Dorma Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Pewien kamieniarz chciał być najsilniejszy i najtwardszy na świecie Więc zamienił się najpierw w wodę, potem w ogień a na końcu w kamień Nie ma bowiem na świecie twardszej rzeczy od kamienia Aż pewnego razu przyszedł kamieniarz i rozbił go w drobny mak chciałabym byś był motylem co obojętnie łaskocze pod kolanem (a to miejsce, w które tak trudno sie podrapać) krasnoludkiem co nurkuje we mchu zlizuje z jagód słodką rosę i zasypia wtulony w brzuszek maślaka ślepą plamką w mojej głowie drugą połówką co nie jest ani prawa ani lewa kobietą
Tramp Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2007 ojoj, ale wiersz! świetny! końcówka powala! wiesz, że bardzo erotyczny?
Dorma Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Pan tak na serio?
Tramp Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2007 oczywiście, dlaczegóżby inaczej; nie mam zwyczaju kpić zza węgła
Dorma Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. myślałam, ze to może ironia. Tyle zachwytu na początek dawno nie dostałam :) A wiersz erotyczny.. i owszem:).. ale to zalezy od tego co kto widzi :)
Messalin_Nagietka Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2007 myślę, że wielu napaleńców czyha za rogiem już ale żaden z nich nie przetrawił - nie przepoczwarzam w pięknego motyla, to tylko gąsienice - zjadające okiem jeśli w ogóle gąsienice mają cóś podobnego, człowiek lubi przyjemność - żeby kobietki wiedziały, że tacy mężczyźni też, hi, to taka moja interpretacja z ukłonikiem i pozdrówką MN
zak stanisława Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2007 krasnoludkiem co nurkuje we mchu zlizuje z jagód słodką rosę i zasypia wtulony w brzuszek maślaka * a ja ten erotyczny kawałek kupuję Pewien kamieniarz chciał być najsilniejszy i najtwardszy na świecie Więc zamienił się najpierw w wodę, potem w ogień a na końcu w kamień Nie ma bowiem na świecie twardszej rzeczy od kamieniaAż pewnego razu przyszedł kamieniarz i rozbił go w drobny mak czy ten pierwszy to na pewno kamieniarz? pozdrawiam ciepło/ES
joaxii Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Dorma, ŚWIETNIE. Bardzo dobry tekst, i bardzo Twój, choć strasznie złagodniałaś ;) Tylko plizzzzz wywal te trzy kropki na końcu!!! Naprawdę nie mam się do czego przyczepić (poza trzykropkiem). Ale jeszcze tu wrócę, więc kto wie... Pierwszych kilka wrażeń - rewelacyjnie. Pozdrawiam, j. PS. Kamieniarz jak najbardziej OK.
Ewa_Kos Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Bardzo fajny, na pozór zabawny, a ile w nim treści(!?) :)))) Podoba się, więc śpieszę z plusem i bukietem stokrotnych wyobrażeń, bo to wiosna przecież:))) Pozdrawiam serdecznie:)))
Dorma Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Szczerze mówiąc nie zrozumiałam do końca Twojej interpretacji. ale podpowiem Ci.. Duże znaczenie ma tytuł :)
Dorma Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Joaxii dzięki. Nawet nie wiesz ile znaczy dla mnie Twoja pochwała. Trzykropek oczywiście kasuję. wiedziałam, że sie do tego przyczepicie :) Pani Stanisławo. Prawdziwym kamieniarzem jest ten drugi. a ten pierwszy to tylko człowiek, który nie wie czego chce i nie wie jak wielkim skarbem jest pozostawać sobą, tylko z zawodu jest kamieniarzem Pani Ewo serdeczne dzieki za wgląd i wyobrażenia :) A teraz najlepsze: Stawiam piwo temu kto zgadnie co autor miał na myśli.. Tzn jaka jest interpretacja autora:)?
Fanaberka Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. No no, Dormo, bardzo zmysłowy i delikatny zarazem. Zwrotka z krasnoludkiem - rewelka. Trzy kropki po kobiecie? - do ustrzelenia moim zdaniem. Pozdrawiam :-)
Lena Achmatowicz Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2007 podoba się:) popraw literowe byki; serdeczności
allena Opublikowano 24 Kwietnia 2007 Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2007 połową ani prawą ani lewą jest moje drugie ja. Nie wiem czy akurat to Autor miał na myśli. ale ja to właśnie:) A.
Robert Kmiel Opublikowano 25 Kwietnia 2007 Zgłoś Opublikowano 25 Kwietnia 2007 aż załaskotało pod kolanem miodzio wiersz Dziękuje Kmiel
M._Krzywak Opublikowano 25 Kwietnia 2007 Zgłoś Opublikowano 25 Kwietnia 2007 Wiersz znakomity. A co Autor miał na myśli - hm, z jednej strony twardość która rozsypuje się w mak, z drugiej delikatność chcenia podmiotu. A co ciekawsze, podmiot wskazuje na rzeczy drobne i kruche - vide plamka, motyl, krasnoludek. więc może to być pewna przenośnia tego, co może się stać ze zbyt twardym kamieniem. Może, chociaż to jest tylko zarys mysli :) Pozdrawiam.
Bogdan Zdanowicz Opublikowano 26 Kwietnia 2007 Zgłoś Opublikowano 26 Kwietnia 2007 No, nie podoba mi się jak - jasna cholera!!! ;D (przecież nie mogę się zgodzić tak łatwo z Krzywakiem ;) Poezja literacka, oddalona od życia, w dodatku zdziecięcona, przez te baśniowości (żeby choć jedna bajka, ale tu baśń i bajka - 2w1 razem!) Motyw stolarza, grabarza czy kamieniarza - po stokroć użyty. Ja np. nie wierzę w krasnoludki (po lekturach Marii K. to mam ;), co innego Smurfy! No i ta pointa: być kobitą! A cóż za sztuka? za problem? Każden porządny facet to potrafi bez tentego ;D W sumie całkiem nieźle! Udany wierszyk, być może najlepszy, który czytałem w Twoim napisaniu. Ale przyczepić się można ;) Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. No, jak powiada Stephen, po tych poprawkach jest zgodnie z normami UE* już na pewno ;) (* oczywiście pod warunkiem zamiany krasnoludka na smurfa!) :D
Oxyvia Opublikowano 26 Kwietnia 2007 Zgłoś Opublikowano 26 Kwietnia 2007 No, jestem! Próbuję wkleić tę interpretację od wczoraj wieczorem, ale wysiadł mi Internet (chyba przez to dymienie kompa, o którym Ci napisałam na "privie"). Już chciałam lecieć do kafejki netowej, ale wreszcie se naprawiłam połączenie w panelu sterowania, bo mnie cóś tknęło (nie żebym taka mądra była, ale widać mam babską intuicję). ;-) A więc: Według mnie jest to wiersz o marzeniu. Peelka mówi do idealnego, wymarzonego mężczyzny, którego nie zna w rzeczywistości – stąd tytuł: „Niewidzialny”. Zresztą ten tytuł ma jeszcze inne znaczenie: mężczyzna, o którym marzy peelka, powinien być przeciwieństwem kamieniarza z baśni, będącej mottem (lub początkiem) utworu. Ów kamieniarz chce być „twardzielem”, tzw. „prawdziwym mężczyzną”, mucho, nieustępliwym, władczym, zaborczym, bojowym, agresywnym, egoistycznym – takim, z którym trzeba się liczyć, ale który nie liczy się z nikim i nikt go nie obchodzi (takie są kamienie, dopóki ktoś ich nie roztrzaska). Zawsze jednak kiedyś może się trafić większy twardziel i potłuc tego pierwszego – jak w tej baśni. Natomiast nikt nie roztrzaska kogoś „niewidzialnego”, kto nikomu nie wchodzi w drogę (czy też nie stoi na drodze, jak głaz). Bo po co? Żaden mucho nie pokusi się o walkę z kimś takim, bo to by go skompromitowało – walczyć z „mięczakiem”, „słabeuszem”, który woli ustępować pola? Peelka marzy, żeby ten idealny mężczyzna był delikatny i czuły, i „niewidzialny”: 1. jak motylek łaskoczący pod kolanem (gdzie go nie widać, a tylko czuje się subtelne „mizianie” {wyraz pochodzi z filmu Machulskiego pt. „Kilerów dwóch”}); co prawda, myli mnie to: „obojętnie” i „a to miejsce, w które tak trudno się podrapać” – czyli idealny mężczyzna przeszkadza? – ano, nie ma bliskiego człowieka, który by nie przeszkadzał, więc skoro już musi, to niech robi to ledwie wyczuwalnie, jak ten motylek, i bez złośliwości, bez agresji, mimochodem tylko – tyle, ile musi, aby żyć i być dostrzeganym; 2. jak krasnoludek, pieszczący subtelnie i czule, i potrzebujący również czułości oraz bezpieczeństwa (opieki) – tego „brzuszka maślaka”, w który może się wtulić i spokojnie zasnąć; 3. jak ślepa plamka (w głowie? – bo chyba to wyrażenie z następnego wersu tyczy się zarówno plamki, jak i drugiej połówki); myślę, że chodzi tu o szyszynkę, która jest czasem potocznie nazywana plamką z powodu wielkości (ma rozmiar ziarnka pieprzu); znaczenie i rola szyszynki jest nie do końca wyjaśniona, podobnie jak znaczenie i rola kochanego mężczyzny ;-))); dawniej mąż był głową rodziny, zarabiał na nią, więc wszystko w rodzinie zależało od niego – teraz kobiety są samowystarczalne materialnie i nie muszą nikogo się bać ani słuchać, a mężczyźni nie służą do utrzymywania rodzin i do podejmowania wszelkich decyzji; 4. jak druga połówka (peelki? jej mózgu? jej osobowości?) – myślę, że – tak, jak w potocznie stosowanej metaforyce – chodzi o towarzysza życia, który będzie dzielił z peelką wszystkie trudy dnia codziennego, wszystkie radości i smutki, wszelkie uczucia, itd., itp. – będzie jej dopełnieniem, oparciem, ostoją, równoważeniem, uzupełnieniem jej niedoborów i braków (np.: wad, kompleksów, lęków, słabości itd.). No i pointa: czy mężczyzna może być kobietą? (oczywiście wyłączając p. Zdanowicza, dla którego to pestka). Według mnie chodzi o to, żeby – w przeciwieństwie do tradycyjnego mucho – idealny mężczyzna umiał być łagodny jak kobieta, tak samo delikatny, tak samo czuły, wyrozumiały, oddany, tolerancyjny, empatyczny, umiejący wybaczać i przepraszać, przyznający się do swoich słabości, niedoskonałości, błędów, potrzebujący oparcia, pomocy, ostoi, dopełnienia – żeby umiał kochać w takim samym stopniu jak kobieta. No, jak, Dormo? Czy wygrałam może jakieś piwo? Bo jeśli nie, to ja stawiam! Najwyższy czas, żebyśmy wreszcie się razem napiły piwka i pogadały sobie w realu. Co nie? ;-)
M._Krzywak Opublikowano 26 Kwietnia 2007 Zgłoś Opublikowano 26 Kwietnia 2007 Bogdanie - właśnie owa baśniowość/kruchość jest opozycją - bo na cóż by był ten podział wiersza. Tutaj tkwi pytanie od jakiej tezy wyjdziemy i w jakim języku (byle nie "miziania", Matko Boska) przemawia podmiot - i co za tym idzie - kim ona jest tutaj. Jeżeli delikatną kobietą to nie zawsze podejście do tego "kamiennego" jest bezstresowe. Chociaż ten "drobny mak" jest zastanawiający, bo kto tutaj w końcu kogo? Kamieniarz zresztą został rozbity przez - kamieniarza, Przypadkowy paradoks? Chyba nie. :) A ze mną nie wolno się zgadzać.
Bogdan Zdanowicz Opublikowano 26 Kwietnia 2007 Zgłoś Opublikowano 26 Kwietnia 2007 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Panie Janie! ;) A gdzie tu opozycja? Baśń do bajki? A gdzie, że tak powiem - za przeproszeniem, zimne piwo do obiadu? Brudne skarpetki obok łóżka (bo Liga Mistrzów wczoraj byla...). Bo jeśli odpuścimyto z realu wzięte "mizianie" (pod kolankiem ;) - to zostaje...? Marzenie - bajka o Królewiczu ze Srebrnej Góry. Nawet jeśłi potraktować dwie części tekstu jako skrajne manifestacje jakichśtam uogólnień nt. "pći" - to nie ma opozycji, tylko zwierciadlana przyległość. To, co jest istotne, mieści się gdzieś poza wierszem. Co przedpointa jakoś zapowiada: "co nie jest ani prawa ani lewa kobietą" - ale jednocześnie upraszcza, nazywając imieniem: Ewa. Ing-Jang to jest człowiek. A nie chwalący się - jestem w 50% kobietą, spoko ;) pzdr. b PS. Jeśli nie zauważyłeś - mój poprzedni komentarz nie był w tym tonie, w którym raczyłeś go odczytać (chyba? ;) PS. 2 - Pozdrawiam autorkę i sorry za prywatę pod wierszem ;)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się