Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Kawał czasu
1 Rozpacz
Już kawał czasu przeminą od samobójstwa mej duszy
tylu było takich co zwali jej oblicze -beznamiętnym
tylu takich dla których ona znaczyła niewiele
tylu świadczących jej treść, jej bezsilnej strony
już kawał czasu miną od śmierći mej duszy...

2 Rozpacz
Już tyle czasu od haniebnej śmierci mej duszy
dla której świat był tylko delikatnym owocem natchnienia
dla której wielkie imiona nic nie znaczyły
dla której jej imię znaczyło najwięcej
skromna była mimo swej aroganckiej strony
już tyle czasu od śmierci mej -zadręczonej duszy...

3 Rozpacz
Już tyle czasu od poskromieni mej wesołej duszy
wten zmienił się na czarną plamę po jasnym śpiewie
na ten czas już nieistniej w mym ciel-odeszła w dal
już kawał czasu-już ciało moje zieje
aby mej dusz znów Bóg oblicze nadał
Już tyle czasu od śmierci mej zadręczonej-przez was poeci!-duszy...

Opublikowano

przeczytałem dwa pierwsze wersy i mam dość. może i nie powienienem oceniać
tak powierzchownie, ale podejrzewam, że reszta niczym się nie różni. patos.
beznadzieja.
serdecznie pozdrawiam.

P.S i po co tyle tekstów na raz? przecież ludzie będę Cię postrzegać negatywnie,
bo zaśmiecasz W. takie jest przynajmniej moje zdanie. jeśli to jeszcze byłyby
w miarę przyzwoite teksty.
zdaję sobie sprawę, że piszę jak piszę, ale przynajmniej nie zaśmiecam forum !

Opublikowano

ciekawe czy gdyby Teraz żył Mickiewicz też by tak obrywał(znowu nie biercie tego zdania jakobym porównywał się z nim)-ten wiersz to patos-temten to kompletny gniot-ten to gówno-a nielepiej byłoby napisać-grzeczniej i z wdziękiem!
pozdrawiam!

Opublikowano

Mickiewicz żył w innej epoce. wtedy się inaczej pisało, inna moda,
inne zwyczaje, upodobania. można by wiele tego wymienić.
ludzie (Polacy) potrzebowali czegoś innego. mam na myśli wiersze
zachęcające do walki narodowowyzwoleńczej. teraz mamy XXI
wiek, a nie XIX. to chyba jest jakaś różnica, prawda?
poza tym utwory Mickiewicza zawsze będą dla mnie gorsze
od Słowackiego. zresztą co tu dużo gadać. zrozumiesz to i pojdziesz
do przodu albo będziesz dalej siedział w romantyzmie.
poza tym jeśli chcesz rymować, to też musisz mieć o tym jakieś
pojęcie. popraw też wszystkie błędy ort.

Opublikowano

Właśnie-o to mi chodzi -cały czas przyjmuję z godnością krytyke(choć może tego nie wdać)-ale dleczego jest ona taka ostra-z użyciem wręcz wulgarnych słów-(GOŚCIU)-czy poeci to prostacy mający za cel ranić godność(róbcie to przynajmniej delikatnie)jak już napisałem z
puczeniem ale bez wrogiego nastawienia-i ok będę pisał rzadziej ale zastanawiam się czy znów zaraz ktoś nie napisze czegoś w stylu-"No nareszczie-dupek przestał pisać i zawalać nam nasze miejsce-i znów mnie urazić-obietnicy dotrzymam!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Mickiewicz może nie, ale Słowacki obrywał i to bardzo mocno.
O, chwileczkę - "Dziady" oberwały od Śniadeckiego, który kpił publicznie z nich w salonie pani Becu czytając:
"głucho wszędzie, cicho wszędzie
głupio było, głupio będzie"
co zresztą było przyczyną animozji na polu Słowacki-Mickiewicz.

Reasumując - panie Tomaszu - tutaj tekst nastraja odbiorcę i trzeba się do tego przyzwyczaić - hurtową ilością wierszy na pewno pan nikogo nie przekona. A jeden bardzo dobry wiersz zostaje w pamięci i dzięki takiemu nieraz wybacza się trzy słabsze.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zastanawia mnie jedno. Co chcesz wywołać tym oskarżycielskim tonem? Współczucie, wyrzuty sumienia, a przede wszystkim, u kogo i w jakim celu? Nie sądzisz chyba, że tym sposobem skłonisz kogoś do przychylnych komentarzy. Pisanie płomiennych poematów o nieszczęśliwym losie - [u]swoim[/u] - zmień raczej, przynajmniej na początek, w odrobinę pokory. To bardzo trudne będzie, ale efekty, podejrzewam - szybko zauważalne. Nie liczyłbym też na taryfę ulgową, bo być może ktoś w pewnym momencie zakpi z Twojego poematu… ot tak, po prostu i co, znowu będziesz rozdzierał „szaty”? I nieważne, czy w wulgarny („gościu”, to raczej kolokwializm), czy inny - kulturalny sposób. To nie ma znaczenia, bo tylko od Ciebie zależy, na jaki komentarz sobie zasłużysz. A potem, jak zareagujesz. Czasami brak reakcji jest najlepszym wyjściem, – ale przecież Ty to wiesz – jesteś, jakby nie było, mistrzem aforyzmów.
Dobra, koniec banałów, wytrwaj w tym, co tu obiecujesz, a inni też zmienią do Ciebie stosunek.
I jeden haczyk – nikt niczego do końca nie może być pewien, czyli raz na wozie raz nawozem ;) a najśmieszniejsze, że dotyczy to każdego z nas, nie tylko Ciebie, dlatego lepiej dmuchać na zimne. ;)
Pozdrawiam.
Opublikowano

Ja mam taki charakter-zawsze chcę być najlepszy-poprostu kiedy ktoś pisze że moj wiersz( o ile można go tak nazwać ) jest słaby to denerwuję się i uważam że wszystko co z siebie dałem zostało zatracone no sle cuż-nie każdy ma obiektywne zdanie na temat moich wierszy

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A Ty je masz? Nie sądzę, żeby ktokolwiek miał obiektywne zdanie o swoim dziele.
A lepiej, żeby miał jak najgorsze (ale to moje zdanie) niż wzruszał się podczas czytania własnych wypocin, bo to niczego dobrego nie wróży.
Wybuchy niezadowolenia z kolei, to uważasz poważne zachowanie? :) Spokojnie, przecież takie literki z komentarza nie oblezą Cię jak pchły. Z tego, co się zdążyłem zorientować nieźle znasz literaturę. A może, jak Zagłoba trzeba... fortelem? ;))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



To chyba jak każdy się denerwuje (co widać w opozycji, jak się z radością przyjmuje zwykłe "podoba się", a sroży na krytykę, nawet tą w łagodnej formie, a co dopiero pisać o tej agresywnej.
No, ale jak już się wychodzi do ludzi, to już żadne "dobry Boże" nie pomoże. A mam wrażenie, że wielu tutaj swoje przynajmniej artystyczne piekiełko przeżyło. No i czas weryfikuje, ci najbardziej uparci zostają (a po upływie czasu piszą już zupełnie inaczej, niż z początku) ci, co tracą wiarę odpadają - można powiedzieć - "no tak jak w życiu".
Opublikowano

ja mam, ale twoje wiersze to czysta grafomania i nic więcej, czy zdazyło sie aby ktoś je kiedyś na tym forum pochwalił, zastanów się!!!





Na warsztacie mnie nikt niepochwalił(chociaż z cuda nad cudami raz Spiro)-ale na innych forach przeciwnie wręcz mnie przechwalali-cuż skromnością niegrzesz ale zna wartość swoich utworów-tylko problem jest w tym że wy patrzycie na te gorsze ażeby niepochwalić tych lepszych -pomijacie je-

P.S.-krytyka zaczeła się wtedy gdy powiedziałem Jimmiemu Jordanowi iż jego wiersz jest słaby-czyżbym więc wpadł na grupkę skonsolidawanych przyjaciól którzy próbują za wszelką cenę mnie wygryżć czy może na obiektywnych krytyków literackich z nieomylną nutą persfazij-(Moim zdaniem doskonale na poezji zna się tylko Piotr Jasiński i Jimmy Jordan)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Muszę Panu powiedzieć, że z tym znawstwem to Pan w przypadku mojej osoby przesadził.

Chce Pan aby ludzie rzetelnie wypowiadali się o Pańskich utworach? Jest na to rada.
Wpisać jeden - dwa raz na jakiś czas. Dać się z nimi oswoić. Lepiej iść w stonę jakości, a nie ilości. I o ile w przypadku tego utworu nie jest to zasadne - to powiem szczerze - wiersz ma przyciągnąć formą stylistyczną i tekstem. Graficzne roztrzelenie tylko razi, podobnie jak ortografia. Można robić różne rzeczy z gramatyką, można stosować eufonie, onomatopeje, neologizmy czy wiele innych środków ale błędy ortograficzne wiele osób zniechęcają. A jeśli już je ktoś wyłapie najleprzym rozwiązaniem jest czym prędzej poprawić - tłumaczenia że coś się porobiło przy kopiowaniu nie są dobrym rozwiązaniem.

Wtrącę jeszcze jedno pytanie - czy można się dowiedzieć jakie to fora? Te inne?

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • SŁOWA, W KTÓRE CIĘ KOCHAM JUŻ NIE

      reż. Serge Gainsbourg

      MINITEL: 6996
      (Hier Schiphol Port)

      Kocham cię tak
      O, jak w locie ptak!
      Ja ciebie też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W lędźwie twe 

      Bo ja
      Kocham cię Kocham tak
      O tak, kocham cię!
      Ja też nie
      Och, miła ma...
      Ty to fala,  ja ziemi trud 
      By, wpłynąć na  brzeg
      Mych zeschłych ud

      Więc ja
      Na spotkanie biegnę ci
      Kocham Cię Kocham Cię
      Ja też nie

      Och, miła ma...
      W fal odwieczny cień
      Idę i wchodzę wnet
      W Twój lepki mrok 

      Wstrzymuję krok 
      Ty bijesz o mój szczyt
      Czubek miłości mej 
      Idę, by hołd złożyć ci
      Złożyć perły dżdżu 
      W dolinie Twych ust
      A Ty idziesz w mój ślad 
       - Kocham Cię Kocham Cię
      O tak, kocham na wznak!
      Ja też nie

      Miłośi ciał  zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak 
      Gdzie twego  łona port
      Chcę orczyk ściągnąć, poziom zerr
      Lecz to Ty trzymasz ster 
      Nachodzi, ziemi fort...
      Nie! Terra... terr!
      Terrain ahead, pull up!
      Przyziemienia spaz..

      Je t'aime de pluie
      Moi non plus
      Je te kiffe 
      Même diff...

      RICHARD 1004
      (Tu i tu, i tam)

      Kochał  pałac tak
      (Boga palec mniej)
      Że porwał go żelazny ptak, 
      W las antycznych ciał...
      I w ostry historii cień
      Wbił dziób swój, w ziemi krew

      Więc wzbił się w dech małpiej mgły
      W pagonów, tóg werbli rytm 
      Stary wilk wciąż dzierżył ster, 
      Lecz w dziobie niósł Elbrusu cień

      O konia dam na sławy żer!
      My też nie
      Och, ziemio ma...
      To tylko zakłócenia fal, przecie wciąż kochasz mnie

      Chcę wpłynąć znów w Victorii dal
      Więc zlecę tu, gdzie tylko chcesz,
      By Vox Populi skrył mnie deszcz
      Osiodłam znów mit krwistych burz...
      Czy wyjdziesz na spotkanie  mi?
      Wciąż kocham tak Twój blado-krwawy róż,
      Dam kres swym dniom, by być miłym ci..

      Och, miła ma...
      Na fali twej
      Ulecieć chcę nawet tam,
      Gdzie Aerofłot 
      Wstrzymuje lot

      Biję w wąwozu szczyt,
      Lodowej góry Twej 
      Idę, by hołd złożyć Im
      I łożyć perły  ciał 
      Na ołtarz tronu łez

      O miła ma, zetnę tysiąc brzóz
      By wpiąć je w dolinę Twych ust
      Jeśli Ty też nie trafisz w pas
      W mój kurs i szlak

      "Nie zostawiaj mnie
      Nie zostawiaj w tym tu
      Nie zostawiaj, chcę...
      Nie zostawiaj: Mu

      Obiecuję ci
      Wyssać perły krwi 
      Z ciebie l ziemi tej,
      Gdzie pada żelaza deszcz
      I z najkrwawszej z ziem
      Wycisnąć choć metr 
      Stopę... Stop tlen,
      Skryłem ciało swe
      W całun błót,w martwy liść

      Kocham Cię Kocham Cię
      O daj mi znak
      Kocham je
      Leżę tam, gdzie znak...
      My przez chwilę też tak

      Miłości ciał zamknięty pas
      Lecz ląduję i tak
      Jak te jedwabne drzwi
      Gdzie mój ostatni port
      Orczyk ściągam, poziom sto 
      Lecz ster trzyma On;
      "Pо правильной дороге.
      Na верном пути"
      Sixty , fifty, fort...
      Nie! Ziemia...ziem!
      Kur!!!
      Uniżenia dno (w dur)
      Wniebowzięcia dreszcz...
      Pравильнa дорогa.
      Na верно
       Pути..."

      Wiary dochowałem, ukończyłem lot
      Wzbiłem się w Majestatat Flot
      Wstrzymałem dech
      Wbiłem w wąwozu szczyt
      Zdradzony świt
      Góry Kości tej
      Kur piał (X3)

      Я люблю тебя, туман.
      И я.
      Я сошёл с ума,
      Я сошёл c телa
      Я, туман.

      YFD: 0-911
      (Sullied van)

      Kochał  tak przygody smak
      (I inshallah też)
      Że porwał go żelazny ptak
      W tumult szklanych wież  ...

      "Yes;  the book and orders were onboard,
      Quite quiet men, and riot squads 
      His cutting edge was not stored
      And  came quite handy down the road;
      Tak; księgę i przekaz na pokład wziął,
      Ludy niemyte, i ICE w gorącej krwi,
      I ostry wzrok, co niejeden róg ściął
      I był poręczny w zręcznym locie tym;

      His learning did not go as far
      As safely getting to the quai: 
      He only sought to know how to start;
      The rest, he'll discover on the fly"

      Nauka ma nie zaszła dalej, niż w ten las,
      Nie porywa go, jak znaleźć bezpieczny port
      Chciałem tylko wiedzieć, jak zerwać  czas:
      Nocy nie zrywałem, by wejść w ten lot

      I w szklany sufit  historii się wbić 
      I wyspy podbrzusze spowić w 2x piał Kur
      I Ziemię Zer  zatopić  we krwi 
      I paszczę przymknąć Ul. Mur

      By betonu konkret wspiął się w poezji mgłę 
      Epoletów belki wzniosły w rytm oddechu serc
      Morskiemu wilkowi odebrać ster,
      A rufę mu wszedł  morza Hudson cień

      Wlatuję w dolinę wąwozu wrażych wież
      Tej Sodomy muru, co niesie śmierć.
      Złożę je, jak ściany, gdzie Rzece w paradę wchodzi Brzeg
      Złożę perłę ciała, gdzie króluje Wieprz

      Daj skrzydlatego konia, by los  pożywił się!
      W zero ziemii, jedność z tym co jeden jest

      To tylko wzburzenie fal, jak w majowy dzień
      Uleciałem zburzyć płaczu mur 
      Rozciałem, gdzie On wezwał mnie  
      Żeby Vox Dei deszcz ognia spuścił z chmur

      Czy wyjdzie, by spotkać nas, gdzie seraju próg? Wciąż tak bardzo kocham Twą zieleń i biel,
      Oddam chętnie życie, jeśli tak chce Bóg…

      Panie zielonooki mój spełniłem Twój cel
      Lecz na mych kompanów wciąż czeka Air Virgin 95
      ...


      Na ołtarzu tronu łez. Brzeg
      O, mój drogi, powalę tysiąc wież,
      Aby przywiązać je do doliny twoich ust,
      Na mojej ścieżce i za mną,

      „Nie zostawiaj mnie,
      Nie zostawiaj mnie tutaj,
      Nie zostawiaj mnie, chcę…
      Nie zostawiaj mnie,

      Obiecuję ci,
      Wyssać perły krwi,
      Z ciebie i z tej ziemi,
      Gdzie pada żelazny deszcz,

      I z najkrwawszych krain,
      Utrzymać choćby metr,
      Stopę… Zatrzymać tlen,
      Ukryłem moje ciało,

      W całunie z błota, w martwym liściu.
      Kocham cię, kocham cię
      Och, daj mi znak
      Kocham je


      CHAR 0:  ELEB 1997
      (Paparazzo a Pariggio)

      Tak bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred bardzo kochała blichtr 
      (I Charlie'go dryg)
      Że wyniósł ją żelaza cykl 
      Ciężkiego niby Mig...

      Tak dobrze kreślili śmiech
      (Przecież to nie grzech)
      Że poniosło ich chyba trzech
      W pieca miech

      Tak mocno śpiewali śmierć
      Że śmierć wniosła eich skład Zejść 
      I w ich metalu śmieć 
      Doniosła -126

      Wynieśli się w rytm diesla mgły,
      W Staccato AK-33
      Solingen  ostateczny sztych
      Jak kiedyś ja i ty

      Czy w szykach togi od chez Dior
      Czy w czerni Crayon d'Or
      Czy w logo Revenge of Thor
      Peu importe: ils sont morts;

      Wpadł im z rąk życia ster,
      Kierownica w odcień camembert, 
      Podkład dla wrażliwych cer,
      Kredka  marki 0.0 

      Same diff, they have deferred
      Czy dosiedli Rossiniego niższych sfer
      Czy Rossinanta La Manche
      Czy Rossinskiego plansz 

      Liczy się, że są jak Edam ser
      Ziemia, tu planeta Metal Mars 
      Tu patria Allah en marche
      Tu księstwo  Mówisz i Masz

      Gdziekolwiek, trzy muchomory w barszcz
      Czy podburzone karykatury szkło
      Czy wzburzenie a la Monroe 
      Czy mur zburzony Behemotha czcią

      Non importa, sono senza brio...
      Czy krwawego bata klan 
      Czy czarno-biały ilustracji plan
      Czy arabski z drugiej ręki flan

      Egal, alle sind raus aus dem Lebens Autobahn  
      Ech, życie, kocham cię, kocham cię życie nad
      Och, wskaż mi szlak.
      Kładę się tam, gdzie jest znak…

      Ciała miłości zamknięte są
      Ale i tak ląduję, gdzie jest mój dom
      Jak te  bramy w jedwabny ton
      Gdzie mój ostateczny port?

      Wyciągam kabel pogłębiarki, poziom sto
      Ale to On trzyma ster, poker la pobiera cło
      „Na właściwej drodze. „Wierną Ścieżką swą”
      Sześćdziesiąt, pięćdziesiąt, od i do…

      Nie! Ląd… ląd! Kogut!!! Na dach
      Głębia pokory (durowych shal)
      Dreszcz Wniebowzięcia…i strach
      Ścieżka sprawiedliwości wiedzie w dal 

      Na wiernej ścieżce jak bezpański kot
      Dotrzymałem wiary, ukończyłem lot
      Wzniosłem się w majestacie flot


       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...