Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

a co !

na poprawę nastroju:

Żółtka, cukier i cukier waniliowy ubijamy dobrze mikserem w dość wysokim naczyniu.
Do ubitych żółtek dodajemy śmietanę i chwilę ubijamy dalej .Następnie wlewamy
spirytus i jeszcze dobrze wszystko trzeba wymieszać.

Należy zwrócić uwagę aby cukier dobrze rozpuścił się w całości. Następni przecedzić do butelek. Z tej ilości produktów otrzymamy ok. 1 l. dobrego likieru.

Inna wersja: w części śmietany rozpuszczamy 1 deserową czekoladę i po przestudzeniu łączymy z ubitymi żółtkami i pozostałą śmietaną. Na koniec dajemy spirytus.

Alkohol bezpośrednio po zrobieniu jest dość rzadki, ale gęstnieje 2-3 godzinach.
Jeśli ktoś lubi bardzo gesty adwokat to można dać śmietanę o wyższej zawartości tłuszczu.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Te dobre chwile, Adamie, są złudne jak fatamorgana. To raczej, w większości, ucieczka w poszukiwaniu łatwego życia, jakie oglądają w filmach, życia w bogactwie, z furą i komórą w kieszeni. Ale oczywiście nie uogólniam! Tak, niewielu z nich się powiodło, ale nie jest to reguła. Tam zawsze są obcy i obcy... Oby dni mieli niezwichrzone... Ale niech o tych zwichrzonych zawsze pamiętają, aby godności nie zatracili...
A tu zostają rodzice, którzy bardzo często muszą jeszcze posłać dzieciom na bilet powrotny...
I tak kończą życie nieprzespane...
Dlatego za tydzień mamy szansę poprzeć rozpoczęte zmiany, dać odpór klakierom przeszłości, fałszerzom rzeczywistości, sprzedawczykom w wilczej skórze. Bo przecież Polska się liczy, nasze sprawy, a nie interesy obcych. Nam nikt nigdy nic nie dał. Dlatego cieszę się, że nareszcie głowe podnosimy dumnie, wysoko. Na pochybel więc pustym łbom z wilczymi oczami...
Pozdrawiam Leszek Piast
Opublikowano

Panie Piast ( obojętne mi - pani czy pan)

wyjechali - i dwa lata temu, ze łzami w oczach pewien człowiek chciał ich powstrzymać
ze łzami w oczach
brak odzewu ze strony odpowiedzialnych
głucha cisza
na Euro 2012 ściągniemy Chińczyków ?
za co?
wolę Polskich Nowobogackich opiekujących się swymi matkami
i budujących Polskie drogi za Polskie pieniądze
czy pan/pani wie, że jako rencista 2 lata temu dostałem tyle samo co dwa tygodnie temu?
a chleb jest droższy o 15%?
dumnym można być - kiedy nie jest się głodnym i nie umiera pod zamkniętą przychodnią!!!!!!!!!!!!!!!!
dziecko moje - jedź pod "lepsze niebo"! fundnę bilet (tylko za jakie pieniądze?)

Opublikowano

Przecież napisałem - Leszek Piast...
Nie dziwię sie wcale, że ze łzami w oczach... To tragedia.
Właśnie, ci co z taką euforią głosili niedawno - będziemy w unii, młodzież będzie mogła swobodnie wyjeżdżać, tam pracować, tam kupować działki, tam uczyć się... - to oni są odpowiedzialni.
Czemu Chińczyków? To my będziemy grać... :)))
Tylko, że ci nowobogaccy ( czemu pan ich z dużej litery honoruje? ) przeważnie nie opiekują się swymi matkami, bo ich na to nie stać, nie budują w Polsce dróg, a pieniądze wywożą za granicę...
Wiem, panie Adamie, ja też 5 lat temu brałem więcej pieniędzy za swoją pracę, niż dzisiaj, ale wtedy nie zawsze ją miałem, a dzisiaj mam jej dużo (dzięki Bogu), choć za połowę tego, co wtedy. Ale wolę to dzisiaj... Domyśla się pan dlaczego???
Dumnym trzeba być, nie pysznym!!! Dumnym...
No... z tym umieraniem pod przychodnią to gruba przesada, rzekłbym: nadużycie... Ale za takie myślenie odpowiadają przecież ci, co tak ostatnio głośno szczekają, a którzy przysięgę Hipokratesa mają gdzieś, bo im koperty i koniaki w biurkach przysłoniły oczy...
Ja nie chcę lepszego nieba (jeśli to do mnie) - to nasze jest piękne. Wie pan czemu? Bo nasze.

Panie Adamie, patrzmy dalej niż jutro, czytajmy między zdaniami, rozpoznawajmy wilki w owczej skórze i ufajmy Bogu. Więcej wiary, panie Adamie, więcej wiary...

Pozdrawiam Leszek Piast

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jestem w pracy. Lecę na Marsa. Misja wojskowa, kontrakt zawodowy. Eter w próżni gra mi w uszach melodię o czarnoksiężniku na Księżycu. W karczmie „Rzym” nie byłem już dawno. Pewnie z Marsa nie wrócę – bilet w jedną stronę. Powoli zarysowuje się Planeta Mars na mojej drodze. Mówili: „Kategoria A otwiera drzwi wszędzie”. A tak zwyczajnie się mnie pozbyli. I mam wakacje... Przez interkom możemy pogadać. Taki ze mnie bohater. zazdroszczę  Wam na Ziemi  problemów   
    • no to tak , automatyczne skrzynie są wygodne wiec po co się męczyć z kijem drogi teraz praktycznie wszędzie gładkie wiec nie ma sobie co wmawiać prędzej zepsujesz manualna niż automatyczna a w ruchu drogowym z ograniczeniami przepisami etc etc to nie będzie nikt lepszym czy gorszym po co się męczyć z manualem tu nawet nie ma jakiegoś poczucia większych umiejętności  raczej się tylko utrudnia sobie życie 
    • nie wyjeżdżaj sam na wakacje spójrz, macoszki piąstki pogryzły zobacz krawat raptem przyciąłeś i wystaje cisza z walizki   chodź, wyśnimy wyspy szczęśliwe dwa anyżki, złote księżyce, oglądałam prospekt w nefryty, cena warta naszych zasyceń   nie wyjeżdżaj sam na wakacje wymienimy chęci na słowa? wtedy starczy już nam na wszystko, no więc jak - czy mam się pakować?      
    • Słoneczny dzień. Na skraju polanki,w środku lasu, stoją dwie choinki – duża i mała. Matka i jej mała córeczka. Jest mroźny dzień. Dziecko zasypia. Budzą ją dziwne odgłosy. W pierwszym momencie, nie wie co się dzieje. Jeszcze się zupełnie nie rozbudziła. Najpierw otwiera kilka igieł, ale mało co dostrzega. Za chwilę patrzy kilkoma gałązkami. Widzi, że jakiś zły człowiek, podcina siekierą gardło jej matki. Drzewko, które kocha najbardziej, za chwilę ma być martwe. Zostanie stąd wzięta, a mały pieniek, co po niej pozostanie, będzie jedyną po niej pamiątką.    Patrzy jak człowiek, bierze jej matkę, odcina jeszcze kilka gałązek – i odchodzi. Maleńkie drzewko zostaje samo w lesie. Zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę wokół niej, jest wiele różnych drzew, ale nie ma tej jednej jedynej. Czuję się bardzo samotna. Zaczyna drgać wszystkimi igłami, aż niewinny śnieg z nich zlatuje. Patrzy na pozostałość po swojej matce. W myślach wszystkich gałęzi, obiecuje ludziom zemstę. A może nawet inne dzieciaki namówi.   * Człowiek stoi w lesie. Patrzy na dorodny, piękny świerk. Będzie się nadawał na choinkę – myśli sobie. Podchodzi bliżej. Bierze siekierę i zaczyna ścinać drzewko. Coś mu jednak to ścinanie nie idzie. Takie cienkie. Powinno iść raz dwa. Uderza miarowo, bo to człowiek uparty. Byle iglak, nie będzie nim rządzić. Nachodzi go dziwaczna myśl, że to drzewko, ma chyba jakieś...porąbane serce. Zimne i twarde jak lód.   * Jest zajęty pracą. Robi swoje. Gdyby się obejrzał, to może by zdążył uciec. Albo gdyby chociaż spojrzał przed siebie. Ale się nie obejrzał i nie spojrzał. Musi udowodnić, temu drzewku, że wreszcie je pokona.   A zatem nie jest świadomy, że ze wszystkich stron, podchodzą do niego świerki. Dla obserwatora z boku, to nawet śmiesznie wygląda. Tak się niezgrabnie kołyszą, na swoich korzeniach. Co jakiś czas zlatuje z nich trochę śniegu. Ocierają się wzajemnie, co sprawia, że słyszalny jest jednostajny szum. Jakby uzgadniali szczegóły. Kto co ma robić. Człowiek nadal ich nie widzi. Ścina, jakby go jakieś zło opętało. A że ściąć nie może, to jest coraz bardziej wściekły. Jego odczucia udzielają się świerkom, które go otaczają. Też są coraz bardziej wnerwione.   Ptaki, które na nich mimo wszystko siedziały, teraz czym prędzej dały z pióra. Drzewka zamykają człowieka w potrzasku. Teraz zauważa niebezpieczeństwo. Najpierw dostaje po oczach żywicą, żeby nie wiedział gdzie uciekać. Jest zupełnie oślepiony. Świerki zaczynają „strzelać igłami’’. Wchodzą głęboko w człowiecze ciało. Chce uciekać, ale ból jest nie do zniesienia. Zaczynają owijać go gałęziami. Jedna włazi do jego ust. Morderca drzewa zaczyna się dusić. Ale najgorsze ma dopiero nadejść.   Człowiek jest niewidoczny. Za to świerki, robią się coraz większe. Mają czerwonawy odcień.Prawie widać – jak rosną. Z ich gałęzi wylatuje jakaś cuchnąca ciecz, pomieszana z żywicą. Igliwie zamienia się w strzępki jakiś lepkich tłustych kawałków. Grubsze konary, pękają, rozsadzane przez skrawki ostrych kości . Świerki są grubsze, o wiele wyższe...a przed wszystkim silniejsze. Z gałęzi tryska krew, a po pniu ześlizgują się skrawki skóry, pomieszane z włosami.    Śnieg robi się różowy. Po chwili spadają w niego, gałki oczne, jak jabłuszka z jabłoni. Sprawiają wrażenie, jakby obserwowały całe zajście – od dołu. Świerkowe cielska, nabierają pewności siebie. Odchodzą. Polować na ludzi.   Na białym śniegu, zostaje samotna siekiera.   *   Szeroka leśna ścieżka. Matka z pięcioletnią córeczką, idą na spacer. – Mamusiu… – Co mi znowu powiesz, ty moje słoneczko. – Choinki za nami idą. Czy one chcą, żebym je pogłaskała? Bo ja nawet mogę. Wiesz? – Och ty mój skarbie. Jesteśmy w lesie. To chyba nic dziwnego, że za nami idą choinki. A bombki mają? – Zobacz sama. – To ty jeszcze raz zobacz. A później powiesz mamusi. – Zobaczyłam. Nie mają bombek. Ale one śmierdzą. Jak moja kupa, wiesz? – No nie. Co ty mówisz. Aż tak nie mogą. – No odwróć się wreszcie , mamusiu. Są już całkiem blisko. Ale one duże. Jak mój tatuś. A gdzie on poszedł? Kiedy wróci on? – Poszedł po choinkę do lasu. Zawiesisz na niej swoje wycinanki. Cieszysz się? – No przecież. Cała z radości podskakuję. Aż biały puszek ze mnie leci. Widzisz jak umiem. – No to chodźmy do domu. Tatuś już na pewno czeka z choinką.   *   Ogromne świerki się zatrzymują. Pozwalają im odejść. Najstarszy świerk, nadal się wpatruje, w pieniek wystający ze śniegu.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...