Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

odmówiłem modlitwy
przy twoim stole
bo nie wierzę
w kadzidło i obcowanie
poza

święte obrazy w kościele z matką
zupełnie nie można się porozumieć
kiedy odchodzi od zmysłów
brak wspólnej płaszczyzny

to nie moja wina
bądź więc dobry jak zawsze
odpuść sobie
ja wszystkim

zapomniałem
tak mnie uczyłeś
czy jednak podobieństwo
charakterów

rozstaję się z obietnicą
następnego i wiecznym
jeśli

jednak jesteś
skończenie doskonały

Opublikowano

jeszcze wczytuję się... te przerzutnie...;)
w myśl zasady, czego nie da się polubić - należy pokochać...
no i właśnie jestem w trakcie... zakochiwania się ;)
a tak poważnie, to rzeczywiście powoli oswajam przerzutnie,
które niewątpliwie wzbogacają przekaz, ale w moim wypadku powodują,
że myśl odrywa się się od wiersza i zaczyna krążyć ;)
ten fragment działa na mnie najbardziej:
odpuść sobie
ja wszystkim

zapomniałem
tak mnie uczyłeś


z pewnością przeczytam jeszcze nie raz... aż sobie wybujam "wszystko", co w wierszu i wokół...;)
pozdrawiam, :)))

Opublikowano

Stanka, nie znalazłem Błogosławieni, a chętnie przeczytam.
Marlett, Ewo, In, Fanaberko - dzięki za wgląd.
kobiety mnie rozpieszczają. dobrze, że chociaż wirtualnie. ale tak bez uwag? nie godzi się

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • bardzo sympatyczny wierszyk...dzieci potrafią wywołać nie jeden raz uśmiech na twarzy...pozdrawiam słonecznie*)
    • @Nata_Kruk   Dziękuję Natko za miłą gościnę i Twój komentarz oraz sugestię- poprawiłam, bo masz rację, że lepiej będzie tak jak napisałaś...pozdrawiam słonecznie i życzę pogodnego dzionka*)
    • @Berenika97   dziękuję Bereniko za sympatyczną gościnę i Twój komentarz, miło mi, że wiersz Ci się spodobał...pogodnego dzionka życzę z uśmiechem*)
    • Koale (w sumie, to nie wiem czy to się tak odmienia, ale na potrzeby tego komentarza chyba może być, nawet  jeśli nie:)) żywią liśćmi eukaliptusa, które zawierają sporo alkoholu, więc chodzą ciągle nabzdryngolone. To chyba nawet, w jakiś sposób wpasowuje się w treść. :) A tak poza tym, całkiem niezły wiersz. Prawdziwy. Pozdrawiam 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Julia z Kurlandii   Kim jestem? Śladem po mnie w pospiesznie rzuconej mikrohistorii, w starym śpiewniku ewangelickim, w filmie o kimś podobnym do mnie, w tajemniczych literach, w czyimś allelu, w chemicznym znaczniku. W strasznej historii o czyimś odejściu i w trychterze do karmienia na siłę niejadków.   W słowie grynszpan, sepia. W starych aktach narodzin i śmierci. W cytacie biblijnym „Ich bin das Brot des Lebens” na świętym obrazku zagubionym między stronami.   To ja. Przypominam o sobie we wspomnieniu wnuka o ojcu i jego matce – samobójczyni lub ofierze. W Weronalu kupionym w starej aptece na Chmielnej.   Przypominam o sobie w starym śpiewniku i w słowach dokumentu: młoda kobieta w wieku dziewiętnastu lat przyniosła swoje dziecko do chrztu. Ojciec nieznany. Później zastygam w milczeniu syna. Wstydliwym i bolesnym milczeniu. Co potrafiłam? Nakrywać stół potrafiłam, zarządzać domem swoim.   Wyszłam za mąż. Syn dostał nowe nazwisko. Żyliśmy sobie w Alejach. Dwoje małych nam umarło – córka, której imienia nie pamiętam, i syn Zygmunt. Odeszli.   Rozwód zasądził sąd kościelny. Nie dałam rady. Józio poszedł do szkoły. Wrócił, a mnie już nie było. To był jeden z mroźnych dni lutego 1909 roku. Weronal, włamanie, nienapalone w piecu… Nie wiem. Nie pamiętam.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...