Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

dobry wiersz w ładnej, wyważonej formie.

- podmiot liryczny dowiaduje się /prawdopodobnie od osoby, z którą jest blisko związany/,
że ma prawo do samoistnej egzystencji, wyrażania własnego zdania ;
- podmiot liryczny jednak nie jest do końca przekonany, jak to będzie wyglądało
w rzeczywistości. być może kiedyś słyszał już podobne obietnice, z których nic nie wynikło ;
- podmiot liryczny dochodzi do wniosku, że lepszym rozwiązaniem jest /tymczasowe ?/
jest zamknięcie się sobie. boi się zaryzykować i /po raz kolejny/ zaufać ;

to takie moje spostrzeżenia odnośnie treści, co się zaś tyczy warsztatu - nie mam uwag.

pozdrawiam.

Opublikowano

Się zastanawiam ;)
Na ile ta szata quasi-polityczna jest na miejscu (z bagażem frazeologii spotowej: głos, prawo, zaufać prawdzie, mistyfikacji wyborów).
Bo przecież w gruncie rzeczy to wiersz miłosny, nawet erotyk, choć nieudany.
Ciekawe jest to końcowe pomieszanie słów i sensów przez zestawienie od - do i od_wołania, Można spróbować dalej pomieszać, np:
zamykam się od
do
wołania

Jednak po zastanowieniu powiem; ja bym jeszcze ciął! ;D (ale tylko poszczególne słowa).
pzdr. b

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


omasz;)
[quote]Na ile ta szata quasi-polityczna jest na miejscu (z bagażem frazeologii spotowej: głos, prawo, zaufać prawdzie, mistyfikacji wyborów).
kamuflaż musi być
[quote]Bo przecież w gruncie rzeczy to wiersz miłosny, nawet erotyk, choć nieudany.
jaki tam erotyk, gdybym miała napisać erotyk - byłby udany;p
[quote]Ciekawe jest to końcowe pomieszanie słów i sensów przez zestawienie od - do i od_wołania, Można spróbować dalej pomieszać, np:
zamykam się od
do
wołania
)
a wyobraź sobie, że brałam taką ewentualność pod uwagę, jeszcze trawię
[quote]Jednak po zastanowieniu powiem; ja bym jeszcze ciął! ;D
wiedziałam, że na Ciebie mogę liczyć
[quote](ale tylko poszczególne słowa).
konkrety, bezecny - paluchem które
pzdr. również

ps. nie popsuję, nie ma takiej opcji;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Nata_Kruk   Dziękuję Natko za miłą gościnę i Twój komentarz oraz sugestię- poprawiłam, bo masz rację, że lepiej będzie tak jak napisałaś...pozdrawiam słonecznie i życzę pogodnego dzionka*)
    • @Berenika97   dziękuję Bereniko za sympatyczną gościnę i Twój komentarz, miło mi, że wiersz Ci się spodobał...pogodnego dzionka życzę z uśmiechem*)
    • Koale (w sumie, to nie wiem czy to się tak odmienia, ale na potrzeby tego komentarza chyba może być, nawet  jeśli nie:)) żywią liśćmi eukaliptusa, które zawierają sporo alkoholu, więc chodzą ciągle nabzdryngolone. To chyba nawet, w jakiś sposób wpasowuje się w treść. :) A tak poza tym, całkiem niezły wiersz. Prawdziwy. Pozdrawiam 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Julia z Kurlandii   Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków.   W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami.   To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej.   Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim.   Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam, i syn Zygmunt. Odeszli.   Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...