Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wszędzie, gdzie publikowałem czytelnicy, krytycy, zarzucali autorom zbyt długie wiersze, proponowali skracać do jak najkrótszych możliwości, tutaj także czytając komentarze się z tym spotkałem. Rozumiem, że panuje jakaś poetycka moda na minimalizm, ale czy poezja dziś ma być taka i tylko taka? Intryguje mnie to. Moim zdaniem autor nie może iść za modą, jeżeli ma własne ugruntowane przekonania, ale "narzucanie" konkretnych stylów przez "znawców" jest dziwne.

Przykładem jest Tadeusz Różewicz, przez ponad 50lat wierny własnemu stylowi, nazywanego "stylem Różewiczowskim".

Ps. Dodaję to, bo chcę się dowiedzieć jak należy "dziś pisać". Niby...

Opublikowano

Panowie jak dzielo jest piękne, dlugość bez znaczenia,ale żeby tak bylo, trzeba mieć warsztat bez zarzutu ,by móc trzymać w ryzach myśl autora, trzeba mieć również, coś do powiedzenia, z tym najtrudniej.Minimalizm nie jest zly, przecież hajki to są dziela pelne.
Myślę wiec ,że nacisk na skrót jako trening, wszyscy trenujemy,nie jest zly.Przyda się, jak znalazl w momencie rozkwitu talentu, trenującego dziś poety.
Jako przyklad dluższej formy polecam, warsztat, wiersz kol.wstrentnego pt.Jak kamień w wodę.Dlugo i pięknie.

cyk

Opublikowano

Bo to najprostsze, do czego można się przyczepić. Zresztą to jest takie sztandarowe by "nie przegadywać" wierszy, a jak czytam np. amerykanów, to też można by powiedzieć, że czasem ich ponoszą słowa, że jest ich za dużo. Może to wynika z tego, że ludzie czytają krajowe rzeczy, albo ogólnie mało czytają zróżnicowanej poezji i tak są nauczeni, że tak ma być i kropka;)
Ale też trzeba spojrzeć na to z drugiej strony, że często takie sugestie są słuszne.
Trzeba po prostu jakoś wypośrodkować opinie ludzi z własnym wyobrażeniem o pisaniu.
I przede wszystkim mieć dystans do takich stron. Tak, jak na drodze, kierowców, obowiązuje zasada ograniczonego zaufania:D

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie mam nic do krótkich utworów. Natomiast drażni mnie era internetu, w której co niektórym ciężko przeczytać coś długiego.

Pozdrawiam.

Zgoda,era internetu to era skrótu , bo ilość informacji możliwych do przekazania dzięki temu medium ,jest nieskończona , a to wymaga skrótu!!!Imperatywnie!
Nadeszla jeszcze era komórek i esemesów , skrót! skrót! skrót!
Ale nagle, sztuka pisania listów odrodzila się, że ma inną formę , nie jest ważne.Ludzie listy piszą,cytuję piosenkę Skaldów, i to się liczy.

cyk
Opublikowano

Rozumiem, Panie Rafale, że konfrontuje Pan dwa style: rozwlekły i zwięzły.
Przez wiele lat pokutowało przekonanie, że styl poetycki to styl kwiecisty, wypowiedzi pełne środków, rozbudowane. Dzisiaj jest trochę inaczej, no ale to też nie stało się z dnia na dzień. Ten proces trwa.
Nie nazwałbym tego minimalizmem, raczej ekonomiką pisania. Jeżeli coś nie jest potrzebne (konieczne, w zależności od zapamiętałości krytyka), to znaczy, że trzeba to wyrzucić.
Podejrzewam, że ci krytycy, którzy zalecali skrócenie formy, trochę racji jednak mieli. Pan się realizuje, jest wierny "swojemu" stylowi, ale to oni trawią swój czas na czytanie i mają prawo ocenić, czy uznają czas za stracony, czy nie. Dziś czas jest bardzo w cenie i choćby Pan był wierny sobie w nie wiadomo jak ortodoksyjny sposób, to nie zmieni Pan tego. Można twierdzić: nikt im nie kazał czytać. Niemniej to bez sensu argument. Mogli przewidywać, że zmarnują czas, ale nie chcieli, być może myśleli pozytywnie, być może nie uważają za słuszne skreślać tekstu z góry. Dali kredyt zaufania, który w ich mniemaniu jest nie do spłacenia. To co im pozostaje? Poradzić coś, co następnym razem być może zmniejszy ich straty. Może komentarz przeczyta inny autor i weźmie sobie do serca.
Dwa słowa jeszcze o wierności stylom. Należy bezwzględnie rozgraniczać wierność własnemu stylowi, którego najpierw się trzeba dorobić, i niereformowalność. Ilu Pan "Różewiczów" spotkał w internecie?
Na koniec powiem, że wydaje mi się trochę bez sensu porównywanie poezji amerykańskiej i polskiej. Nie jestem na bieżąco z poezją zagraniczną. Nie mam pojęcia, co się dzieje w poezji fińskiej na przykład. Cholera wie, może tam się coś dzieje tak ekscytującego, że głowa mała. Pytanie, jak odnieść to, co się dzieje w poezji obcojęzycznej, skoro jest pisana w innym języku, który nawet jeśli jest podobny, to ilość różnic w stosunku do podobieństw jest przygniatająca.
Pozdrawiam

Opublikowano

Też racja. Zgodzę się też z poprzednimi komentarzami, że dla początkującego poety, pisanie jak najkrócej zawieranie myśli w jak najmniejszej liczbie słów,może pomóc mu szkolić swój warsztat.
Ale znam też osoby,(odnoszę się do komentarza Rafała Leniara) które najpierw patrzą na długość, potem zabierają się do czytania. Co do stylu "Różewiczowskiego", to oczywiście Tadeusz Różewicz musiał go sobie najpierw wypracować. Kiedy dawał swoje wiersze ocenie Julianowi Przybosiowi, ten ciągle dodawał interpunkcje, którą potem i tak początkujący poeta usuwał. Ale ja powiem, że są osoby piszące(chcące) pisać podobnie(w internecie również) Ja też nie używam nadmiernej interpunkcji. Szuka się i szuka własnego. Ale nie uważam, że wszyscy tak muszą pisać i próbować. I jak kiedyś pojawił się ten "minimalizm" to znalazł wielu naśladowców, ale nie wszyscy muszą tak pisać.
Choć do pracy krytyków przedstawionej przez Pana Zdzisława też mogę się zgodzić.
To temat sporny, każde w sumie pisze tak jak chce, ale trzeba mieć na uwadze, czy ludzie będą to czytać?

Ale tutaj może lekko zaskoczę.Jest pewien poeta, który nie oparł się modzie na minimalizm. Krytycy powiedzieli mu, że "tak się dzisiaj nie pisze". Ów poeta pisze kwieciste, pełne upiększeń wiersze i wydaje.Ludzie czytają.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




ale czy to nie kwestia gustu? I skreślanie kategorycznie długich? Skoro denny jest odnośnie całej budowy i stylu długiego wiersza.

Kwestia gustu na pewno, ale to już indywidualny wybór. Jeżeli mówimy o budowie i stylu, to tak - jak ktoś korzysta z mrówczej pracy i układa wszystko wg określonego założenia (powiedzmy pisze poemat opisowy) to jest praca rzemieślnicza - praktycznie do wykonania nawet przez laika. Wg mnie większą wartość stanowi to, co się znajduje w utworze (niezależnie od jego długości) - czyli oryginalność, nie nadużywanie szablonów (co jest głównym grzechem epigonizmu i nawet przyklejanie symbolistów rosyjskich nie jest dowodem, ze krytyk nie radzi sobie z tekstem np Briusowa. Krytyk nie zna na pamięć każdego jednego wiersza, ale na odległość wyczuje, że ten język był wykorzystywany 100 lat temu i kopiowanie tego dzisiaj jest nie na miejscu).
Gorzej ze stylem, bo ten należy sobie wypracować, bo chyba to styl wyróżnia poetę, a nie matryca, jaką stosuje. Pan "kowalski" ma nie pisać jak Słowacki, tylko jak "kowalski" - i tutaj jest chyba klucz do stylu.
A co do dłużyzn - najczęściej są to nudne wiersze i jeżeli komuś odechciewa się już czytać w połowie, coś to znaczy. Ale jest równowaga, wejrzy pan do działu Z i poczyta knot za knotem, niezależnie od długości.
Opublikowano

Panie Zdzisławie, Pan nie widzi sensu w porównywaniu poezji polskiej z amerykańską, a ja widzę. Chodzi mi tu głównie o tzw. "szkołę nowojorską", która miała duży wpływ na polskich poetów - czterdziesto i pięćdziesięcolatków, mówi się też o "pokoleniu brulionu". Nie chodzi mi o różnice językowe, bo wiadome, że tłumacząc teksty, to co w obcym języku jest napisane np. w czterech słowach, w polskim nieraz trzeba dłużej, żeby oddać ten sam sens, ale chodzi mi o pewien styl pisania w tej wspomnianej "szkole nowojorskiej", który nierzadko zbliża się do gadulstwa. Proszę też sprawdzić taki termin jak "o'haryzm", wymyślony przez Krzysztofa Koehlera.

Opublikowano

długie jest piękne, tak jak i niezbyt głębokie bywa także cudowne- to kwestia odbioru poetyki (nawet chwilowa - wynikająca z nastroju)...drażni mnie tylko wymóg niektórych recenzentów : pisz tak a tak bo taka moda, pisz tak a tak ...każdy rodzaj poetyki można kochać- czasami trzeba tylko zapomnieć o tym , że tylko to co ja robię jest jedyne i najpiękniejsze.

pozdrawiam

Opublikowano

Myślę, że zła ocena dłuższych utworów bierze się stąd, iż nie jest łatwo napisać wiersz długi i interesujący zarazem. Wymaga to pewnych umiejętności. Dlatego w tej "internetowej" poezji ja osobiście cenię te utwory, gdzie autor potrafił wyrazić się zwięźle. Poza tym, jeśli wiersz jest krótki, często łatwiej trafia do czytelnika (znak czasów?), a także pozostaje w pamięci. Dobry, krótki utwór może być takim uderzeniem, które wstrząśnie czytelnikiem i wedrze się do jego świadomości.

Opublikowano

Racja. Ale dajmy na to w wymienionym przykładzie (wstępie) twórczość Różewicza. Polega ona na "wstrząsie", ale znajduje się on często w długich, sprozaizowanych wierszach.

Czasy takie są, doba krótkiego przekazu smsy, itp aż w końcu wiersze.
ale w gustach się nie gustuje.

  • 2 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Hipochondryk z Okrąglika              ma na punkcie zdrowia bzika,              wszystko myje, waży,              niczego nie smaży.              przypraw i seksu unika.                                        Okrąglik - gm. Białobrzegi
    • Bez pozwolenia całować nie można  No chyba że ktoś chce oberwać z pół obrotu prosto w... i tu kwestia tego czy kobieta niska czy wysoka  Niżej boli ponoć bardziej

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      A najlepiej utrzymywać dystans czterech kroków za i nawet nie oddychać co by bardziej rozjuszona nie była
    • Christina Rossetti, Song [When I am dead...]   When I am dead, my dearest, Sing no sad songs for me; Plant thou no roses at my head, Nor shady cypress tree: Be the green grass above me With showers and dewdrops wet; And if thou wilt, remember, And if thou wilt, forget.   I shall not see the shadows, I shall not feel the rain; I shall not hear the nightingale Sing on, as if in pain: And dreaming through the twilight That doth not rise nor set, Haply I may remember, And haply may forget. __________________________   Kiedy umrę, najdroższy, Nie śpiewaj dla mnie już; Cyprysów nie chcę cienia I nie sadź przy mnie róż: Niech tylko trawy zieleń Obmywa rosy łza; I jeśli chcesz, zapomnij, Lub we wspomnieniach trwaj.   Nie będę widzieć cieni, Nie poznam, kiedy deszcz; Słowika nie usłyszę, Gdy śpiewem budzi dreszcz: I marząc tak w półcieniu, Gdzie ustał słońca bieg, Mogłabym pieścić szczęście Albo szczęśliwie nie.        
    • @hollow man ty lepiej patrz pod nogi bo jak wdepniesz w Korei placek to ówczesnych gospodarzy pozbawienia opału na zimę ewentualnie lepika do łatania chat

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Z perspektywy rozporka to uczucie miało pewien sens równowagi, jak słony karmel na skórze.   Lecz w strzaskanych złogach wiarołomnego słońca, zstępującego z sufitu, stanowiło już nazbyt wysoki koszt uzyskania bez pokrycia w ciele.   Pozostało tęsknić drobnymi zapiskami na konturze kołnierzyka, menstrualnie zabrudzonego, gorzką szminką.   Bezwstydny guzik rozpięty w głębokim westchnieniu nocy, jak rozerwana błona w oporze pończochy, kusił jak cień krucyfiksu kształtem szkarłatu.   Przelot nad gardłem, język zawinięty w węzeł zasypał pamięć popiołem.   Najważniejsze - nie żegnać się nad ranem, a tylko usunąć z listy subskrypcji.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...