Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie ma już chińczyków
z żółtych to została pułapka na muchy
pogniecione starawe może nadjedzone
obrazek "Ona Ci Pomoże" z Matką Boską
Od Nieświeżej Cery i kalendarz jak w piosence

z sufitu kilka gwoździ po oderwanej desce
rdzawi się dla kontrastu
przy białej ścianie białe wiadro
z czymś co było wodą
kosz na śmieci jeszcze pełny
kółko z drutu na ścianie

znów sufit: prostokąty po ściągniętych jarzeniówkach
na podłodze moje ja
z zeszytem przy palecie
opartej o ścianę baraku
opartej o ścianę baraku

Opublikowano

Nie znam się na malarskim żargonie,,, te "chińczyki" i "żółte"... A nawet jakby to było coś jeszcze - to po prostu rozumek mam za krótki.

Dopiero zacząłem rozumieć, jak je sobie wziąłem w nawias (a no pewnie jakieś malarskie imponderabila, albo co jeszcze innego)

Wtedy spojrzałem, jak na piękny wiersz....


:o)

Opublikowano

Bogdanie, i Witkacy i Wat zdaje się. A teraz to już i ekonomiści, bo Ukraińcy rosną w cenę. Oni oczywiście już byli, choćby w tym baraku w którym powstawał wiersz :-)
Jaro - jeśli tak, jestem dźwięczny i zaskoczony pozytywnie.
MN: opis, jak np. "śród fali łąk szumiących śród kwiatów powodzi"

Opublikowano

Nieeee jak dla mnie zbyt dosłowny wiersz, zdecydowanie 1wsza sfrotka jest dobra w 2giej juz jest słabiej , a ostatnia moim zdaniem psuje. nie chodzi o powtórzenie ale o puentę.

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena  bardzo dziękuję za docenienie wiersza i jego ocenę.  To powrót do źródła, obecność przez nieobecność.  Pozdrawiam serdecznie.   
    • w rodzinie była ostatnią na którą spojrzeli święci pojawiła się w 1999 roku jako chora psychicznie dwunastolatka pisząca pamiętnik kiedy miała szesnaście lat filmowałem jak wyciąga gumę z majtek i zbiera sobie przed lustrem włosy w długi emocjonalny kitek w hotelu miracle wyciąga ze ściany suszarkę i uruchamia ekspres do kawy potem wychodzi do lekarza wyciąga ołówek i pisze na drzwiach closed wyraźnie mówi do portiera że nie wróci już na noc bo lekarz ma edytor tekstu na tym kończy się scena w budynku karolina przechodzi przed napisem don't walk uśmiecha się macha ręką w kadrze widać też psa i smutnego mężczyznę który patrzy na bose łapy psa karolina powoli przechodzi coś mówi do mężczyzny który wyciąga rękę próbując złapać ją za śmieszny kitek wtedy powietrze pęka jak grafit w źle zatemperowanym ołówku
    • ulewa   o deszczu z  użyciem  szumiących Staff pisał    miarowy i równy tak szemrał kroplami    Twój - chlusty i cięcia z ukosa tak obmył   dał życie
    • Koniec zwiedzania na dziś on orang hutan i ja istota dua kaki spojrzeliśmy sobie w twarz   Almayer's Folly biały człowiek i opium jego dom w dżungli   Dwóch procent w genomie brak by w łóżku leżeć na wznak  
    • I choćbyśmy grały te same akordy, zawsze będzie pół tonu różnicy. Może moje pianino jest rozstrojone, a może Ty nie grasz dla mnie, kiedy ja komponuję jedynie dla ciebie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...