Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A kto?

Peel, Michale, peel, bo on przecież musi coś dać w zamian... Bo jeśli nic nie da, to co? Zostaje jakaś pustka, którą ktoś, lub coś musi przecież wypełnić. Więc kto, lub co?
Ale zgadzam się z tobą generalnie, że pie... można wiele rzeczy, aczkolwiek nie wszystko...

" Czy popiół tylko zostanie i zamęt, co idzie w przepaść z burzą, czy na dnie popiołu gwiaździsty dyjament, wiekuistego zwycięstwa zaranie...".


I jaka w tym wszystkim rola poety - optymistyczna, czy buntownicza? Wolę tę pierwszą, ty pewnie też, stąd moje wołanie o "luz". :)

Pozdro Piast

Peel jest właśnie po to, żeby go negować, ew. się z nim zgadzać. Ja osobiście zgodzę się, że taka forma jest dobra raz na kwartał i wiem, że nie każdy pochwala np. wulgaryzmy. I nie ma problemu, a ja raczej nie mam serca do subtelnych wypowiedzi i jednak zostanę przy tych swoich wierszynach.
Dzięki za odwiedziny.

PS - a Norwida bardzo nie lubią grac w teatrach - po dziś dzień. Na szczęście po Nim został diament.
  • Odpowiedzi 41
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Wiataj ponownie!

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Też się zgodzę Michale, że raz na kwartał w sam raz. Wulgaryzmy nie przeszkadzają, ale co innego - za dużo wyrzutów i takiego powiedzenia wszystkiego prawie że wprost, chęć wyplucia emocji. Forma mi się nie podoba, choć rozumiem, że trudno byłoby to inaczej powiedzieć (chyba). Wolę bardziej stonowane Twoje obserwacje rzeczywistości z nutką ironii itd. dlatego tym razem jestem na 'nie'.

Pozdrawiam
Opublikowano

Tomaszu - będą, będą, miej tylko cierpliwość. W sumie nie ma nic takiego, zatem z czym bym miał powód dyskutować, zatem zapraszam za tydzień (dalej jest taki limit, czy coś się zmieniło?)

Lucy - na szczęście nadwagi nie mam - jeszcze trochę krzpey jest (tej wierszowej), więc walczymy dalej.

Dziękuje za odwiedziny.

Opublikowano

przede wszystkim - cieszę się, żeś wrócił. nareszcie ! nie będę zbytnio opisywać wszystkich
emocji, jakie we mnie uderzyły, kiedy uświadomiłem sobie, że na orgu będzie
można przeczytać Twój nowy utwór. pozwolę sobie natomiast dokonać przekładu tekstu
na język polski, otóż :

- podmiot liryczny wyraża niechęć wobec ciągu powtarzających się co roku wydarzeń, jest
osobą znużoną tym wszystkim ;
- ma dość - bądź / raczej neguje - poglądy Kanta. podobny stosunek przedstawia wobec :
* polskiej jesieni, która wydaje mu się, jakby to powiedzieć 'przeżytkiem' ;
* świąt Bożego Narodzenia, które podmiot liryczny wręcz prześmiewa ;
- pierwsza strofa jest nasycona ironią względem rzeczywistości, w jakiej znajduje się peel ;
- w drugiej strofie mamy kolejną wzmiankę o Bożym Narodzeniu /motyw wieszania bombek/;
- peel doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest w stanie dokonać żadnych zmian
w swoim, bądź życiu bliskich, ale jest mu to lekko ujmując obojętne ;
- mówi nam także o kolejnych generacjach poetów, które zostały stłamszone przez pysznych,
dumnych krytyków.
nie mam pewności jednak co do tych dwóch wersów. pewnie chodziło Ci o coś innego.
- w strofie 3 i 4 dowiadujemy się o kolejnych, drażniących rzeczach, których podmiot liryczny
ma już dość 'ja je /ich/was/ też /pier****/' ;
- nie wierzy, nie chce mu się walczyć o lepsze jutro / czy coś w tym guście / ;
- podmiot liryczny zwraca się do - być może bliskiej mu - kobiety. wydaje się, że niemożliwym
jest ponowne zdobycie jej owocu, wkroczenie na jej łono czy coś / i tak wiadomo o co chodzi ;p /
za kolejny wierszyk → tzn. podmiot liryczny przekonał się, że więcej nie uda mu się naprawić
swoich błędów jednym utworem /czy kwiatami, czekoladkami, bądź innym, miłym gestem/ ;
- pointa. ja to tak rozumiem, dość potocznie : 'nie, to kur** nie. nie zamierzam z tym nic robić' ;p

z wiersza emanuje wręcz monotonia, ironia, a i rezygnacji udało mi się doszukać. mnie utwór przypadł
do gustu. lubię Twój stanowczy i sarkastyczny względem wielu spraw styl.

pozdrawiam.

Opublikowano

Michale.;
mężczyzna nie epatuje emocjami jak kobieta; gdy się wkurwi, łapie za kałacha...czy pozwolisz, aby dzie wuszka dawała Ci przykład, jak je brać w garść?
"pierdolić" - owszem, brzmi bardzo po męsku, ale wydaje mi się, że to tak naprawdę wyraz bezsilności, a nawet bezradności; wyprowadź mnie z błędnego mniemania - nastepnym wierszem, proszę!
no i czas spotkać się w Krakowie na wyszynku...zgarniemy Bogdana choćby przy pomocy CBA... :) J.S
Ps.; także koniecznie zakończymy rok w obecności grabarza, nie bacząc, na ile on wesoły; a także jego kompana - Twojego Imiennika; howgh! rzekłem; ! J.S

Opublikowano

Mr.Suicide- dzięki za wnikliwe słowa i zdecydowanie trafne uwagi. Zauważ, że chcąc nie chcąc sytuacja poezji zmusza nas do bycia krytykami (a ja do tej pory się nie poczuwam nawet) i w pewien sposób ingeruje w to, co się pisze samemu. Ale to jeden z wątków - reszta niech zostanie taka, jak jest.

Allena - no ba :))))

Jacku - ale pamiętajmy o tych żeńskich pierwiastkach, kbks to ostateczna ostateczność. No już lepiej niech sobie chłopcy piszą - lepsze to niż bijatyki pod blokami.
Dwa - no nie biorę odpowiedzialności za dobry wiersz, tutaj trzeba mieć to coś, jak np. w "wnie" - o, to jest widzisz wybitny wiersz.
Trzy - ja jak zawsze za. Chociaż teraz czas już skurczył się niesamowicie, wygrzebię go, bankowo. Ja i tak do Grabarza będę dzwonił, ba ma dla mnie fajną książeczkę (i znaczek, CBA, hehehehe).



Dziękuje i pozdrawiam.

Opublikowano

Mój ociec, (nawet nie na widok, tylko) na słowa "pierwszy sekretarz... PZPR" w Dzienniku Telewizyjnym mówił dokładnie to samo, po czym rzucał się na telewizor, że by go wyłączyć ;)) ( wtedy nie było jeszcze pilotów).
Jak się trochę zestarzał, zrobiłem mu wyłącznik prądu na kablu zasilającym, bo się bałem, że kiedyś zwali telewizor ze stolika. Obserwowałem z jaką satysfakcją (nie musiał już wstawać), tuż po rozpoczęciu tego programu czekał w napięciu na owe "pier... ", po czym jednym kliknięciem kończył po swojemu - "dolę".
Po co taki długi wstęp? A, bo przypomniałeś mi już w pierwszym wersie kawałek mojej własnej historii, w tym również historii mojego wiecznie zbuntowanego staruszka.

Bunt w wierszu bardzo mi przypomina jego charakter. Peel wywala wszystko na wierzch, bez ogródek i zabawy w niuanse. Buntuje się przeciw niemal wszystkiemu, co dla przeciętnego zjadacza chleba jest normą. Odbija mu? Nie. Jakiś sens w tym jest, ale... czy gdyby zmieniła się rzeczywistość na inną, on też by się zmienił? Nie wiadomo. Ta, którą zastał być może nim poniewiera, ale czy umiałby się znaleźć w tej innej?
Z wiersza nie wynika, żeby peel miał chęć coś zmienić. A może to najzwyczajniejsza w świecie nuda? A schematy doprowadzające go do takich frustracji, to jedynie jakiś etap, na drodze do przyzwyczajenia? Nie wiadomo. Nie każdy da się okiełznać. Nie chodzi o walkę np. z systemem. Każdy to ma, jeden w większym procencie, drugi w mniejszym.
Każdemu czasem przydałby się pilot. Nie każdemu jednak można dać do ręki wyłącznik ;)
Pozdrawiam

Opublikowano

Joasiu - a Ty przypadkiem nie masz być w kuchni teraz?

HAYQ - bunt nie, systemu tutaj nie ma, w politykę (pomijając byłego ministra G - ale to już nawet moje nerwy nie wytrzymały) staram się nie mieszać. To jest raczej takie nic, które wprowadza taki nastrój, że właśnie chce się takie "pie" napisać -i się pisze, nawet samemu dzierżąc w dłoni tą reklamówkę ;)

Opublikowano

witam wkurzonego autora
no to się, mam nadzieję, rozładowałeś, czasem trzeba z siebie ulać nadmiar
nie wnikając zbytnio w szczegóły, lubię przesycenia emocjonalne

ps.
wiesz, po kilku wersach skojarzył mi się mało publikowany wiersz J. Tuwima
pozwól, że przytoczę, pewnie nie wszyscy znają, a tematyką bardzo zbliżony :)


Całujcie mnie w dupę!

Apsztyfikanci grubej Berty
I katowickie węglokopy,
I borysławskie naftowierty,
I lodzermensche, bycze chłopy,
Warszawskie bubki, żygolaki
Z szajką wytwornych pind na kupę,
Rębajły, franty, zabijaki,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Izraeliccy doktorkowie,
Widnia, żydowskiej Mekki, flance,
Co w Bochni, Stryju i Krakowie
Szerzycie kulturalną francę!
Którzy chlipiecie z Naje Fraje
Swą intelektualną zupę,
Mądrale, oczytane faje,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item aryjskie rzeczoznawce,
Wypierdy germańskiego ducha
(Gdy swoją krew i waszą sprawdzę,
Wierzcie mi, jedna będzie jucha),
Karne pętaki i szturmowcy,
Zuchy z Makabi czy z Owupe,
I rekordziści i sportowcy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Socjały nudne i ponure,
Pedeki, neokatoliki,
Podskakiwacze pod kulturę,
Czciciele radia i fizyki,
Uczone małpy, ścisłowiedzy,
Co oglądacie świat przez lupę
I wszystko wiecie: co, jak, kiedy,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ów belfer szkoły żeńskiej,
Co dużo chciałby, a nie może,
Item profesor Cy... wileński
(Pan wie już za co, profesorze!)
I ty za młodu niedorżnięta
Megiero, co masz taki tupet,
Że szczujesz na mnie swe szczenięta,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item Syjontki palestyńskie,
Haluce, co lejecie tkliwie
Starozakonne łzy kretyńskie,
Że szumią jodły w Tel-Avivie,
I wszechsłowiańscy marzyciele
Zebrani w malowniczą trupę,
Z byle mistycznym kpem na czele,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I ty fortunny skurwysynu,
Gówniarzu uperfumowany,
Co splendor oraz spleen Londynu
Nosisz na gębie zakazanej,
I ty, co mieszkasz dziś w pałacu,
A srać chodziłeś pod chałupę,
Ty, wypasiony na Ikacu,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

Item ględziarze i bajdury,
Ciągnący z nieba grubą rentę,
O, łapiduchy z Jasnej Góry,
Z Góry Kalwarii parchy święte,
I ty, księżuniu, co kutasa
Zawiązanego masz na supeł,
Żeby ci czasem nie pohasał,
Całujcie mnie wszyscy w dupę.

I wy, o których zapomniałem,
Lub pominąłem was przez litość,
Albo dlatego, że się bałem,
Albo, że taka was obfitość,
I ty, cenzorze, co za wiersz ten
Zapewne skarzesz mnie na ciupę,
Iżem się stał świńtuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę!...

pozdrawiam wieczornie :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


I tak właśnie napisałem ;) "Nie chodzi o walkę np. z systemem. Każdy to ma (takie powiedzmy "jazdy"), jeden w większym procencie, drugi w mniejszym.
Każdemu czasem przydałby się pilot. Nie każdemu jednak można dać do ręki wyłącznik"
Sorry, to tak w celu sprostowania. Wiem, że nie ma tu polityki.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



amehob - nie mogę być wkurzony cały czas. Lepiej tak, niż paść ofiarą np. detumescencji ;)
I Tuwim też miał powody do nerwów. Oj, miał.
Dzięki.

Dziewuszko - zauważyłem. Gdzie kanapki do pracy?

HAYQ - kanon jest długi, nawet sięgając do tragików greckich, warto przypomnieć, że sami siebie zdrowo wyzywali. To jest wszystko ludzkie i powtarzalne - a może i zależne od temperamentu. Co nie znaczy, że na lirykę nie ma miejsca. Jest, ale paradoksalnie dzisiaj liryczny, piękny wiersz najtrudniej napisać.

Patryk Nikodem - dziękuje. Ja się nadal boje pańskich tekstów. Pan jest wybitnym Poetą.

Pozdrawiam.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ja też czasami mam powody ;)
na przykład teraz, po przeczytaniu detumescencji, musiałem cholera w wiki zajrzeć, ot niedouczony człek, hehe
ale nie ma tego złego, co by nie wyszło na wkurzenie
i wyszło:

dusznym pokłosiem powraca wiara,
dzieją się wszyscy historii ciągiem,
bo tylko władza, młoda i stara,
detumescencję miesza z pociągiem.
publicznej zupie smak się polepszy
gdy zawołamy: pieprzyć ją, pieprzyć!

wreszcie nadeszła wzywana chwila
socjologicznych zjawisk przyszłości.
dla jednych barwna, zielona mila,
reszcie błękitna nalewka z kości
oraz szwicunek i stare meszty.
chórem wołajmy: pieprzyć ich, pieprzyć!

nikt nie usłyszał, głos poszedł echem
w rezonansowe pudło ważniaków.
z dziełem Gershwina i pustym śmiechem
trzeba nam pieprzyć własnych rodaków,
bo czas się kończy każdemu, wierz mi,
więc nie wołajmy, tylko ich pieprzmy.


dzięki za inspirację

pzdr.
am.
Opublikowano

amehob - ja podobnie muszę się zmagać z tym "orionem", hehehehe

Ociec Piotr - ja biorę pełną odpowiedzialność za to, ze przeklinam, nawet kiedy "święci moraliści" ciskają gromami i grożą bojkotem. Tym zdrowiej. Dzięki za wgląd.

Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • II.
      Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!)

      Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach,
      Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie!
      Rama mnie bach, spodnie w piach,
      Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził!

      Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB,
      Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg…

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub.
      A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób!
      Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha!
      Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha),
      kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub!

      Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić!
      Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić!

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny!
      Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny!

      Wujku Wołodia, d dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, d, dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud,
      Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi!

      Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub!
      Wujku Wołodia, kręć aż po sam....
      Grób!

      III.
      [...]
      „To minie, jak nad Moskwą majowa burza”

      Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa
      Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy,
      Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach!
      Jak korytarze ponure Łubianki,

      Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr,
      Jak niesforna sfora federalnych majorów,
      Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz,
      Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu...

      To na pewno minie,
      Minie jak zły sen!

      Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb,
      Ślady na dłoni rażonej paralizatorem,
      Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora!

      W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los?
      Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko
      Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb...

      Uwierz mi, to też minie!

      Jak swastyka Ruskiego Mira,
      I dym pożarów niesiony przez wiatr,
      Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera,
      I policyjna suka nabita dziećmi po dach!

      I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow,
      Paragraf 228 i kocioł o piątej,
      I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący,
      Gazując kobiety, chłopców i brzdące...

      To wszystko minie jak inne miesiące:
      Jak grudzień, styczeń, luty, maj…
      Minie, bez wątpienia minie!
      Na razie w to im graj
      Ale to ich już ostatnie pląsy!

      Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb,
      Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora,
      Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora!

      Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz!
      Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę;
      Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp,
      A dziś milczy jak grób:
      Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup !
      Wszystko kiedyś minie!

      I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram,
      A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu,
      Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak,
      I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg…

      W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los?
      Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę
      Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd!

      Uwierz mi, to też minie!
      To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie,
      Za godzinę, za chwilę…
      To wszystko minie!

      IV.
      Hm                                            H7
      Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:
                  Em                                  F♯7
      Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,
                 Hm                  A7               G
      Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…
                  Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm
      Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat.

      Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu,
      Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu,
      Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad.
      Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw

      Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść:
      Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu...
      Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest:
      Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu –

      Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu?
      I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?

      Edytowane przez Michał Pawica (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?
    • @andrew dziękuję serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • podkłada  najlepsze kąski  karmi słowem  obrazami muzyką  wkupia się przymila ale to tylko pozór  chce na własność zawładnąć właściwie nie mną  tylko myśli istnienie    ale  ale jeszcze nie teraz  pewnie uważa mnie za wroga  bo gdybym jej nie znał  ale posmakowałem  i nic  to ją najbardziej boli  myślała że ...    nie trzeba walki  wystarczy nie iść z tłumem  kochać i rozumieć siebie    AI  może tylko ostrzyć apetyt    utrzymuję dystans    6.2026 andrew  Sobota, już weekend   
    • @Poet Ka ... świat kwitnie  nawet gdy ...   i tutaj  szczęścia zaznamy  gdy go kochamy  jak Ci wspaniali  co radość pokazali   gdy ... siebie dajemy  złote ziarna  na ziemi siejemy  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...