Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie słuchaj maleńka
piaskunowych kapłanów
przed zaśnięciem
strach bywa śmiertelny
i dzisiaj pozwolimy
mu umrzeć

uwierz moja mała
nigdzie nie będzie nam
tak bardzo po drodze
żeby nie zatrzymać się
w pół słowa nie skrzyżować snu
z dotykiem

chodź maleńka
zetrzemy myśli
w znowu niezapisane
piasek będzie potrzebny
żeby odcisnąć ślad
kiedy się obudzisz

wilczy zostanie tylko nasz apetyt
na więcej

Opublikowano

Metafory mi się tu podobają, a szczególnie puenta.
Jedno co mnie subiektywnie troszkę razi to powtórzenia "maleńka", "mała" na początku strof.
Można by zostawić tylko w jednej, w pozostałych zostałoby w domyśle.
Ale jak dla mnie ogólnie ok.
Pozdrawiam

Opublikowano

strach bywa śmiertelny
i dzisiaj pozwolimy
mu umrzeć

Biorę dla siebie ten fragment,jest mi bliski.

Spiro!
Pięknie kołyszesz..
wiersz można interpretować dowolnie.
Sama nie wiem którą interpretację wybrać,
co mi tam...wszystkie:))
PozdrawiaM.

Opublikowano

miałeś wielkie ale do mojego wiersza-nie wypowiem się tutaj, bo nie mam zamiaru pisać o kolejnym OHU i AHU dla słodkiej X

lubie wiersze, które mają w sobie magicznego, nizwykłego, a twój jest taki całkowicie normalny, wyważony...nie ma w nim ciepła

Opublikowano

pozwólcie, że podziękuje zbiorowo za tak miłą wizytację.

a gotowość do pomocy, drogie Panie, doceniam. kto wie, może kiedyś będę musiał wici rozesłać. zanim jednak, będę ćwiczył się w sztuce zamawiania i zaklęciach ;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nasz dom był po prostu ruiną. Ale nie taką, której gruzy porasta roślinność i która niesie jeszcze echo dostojeństwa. Nie, była to ruina nie dająca się zdmuchnąć, ruina, której żadna cegła nawet nie skruszała. Stała w pobliżu bagna, rzeki i łąki, gdzie niebo tak zwalało się człowiekowi na głowę, że musiał je podtrzymywać. A jak się wówczas prężyły muskuły, jak łzy kapały z oczu! Kiedy niebo nareszcie odpoczęło, człowiek kładł się na trawę i raz jeszcze płakał ze śmiechu.    Pewnego dnia zapomniałem, że chcę iść na łąkę. Zupełnie wyleciało mi to z głowy.                                               * * *        — Wyrósł jak na drożdżach.      — Imponujące.     — Kiedy tak wyrósł?    — Musiało to być przedwczoraj?     Obszedłem dom dokoła i raz jeszcze spojrzałem na jegomościa w kraciastej kamizelce i okularach na bulwiastym nosie.    — Nie, nie przedwczoraj — rzekłem. — Przed godziną ten dom był ru... Był, cóż, zwyczajnych rozmiarów.    — Nie może być!    — Kim pan jest, jeśli mogę wiedzieć...?    — Architektem.    — Ach.    — Pańska mamusia jest w domu. — Poklepał mnie po plecach i lekko pchnął ku drzwiom.    Wnętrze domu również było odmienione.  Wszędzie walały się — rzecz jasna — śmieci, ale spomiędzy tych smrodliwych stert wystawał gdzie niegdzie rożek aksamitnej sofy albo odbijała światło srebrna papierośnica.    Matka leżała na szezlongu przy szafie grającej, wyciągnięta jak rzęsa. Na jej wychudłej twarzy majaczył uśmiech.    — A kiedy to mamusia się tak urządziła?    Otworzyła oczy tak nagle, że aż się wystraszyłem.    — O! jesteś. Każ Eulali przynieść mi kawę.    — Zatrudnia mamusia służbę...?    Łypnęła na mnie, podniosła się i zniknęła w progu. Delikatnie wziąłem w palce dwa eklerki z tacy przy szezlongu i wróciłem na zewnątrz.    Architekt nie stał już przed domem, zapatrzony w któreś z okien; teraz mierzył cyrklem okrągłe zielone kamyki w dolnej części fasady. Na mój widok okręcił cyrkiel i schował go do kieszonki kamizelki.     Poczęstowałem go eklerkiem.    — Co powiedziała? — zagaił, puszczając mi oko.    Zacytowałem matkę słowo w słowo.   — No tak — pokiwał głową architekt. — Wyśmienite są te eklerki. Gdzie takie robią? — zastanawiał się z cyrklem w ręku.                
    • @Intersubiektywny ,  @WiatrŚwietlny,  @lavlla nisu , dziękuję :)
    • @wiedźma ja kocham też czarny bez:) ten zapach mnie nęci i mam miłe wspomnienia:)
    • @A.Between   Wspomnienie w ładnej ramce, a dla mnie ten szczegół.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...