Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Senna - ze strachu ten wiersz że flamastrem koloru? - tak można byłoby pomysleć - a ja widzę to tak -

bielmo oczu to niebo
flamaster koloru to tęcza
usta to Ziemia
moja wyjątkowowść - to ludzka natura

tylko ze cały czas braknie mi deszczu - może kto inny odkryhe - jeśli oczywiście będzie chciał iść tym szlakiem

pozdrówko W_A_R

Opublikowano

ależ senno! na tym polega wyjątkowość wierszy, każdy interpretuje je indywidualnie i nie jest najważniejsze dostrzeżenie w nim dokładnych intencji autora a czegoś dla siebie , tak przynajmniej mi się wydaje.
W tym wierszu ja niestety nic dla siebie nie znalazłam, chociaż czytając interpretację Witka...

Serdecznie pozdrawiam
Natalia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Senno - ok (nie moge pisac polskich znakow diaktrycznych - bo cos sie tu dzieje na mymm kompie - prosze o wybaczenie) - rozumiem ze co innego mialas na mysli - tak odebralem ten wiersz - moze nazbyt po mesku - moze nazbyt przestrzennie - ale mego obrazu wyobraxni chyba nie ma co sie wstydzic - szukalem deszczu - ale go nie znalazlem - napisalem przez to ze na wiersz patrze od strony (no moze zbyt) krzywej - swojej strony - prosze o wybaczenie - ale Twoj wiersz nie jest tym przy ktorym moglbym przysiasc - wybacz - nie moj typ myslenia

pozdrowko W_A_R

Opublikowano

Panie Witoldzie ani troche się nie gniewam <:>
Panie Michale podoba mi się pańska interpretacja (-:

a mój wiersz był o zazdrości <:>
serdecznie pozdrawiam i dziękuję za komentarze.


Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...