Wstrentny Opublikowano 7 Grudnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Grudnia 2007 Przedtem była zima, przed nią jesień a jeszcze wcześniej lato i też wiosna. de Wstrentny wciąż szukał. Czego? Tego czego szukasz ty i ty, czego szukają wszyscy inni: szukał jakiejś tam swojej Prawdy. Swojej, czyli tej jednej jedynej na świecie. Oczywiście, ta jak zwykle schowana była pod najjaśniejszą latarnią, świecącą wieczorami pod własnym oknem i to ledwie wyczuwalny zapach psiego moczu na jej betonowej nodze uruchamiał w de Wstrentnym siły motoryczne zmysłu szukania. Któregoś ranka, natknąwszy się przypadkiem na leżący w kałuży mały pantofelek de Wstrentny zdumiał się. Zaraz, zaraz... przecież już go gdzieś widział? Ach... miał go przecież na nodze... no właśnie: KTO? Rozgorączkowany zaczął przypominać sobie, jak to spędzał z oczu ostatnią noc:22.00- wiadomości wieczorne, jak zwykle sprzeczne ze sobą a zarazem z tym co sądzi o świecie (de, jak do dupy) Wstrentny22.05 - przez prawe ucho, troszkę słabiej przez lewe - wpada do Wstrentnego na lampkę czerwonego Piotruś Czajkowski ze swoją szóstą żoną Patetyczną. Wstrentny mógłby spotkanie uznać za całkiem przyjemne ze względu na przypadającą na niego wysokość lampki wina, gdyby pod koniec Patetyczna nie odegrała mężowi niezłego adagio lamentoso zazdrosna o jego homoseksualne podejście do gospodarza domu.około 23.59 - de Wstrentny, wyprosiwszy jako tako z siebie Czajkowskiego i Patetyczną postanawia przejść się do niedalekiej knajpki w celu zatkania czymś mocniejszym spowodowanej zajściem dziury psychologicznej.mniej więcej 2 albo 3 w nocy - de Wstrentny, zalawszy dziurę psychologiczną mocną cieczą czuje, że znowu wracają mu te same co wczoraj i przedwczoraj uporczywe zawroty głowy. W międzyczasie rozmawia z chudą prostytutką o ograniczonej czasoprzestrzeni jej tyłka, preferując ostrą jazdę z szybkością światła co jest o tyle łatwe że żarówka pod sufitem wyraźnie utyka na jeden promień, by w końcu stanąć na dobre i złe tuż przed tremo w złoconych ramach.jakaś 4 nad ranem - mgła, Wstrentny i Albert Einstein idą środkiem Nowowiejskiej. Ktoś co rusz przystaje, wymiotuje.dobrze po szóstej - de Wstrentny, pożegnawszy się z przyjaciółmi udaje się do łóżka. Wierny pies liże mu mordę.szósta trzydzieści - pies liże mordęszósta trzydzieści dziewięć - pies liże mordęsiódma zero zero - pies liże mordęsiódma dziesięć - pies liże mordęprzed ósmą - pies liże mordęprawie ósma - pies idzie się odlać w bryczesypo ósmej - pies powraca i liże mordęniemal dziewiąta - przerażony Wstrentny zrywa się z okrzykiem: przecież ja nie mam psa?!dziewiąta - rzeczywiście, Wstrentny nie ma psa. Ma za to cholernego kaca intelektualnego i postanawia walnąć sobie coś na klina. Wybór pada na mikroskop.10.15 - "Tesco", de Wstrentny wychodzi z "Mikroskopem licealistki" pod lewą pachą. Pod prawą parch. Na górze jak zwykle. Przechodząc obok "Pałacu Kultury" Wstrentny nabiera wody w usta z kałuży przed głównym wejściem. Niestety, czynność tę musi powtórzyć jeszcze kilka razy. Wreszcie, nie spotkawszy już po drodze żadnego "Dzień dobry" szczęśliwie dociera do domu. Rozpakowuje "Mikroskop licealistki" i umieszcza w polu widzenia wodę z ust. Wtedy zauważa pantofelka (?!) kto chodzi w jednym pantofelku? boeuf Strogonow eocen Chiang Kai-Shek cabbalero placebo sparmania tender licho wie (Bóg chodzi w nieskończenie jednym pantofelku w jednym i jedynym niepowtarzalnym - pantofelku jednokomórkowym - pantofelku pierwotnym prawolewym około 0,2 milimetra długości ale i więcej i mniej: pospolite słodkowodne amen!) Wstrentny przymierza pantofelka do wszystkiego z czym miał do czynienia w swoim życiu. Nic. Wówczas usiłuje przypomnieć sobie z kim tańczył dzisiejszej nocy, wraca pamięcią do Piotra z Patetyczną żoną, chudej dziwki, mgły i Einsteina, nawet do psa liżącego mordę którego nie ma. Już wydaje mu się, że zaczyna dostrzegać zarys leżącej przed nim nagiej prawdy, gdy nagle pantofelek wstydliwie opuszczając rzęski zaczyna dzielić na dwoje! Ba, żeby tylko SIĘ...
Wstrentny Opublikowano 7 Grudnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Grudnia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. dziękuję, czuję się wstrentnieczerwonoburakowatozadumaniepołechtany i pojęcia nie mam jak się teraz w tym odnaleźć?
Dariusz Sokołowski Opublikowano 7 Grudnia 2007 Zgłoś Opublikowano 7 Grudnia 2007 neopostmodernizm:) pzdr
Wstrentny Opublikowano 7 Grudnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Grudnia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. neo, bo pisałem te słowa w neonowym blasku (niebieska reklama szczypiorku do włosów) post, bo nie jadłem, nim postawiłem kropkę Modern? - Talking puszczali właśnie w radiu... tak wyszedł mi neopostmodernizm i dał w mordę! jednym słowem: dziękuję
Wstrentny Opublikowano 7 Grudnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 7 Grudnia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. nieprawda: jestem wstrentny żaba
Dariusz Sokołowski Opublikowano 7 Grudnia 2007 Zgłoś Opublikowano 7 Grudnia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. nieprawda: jestem wstrentny żaba -Och, Kochanie, ciekawe, czy gdyby umyć, ostrzyc, uczesać dalej by szczekał? Jesli tak, to go bierzemy!
Wstrentny Opublikowano 8 Grudnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Grudnia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. dziękuję panie Stefanie
Tali Maciej Opublikowano 8 Grudnia 2007 Zgłoś Opublikowano 8 Grudnia 2007 przeczytałem ufff, a myślałem że będzie gorzejl, a jednak wciągnął tekst, nie sądziłem(-: pozdrawiam
Wstrentny Opublikowano 8 Grudnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Grudnia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. czy nie mówi się: na psa urok! urocze powiedzenie a i stworzenie
Wstrentny Opublikowano 8 Grudnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 8 Grudnia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. mnie kiedyś tak ciągnęło do pewnej damy, więc rozumiem. dziękuję
HAYQ Opublikowano 10 Grudnia 2007 Zgłoś Opublikowano 10 Grudnia 2007 No, no... pozazdrościć wyobraźni i pisania. A potrafisz. Na pierwszy rzut oka pomyślałem - nie ten dział, ale później faktycznie wciąga, coraz bardziej. Gratuluję również odwagi pisania o rzeczach, które często wydają się nam głupie, ale złożone w całość trafiają mocniej niż najbardziej dopracowany tekst. Nie chcę przez to powiedzieć, że widzę tu coś niedopracowanego. Przeciwnie."pies liżący mordę", to niezła obserwacja, nie mówiąc o świetnym opisie. Jak dla mnie bomba - robisz z piórem to, co profesor Zin potrafił z węglem :) Pozdrawiam.
Wstrentny Opublikowano 10 Grudnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Grudnia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. można rzec, że posunąłem się nawet o krok dalej: robię to zza węgła. bardzo dziękuję
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się