzie V2 muszki owocówki na orbitę. dziękuję
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


chodziło o oddanie takiego miszmaszu. od podszewki wszystko tak właśnie wygląda.
dziękuję

miło się bawiłam, jednak z pomarańaczmi na kartki toś przebarwił,
zielune, cubańskie ale bez reglamentacji - moja ciotka do dziś je wspomina jak zupę z rybich łbów u kuzynostwa zza Buga.

serdczne pzdr.:) zw - sze... a.v.m.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kubańskie pancerne pomarańcze (te z centymetrowa skórą) były już po tych wydarzeniach
(styczeń 1959 wkroczenie partyzantów Castro do Hawany i internacjonalizacja przemysłu i banków, 1961 Gagarin w Kosmosie i zakończone porażką lądowanie wojsk amerykańskich w Zatoce Świń). pomarańcze były towarem dla lepszych, na talony.
nawet u nas nie było tak słodko i pomarańcza jawiła się jako symbol czegoś niedostępnego dla mas:

Poeta i pomarańcze

[...]
Zaś wieszcz, odchodząc w złotym kurzu,
tak się wyraził: - Rzecz następna
spod mego pióra będzie lepsza,
nie niedostępna, lecz dostępna;
robię, co mogę, i się staram,
coś wyjdzie, gdy się pisze dużo;
to ciężki trud poezja dostępna...
Puszkin... Mickiewicz... Majakowski...
kto? i Ajschylos? zaraz! zaraz!
racja! dostępny! rzecz dostępna!

Ale na przykład cena pomarańcz
czemu w tym roku znów była taka niedostępna?

Konstanty Ildefons Gałczyński
(1952)


pozdrawiam serdecznie i życzę wieeeele dobrych (niekoniecznie tylko pomarańczy) w tym roku
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


kubańskie pancerne pomarańcze (te z centymetrowa skórą) były już po tych wydarzeniach
(styczeń 1959 wkroczenie partyzantów Castro do Hawany i internacjonalizacja przemysłu i banków, 1961 Gagarin w Kosmosie i zakończone porażką lądowanie wojsk amerykańskich w Zatoce Świń). pomarańcze były towarem dla lepszych, na talony.
nawet u nas nie było tak słodko i pomarańcza jawiła się jako symbol czegoś niedostępnego dla mas:

Poeta i pomarańcze

[...]
Zaś wieszcz, odchodząc w złotym kurzu,
tak się wyraził: - Rzecz następna
spod mego pióra będzie lepsza,
nie niedostępna, lecz dostępna;
robię, co mogę, i się staram,
coś wyjdzie, gdy się pisze dużo;
to ciężki trud poezja dostępna...
Puszkin... Mickiewicz... Majakowski...
kto? i Ajschylos? zaraz! zaraz!
racja! dostępny! rzecz dostępna!

Ale na przykład cena pomarańcz
czemu w tym roku znów była taka niedostępna?

Konstanty Ildefons Gałczyński
(1952)


pozdrawiam serdecznie i życzę wieeeele dobrych (niekoniecznie tylko pomarańczy) w tym roku

ciotka trajkocze,że talony były dla "patriotów " i budowniczych "...Ludowej",
więc ją ominęło, słusznie nie pamięta, talona nie widziała.

dzięki za życzonka;
pzdr;););) zw - sze a.m.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


pozdrowienia dla Szanownych Pań. Cioci proszę kupić 5 kg pomarańczy, zwrócę przy okazji.

dla Pana nektarynka, tylko ode mnie , bo ciotka nikomu nie robi prezentów, za owoc nie zwrócę
bo nie lubię ściemy,
za to życzę SMACZNEGO,

pozdrawiam słodko i bezpestkowo;)
zw - sze a.m.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to ja Pani ofiaruję za to moje haiku o niecierpkach, bo mnie zbesztali, że niby nie trzyma 17 sylab? wszyscy tu mają hopla z tymi sylabami, zaczynam rozumieć geniusz, wyjątkowość
sonetów Lilianny, prawdopodobnie ostatniego żywego poety na tej Planecie.
a więc - dla Pani Mirabell, choć może trochę też o Cioci?


Ul. Niecierpka,

ulica, co biegnie
szybko, jak żadna inna.
Ulica, która znika
stopą tknięta zaledwie.

Idziesz na przykład bracie
odwiedzić pannę, co mieszka
odkąd się urodziła
na ul. Niecierpka 20,
a ona ma już męża
i czwórkę małych dzieci...
- to ul. Niecierpka,
ulica tak szybko leci!

Wracając, patrzysz w szyby
i nie poznajesz twarzy,
bo wszyscy z ul. Niecierpka
wracają bardzo starzy,
z rzęs odrapanych okien
w oczy ci patrzą niecierpki,
jakby nie mogły już bracie
doczekać się twojej śmierci?

Tu, na ulicy Niecierpka,
na Niecierpka ulicy
ludzie przychodzą umierać,
kiedy już nic się nie liczy.

I ja mieszkałem tam chwilę,
żonkę miałem i dzieci,
a dziś zostały mi po nich
we wszystkich oknach niecierpki.
Nawet nie spojrzą na mnie,
bo gdzie im niby ucieknę?
- tu, na ulicę Niecierpka
tylko wprowadza się biegiem.

Tu opłakuję zonę
(pannę, coś chciał ją odwiedzić)
i czwórkę dorosłych dzieci,
co gdzieś ulicą pobiegły
ul. Niecierpka, ulicą co biegnie
szybko jak żadna inna,

ulicą która znika
stopą tknięta zaledwie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to ja Pani ofiaruję za to moje haiku o niecierpkach, bo mnie zbesztali, że niby nie trzyma 17 sylab? wszyscy tu mają hopla z tymi sylabami, zaczynam rozumieć geniusz, wyjątkowość
sonetów Lilianny, prawdopodobnie ostatniego żywego poety na tej Planecie.
a więc - dla Pani Mirabell, choć może trochę też o Cioci?


Ul. Niecierpka,

ulica, co biegnie
szybko, jak żadna inna.
Ulica, która znika
stopą tknięta zaledwie.

Idziesz na przykład bracie
odwiedzić pannę, co mieszka
odkąd się urodziła
na ul. Niecierpka 20,
a ona ma już męża
i czwórkę małych dzieci...
- to ul. Niecierpka,
ulica tak szybko leci!

Wracając, patrzysz w szyby
i nie poznajesz twarzy,
bo wszyscy z ul. Niecierpka
wracają bardzo starzy,
z rzęs odrapanych okien
w oczy ci patrzą niecierpki,
jakby nie mogły już bracie
doczekać się twojej śmierci?

Tu, na ulicy Niecierpka,
na Niecierpka ulicy
ludzie przychodzą umierać,
kiedy już nic się nie liczy.

I ja mieszkałem tam chwilę,
żonkę miałem i dzieci,
a dziś zostały mi po nich
we wszystkich oknach niecierpki.
Nawet nie spojrzą na mnie,
bo gdzie im niby ucieknę?
- tu, na ulicę Niecierpka
tylko wprowadza się biegiem.

Tu opłakuję zonę
(pannę, coś chciał ją odwiedzić)
i czwórkę dorosłych dzieci,
co gdzieś ulicą pobiegły
ul. Niecierpka, ulicą co biegnie
szybko jak żadna inna,

ulicą która znika
stopą tknięta zaledwie.


Pan mi ofiarowuje bo... inni tak zbesztali ?
ja Panu nie dam wiary, Pan szydzi z Perr... Lilianny
a każdy prezent miły nawet ten z dna komody
gest ważny i intencje - nie zwodne trendy mody
pozwoli Pan że z dygiem za darek podziękuję
i w dobrej wierze przyjmę choć podtekst
przededykuję zbolałej cioci.

powodzenia i uśmiechu;););)
pzdr; zw - sze a.m.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wszystkiego, co wiem, nauczyłem się od czarownic. Paracelsus
    • 20:48 M. 7 Al-Si [Jeśli mam mieć tylko Twój żar] Jacques Brel Jeśli mam mieć tylko Twój żar, by odziać nas w cud I ubrać w słońca czar przedmieść tych tęczę złud, Jeśli mam mieć tylko Twój żar Tylko dla tańca bzów - Jest mojej piosenki wart I ukojenia tchu... Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ranek ubrać - w mgłę, Jak biednych i tych co ich czart.. - W płaszcze wyszywane snem Jeśli mam mieć tylko Twój żar I modły, które do nieba ślę Za bolączki, jakie zna świat, Jak trubadura śpiew Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby ofiarować tym, których jedyna gra To wejść w światła rym Jeśli mam mieć tylko Twój żar Aby wytyczyć szlak I znaleźć drogę wśród mar Tam, gdzie dróg wciąż brak Jeśli mam mieć tylko Twój żar By przekrzyczeć huk dział I tylko ten hymn, co ciszę skradł, By werblowi kazał, by zamilknąć chciał Wtedy, mając jedynie za broń Siłę, którą daje Twój żar, Wtedy ujmiemy w dłoń, Przyjaciele – Cały świat! "Zaraz będę ) za chwilę....( I. Od chryzantemy do chryzantemy Rozpadają się przyjaźnie Od chryzantemy do chryzantemy Zanikają w naszej jaźni ci, których kochaliśmy. Od chryzantemy do chryzantemy Inne kwiaty robią, co mogą Od chryzantemy do chryzantemy Mężczyźni płaczą; kobiety płyną obok. Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zawlec znów swoje kości stare Do słońca, aż do lata, Do wiosny, aż do jutra... Zaraz będę, za chwil parę, Ale tak bym chciał jeszcze Zobaczyć raz, czy rzeka Ciągle jeszcze czeka, czy zatoka Jest dalej przystanią, znów tam stanąć... Zaraz będę, za parę chwil Ale dlaczego ja, czemu teraz Dlaczego już i dokąd, i po co mam iść ? Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, Zawsze byłem tylko przybyszem... Od chryzantemy do chryzantemy Za każdym razem coraz bardziej stary, Od chryzantemy do chryzantemy Coraz bardziej nie do pary... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów wsiąść w miłość, na gapę, Jak wsiada się w autobus, By już nie być sam, By być na czyimś progu, Znowu czuć się dobrze, tam... Zaraz będę, za chwilę.,. Ale tak bym pragnął Znów gwiazdami nakarmić Drżące ciało i paść martwy Miiłością spalony jak słońcem, Z sercem spopielonym... Zaraz będę, za chwilę.,. To nawet nie ty jesteś wcześniej - To ja już się spóźniłem Zaraz będę, za chwilę.,., oczywiście, że będę Czy kiedykolwiek byłem kimś innym, niż przybyszem"? II. Oczywiście, przechodziły(-ście) burze: Dwadzieścia lat, to miłości )zgrubny( szal - Tysiąc razy, pakowałaś torby, (spałaś w biurze) Raz, tysiąc, wzbijałam/liśmy się w powietrza ]dal[ I każdy tu pamięta kąt, W tej } szpitalni { bez kołyski: Wybuchy, ]dawnych[ burz(y swąd); Nic nie przypomina(ło) niczego innego(whisky?) Tobie odebrało }wody{ smak(to błąd!) A mnie smak podbojów(dla oldbojów). Tak, Ale miłości ma Ma słodka, ] nie-[czuła ma cudowna miłości! Ja/Od (jasnego!)świtu aż do {końca} dniaWciąż cię kocham, wieszKocham cię Ja znam wszystkie )twoje( zaklęcia Ty znasz wszystkie Czary- [Mary me] Wodzi(a)łaś mnie z pułapki (do pułapki) szarmanckiego( -księcia Od czasu (do czasu), traciłe/am }cię{ Oczywiście, miałaMś kilku kochanków Musieliśmy (jakoś) zabić czas: Ciało musi się radować }o poranku] ]w ranku [ Ale w końcu, w końcu nad/nas... Potrzebowaliśmy mnóstwa talentu/jak kwlazł, właz Aby się zestarzeć, nie będąc dorosłymi {zejdź z ganku!} Im więcej czasu nas otacza I tym więcej )czasu( nas dręczy czas Ale czyż to nie najgorsza pułapka[nagra,cza] Dla kochanków, by żyli w pokoju (zgodnie,wraz)? Oczywiście, płaczesz trochę mniej, wkrótce Rozpadam się trochę później] kawałki/na[ Mniej chronimy nasze sekrety (przed/po wódce) Mniej pozostawiamy przypadkowi}-naj( Nie ufamy nurtowi życia. Pokrótce: malutcy!!! Tak.Ale to wciąż delikatna wojna(ciał/maj) [Instrumentalne zakończenie] Moja płaska ziemia Gdy Morze Północne uparcie bije w wysokich wydm asfalt, A białe płatki piany sypią się na ich grzbiety, Gdy gwałtowny przypływ uderza w czarny bazalt A mgła szara opada na wałów szkielety, Gdy podczas odpływu plaża jest dzika jak pustynia A mokry zachodni wiatr syczy jadowicie Wtedy moja ziemia stawia opór… staje się, zaczynia, Moja płaska ziemia… Moje stłamszone życie... Gdy deszcz moczy ulice, place i rabaty, Dachy i iglice strzelistych aktów kościołów, To jedyne góry na tej płaskiej ziemi bez kwiatów... Gdy ludzie to karły pod okiem aniołów... I gdy dni mijają w nudnej zwyczajności, A wzburzony wiatr wschodni sprawia, że ziemia jeszcze bardziej się płaszczy w swej uniżoności, Wtedy moja ziemia czeka… Moja płaska ziemia… Na której nie ma Ni zwierza, Ni człowieka Gdy niebo nad nami leżące delikatnie muska płaską wodę, Gdy ciążące niebo uczy nas pokory, Gdy niebo lekceważące dla pozoru się staje szare jak łupek z piekła rodem, Kiedy niebo na nas leżące jest blade jak glina, jak skóra chorych, Kiedy wiatr północny dzieli polder na cztery, Kiedy północny wiatr kradnie nam oddech, Wtedy moja ziemia pęka jak te poldery… Moja płaska ziemia… Mój wieczny bez, bezoddech... Kiedy Skalda lśni w południowym słońcu, A każda Flamandka zakłada letnią sukienkę, Kiedy pierwszy pająk tka pajęczyny w końcu, A pola tulipanów parują w lipcowym słońcu, przepięknie Kiedy południowy wiatr buszuje w zbożu, Kiedy wiatr południowy raduje się drogą i bezdrożem Wtedy moja ziemia świętuje… Moja płaska ziemia… Moje serce już niczego Nie żałuje... ─── WAŻNE STRONY

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      W porcie Amsterdam W porcie Amsterdam Są żeglarze, co śpiewają I sny, co sen odbierają, U wybrzeży portu Amsterdam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy śpią Jak sztandary, co lśnią Wzdłuż ponurych brzegów. Tam. W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy umierają Pełni piwa i dramatów z annałów O świcie, tam w porcie Amsterdam. Lecz w porcie Amsterdam Są żeglarze, co rodzą się W gęstym upale i nie rzadszej mgle Od oceanów ospały port Amsterdam, tam. ─── W porcie Amsterdam Są żeglarze, którzy chcą jeść Na zbyt białych obrusach, jak ich życia treść Ociekająca rybami – port Amsterdam. To nie przystań dla dam! Pokazują ci zęby całkiem połamane, Które sprawiają, że chcesz W jabłko Fortuny wgryźć się, Aby księżyc ubolewał, Że całuny chcą żreć, I pachnie dorszem żołądka treść... W samym jądrze frytki, Którą biorą w swoją wielką dłoń, By wrócić, wstają ze śmiechem do bitki. W burzliwym hałasie Zapinają rozporki i wychodzą, bekając w niedoczasie. W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, Pocierając brzuchy, jak zwyczaj każe, O brzuchy kobiet. Kręcą się, tańczą jak w żałobie, Jak wypluwane słońca, W rozdartym dźwięku skwaszonego akordeonu, tak bez końca. Wykręcają szyje, Aby lepiej słyszeć swój śmiech, co buty szyje, Aż nagle akordeon gaśnie. Wtedy z poważnym gestem, a potem z dumnym spojrzeniem, tak właśnie, Wyciągają swoich bękartów z powrotem na światło dzienne I piszą testament w synaptyczny atrament.... ─── W porcie Amsterdam Tańczą marynarze, którzy piją, I piją, i piją znowu, I piją jeszcze trochę, każdy sam. Piją za zdrowie Amsterdamskich kurw Z Hamburga czy gdzie indziej tam: Z wszystkich tych dziur. Wreszcie piją zdrowie dam, Które im udzieliły swoich pięknych ciał, Które dają im swoją cnotę cnót, Za złotą monetę obciągają drut. A kiedy wreszcie nasycą się, Wtykają nosy w niebo, Wydmuchują nosy w całun gwiazd, Sikają się, jakby im zbierało się na płacz Nad niewiernymi kobietami, z którymi trzeba... W porcie Amsterdam, W porcie Amsterdam, W porcie nie dla dam, Porcie, gdzie każdy sam. ─── Marieke Jacques Brel Aj Marieke, Marieke Kochałam cię tak cudnie Między wieżami Gandawy I Brugii Aj Marieke, Marieke Dawno temu, zmienne l złudnie Między wieżami Brugii i Gandawy Bez miłości, cudnej miłości Wiatr wieje, cichy wiatr Bez miłości, pełnej miłość Morze płacze, szara morza dal... Bez miłości, cudnej miłości Światło cierpi, światło w cień A piasek trze moją ziemię przemiłą Moją płaską ziemię, o mojej Flandrii sen Aj Marieke, Marieke Flamandzkich nieb Kolor wież Z Brugii i Gandawy niesie się Aj Marieke, Marieke Flamandzkie niebo daję w zastaw Płacz ze mną Od Brugii do Gandaw Bez miłości, cudnej miłości Gdy wieje wiatr, to już koniec Bez miłości, pięknej miłości Gdy morze płacze, już skończone Bez miłości, gdzie jest cudna miłość? Gdy światło cierpi, wszystko w cień A piasek harata moją ziemię, co skryła... Moja płaska ziemia, mój o Flandrii sen. Aj Marieke, Marieke Me flamandzkie niebo nieb Czy było ciężkie zbyt, Marieke? Z Brugii aż do Gandawy het? Aj Marieke, Marieke Od twoich dwudziestu lat Które tak pokochałem w mig? Z Brugii do Gandawyv aż Bez miłości, cudnej miłości Gdy śmieje się diabeł, czarny czort Bez miłości, pięknej miłości Gdy moje serce płonie, me serce, bo; Bez miłości, cudnej miłości Gdy umiera lato, smuci się czas A piasek szoruje moją ziemię tak miło Moja płaska ziemio, o Flandria na 5 Aj Marieke, Marieke Czas powraca powraca czas Z Brugii do Gandaw żyje w nas Aj Marieke, Marieke Zawraca czas Gdy kochałaś mnie Z Brugią i Gandawą wraz Aj, Marieke, Marieke Wieczorem w sam raz Entre les tours De Brugges à Gand Aj, Marieke, Marieke Każdy staw Otwiera wrota bram van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4) van Brugge naar Gent (x4)  III. Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas - Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostaw mnie tu Mnie nie zostaw, nie Mnie nie zostaw mu... Nie zostawiaj mnie Już zapomnieć czas, Co nam wszystko skradł I: zapomnieć czas Życia wieczny zbieg Zapomnieć nieporozumień czas I straconych lat... Wiedząc jak Wciąż martwić się, jak Zapomnieć o dniach, które niosły jad Wymierzając cios W sam serca splot  [2] Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj tu Nie zostawiaj, chcę... Nie zostawiaj: Złu Ja dam ci Perły dżdżu Z krain tych, Gdzie nie pada znów I wydrążę z ziem Aż po śmierci tlen by skryć ciało twe W całun światł i złót I stworzę świat, gdzie miłość będzie królem twym miłość - prawem mym A królową - ty Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, bo... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, co... Nazbieram ci słów słów Bez sensu, lecz Ty zrozumiesz je... Opowiem ci baśń O kochankach tych Co widzieli razy dwa Jak płoną serca ich I: opowiem ci Baśń, jak ten król Co go zabił ból, bo Nie mógł spotkać twych dni Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, kto... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, to... widzieliśmy nie raz jak Ogień tryska znów Z góry starej jak świat Wulkanu, co wszak... Nie nów Przecież mówią wszem, że Ze spopielonych ziem lepszy diamentów plon, Niż z kwietniów wszech, bo on.. A gdy nadejdzie sen niebo w ogniu ma stać Wtedy Czerwień i Czerń swój ślub będą brać Nie zostawiaj mnie Nie zostawiaj, czy... Mnie nie zostaw, nie Nie zostawiaj, mi... Nie płaczę już Nic nie mówię, bo... Schowam się tuż tuż Patrzę na twą dłoń Patrzę przez twą skroń Patrzę w twoją toń ... Tańczę i śmieję się I słuchając cię Śpiewam, a potem milknę jak i gdzie... Daj mi ostać się Jako cień twego cienia cień twojej ręki cień,a nawet cień twojego psa Nie zostawiaj mnie  Nie zostawiaj, już... Mnie nie, nie Nie zostawiaj, tuż... ... Tuż ...   @Michał Pawica## Wstęp: List otwarty do Mistrza Wojciecha    
    • @Mel666   sierść jeży mi się na karku jak czytam ten wiersz.  Oryginalne pisanie. 
    • @Annna2 Przeczytałem z przyjemnością, pozdrawiam. 
    • @Anna_Sendor Po prostu - Przednio  !
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...